Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 23 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Przypominaj to sobie wybiórczo

Esensja.pl
Esensja.pl
Nowa wersja „Pamięci absolutnej” w kilku momentach jest równie dobra co pierwsza ekranizacja opowiadania „Przypomnimy to panu hurtowo” P. K. Dicka. Ale tylko w kilku, bo jako całość broni się słabo. I, co chyba najgorsze, właściwie w ogóle nie zapada w pamięć.

Len Wiseman
‹Pamięć Absolutna›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPamięć Absolutna
Tytuł oryginalnyTotal Recall
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery16 stycznia 2013
ReżyseriaLen Wiseman
ZdjęciaPaul Cameron
Scenariusz
ObsadaBryan Cranston, Colin Farrell, Kate Beckinsale, Jessica Biel, John Cho, Bill Nighy, Ethan Hawke, Steve Byers, Will Yun Lee
MuzykaHarry Gregson-Williams
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiKanada, USA
WWW
Gatunekakcja, SF
EAN5903570151231
Wyszukaj wKumiko.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 56,72 zł
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Najważniejszy grzech nowego filmu wytknął w swojej notce Konrad Wągrowski: Len Wiseman nie postarał się, by w jakikolwiek znaczący sposób odróżnić fabułę od przeboju Verhoevena. Oczywiście to jest ekranizacja tego samego dziełka literackiego, więc ciężko spodziewać się rewolucji. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że i tak obaj filmowcy sięgają do Dicka dość wybiórczo, więc urozmaicenie fabuły, albo przynajmniej podrzucanie widzowi jakichś fałszywych tropów co do jej rozwoju nie powinno być wielkim problemem.
Tymczasem mamy casus rebootu „Spider-Mana”, czyli kosmetyczne zmiany, które w żaden sposób nie zmieniają głównej linii fabularnej. Znów mamy przeciętnego robotnika, który ma piękną, kochającą żonę, kumpla od serca i… poczucie niespełnienia i niedopasowania do świata. By trochę ożywić swoją nudną egzystencję Douglas Quaid udaje się – tak jak poprzednio – do firmy Rekall, zajmującej się wszczepianiem sztucznych wspomnień. Dalej też dostajemy to co już znamy: błąd w sztuce, albo bajzel w mózgu Quaida powoduje konflikt wspomnień – tych prawdziwych i tych zaimplementowanych – i bohater nagle z szarego obywatela staje się superagentem, ściganym przez rząd, kolegów i własną żonę.
Oczywiście w fabule pojawiają się różnice, poczynając od konstrukcji dystopijnego świata (zniszczona Ziemia, zamiast kolonizowanego Marsa), przez drobne zmiany fabularne (ze „snu” próbuje Quaida wyciągnąć kumpel, a nie pracownik Rekall), aż po scenograficzne uaktualnienia wizji przyszłości (sposób wszczepienia i działania pluskwy śledzącej Quaida). Nie są one jednak w stanie sprawić, by widz miał poczucie oglądania zupełnie odrębnego, samodzielnego filmu – ciąg wydarzeń i zwroty akcji to kalka filmu Verhoevena. I jak to kalka – nie sprawia tyle frajdy co oryginał.
Zwłaszcza, że Wiseman, podobnie zresztą jak jego poprzednik, skupił się na atrakcyjności wizualnej, a nie na meandrach psychodelicznych rozważań Dicka o zatartej granicy między ułudą a rzeczywistością. Jednak tam, gdzie Verhoeven poszedł w kierunku brutalności (nie na darmo w „Hot Shots 2” „Pamięć absolutna” miała wyższy „level” zabitych niż inny hit Verhoevena, czyli „Robocop”…), ciekawych rozwiązań efektowo-scenograficznych (m.in. genialna animatronika) i klimatu, jego następca zostawił wszystko współczesnym komputerom. Efekt jest oczywiście taki, że większość scen akcji przypomina grę video, w której liczy się szybkość naciskania klawiszy, umożliwiająca bohaterowi skakanie po platformach, lawirowanie między pędzącymi pojazdami i inne akrobacje.
I choć trzeba przyznać, że w kilku momentach te sceny akcji Wisemanowi wychodzą przednio (np.: walka na przemieszczających się w trzech wymiarach windach), to jako całość zwyczajnie nudzą zwłaszcza, że sprawiają wrażenie kręgosłupa filmu, wobec którego fabuła pełni rolę służebną. I właśnie ta „komputerowość” (zresztą „przesada w scenach akcji” to motto Wisemana, co udowodnił choćby czwartą „Szklaną pułapką”), wraz z kilkoma chybionymi pomysłami1) przyćmiewa zalety, które remake może zaoferować.
O dziwo bowiem, nowy film ma też pozytywne strony i to dość zaskakujące, choć niestety nieliczne. Przede wszystkim nowa „Pamięć absolutna” jest filmem przemyślanym scenograficznie (i pełnym smaczków dla widzów znających pierwowzór) i w kilku aspektach bardzo konsekwentnym. Wrażenie robi przede wszystkim scenografia Kolonii – jednej z dwóch ostoi ludzkości, niestety tej biedniejszej – ociekającej potokami deszczu, przytłaczającej monumentalną i szarą architekturą „odwróconych piramid”. Owszem, to znów jest kalka, tym razem ze skąpanego w deszczu „Łowcy androidów”, ale ciężko winić reżysera za czerpanie z dobrych wzorców, które zresztą weszły już do kanonu gatunku. Trzeba też przyznać, że o ile Verhoeven Quaidową chęć bycia szpiegiem traktował po macoszemu, o tyle Wiseman podchodzi do tematu bardziej skrupulatnie: jego bohater czyta Iana Fleminga, a ślady przeszłości odnajduje w bankowej skrytce. Zresztą w ogóle Quaid Farrela sprawia wrażenie postaci nieco pełniejszej, ciut lepiej umotywowanej, trochę bardziej ludzkiej.

