Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (3)

Esensja.pl
Esensja.pl
To już trzecie grudniowa edycja „Esensja ogląda” i nie może w niej zabraknąć „Łotra 1”.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie
(2016, reż. Gareth Edwards)
Marcin Osuch [80%]
Szkoda. Raczej nie pójdę na „Łotra 1” z moimi synami. Obejrzeli już wszystkie części gwiezdnej sagi, ale na ten film są zdecydowanie za mali. I dobrze jednocześnie bo kiedy trochę podrosną to będą mogli obejrzeć całkiem udaną rzecz. Głównie dlatego, że przeznaczoną nie dla dzieci. W Gwiezdnych Wojnach zabijanie było, jakby to rzec, nieco umowne, a postaci nakreślone raczej jednoznacznie w wymiarze dobry – zły. W „Łotrze” trup ściele się gęsto, może nie jest to „Szeregowiec Ryan” ale widać zdecydowane odejście od wspomnianej umowności. Co do bohaterów, to dotychczas szczytem dwuznacznej postawy był Lando Carlissian. W porównaniu z „Łotrem” to było przedszkole. Już pierwsza scena z rebelianckim szpiegiem Cassianem Andorem udowadnia, że to zupełnie inna liga. Dzięki takiemu wolcie, nie przeszkadza fakt, że aktorstwo, jak to w Gwiezdnych Wojnach nie jest najwyższych lotów. Nieszablonowość postaci (jak na Gwiezdną Sagę) powoduje, że dużo łatwiej jest widzowi wczuć się w nastrój i sytuację poszczególnych postaci. Także po tej złej stronie pojawia się dużo szerszy wachlarz emocji, nie tylko uwielbienie czy strach przed imperatorem. Jak się do tego ma sama historia? Znowu mamy młodego a dokładnie młodą (Jyn Erso) zbuntowaną, którą trzeba sprowadzić na właściwy tor. Jest odpowiednik Obi Wana (Saw Gerrera), jest nowy dowcipniś (K-2SO). Ten ostatni naprawdę dobrze wypada. Dużo bliżej mu do Hana Solo niż do Jar Jar Bingsa. Znowu jest samobójcza misja do wykonania. Ale właśnie dzięki odejściu od czarno-białych postaci dostajemy nową jakość. A dopełnia ją zakończenie. Niby wiemy jak to się skończy ale jednak zaskoczenie jest duże, naprawdę duże.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
46,0 (45,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Loretz [50%]
Trzygodzinny, nieznośnie monumentalny kloc, fatalny do oglądania na dużym ekranie ze względu na ślimaczącą się akcję, trochę bardziej strawny w domowym zaciszu. Historia niby powinna porwać piętrowo zapętloną intrygą, wyraźniej pogłębiona psychologią postaci i zwróceniem uwagi na drugą stronę medalu ratowania świata, czyli ginących tysiącami i okaleczanych setkami przeciętnych obywateli, ale całość została utopiona w sosie tak ciężkim, jak zbroja Batmana. Wszystko jest tu pompatyczne i zarazem patetyczne, a chwilami dodatkowo martyrologiczne, w związku z czym trudno podczas seansu wykrzesać w sobie jakiś szczególny entuzjazm na widok poczynań którejkolwiek z postaci. Nie pomaga też w odbiorze nadużywana ostatnimi czasy w wysokobudżetowych ekranizacjach komiksowych konstrukcja fabuły – zabierające 2/3 do 3/4 objętości filmu mozolne, niemal zupełnie pozbawione akcji przedstawianie zdarzeń i realiów, zakończone z grubsza kwadransem wybuchowej akcji, w którym wszystko śmiga, skwierczy, świeci i eksploduje w takim tempie, że nie do końca wiadomo, na czym wzrok zawiesić. Zaś gdy zdaje się, że nadszedł finał, walka ponownie ożywa. A później jeszcze raz. Nie przeczę, „Świt Sprawiedliwości” miewa szereg interesujących scen, może się też pochwalić doskonałymi efektami specjalnymi i zaskakująco wyrazistą muzyką, ale jako nasty film odciskany z praktycznie tej samej sztancy bardziej już nuży niż bawi…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Niezgodna: Wierna
(2015, reż. Robert Schwentke)
Jarosław Loretz [20%]
Żenującego spektaklu odsłona trzecia. Tym razem okazuje się, że zrujnowane miasto, w którym żyje sobie bohaterka, otoczone jest radioaktywną pustacią pełną zeszklonych kraterów. Jedyne drzewa rosną w sąsiedztwie miejskiego muru. Gdzie zaś zaczyna się pustkowie, z nieba siąpi czerwony, toksyczny deszcz – na tyle uprzejmy, by ni kropelką nie kapnąć na teren miasta. na owej pustaci, tylko kawałek dalej, mieści się kolejne „miasto”, aczkolwiek niewidzialne dzięki specjalnej kopule. Jako że bohaterka jest Niezgodna (niektórzy mówią, że również z postacią książkową), oczywiście kontestuje układ społeczny i w tym drugim mieście, szykując następną rewolucję. W międzyczasie widz może usłyszeć rozmaite androny o genetyce (kastowy chów wsobny w Chicago miał przynieść… ludzi z bardziej zróżnicowaną pulą genetyczną), zapoznać się z kuriozum w postaci centralnego miejskiego węzła nawiewu (przecież przy czymś takim ruch oporu byłby do załatwienia w pięć minut; również walki z poprzednich części były bezcelowe – wystarczyło uśpić dowolny kwartał metropolii) i zgubić trochę szarych komórek podczas rajdu na namiotową wioskę mieszkańców Obrzeża. Bo – tak na zdrowy rozsądek – jak oni tam przeżyli? Czym się żywili? Wokół żużlowisko bez źdźbła trawy, bez śladu zwierząt czy owadów, a oni mnożą się jak króliki. Podobnie z tym drugim „miastem”, do którego trafiła bohaterka. Kupa ludzi, a wokół miasta pasek może 20 metrów z rachitycznymi krzaczkami. CO CI WSZYSCY LUDZIE JEDZĄ? I skąd w ogóle bierze się tlen na Ziemi, skoro wychodzi na to, że większość globu została przemodelowana wojną w coś na kształt Księżyca?
Przykro to pisać, ale cała seria „Niezgodna” jest absolutną porażką. Szczególnie mocno widać to przy porównaniu z „Więźniem labiryntu” i najlepszymi z tego tercetu „Igrzyskami śmierci”. Co więcej – nie dość, że wszystkie trzy odsłony „Niezgodnej” są fatalne jako filmy, to jeszcze na tyle daleko odbiegają od literackiego pierwowzoru, że można mówić co najwyżej o inspiracji książką, a nie o jej ekranizacji.
