Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Marzec 2017 (2)

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś kilka recenzji filmów spoza ekranów kinowych – z wydań DVD i światowego kina.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Who Am I. Możesz być kim chcesz
(2014, reż. Baran bo Odar)
Sebastian Chosiński [70%]
Trzeci – po dramacie „Pod słońcem” (2006) i opartej na powieści kryminalnej Jana Costina Wagnera „Ciszy” (2010) – pełnometrażowy film pochodzącego ze Szwajcarii reżysera Barana bo Odara. Ma on wszelkie szanse, aby spodobać się przede wszystkim nastoletnim widzom. Z dwóch powodów: po pierwsze – to opowieść o młodym, niewiele od nich starszym mężczyźnie; po drugie (i to drugie jest chyba nawet ważniejsze) – w sporej części fabuła dotyczy świata wirtualnego. Benjamin (gra go Tom Schilling, bohater „Oh Boy” i głośnego miniserialu „Nasze matki, nasi ojcowie”) jest komputerowym geniuszem, który pewnego dnia staje się członkiem hakerskiej grupy CLAY. Jego nowym znajomym – Maksowi (Elyas M’Barek), Stephanowi (Wotan Wilke Möhring) oraz Paulowi (Antoine Monot, Jr.) – zależy głównie na tym, aby zyskać rozgłos w darknecie. Dlatego też – ot tak, po prostu dla zabawy – włamują się do systemów organizacji rządowych; udowadniają tym samym swoją wyższość, sieją popłoch i anarchię. Także po to, aby zdetronizować legendarnego hakera ukrywającego się pod pseudonimem MRX. Muszą jednak liczyć się z tym, że prędzej czy później zainteresują się nimi służby specjalne – nie tylko niemieckie. Kiedy już do tego dochodzi, Benjamin musi podjąć kolejną grę. Tempo fabuły sprawia, że pomimo wielu schematów „Who Am I” ogląda się ze sporym zainteresowaniem. Osoba reżysera gwarantuje także, że w finale możemy liczyć na zaskakujący zwrot akcji, który – nawet jeżeli wyda nam się znany z innych obrazów sensacyjnych – przysporzy radości. Wszak zawsze fajnie, kiedy maluczkim udaje się wykiwać potentatów. A do tego dochodzi jeszcze zgrabnie wpleciony w całość wątek miłosny, dzięki któremu możemy podziwiać na ekranie śliczną Hannah Herzsprung („Siostry i Schiller”) w roli Marie, dziewczyny Benjamina.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Księgowy
(2016, reż. Gavin O’Connor)
Marcin Mroziuk [70%]
Praca księgowego kojarzy się przede wszystkim ze żmudnym ślęczeniem na kolumnami liczb, tak więc uczynienie przedstawiciela tej profesji głównym bohaterem filmu sensacyjnego mogłoby wydawać się dość ryzykownym pomysłem. Szybko możemy się jednak przekonać, że obserwowanie działalności Christiana Wolffa (w tej roli całkiem przekonująco wypadł Ben Affleck) rzeczywiście może dostarczyć nam wielu emocji. Doradzanie spokojnym farmerom, jak zmniejszyć obciążenia podatkowe, okazuje się bowiem jedynie przykrywką dla znacznie bardziej ryzykownej działalności. Kontrolowanie prawidłowości rozliczeń nie jest już tak spokojnym zajęciem, kiedy większość poważnych klientów stanowią szefowie potężnych grup przestępczych. W prawdziwe kłopoty główny bohater pakuje się jednak przyjmując zupełnie legalne zlecenie. Wkrótce potem możemy się również przekonać, że posiada on wiele umiejętności, o które można by posądzać raczej agenta służb specjalnych, a nie księgowego. Świat liczb schodzi szybko na dalszy plan, a na ekranie zaczynają dominować sceny pościgów i walk.
