Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Ultimatum Bourne’a (The Bourne Ultimatum)

Paul Greengrass
‹Ultimatum Bourne’a›

WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUltimatum Bourne’a
Tytuł oryginalnyThe Bourne Ultimatum
Dystrybutor UIP
Data premiery7 września 2007
ReżyseriaPaul Greengrass
ZdjęciaOliver Wood
Scenariusz
ObsadaMatt Damon, Joan Allen, Julia Stiles, David Strathairn, Scott Glenn, Paddy Considine, Edgar Ramirez, Albert Finney, Corey Johnson, Daniel Brühl, Chris Cooper, Brian Cox
MuzykaJohn Powell
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
CyklBourne
Czas trwania111 min
WWW
Gatuneksensacja
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Opis dystrybutora
Agent Jason Bourne ma jeden cel: chce w końcu poznać tajemnice swojej przeszłości i odnaleźć prawdziwego Jasona Bourne’a. Ślady poprowadzą go od Moskwy przez Paryż, Madryt, Londyn do Tangeru i Nowego Jorku. Cały czas jednak będzie musiał uważać na hordy policjantów, ofierów federalnych i agentów Interpolu, którzy chcą mieć go na celowniku.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      
Marcin T.P. Łuczyński ‹Bourne ‘em all›


Filmy – Publicystyka (8)       [rozwiń]


Ewa Drab, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek ‹Nowe Horyzonty już po raz dziewiąty›

Michał Chaciński, Piotr Dobry, Ewa Drab, Urszula Lipińska, Łukasz Twaróg, Konrad Wągrowski, Kamil Witek ‹Porażki i sukcesy A.D. 2007›


Utwory powiązane
Filmy (11)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [8.40]

DA – Darek Arest [9]
Przy tym co wyczynnia Greengrass całe skostniałe sensacyjne Hollywood powinno podkurczyć ogony i zarumienić się ze wstydu. Gdyby nie Europejczycy, wielkie amerykańskie kino z dużym prawdopodobieństwem, dawno by już obumarło. Bourne kopie tyłek tak formalnie (doskonały stosunek nakładów środków do efektu), jak i „psychologicznie” (oczywiście w wąskim znaczeniu „psychologii kina sensacyjnego”). Matt Damon przekonujący jak nigdy – jako do bólu praktyczny megakiller nie wykonuje ani jednego zbędnego ruchu, czy gestu. Film zachowując konwencję, ale kruszy jej skostnienie. Czy chłopcy i dziewczynki, które lubią w kinie mocny rytm i wysokie napięcie, mogą chcieć czegoś więcej?

MC – Michał Chaciński [7]
Pierwsza godzina pozamiatała mną całe kino. Dawno nie widziałem tak trzymających za gębę sekwencji, w których w analogowy i pozornie niespektakularny sposób osiąga się takie piorunujące efekty. Znakomitym pomysłem jest też zakończenie trylogii pytaniami, na ile sam Bourne jest odpowiedzialny za własny los. Ale choć uważam, że to najlepsza trylogia kina sensacyjnego ostatnich lat, choć Bourne od początku był dla mnie idealnym bohaterem na nowe czasy, to jednak uważam, że trzecia część doszła do jakiejś ściany. W kilku momentach widzę tu niepotrzebne powtórki elementów, które wydawały mi się niepotrzebne już w poprzednich częściach (nadmierna ilość rozmazanych retrospekcji). W rezultacie ostatnie pół godziny nie dorasta do poziomu pierwszej połowy, a dodatkowo zostałem z pytaniami, co można zrobić dalej z Bournem, żeby nie popaść w koleiny konwencji. Nie wiem co.

PD – Piotr Dobry [7]
Zupełnie przeciwległy biegun „Szklanej pułapki 4.0”, czyli inteligentne kino akcji, ale z bohaterem pozbawionym charyzmy. Refleksja: zastanawiam się, czy powstanie jeszcze kiedykolwiek seria, w której nie będziemy mogli się przyczepić do scenariusza, a protagonista przytrzyma nas w napięciu jednym zmarszczeniem powieki. Najbliżej ideału jest chyba jednak odświeżony Bond z Craigiem. Koniec refleksji: tak czy siak, „Ultimatum” to godne zwieńczenie trylogii o Bournie i najlepszy film z cyklu. Ale nie byłby nim bez Davida Strathairna w roli bedgaja w garniturze.

BF – Bartek Fukiet [10]
Szczytowe osiągnięcie gatunku i potężna dawka adrenaliny. Obok „Casino Royale” bodaj najlepszy thriller, jaki oglądałem w ostatnich kilku latach. Chwała Greengrassowi, bo udało mu się przeskoczyć poprzeczkę, którą sam bardzo wysoko zawiesił „Krucjatą”. Perfekcja realizacyjna (ze wskazaniem na fenomenalny montaż), świetni aktorzy, przemyślany scenariusz, genialna scena walki wręcz Bourne’a z kilerem na usługach CIA. SPOILER! Zazgrzytało mi tylko raz, kiedy Nicky Parsons wyznała Bourne’owi, że byli kiedyś razem. Dlaczego wszechwiedzący spece z CIA nie skojarzyli tego faktu? Nicky natychmiast trafiłaby na czarną listę potencjalnych współpracowników Jasona i w efekcie życie scenarzystów trochę by się skomplikowało. Ale to drobiazg. Dawno żaden seans nie zleciał mi tak szybko. Dowód na to, że „analogowe” kino rozrywkowe wciąż potrafi dać odpór CGI.