Kino świata
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Po bitwie
(2012, reż. Yousry Nasrallah)
Sebastian Chosiński [70%]
2 lutego 2011 roku znajdujący się w samym centrum Kairu plac Tahrir był po raz kolejny w swych dziejach areną dramatycznych wydarzeń. Mieszkańcu egipskiej stolicy protestujący przeciwko dyktatorskim rządom prezydenta Hosniego Mubaraka zostali zaatakowani przez grupę mężczyzn na wielbłądach. Atakującymi byli przede wszystkim zmanipulowani przez służbę bezpieczeństwa biedni mieszkańcy przedmieść, żyjący głównie z obsługi turystów; agentom służb specjalnych udało się przekonać ich, że przedłużające się protesty wpłyną na załamanie całej branży, co odbije się również bezpośrednio na ich zarobkach. W rok po tych wydarzeniach postanowił przyjrzeć się im bliżej pochodzący z Gizy reżyser Yousry Nasrallah (rocznik 1952); nie interesowała go jednak sama prowokacja, ale jednostka – konkretny człowiek, który z powodu udziału w niej stał się niejako podwójną ofiarą. Bohaterem swego filmu uczynił więc Mahmouda (w tej roli Bassem Samra), który tamtego lutowego dnia brał udział w ataku na demonstrantów i który pod odsunięciu Mubaraka od władzy musiał ponieść konsekwencje swego nierozważnego czynu.
Mahmoud praktycznie z dnia na dzień staje się wyrzutkiem. Nie chcą zadawać się z nim koledzy, z którymi od lat obsługiwał turystów pod piramidami; nie otrzymuje pomocy w postaci ziarna dla swego wielbłąda; jego syn jest prześladowany w szkole. Jedyną osobą, która się za nim ujmuje, choć światopoglądowo stoi po drugiej stronie barykady, jest Reem (którą gra Menna Shalabi) – walcząca o prawa kobiet i swobody obywatelskie dziennikarka. W Mahmoudzie widzi ona jednak nie wroga, ale człowieka zagubionego, niewykształconego, w swej prostocie podatnego na manipulacje otoczenia; jest on też dla niej po prostu mężczyzną, którego mogłaby pożądać (mimo że ma żonę i dzieci). Nasrallah – chrześcijanin wyznania koptyjskiego, który z powodu swoich poglądów na przełomie lat 70. i 80. XX wieku musiał żyć emigracji – jest wyczulony na ludzką krzywdę. Krzywdę, która nie ma dla niego zabarwienia politycznego czy religijnego, zwłaszcza gdy dotyka ludzi nie do końca świadomych tego, co się wokół nich dzieje. Równie ważną postacią co Mahmoud jest w „Po bitwie” Reem, uosabiająca ideały wolności (również obyczajowej) – i tym samym będąca na swój sposób alter ego reżysera. Film był przed czterema laty nominowany do Złotej Palmy w Cannes, przegrał jednak z „Miłością” Michaela Hanekego, co oczywiście ujmy Nasrallahowi nie przynosi.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Strzelec
(2012, reż. Michele Placido)
Sebastian Chosiński [70%]
Włoch Michele Placido znany jest przede wszystkim jako odtwórca roli komisarza Corrado Cattaniego w kultowym w czasach schyłkowego PRL-u serialu mafijnym „Ośmiornica” (grał w nim przez cztery sezony w latach 1984-1989). Ale jest także, choć już na pewno nie tak cenionym, reżyserem specjalizującym się głównie w dramatach kryminalnych i sensacyjnych. Należy do nich także, zrealizowany w 2012 roku, „Strzelec”, opowieść stylistycznie i fabularnie nawiązująca do klasycznych filmów gangsterskich znad Sekwany autorstwa takich twórców, jak Jean-Pierre Melville, Jacques Deray czy Georges Lautner. Na takie powinowactwo wskazują zwłaszcza początek i zakończenie, w środku bowiem scenarzyści Denis Brusseaux i Cédric Melon umieścili wątek, którego w dziełach z lat 60. czy 70. ubiegłego wieku raczej nie spotkamy. Francusko-włosko-belgijski obraz Placido to historia policyjnego polowania na bandę obrabiającą banki; jednym z jej z członków jest były wojskowy snajper Vincent Kaminsky (w tej roli Mathieu Kassovitz, gwiazda „Piątego elementu”, „Monachium” czy „Amelii”), który zajmuje się głównie „osłanianiem” kolegów i tym samym zapewnianiem im bezpiecznej ucieczki z miejsca zdarzenia. Przychodzi jednak taki moment, gdy z powodu czyjejś zdrady Vincent ląduje za kratkami.
To sukces komisarza Mattei (gra go Daniel Auteuil, znany z „Królowej Margot” i „Mojej ulubionej pory roku”), który nie ma jednak okazji cieszyć się nim zbyt długo, ponieważ Kaminsky znajduje sposób, aby uciec z więzienia. Bandyta jest podwójnie zdeterminowany: musi nie tylko dopaść zdrajcę, ale i mordercę swej ekskochanki, Kathy (Arly Jover), które zresztą bezpośrednio wiąże się z ostatnim napadem na bank. Tropem Vincenta rusza Mattei, dla którego z czasem pościg za groźnym przestępcą okazuje się być również sprawą osobistą. Trzeba przyznać, że Placido – mimo że nie tak zdolnym jak jego mistrzowie – okazał się mimo wszystko pojętnym uczniem Melville’a i Lautnera. Zadbał o to, by z tej dość przewidywalnej historii gangsterskiej wycisnąć, ile tylko się da. „Wartością dodaną” dzieła okazują się zwłaszcza dwa elementy: wątek psychopatycznego mordercy oraz tajemnica Kaminsky’ego związana z jego służbą w Afganistanie, kiedy był podkomendnym syna komisarza Mattei. Widzowie zapatrzeni we francuską klasykę mogą uznać je wprawdzie za „ciała obce” w organizmie, ale najważniejsze, że scenarzystom i reżyserowi udało się je logicznie powiązań z głównym nurtem narracji. Nie sposób nie docenić też aktorstwa, ale w tym przypadku nazwiska odtwórców głównych ról mówią same za siebie.
koniec
22 grudnia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wielka stopa i wtopa
Jarosław Loretz

