Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Mroczny Rycerz w wersji anime

Esensja.pl
Esensja.pl
Batman w wersji anime? A dlaczego by nie? I to na dodatek w sześciu powiązanych ze sobą odsłonach. Skoro jednak za scenariusze tych opowieści odpowiadają twórcy na co dzień pracujący nad komiksami o Mrocznym Rycerzu, narodowość czy kolor skóry reżyserów przestają mieć znaczenie. W przypadku „Rycerza Gotham” pięciu z nich to Japończycy, szósty jest Koreańczykiem (z Południa).

Yasuhiro Aoki, Futoshi Higashide, Toshiyuki Kubooka, Hiroshi Morioka, Jong-Sik Nam, Shoujirou Nishimi
‹Batman: Rycerz Gotham›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman: Rycerz Gotham
Tytuł oryginalnyBatman: Gotham Knight
Dystrybutor Galapagos
ReżyseriaYasuhiro Aoki, Futoshi Higashide, Toshiyuki Kubooka, Hiroshi Morioka, Jong-Sik Nam, Shoujirou Nishimi
Scenariusz
MuzykaChristopher Drake, Robert J. Kral, Kevin Manthei
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiJaponia, USA
Czas trwania75 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 1,78:1
WWW
Gatunekakcja, animacja, SF, thriller
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
To był jeden z pierwszych filmów animowanych powstałych w ramach cyklu „DC Universe”, w ramach którego w następnych latach zrealizowano między innymi omawiane już na naszych łamach dwie części „Mroczny Rycerz – Powrót” (2012-2013) i „Syna Batmana” (2014). Z tą jednak różnicą, że w przypadku tamtych nawet jeśli szeregowi animatorzy pochodzili z Azji, to scenarzyści i reżyserzy byli Amerykanami. W „Rycerzu Gotham” za reżyserię odpowiadają sami Azjaci. Właśnie! Liczba mnoga też jest jak najbardziej uprawniona, ponieważ ten film to w rzeczywistości sześć krótkich (kilkunastominutowych) opowieści, które wprawdzie są ze sobą fabularnie powiązane, ale za powstanie każdej z nich odpowiadał inny zespół realizatorski. Fakt, że najwięcej do powiedzenia mieli twórcy z Japonii i Korei Południowej, wpłynął również na formę dzieła – nakręcono je w stylu anime. Co zresztą potraktować należy jako dodatkową atrakcję.
W akcję „Rycerza Gotham” widz wprowadzony zostaje, jakby na przekór, „kuchennymi drzwiami”. W części pierwszej – „Opowiem ci swoją historię” Shojiro Nishimiego – grupa nastolatków spotyka się na halowym torze, aby pojeździć na deskorolkach. Zawsze jest ich czworo, ale tym razem troje z nich spóźnia się i to o wiele godzin. Ten czwarty, mający dość długiego czekania, wypomina im niepunktualność. Wówczas pozostali, chcąc usprawiedliwić się przed nim, przedstawiają swoją wersję wydarzeń. W każdej z nich pojawia się Człowiek-Nietoperz, który przypadkiem stanął im na drodze, wplątując ich tych samym w swoją walkę z pewnym wyjątkowo paskudnym typem. W każdej z opowieści Batman przybiera inną, fantastyczną postać: jest dematerializującym się cieniem, wampirem ze skrzydłami, wreszcie – cyborgiem. Trudno w coś takiego uwierzyć; historyjki te wyglądają jedynie na czcze, a w najlepszym wypadku mocno przesadzone przechwałki. Ale, jak to wśród nastolatków, temu, któremu nie było dane spotkać Mrocznego Rycerza, jest teraz zwyczajnie przykro. Przynajmniej do momentu, gdy… pojawia się prawdziwy Batman.
Odcinek Nishimiego to jedynie, choć całkiem zgrabne i wizualnie intrygujące, preludium do przedstawienia dalszych perypetii Człowieka-Nietoperza, który w „Strzelaninie” Futoshiego Higashide trafia w samo oko cyklonu, chcąc zaprowadzić porządek pomiędzy walczącymi ze sobą gangami Sala Maroniego i Rosjanina Jurija Dimitrowa. Przy okazji sprawia też, że niekoniecznie ceniący go dotąd podkomendni komisarza Jamesa Gordona, Crispus Allen i Anna Ramirez, zaczynają spoglądać na niego przyjaźniej. W „Teście sprzętu” Morioki Hiroshiego po raz pierwszy zobaczyć możemy nie Batmana, ale… Bruce Wayne’a (tak, ma lekko skośne oczy!), który wybiera się na turniej golfowy organizowany przez milionera Ronalda Marshalla. Wayne podejrzewa go o nieczyste zagrania w związku z kupnem atrakcyjnych terenów w centrum Gotham, przeciwko czemu protestowała zresztą aktywistka społeczna Theresa Williams. Po czym w niewyjaśnionych okolicznościach zginęła.
W czwartej odsłonie miniserii, zatytułowanej „W ciemnościach” (autorstwa Yasuhiro Aokiego), pojawia się dwóch kolejnych etatowych wrogów Mrocznego Rycerza: Killer Croc oraz Strach na Wróble, czyli doktor Jonathan Crane. Tym razem pretekstem do rozprawy z nimi staje się porwanie przez tego pierwszego kardynała O’Fallona, który uprowadzony zostaje do podziemnych tuneli metra. Ta interwencja kosztuje go bardzo dużo zdrowia. Ba! niewiele brakuje, by przypłacił ją życiem. Popadając w odrętwienie, Batman wspomina swój pobyt w Indiach i znajomość z piękną Kassandrą, która uczyła go, jak poradzić sobie z nieludzkim bólem. Ta retrospekcja jest już kanwą kolejnej historii – zrealizowanego przez Toshiyukiego Kubookę „Zwalczyć ból”. Całość zamyka „Deadshot” Koreańczyka Jong-Sik Nama. Co sugeruje już sam tytuł, głównym antagonistą Człowieka-Nietoperza staje się teraz słynny zawodowy zabójca Floyd Lawton, w półświatku przestępczym znany właśnie jako Deadshot, który pojawia się w Gotham na wezwanie mafii rosyjskiej. Zwietrzywszy go, Bruce Wayne po raz kolejny przywdziewa kostium Mrocznego Rycerza i wyrusza na polowanie. A zmotywowany jest tym bardziej, że musi ratować jednego ze swoich najbliższych przyjaciół.
Mimo że „Rycerz Gotham” powstawał w czterech różnych studiach, miał sześciu różnych reżyserów i scenarzystów (w tym takie tuzy, jak Greg Rucka, David Goyer czy Brian Azzarello), co w jakimś stopniu musiało wpłynąć na jego spoistość fabularną i wizualną – jest on prawdziwą ucztą dla oka (inteligencji też nie obraża). Pomysł, by do stworzenia kolejnego filmu rysunkowego o Batmanie „wynająć” twórców anime, opłacił się. Japończycy i Koreańczyk przydali mu typowo azjatyckiego charakteru, co widoczne jest nade wszystko w kapitalnie zrealizowanych scenach akcji. Sekwencje pojedynków strzeleckich czy walki wręcz zainscenizowane są z pietyzmem i bez oglądania się na ograniczenia wiekowe. W efekcie obrazu tego nie powinni oglądać zbyt młodzi widzowie; trup ściele się bowiem w „Rycerzu Gotham” gęsto, a niektóre sceny co wrażliwszych mogą przyprawić o ciarki (vide „Strzelanina”, „W ciemnościach”, „Zwalczyć ból”). Mimo pewnego fabularnego rozedrgania, w końcowej części najważniejsze wątki pojawiające się we wcześniejszych historiach zostają domknięte, co wywołuje dodatkową satysfakcję.
koniec
10 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

