Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Luty 2017 (1)

Esensja.pl
Esensja.pl
Zapraszamy do małej edycji „Esensja ogląda” – recenzji trzech mniej znanych filmów.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Morgan
(2016, reż. Luke Scott)
Jarosław Loretz [50%]
Krok wstecz czyli „Ex Machina” oberżnięta tak, by dało się wcisnąć fabułę w ramy kina klasy B. Sztucznie stworzona kobieta ma nieokiełznane mordercze skłonności, bo… jest sztucznie stworzona. Nie ma też praktycznie żadnych ludzkich odruchów, ponieważ przez pięć lat nikomu z zespołu utytułowanych naukowców nie udało się wymyślić sposobu ich wpojenia. Już na wstępie wiadomo, jak się rozwinie historia, skoro przecież za szybą siedzi zimne, wyrachowane ZŁO. Jest więc krew, jest trochę biegania, jest z grubsza przewidywalny finał, no i naturalnie całości towarzyszy wiaderko różnych kiksów (szybko znikająca noc) i logicznych wątpliwości (tajny ośrodek bez jednego strażnika? Morgan z umiejętnościami prowadzenia auta?). Do tego jednak film posiada elementy kina klasy A, czyli nie aż tak niski budżet (8 milionów dolarów), doskonałe zdjęcia, solidną obsadę (m.in. Paul Giamatti), niesłychanie piękne plenery i… dystrybucję kinową. Przedziwny przypadek filmu, nakręconego zbyt porządnie w stosunku do wyczuwalnie topornego scenariusza. Trzeba jednak przyznać, że jak na proponowane ostatnimi laty sf i tak ogląda się nieźle.
Kino świata
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Ugryź mnie!
(2014, reż. Mina Djukic)
Sebastian Chosiński [70%]
Serbski dramat psychologiczny pojawił się w Polsce pod dwoma tytułami: najpierw trafił do kin jako „Ugryź mnie!” (co może i brzmi atrakcyjnie i komercyjnie, ale w porównaniu z treścią filmu wypada idiotycznie), później – już na mały ekran – w dosłownym tłumaczeniu, czyli „Nieposłuszni” (nie trzeba udowadniać, że dużo trafniejszym). Jego autorką jest Mina Djukić (rocznik 1982), dla której był to pełnometrażowy debiut. I to od razu na tyle udany, że zasłużył sobie na nominację do nagrody jury w kategorii filmu dramatycznego na festiwalu Sundance. To opowieść o niespełnionym uczuciu, które w dramatyczny sposób wpłynęło na losy bohaterów, a przynajmniej jednego z nich. Leni (w tej roli Hana Selimović, znana z dramatu „Biały, biały świat”) i Lazar (gra go bohater wielu seriali serbskich Mladen Sovilj) poznali się w dzieciństwie i bardzo blisko zaprzyjaźnili. Do rytuałów należały ich rowerowe, pełne beztroski wycieczki za miasto. Wydawali się już wtedy nierozłączną parą. A jednak minęło kilka lat i ich drogi się rozeszły. Chłopak wyjechał na studia, ostatecznie wylądował za granicą; dziewczyna pozostała w miasteczku, uzależniając się coraz bardziej od nadopiekuńczych rodziców. Gdy umiera ojciec Lazara, dawno niewidziany przyjaciel z wczesnej młodości przyjeżdża w rodzinne strony, co staje się okazją do odnowienia znajomości.
Mina Djukić – odpowiadająca także za scenariusz „Nieposłusznych” – stopniowo odsłania kolejny warstwy opowieści. Z biegiem czasu dowiadujemy się o bohaterach coraz więcej. Że nie mieli ze sobą żadnego kontaktu przez trzy lata. Że Leni popadła w depresję, którą leczyła podbieranymi z apteki należącej do jej rodziców, w której zresztą wciąż pracuje, tabletkami. Że wyszła z założenia, iż nie mogąc być na stałe z ukochanym, może zmieniać kochanków jak rękawiczki. Ponowne pojawienie się Lazara w jej życiu rodzi w dziewczynie nadzieję, że znów może być jak dawniej. Zwłaszcza gdy, wzorem lat młodzieńczych, wybierają się na wspólną rowerową wyprawę w nieznane. Próby zaklinania rzeczywistości rzadko jednak się udają. Chłopak, a w zasadzie już młody mężczyzna – oboje mają po dwadzieścia cztery lata – wrócił przecież tylko na chwilę; za kilka, kilkanaście dni zniknie po raz kolejny, pozostawiając Leni rozdygotaną i zdesperowaną. Tylko że ona zdaje się nie brać tego pod uwagę. Podróż odmienia kobietę, w jej przypadku spełnia swoistą rolę terapeutyczną. Na ile udana będzie to terapia, zależy także od zachowania Lazara. Filmowi daleko do arcydzieła. momentami jest zbyt surowy; nie do końca można też zrozumieć zabieg z wprowadzeniem narratora (Minja Subota), który komentuje to, co i tak widać na ekranie i co bez dodatkowego komentarza świetnie by się obyło.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Na czatach
