Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Filmy

Magazyn CLXV

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Ponury wzrok denata

Esensja.pl
Esensja.pl
Oglądając indyjski horror „Duch Aatma” aż się wierzyć nie chce, iż był on kręcony na serio. A jednak. Bijąca z ekranu potężna dawka kiczu i tandety nie jest w stanie przesłonić podawanych ze śmiertelną powagą perypetii bohaterów.

Deepak Ramsay
‹Duch Aatma›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDuch Aatma
Tytuł oryginalnyAatma
Dystrybutor IDG
ReżyseriaDeepak Ramsay
ZdjęciaGangu Ramsay
Scenariusz
ObsadaKapil Jhaveri, Neha, Vikram Singh, Amriena
MuzykaAnu Malik
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiIndie
Czas trwania108
Gatunekgroza / horror, kryminał
EAN4009900457201
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
To dziwne, że spośród nie aż tak znowu niewielu horrorów rodem z Indii wybrano dla polskiego widza akurat taki, który za grosz nie potrafi wytworzyć prawdziwego klimatu grozy. Sprawa jest tym bardziej tajemnicza, że film, okraszony dość idiotycznym polskim tytułem „Duch Aatma”, znaczącym tyle, co „Duch duch” (bo „aatma” w hindi oznacza właśnie ducha, choć raczej w rozumieniu przymiotu niż upiora), najwyraźniej poza Polską – i naturalnie Indiami – nie był w ogóle rozpowszechniany. Nie przypadkowo.
Fabuła „Aatmy” jest wyborna już od samego początku. Oto bowiem pewnego wieczoru żona robi awanturę mężowi o to, że jego sędziwa matka, czyli młoda kobieta z włosami pomalowanymi na siwo, śmie wciąż żyć. Nieco przypominająca warzywo mamusia więc się denerwuje i jeszcze tej samej nocy z tej całej złości ulega opętaniu. Dostawszy na twarzy krwawych rozstępów udaje się do sypialni syna i natychmiast – w akompaniamencie trzaskających obficie piorunów – zabiera się do duszenia krwi z jej krwi, kości z jej kości. Syn, rozdziawiający usta jak żaba, zostaje jednak ocalony przez żonę i pada na podłogę, obficie krwawiąc z szyi (!), zaś wyrzucona na korytarz mamusia złowieszczo lewituje pod sufitem. Na ten widok nie wytrzymuje jakiś przypadkowy, siedzący na moczarach wilk, i żałośnie wyje do księżyca (serio, jest taka scena!).
Wkrótce mamusia, przywiązana do łóżka, w którym pręty u wezgłowia wyglądają na zrobione z nanizanych na drut paliczków dłoni, jest napastowana wisiorkiem przez ponurego typa w czerni. Niespodziewanie widz zaczyna podzielać obawy „staruszki”, wyczyniającej komiczne rzeczy z brwiami i czołem, bo typ posługuje się wisiorkiem z symbolem „3D”, mrożącym krew w żyłach możliwością przekształcenia obrazu w trójwymiarowy1). Gdy kobiecie zaczyna ze zgrozy drżeć warga, ponurak rzuca tekstem „Moja moc jest większa od twojej” i rzuca się przyłożyć wisiorek do „wypalonego” na czole opętanej (czy to wypalenie naprawdę było malowane szminką?) śladu „3D”, ewidentnie mając kłopoty z wcelowaniem nie tylko w ślad, ale w ogóle w czoło.
Po ochrypłym krzyku, prężeniu się i charkocie kobieta pada bezwładnie na pościel, a kamerzysta zmienia na reflektorze filtr z niebieskiego na jadowicie zielony. Zniechęcony zmianą oświetlenia upiór, oczywiście jak najbardziej niematerialny, daje nogę przez okno, wybijając po drodze szybę, a egzorcysta informuje tulącą się do swojej matki synową, że „Duch opuścił jej ciało”, co jest o tyle wieloznaczne, że ciało „staruszki” opuściły za jednym zamachem oba duchy – ten obcy, nie lubiący zielonego światła, jak i jej własny. Nim wyskoczą napisy początkowe, kamerzysta funduje widzowi jeszcze widok tulących się do siebie kobiet. Widok krótki, bo markująca szloch synowa ma coraz wyraźniejsze dołeczki w policzkach i lada moment parsknie śmiechem.
Główna fabuła biegnie już zupełne innym torem, ale sposób realizacji technicznej pozostaje bez zmian, łatwo więc sobie wyobrazić, co dzieje się dalej, poczynając od sceny, w której czterech byków nieskutecznie próbuje ukraść kobiecie jeżdżącej matizem portfel. I to kobiecie, która – bodaj dla zabawienia widza – wyżerała wcześniej dla kaprysu elementy tortów w cukierni i wydała tamże praktycznie całą posiadaną gotówkę, i to na oczach owych zbirów. Nie będę jednak dokładniej opisywać szaleństw, które się tam wyprawiają (Ha! Jest nawet walka świetln… świetlówkowymi „mieczami”, a upuszczony tort wcale nie traci kształtu), bo nie ma to większego sensu. Nadmienię tylko, iż historia kręci się wokół lekarza, który zostaje zmuszony do poświadczenia nieprawdy podczas autopsji (to zmuszenie to perełka w swoim rodzaju, bowiem gdzieś na plaży najpierw grozi mu pistoletem kobieta, a potem macha pieniędzmi facet). A ponieważ – dotąd uczciwy, ale w końcu zastraszony – podpisuje lewy dokument, jego żona zostaje opętana przez ducha pokrojonego denata.
Naturalnie opowieść nie mogła się obyć bez kilku śpiewanych wstawek, doskonale psujących ewentualny klimat, choć – z jednej strony – o grozę w ogóle tu trudno, z drugiej zaś – tak po prawdzie piosenki wcale nie są standardem w indyjskich horrorach i akurat „Duch Aatma” jest w tym względzie raczej wyjątkiem. Jak się przyjrzeć filmowi jako całości wychodzi na to, że twórcy chyba nie do końca wiedzieli, co chcą nakręcić, i wyszedł im kompletny miszmasz, w którym prym wiedzie ckliwy romans w duchu lat 1980-tych, wzbogacony wątkami naiwnego kryminału oraz przerysowanego, żałośnie kiczowatego horroru, dobitego niewłaściwie rozłożonymi akcentami humorystycznymi i chwilami jawnie komediową muzyczką. Co więcej, chwilami można odnieść wrażenie, że mimo całej swojej dziwaczności i obciachowości „Duch Aatma” rzeczywiście próbuje straszyć widza na przykład ponurymi spojrzeniami ducha, świetlistymi oczami, trzaskającymi piorunami czy rozlegającym się w środku nocy dźwiękiem dzwonków.
Film jest więc fatalny, ale – przy odpowiednim nastawieniu – potrafi dostarczyć sporo frajdy, z którego to też względu została mu podniesiona finalna ocena.
koniec
21 grudnia 2016
1) Tak naprawdę owo „3D” jest graficznym wariantem złotej zgłoski „Om”, najświętszej sylaby hinduizmu. Wisiorki tego typu można spotkać również i w innych indyjskich horrorach, w których dochodzi do wypędzania ducha.
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zemsta za „potop”?
Sebastian Chosiński

