Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 23 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Obywatel Milk (Milk)

Gus Van Sant
‹Obywatel Milk›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObywatel Milk
Tytuł oryginalnyMilk
Dystrybutor Best Film
Data premiery23 stycznia 2009
ReżyseriaGus Van Sant
ZdjęciaHarris Savides
Scenariusz
ObsadaSean Penn, Josh Brolin, Emile Hirsch, James Franco, Diego Luna, Lucas Grabeel, Alison Pill, Victor Garber, Eric Stoltz
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania128 min
WWW
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Opis dystrybutora
Harvey Milk, polityk komunalny z San Francisco, to jeden z pierwszych dyplomatów, który otwarcie przyznawał się do swojej orientacji homoseksualnej. Milk został zamordowany w 1978 roku.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      


Filmy – Publicystyka (6)       [rozwiń]



Piotr Dobry, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek ‹Oscary 2008: Esensja przyznaje Oscary›


Utwory powiązane
Filmy (14)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [8.29]

PD – Piotr Dobry [9]
Takiego Van Santa lubię. Nie twórcę pretensjonalnych artystycznych wydmuszek, nad którymi w ekstazie masturbują się krytycy (syscy tsej), tylko autora pobudzającego masową wyobraźnię ku lepszym myślom. Słowa uznania również dla Seana Penna – na co dzień macho bez poczucia humoru, tutaj w życiowej, zniuansowanej jak ta lala (!) roli lidera-czarusia. Zwraca też uwagę kapitalny montaż – tak perfekcyjnego wmontowania zdjęć archiwalnych w fabułę jeszcze nie widziałem. Obywatelu, zagłosuj biletem na Milka!

BF – Bartek Fukiet [5]
Transformacja Seana Penna z szorstkiego twardziela w zniewieściałego geja to rzeczywiście aktorskie mistrzostwo świata. Jednak nudnawa, choć miejscami efektowna wizualnie, agitka Van Santa do pięt nie dorasta przywoływanej na tetrycznej stronie „Tajemnicy Brokeback Mountain”. Tam były wiarygodne emocje i prawdziwi ludzie, tu mamy czarno-biały świat, w którym zakłamani żonaci katolicy cierpią z powodu skrywanego pociągu seksualnego do Milka.

MO – Michał Oleszczyk [8]
Chciałoby się powiedzieć, że oto nastąpiła idealna fuzja autorskiej wrażliwości z ideologią opisywanej postaci: koniunkcja na miarę Zanussiego i brata Alberta, tyle że z drugiej strony światopoglądowej barykady. Ale to, co świeci najmocniej, to kreacja Seana Penna. Kiedy uśmiecha się w tym filmie, jest w jego grymasie coś Chaplinowskiego: jakieś zawstydzenie stopione z pozbawioną pretensji kokieterią. Kiedy całuje Jamesa Franco po raz pierwszy, jest w tym geście łapczywość prawdziwej czułości; jeden pocałunek streszcza całą erotyczną wrażliwość Milka.

WO – Wojciech Orliński [10]
Głupio mi dawać temu filmowi maksimum punktów, bo ja z zasady wolę być cynicznie zdystansowany do wszystkich filmów o politycznych męczennikach, ale… ale naprawdę nie wiem za co go mogę skrytykować. Podobało mi się w nim po prostu wszystko. Nawet przecież ta hipoteza, że zbrodniarz był zrepresjonowanym homoseksualistą, nie jest w nim podana jako pewnik – tak się po prostu wydaje Milkowi, ale jego znajomi to odrzucają.

KS – Kamila Sławińska [10]
Rzadko zdarzają się artyści, którzy potrafią wziąć historię z życia marginalizowanej mniejszości i nadać jej wymiar tak uniwersalny, że niemal zapominamy, że rzecz była o osobie, z której stylem życia niekoniecznie się utożsamiamy. Tak było z „Brokeback Mountain”, i tak jest z „Milkiem”. Van Sant po raz kolejny zachwycił mnie swoim reżyserskim kunsztem i talentem do opowiadania trudnych historii. Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy Sean Penn wielkim aktorem jest – chyba wyjdzie przekonany. Ja wyniosłam z kina także uczucie, że są biografie, które warto znać, które trzeba znać: bo uczą odwagi, determinacji i mądrych sposobów, by pozyskać dla własnej sprawy nieoczekiwanych sprzymierzeńców. I nawet, jeśli historia nie kończy się happy endem, pozostaje nadzieja i podziw, i wiara, że kiedyś ludzkość jednak trochę zmądrzeje.

KW – Konrad Wągrowski [8]
Główny, ogromny atut tego filmu to oczywiście Sean Penn. Ta rola była dla mnie był w tym roku objawieniem – jego Milk, z jednej strony miękki i homoseksualny, z drugiej fascynujący i charyzmatyczny, to jedna z najwybitniejszych kreacji z ostatnich lat, na miarę Daniela Day-Lewisa w „Aż poleje się krew” czy Russella Crowe’a w „Pięknym umyśle”. Ale poza tym też jest co oglądać – niby kino zaangażowane, ale bez łopatologii, bez hagiografii, za to z barwnym wizerunkiem kawałka Ameryki lat 70.

BZ – Beata Zatońska [8]
Genialna kreacja aktorska Seana Penna. Filmowa biografia pierwszego radnego w San Francisco z lat 70., który ze swojej homoseksualności uczynił polityczny atut. Gus Van Sant zerwał ze swoim umiłowaniem do efektownych zabiegów formalnych i film zrobił w sposób prawie klasyczny. Udało mu się nie zrobić z opowieści o Harveyu Milku gejowskiej hagiografii i chwała mu za to. Bardzo dobrze wypadło tło obyczajowe – szalone lata 70., zaprawione goryczą purytanizmu, ale wolne jeszcze od wielu późniejszych strachów i obsesji.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.