Paul Verhoeven
‹Pamięć absolutna›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPamięć absolutna
Tytuł oryginalnyTotal Recall
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery19 lipca 2012
ReżyseriaPaul Verhoeven
ZdjęciaJost Vacano
Scenariusz
ObsadaArnold Schwarzenegger, Rachel Ticotin, Sharon Stone, Ronny Cox, Michael Ironside, Marshall Bell, Mel Johnson Jr., Michael Champion
MuzykaJerry Goldsmith
Rok produkcji1990
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania109 min
Gatunekakcja, SF, thriller
EAN5906190321312
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Cóż jednak z tego, skoro widza zupełnie nie obchodzi przyszłość bohatera ani jego świata, który kompletnie rozłazi się w szwach. Len Wiseman przyjął samobójczą strategię zmiany scenerii przygód Quaida i zamiast na nieco staroświecki Mars postawił na totalnie odlotowe pomysły umieszczone na ciasnej Ziemi. Humanoidalne roboty? Są. Winda grawitacyjna przez jądro ziemi? Jest. Wojna atomowa i skażone tereny? A jakże! Szkoda tylko, że reżyserowi i scenarzystom nie chciało się już zastanowić jak połączyć te rzeczy. Efektem są obrażające inteligencję widza paradoksy, takie jak walka o miedzę w świecie, w którym ludzie są w stanie zbudować tunel przez jądro Ziemi (czyż materiały użyte do jego budowy nie byłyby w stanie zapewnić choćby życia w chmurach? czy tak dalece rozwinięta technika nie jest w stanie poradzić sobie z powojennym promieniowaniem?), albo ręczne przykręcanie dosłownie jednego elementu do budowanych całkowicie automatycznie robotów. To ostatnie miało być chyba futurystycznym wyobrażeniem fizycznego robotnika, zarabiającego na siebie pracą własnych rąk, ale wygląda dość mizernie na tle posągowej postaci Schwarzeneggera, którego Quaid 20 lat temu trzymał w rękach potężny młot pneumatyczny…
W czym jest więc lepsza starsza o ponad dwie dekady wizja Verhoevena – fabularnie, jako się rzekło, prawie identyczna? Otóż broni się bardzo prosto: oferując doskonałe i wyróżniające się rzemiosło. O ile komputerowe efekty remake’u wyparowują z pamięci tuż po seansie, o tyle trudno zapomnieć takie sceny jak przebranie Schwarzeneggera z „rozkładającą się” głową, dość karykaturalną, ale równocześnie przerażającą wizję śmierci na pozbawionym atmosfery Marsie, czy nawet takie drobnostki jak usuwanie nadajnika przez nos, błyskawiczna zmiana koloru paznokci lub nadprogramowa pierś u zmutowanej prostytutki. To wszystko cieszy oko nawet dzisiaj i słusznie zostało nagrodzone specjalnym Oscarem. Oczywiście „Pamięć absolutna” AD 1990 jest dzieckiem swoich czasów – kinem brutalnym, szokującym krwią i obrzydliwością i obciążonym choćby ówczesną wizją przyszłości: na czele z kanciastymi samochodami i pokrywającymi całą ścianę ekranami telewizyjnymi…
Dzisiaj ten wyraźnie wyczuwalny klimat lat 80. (mimo, że film nakręcono na progu nowej dekady), dla starszych widzów jest miłym, nostalgicznym dodatkiem. Ale Verhoeven nie musi zdawać się wyłącznie na sentymentalizm, bo broni się sam swoim rzemiosłem2) i wyrazistymi bohaterami. Owszem, Schwarzenegger jest bez wątpienia słabszym aktorem niż Farrell, ale w umownym świecie „Pamięci absolutnej” odnajduje się bez zarzutu. A co ważniejsze jest wspierany przez aktorów, którzy równie dobrze czują konwencję: jak zwykle zaciętego, bezwzględnego i krwiożerczego Michaela Ironside’a oraz słodko-zimną Sharon Stone, która rolą u boku Arnolda torowała sobie drogę do sławy. U Wisemana drugi plan przypominał raczej zagajnik, bo Farrell wyglądał jakby grał na tle drzew…
Z mariażu świetnych efektów, prostych bohaterów i krwawych scen Verhoeven zbudował klasyczne, w dzisiejszym rozumieniu, kino akcji. Jego styl wymuszał skupienie się na wizualnym3) oraz emocjonalnym odbiorze opowiadanej historii. Przygody Quaida na Marsie – łącznie ze zdobyciem pięknej kobiety i uratowaniem planety – są w zamierzeniu kiczowate i sztampowe. Dokładnie takie jakie każdy facet chciałby przeżywać w swoich marzeniach. Takie jak zaproponowaliby to specjaliści z Rekall… I może właśnie dzięki tej umowności i brakowi wyraźnego rozgraniczenia między jawą a marzeniem sennym, oryginał dużo bardziej zapada w pamięć.
koniec
7 marca 2013
1) Wśród nich na pierwszy plan wybija się gra Kate Beckinsale, która chyba nie wyszła jeszcze z roli wampirzycy, bo obdarza swą bohaterkę iście nadludzką siłą i żywotnością. I nader często przybiera owadzio-wampirze pozy.
2) Choćby niektórymi ujęciami, np.: odnalezione w Meksyku plenery stacji metra i siedziby Rekall (w rzeczywistości to akademia wojskowa zbudowana w przytłaczającym stylu neobrutalizmu), utrzymane w podobnym stylu marsjańskie artefakty, kompozycja ukazująca pokłosie walki Quaida z robotnikami, czy pokazanie w jaki sposób pracownica Rekall powiadamia szefa o problemach z Quaidem (jej panika nakręcona jest w wideotelefonie).
3) Chociaż nie należy też zapominać o audio – Schwarzenegger miał szczęście do ścieżek dźwiękowych, bo „elektroniczny” motyw przewodni „Pamięci absolutnej” jest niewiele gorszy niż mroczne brzmienia „Terminatora” i monumentalna ilustracja „Conana”.
dodajdo