WO – Wojciech Orliński [7]
Jaki tam z niego najlepszy w trylogii, skoro nie ma Franki Potente… Serio, mnie już ta formuła znużyła – w filmie w gruncie rzeczy nic się nie dzieje, po prostu Matt Damon ciągle biegnie po dachach różnych malowniczych miejscowości i ciągle go gonią, i zawsze wiadomo, że on będzie biec szybciej, no bo jakżeby inaczej. „Bondom” jednak dobrze robią okazjonalne przerywniki w rodzaju kolejnych flirtów 007 czy jego cynicznych onelinerów. Plusik za zrobienie dobrej filmowej alegorii sytuacji w Polsce, z Davidem Strathairnem w roli Kamińskiego i Scottem Glennem w roli Ziobry. Straszliwy terror politycznej poprawności zmusił ich do zrobienia Kaczmarka kobietą :-).

KS – Kamila Sławińska [8]
Najlepszy Bourne do tej pory. Może dlatego, że nawiązania do bieżących wydarzeń politycznych, zgrabnie wkomponowane w historię, napisaną pawie dwadzieścia lat temu, zwraca uwagę na ponadczasowy sens trylogii Ludluma. Jego bohater, jakkolwiek nie do końca świadom, na czym polega wielki spisek, w którym wbrew sobie uczestniczy, ma w sobie dość zmysłu moralnego i instynktu samozachowawczego, by walczyć o siebie i to, w co wierzy. Przez podsunięcie widzowi obrazów znanych z pierwszych stron gazet – zakapturzonych więźniów, przetrzymywanych Bóg wie gdzie i za co i Bóg wie jak długo – nagle każe widzowi poczuć się trochę jak Bourne, którego niewidzialna rządowa machina zmusza do akceptowania warunków nie od przyjęcia. No, a poza tym film to dwie godziny znakomitej, pełnej napięcia akcji, kapitalnie sfilmowanej i zmontowanej z użyciem typowych dla Greengrassa „dokumentalnych” chwytów. Damon jest w porządku, ale drugoplanowe postacie – bodaj najbardziej soczyste i najlepiej zagrane w całej trylogii – kradną mu każdą scenę.

JS – Jakub Socha [10]
No dobrze, pierwsza moja dycha w tetrycznej karierze. Rzucił mnie ten film na kolana. Kaskady akacji, akcji kaskady po stokroć. Najnowszy Bond jest przy nim leniwy jak ślimak. A wszystko precyzyjne, doskonale przepracowane i zagrane. Byłem na filmie z dwójką znajomych. Po filmie każdy z nas marzy o tym, żeby zostać płatnym zabójcą!

MW – Michał Walkiewicz [8]
Jak na film o CIA, fundowaniu amnezji i pilnie strzeżonych tajemnicach, fabuła jest tu arcylicha. Bourne wysiada co chwilę z pociągu w różnych zakątkach świata i, zupełnie jak bohater salonowych napierdalanek wideo, „idzie w prawo”, żeby odnaleźć swoją tożsamość. Brakuje mi szczególnie większej ilości zakulisowych przepychanek, podwójnych gier i potrójnych pętli, które były mocną stroną choćby „Spy Game” Tony’ego Scotta. Od strony realizacyjnej mamy do czynienia z Giocondą nowego milenium, dziełem zrodzonym w umyśle geniusza i zdecydowanie wyprzedzającym swój czas. Ostentacyjna powaga „Ultimatum” to rękawica rzucona zanurzonemu w autoironii postmodernistycznemu kinu akcji. Greengrass jest wspaniałym architektem scen kumulujących się w dynamiczne, rozsadzające gałki oczne sekwencje. Adrenalina zapewne tryskała operatorowi na planie uszami, a Damon i kaskaderzy jechali na „deathproof mode on”.

KW – Konrad Wągrowski [9]
Całe szczęście, że nikt nie wpadł na pomysł rozładowywania napięcia błyskotliwymi onelinerami. Całe szczęście, że nikt nie wpadł na pomysł ubarwiania fabuły flirtami i romansami. Siła trylogii o Bournie pochodzi bowiem stąd, że wreszcie oglądamy kino sensacyjne na serio, bez mrugnięcia oka, nieukrywające, że ma ambicję odnosić się do naszej rzeczywistości. Od poprzednich części różni „Ultimatum…” fakt, że nie zostawiono dla widza ani chwili wytchnienia, a sceny akcji są równie emocjonujące jak sceny działań operacyjnych służb wywiadowczych. Kino akcji bez fajerwerków, ale wciskające w fotel, nowe, znakomite uzasadnienie dla wyboru Damona do głównej roli, kapitalny Strathairn w roli kierownika CIA i wyraziste przesłanie – czego chcieć więcej?

BZ – Beata Zatońska [9]
Najlepszy film z serii o przygodach cierpiącego na amnezję agenta Jasona Bourne’a, który szuka swej przeszłości. Dynamiczny, klimatyczny, trzymający w napięciu od początku do końca. Chwyta uwagę widza już w pierwszych minutach i nie puszcza aż do napisów końcowych. Peter Greengrass stworzył nową wartość – obydwa jego „Bourne’y” są świetne, z tym że „Ultimatum” jeszcze lepsze od „Krucjaty”. Jason Bourne, grany powściągliwie i efektownie przez Matta Damona, jest jednocześnie celem pościgu i ścigającym. Ruchliwa kamera z ręki trzyma się blisko bohaterów. Jest wiele przykuwających uwagę scen – np. ta na dworcu w Londynie, gdy Bourne stara się wyprowadzić w pole służby specjalne, czy szaleńcza gonitwa po dachach w Tangerze. Film jest mroczny, zdjęcia przesycone są szaroniebieską tonacją. Do tego świetna muzyka, podbijająca rytm i atmosferę.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.