10 I 2017   16:37:38

Niedawno zabrałem się za oglądanie filmów animowanych ze stajni DC, zachęcony dobrymi opiniami i mocno wkręcony w kino superbohaterskie, które wcześniej jakoś omijałem. Na razie obejrzałem 6 filmów (z 26!), w tym "Gotham Knight", i muszę przyznać, że ogląda się je o wiele przyjemniej niż hollywoodzkie blockbustery spod znaku DCEU. Tym "bajkom" co prawda też się zdarzają potknięcia, ale może właśnie dlatego łatwiej jest je przełknąć, bo to "tylko" kreskówki i nie ma się wobec nich wygórowanych wymagań. I też dzięki temu łatwiej o pozytywne zaskoczenie, jakim dla mnie był "Justice League: The New Frontier". Świetny film, który zachęcił mnie do przeczytania jeszcze lepszego oryginału - "DC: Te New Frontier". Jeden z najlepszych komiksów, jakie czytałem.
Co do "Gotham Knight", to warto jeszcze dodać, że akcja filmu, choć nie jest zaliczana do oficjalnego kanonu, to jednak toczy się w tzw. Nolanverse - tym od trylogii Mrocznego Rycerza i znajdziemy tam drobne nawiązania do wydarzeń z "Batman Begins".

10 I 2017   16:49:33

Aha, i jeszcze jedno. Pan redaktor wspomina w recenzji o przemocy w GK, która jednak w kreskówkach od DC nie jest niczym wyjątkowym. Ja osobiście nie pokazałbym dziecku czy młodszym nastolatkom ŻADNEGO z obejrzanych dotychczas filmów z serii. Kilku z nich dałbym nawet kategorię 18+, choć ktoś mógłby to uznać za przesadę.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Czerwiec 2017
Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Jarosław Robak

6 VI 2017

Zapraszamy do pierwszej czerwcowej edycji zbioru krótkich recenzji filmowych.

więcej »

Esensja ogląda: Maj 2017
Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

24 V 2017

Zapraszamy do pierwszej majowej edycji cyklu krótkich recenzji filmowych.

więcej »

Między „Dybukiem” a „Weselem”
Sebastian Chosiński

8 V 2017

Po obejrzeniu „Demona” już nie dziwi tak bardzo decyzja, jaką podjął 19 września 2015 roku reżyser filmu. Myśl o samobójstwie podobno dojrzewała w nim już od jakiegoś czasu. Opowiedziana na ekranie historia Piotra i Żydówki Hany mogła stać się jej katalizatorem. Szkoda jednak, że Marcin Wrona wybrał na swoje opus magnum obraz tak nierówny. Powinien wciąż żyć. Powinien nakręcić jeszcze przynajmniej kilka lepszych dzieł.

więcej »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Mroczny Rycerz: Jestem legendą
— Piotr Dobry

Tegoż autora

Zbrodniarz i panna
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Sypiając z szefem
— Sebastian Chosiński

Ciszej nad trumną Batmana!
— Sebastian Chosiński

Koniec jest blisko. Coraz bliżej…
— Sebastian Chosiński

Między „Dybukiem” a „Weselem”
— Sebastian Chosiński

Byli sobie gliniarze…
— Sebastian Chosiński

W sercu Iraku
— Sebastian Chosiński

Nie tylko Temida jest ślepa
— Sebastian Chosiński

Okrutny seks komisarza Warskiego
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.