Komentarze

07 III 2013   10:03:11

Również uważam że stary Total Recall jest dużo lepszym filmem od tego nowego.

07 III 2013   14:36:37

Winda grawitacyjna przez jądro ziemi????
Już samo to wystarczy, żeby ocenić film.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Kuszenie Damiana Wayne’a
Sebastian Chosiński

22 VIII 2017

Wierni widzowie animacji z Batmanem w roli głównej doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie są to filmy dla dzieci. Tak naprawdę to nawet nie dla młodszych nastolatków. Krew leje się w nich najczęściej strumieniami, trup ściele się gęsto, a i podtekstów erotycznych nie brakuje. Do tego dodajcie jeszcze grasujące po Gotham hordy psychopatów. Wszystko to znajdziecie także w wyreżyserowanej przez Jaya Olivę „kreskówce” „Batman kontra Robin”. I dlatego jest ona tak smakowita.

więcej »

Esensja ogląda: Sierpień 2017 (1)
Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

1 VIII 2017

Pierwszy dzień sierpnia i od razu pierwsza edycja sierpniowa zbioru krótkich recenzji filmowych. Dziś w całości superbohaterska.

więcej »

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

27 VII 2017

Dziś w naszym cyklu trzy recenzje filmowe, w tym głośna „Dunkierka” Christophera Nolana.

więcej »

Polecamy

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk

Dobry i Niebrzydki:

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Luty 2013 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Płyńcie, łzy moje - powiedział syntetyczny policjant
— Michał Kubalski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Esensja ogląda: Luty 2013 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Płyńcie, łzy moje - powiedział syntetyczny policjant
— Michał Kubalski

Twarde umieranie
— Marcin Łuczyński

Nowości: Listopad 2003
— Piotr Dobry

Wilczo-wampirze love story
— Piotr Dobry

Jak skutecznie oszukiwać
— Arek Staworzyński

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ludzie jak krewetki
— Jakub Gałka

Katana zamiast pazurów
— Jakub Gałka

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.