(2016, reż. Karim Dridi)
Sebastian Chosiński [80%]
Oczywiście oficjalnie jest to film francuski, ale dużo bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że to obraz… tunezyjski, tyle że zrealizowany we Francji. Nakręcił go bowiem reżyser urodzony w Tunezji (w 1961 roku). Główne role zagrali imigranci bądź potomkowie imigrantów z Afryki Północnej; oni także są jego głównymi bohaterami. Karim Dridi zaczął karierę reżyserską na początku lat 90. XX wieku; pierwsze jego filmy – dramaty kryminalne „Pigalle” (1994) i „Bye, Bye” (1995) – poświęcone były żyjącym w „gettach” muzułmanom (trochę na takiej samej zasadzie, jak powstające w międzywojennej Polsce filmy żydowskie, w których aktorzy mówili w języku jidysz). Identycznie rzecz ma się z „Na czatach”, który przed paroma miesiącami pokazany został w Polsce w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Dridi umieścił akcję w jednej z dzielnic arabskich w Marsylii, a najważniejszą postacią uczynił nieco ponad dwudziestoletniego Sofiane (w tej roli Sofian Khammes). Młody chłopak ma szansę, by jako jedyny z rodziny wyrwać się z „getta”, jest bowiem na trzecim roku studiów ekonomicznych; właśnie przyjechał z Lyonu na wakacje. Wraz ze starszym bratem, Slimane (Mourad Tahar Boussatha), planują przyszłość; chcą rozkręcić własny interes, Sofiane wniesie do niego pomysł i wiedzę, Slimane – pieniądze. Skąd je ma, skoro nawet nie opuszcza własnej dzielnicy? Z handlu narkotykami. Jak wielu jego kolegów, należy do lokalnej mafii, którą kieruje właściciel osiedlowej knajpki, masywny Reda (Foued Nabba).
Ale pewnego dnia Slimane zostaje zastrzelony pod blokiem, w którym mieszka. Sofiane podejrzewa, że sprawcą jego śmierci jest szef konkurencyjnego arabskiego gangu Farouk (Sid Ahmed Mokdadi). Zamiast wrócić do Lyonu na studia, postanawia pomścić brata i o pomoc w tym prosi Redę i swoich znajomych, przyjaciół Slimanego – Rachida (Oussama Abdul Aal) i Marteau (Zine Darar). Gdy ci jakoś się do tego nie kwapią, sam bierze sprawy w swoje ręce. W ostatniej chwili, mając Farouka praktycznie na wyciągnięcie ręki, rezygnuje jednak i daruje mu życie. Co okazuje się rozwiązaniem dużo bardziej niebezpiecznym, niż początkowo zdaje się chłopakowi, prowadzi bowiem do wojny między gangami i wywołuje wściekłość marsylskiej policji. Od tej pory świat Sofiane staje na głowie; coraz bardziej wsiąka on w struktury mafijne, stając się powoli prawą ręką Redy. Zdobywa też przy okazji nowe informacje na temat zabójstwa Slimanego, które każą mu zweryfikować dotychczasowe domysły. A to prostą drogą prowadzi do eskalacji konfliktu. Gdyby „Na czatach” nakręcił rodowity Francuz, spotkałoby się to zapewne z krytyką francuskich muzułmanów i oskarżeniami o stereotypowy obraz mniejszości arabskiej. Karima Dridiego trudno jednak o coś takiego oskarżać, prawda? Pomijając aspekt etniczno-społeczny, należy oddać Tunezyjczykowi, że stworzył mocne kino kryminalne, z odpowiednio zarysowanymi postaciami i dramatycznymi zwrotami akcji. Nie uniknął oczywiście pewnych schematów, w które łatwo popaść, kręcąc kolejny podobny stylistycznie i tematycznie film. Ale najważniejsze, że skupiając się na niestereotypowej mafijnej „karierze” Sofiane, Dridi zdołał mimo wszystko uniknąć wielu czyhających na niego mielizn.
koniec
8 lutego 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Między „Dybukiem” a „Weselem”
Sebastian Chosiński