24 IV 2017

Wbrew pozorom „Obce niebo” Dariusza Grajewskiego nie jest filmem – w warstwie obyczajowej – antyszwedzkim. Choć tak może być odebrane. Opowieść o emigrantach z Polski, którzy muszą walczyć z systemem o odzyskanie córki, łatwo rozpatrywać na poziomie opresyjności skandynawskiego prawa, które wyżej stawia idee niż więzi rodzinne. Ale to uproszczenie, które dostrzegamy dopiero wtedy, gdy zajrzymy za kulisy wydarzeń.

więcej »

Łotrzykowska ballada bez happy endu
Sebastian Chosiński

21 IV 2017

W zasadzie jedynym elementem, który nie pasuje do filmu Jacka Bromskiego jest jego tytuł, który sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z thrillerem psychologicznym, ewentualnie z dramatem sądowym. Tymczasem „Anatomia zła” – przyznajmy, z marketingowego punktu widzenia brzmi to jednak całkiem nieźle – jest nadzwyczaj przyzwoitym kinem akcji.

więcej »

Wizja lokalna
Sebastian Chosiński

20 IV 2017

„Prosta historia o morderstwie” to drugi, zrealizowany po sześciu latach od debiutu, film fabularny wyreżyserowany przez Arkadiusza Jakubika. Tym razem aktor (znany głównie z obrazów Wojciecha Smarzowskiego) oddał pod osąd widzów historię młodego policjanta. Opowieść ta przybrała postać mrocznego thrillera psychologiczno-kryminalnego, z wybijającymi się na plan pierwszy skomplikowanymi relacjami rodzinnymi oraz służbowymi.

więcej »

Polecamy

Co ludzie powiedzą?

Dobry i Niebrzydki:

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Turbozombie w koreańskim pendolino
— Jarosław Loretz

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Magia z technologią w jednym stały domku
— Jarosław Loretz

Dom z wkładką
— Jarosław Loretz

Dusiołki i seksualne fikołki
— Jarosław Loretz

Młot na nieuważnych i łatwowiernych
— Jarosław Loretz

Zachować żrącą krew
— Jarosław Loretz

Gruba szara książka
— Jarosław Loretz

Vice fabuła
— Jarosław Loretz

Zombie prawie na wesoło
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.