13 XII 2017

„Potwór” to jeden z tych przypadków, gdy ekipa zaczyna kręcić horror, ale kończy melodramat.

więcej »

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
Sebastian Chosiński

11 XII 2017

Koniec roku to czas nadrabiania zaległości z ostatnich miesięcy na małym ekranie. Zobaczcie, co obejrzał i jak ocenił Sebastian Chosiński.

więcej »

Wężogator voodoo
Jarosław Loretz

5 XII 2017

Voodoo skrzyżowane z „Zaczarowanym ołówkiem”? Już wiadomo, że „Bestia” to nic dobrego…

więcej »

Polecamy

Chwała na wysokości?

Dobry i Niebrzydki:

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Gwiezdny pył
— Kamil Witek

Ciemna strona Rebelii
— Konrad Wągrowski

Dobro kontra… dobro
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień dziesiąty
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Z tego cyklu

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Październik 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Wrzesień 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Wrzesień 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Dobro kontra… dobro
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

17. Cropp Kultowe: Dzień 1. Potworna piękność
— Ewa Drab

Powrót Króla Potworów
— Krzysztof Spór

Superman na dzisiejszą porę roku
— Jakub Gałka

Strefa X, czyli kosmici z garażu
— Agata Malinowska

Alicja w Krainie Koszmarów
— Mateusz Kowalski

Teledyskowy miszmasz
— Gabriel Krawczyk

Katany, panienki i mroki umysłu
— Ewa Drab

Tegoż autora

Historia w obrazkach: Bohater każdych czasów
— Sebastian Chosiński

Wielka stopa i wtopa
— Jarosław Loretz

Tu miejsce na labirynt…: Na wojennym szlaku
— Sebastian Chosiński

W twoim wieku też byłam głupia
— Marcin Osuch

Z filmu wyjęte: Nasi u nas
— Jarosław Loretz

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Seksualność Sandżarrów
— Marcin Osuch

Wężogator voodoo
— Jarosław Loretz

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.