8 V 2017

Po obejrzeniu „Demona” już nie dziwi tak bardzo decyzja, jaką podjął 19 września 2015 roku reżyser filmu. Myśl o samobójstwie podobno dojrzewała w nim już od jakiegoś czasu. Opowiedziana na ekranie historia Piotra i Żydówki Hany mogła stać się jej katalizatorem. Szkoda jednak, że Marcin Wrona wybrał na swoje opus magnum obraz tak nierówny. Powinien wciąż żyć. Powinien nakręcić jeszcze przynajmniej kilka lepszych dzieł.

więcej »

Byli sobie gliniarze…
Sebastian Chosiński

4 V 2017

Doprawdy trudno zrozumieć, po co zmieniać świetnie brzmiący – i idealnie pasujący do treści – oryginalny tytuł filmu „Mea culpa” na pozbawionego cech charakterystycznych i wykorzystywanego przez reżyserów już wielokrotnie „Świadka” (w różnych wariantach). Francuz Fred Cavayé mógłby się za to obrazić. Widzowie natomiast, przeszedłszy nad tym „tłumaczeniem” do porządku dziennego, powinni przed „odpaleniem” płyty DVD wygodnie zasiąść w fotelach. Bo dzieje się dużo…

więcej »

W sercu Iraku
Sebastian Chosiński

2 V 2017

Ile nakręcono w Polsce po 1989 roku klasycznych filmów wojennych, które nie odnosiły się do drugiej wojny światowej? Można by je prawdopodobnie policzyć na palcach jednej ręki. Czy znalazło się wśród nich jakieś arcydzieło? Tę kwestię przemilczmy. Z drugiej strony należy się z tego cieszyć. Filmy takie nie powstawały, ponieważ nie braliśmy udziału w wojnach. Do czasu. Czego dowodem „Karbala” Krzysztofa Łukaszewicza.

więcej »

Polecamy

Ksenomorfy pod prysznicem

Dobry i Niebrzydki:

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Marzec 2017 (4)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Marzec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk

Marzec 2017 (1)
— Grzegorz Fortuna

Styczeń 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Grudzień 2016 (6)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Robak

Grudzień 2016 (5)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2016 (4)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2016 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Marcin Osuch

Tegoż twórcy

On, ona, wielbłąd i pustynia
— Ewa Drab

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

Ciszej nad trumną Batmana!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Nadzieja powraca ostatnia
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Genialny wynalazca kontra chciwi kapitaliści
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Amerykanin za „murem berlińskim”
— Sebastian Chosiński

Koniec jest blisko. Coraz bliżej…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Miasto w obliczu zarazy
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Oj, ten niedobry Zdzisiek!
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Gościnny występ serbskiego pianisty
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.