Zaletą filmu jest przede wszystkim dynamicznie tocząca się akcja, gdyż Wolff przez większość czasu jest zarówno ścigającym, jak i ściganym (a w dodatku zagrożenie zbliża się do niego równocześnie z różnych kierunków). Trzeba też przyznać, że scenarzystom udało się nieco ożywić sprawdzone schematy kina sensacyjnego. Niesłychana precyzja i zdolność błyskawicznego operowania w pamięci na wielkich liczbach jest w przypadku tytułowego bohatera związana z jego autyzmem. Obserwując pojawiające się co pewien czas scenki z dzieciństwa Wolffa, możemy się przekonać, jak zaskakującymi metodami zostało okupione jego przystosowanie (aczkolwiek nie stuprocentowe) do życia w społeczeństwie. Nieco gorzej wypada natomiast wątek miłosny – ale z drugiej strony czego się można spodziewać po autyście? Na kolana nie powala też samo zakończenie, ponieważ zdecydowanie zbyt wcześnie można się domyślić, kto będzie przeciwnikiem nietypowego księgowego w finałowym starciu. Mimo tych niedoskonałości otrzymujemy jednak tutaj rozrywkę na całkiem przyzwoitym poziomie, więc tytuł ten powinien przypaść do gustu osobom, które lubią trzymające w napięciu filmy sensacyjne.
Kino świata
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Glassland
(2014, reż. Gerard Barrett)
Sebastian Chosiński [70%]
Irlandzki dramat psychologiczno-obyczajowy, który chyba nikogo nie pozostawi obojętnym. To historia dwudziestokilkuletniego mężczyzny, który od dziecka mieszka w Dublinie. John (w tej roli Amerykanin Jack Reynor, znany między innymi z „Transformers 4” i najnowszej ekranizacji „Makbeta” sprzed dwóch lat) zarabia na życie jako taksówkarz. Próbuje ułożyć sobie życie, ale ma z tym ogromne problemy. W dużej mierze wynikają one z trudnego dzieciństwa, braku ojca i nieuregulowanych relacji z matką. Jean (gra ją Australijka Toni Collette, która w Hollywoodzie zaistniała dzięki rolom w „Szóstym zmyśle”, „Shafcie” i „Małej miss”) od lat jest załogowaną alkoholiczną. Zaniedbywała nie tylko Johna, ale i jego młodszego, upośledzonego brata Kita (Harry Nagle). Starszy z synów, chociaż tak naprawdę niczego kobiecie nie zawdzięcza i nie ma żadnego długu do spłacenia, stawia sobie za cel honoru wyciągnąć ją z nałogu. By jednak Jean mogła zostać poddana leczeniu w specjalistycznej klinice, potrzebne są pieniądze. Duże pieniądze. A takich John nie posiada. Dlatego też za pośrednictwem przyjaciela, Shane’a (Anglik Will Poulter, oglądany w „Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do świtu” i „Zjawie”), nawiązuje kontakt z dublińskim półświatkiem. Tym samym staje przed poważnym dylematem moralnym: chcąc ratować rodzinę, musi wejść w konflikt z prawem. Gerard Barrett – reżyser i scenarzysta w jednym – opowiedział tę historię w sposób bardzo ascetyczny, wręcz minimalistyczny, korzystając z naturalnych plenerów i wychodząc poza atelier. Dzięki temu udało mu się w sposób bardzo przekonujący sportretować dysfunkcyjną rodzinę, której członkowie – wszyscy bez wyjątku – muszą zapłacić wysoką cenę za próbę powrotu do normalności. Próbę, która wcale nie musi zakończyć się sukcesem…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Srebrny deszcz
(2015, reż. Juliet Asante)
Sebastian Chosiński [60%]
Ten film ma wiele wad. I wiele niedoskonałości technicznych. Czasami można wręcz odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z dziełem jedynie na poły profesjonalnym. A jednak warto poświęcić mu półtorej godziny. Choćby z jednego, ale istotnego powodu – to obraz nakręcony w… Ghanie. A kino z tego regionu Afryki raczej rzadko dociera do Polski. „Srebrny deszcz” jest pełnometrażowym debiutem reżyserki i scenarzystki Juliet Asante, która fachu uczyła się w latach 90. XX wieku w Stanach Zjednoczonych. W swym pierwszym filmie postanowiła przedstawić kolejną wersję opowieści o „księciu” i „żebraku”, czy też raczej – w tej konkretnej sytuacji – „żebraczce”. Bruce (w tej roli nigeryjski aktor Enyinna Nwigwe) pochodzi z bogatej i ustosunkowanej rodziny. O swoją przyszłość nie musi się martwić. Znajomości ojca (Kofi Bucknor) i zaradność matki (Offie Kudjo) sprawiają, że życie Bruce’a usłane jest różami. Ale jemu życie bogatego playboya tak naprawdę średnio pasuje. Czuje, że marnotrawi czas. Na wszystko zaczyna spoglądać inaczej, kiedy w dramatycznych okolicznościach poznaje bezdomną Ajoę (gra ją gwiazda ghańskiej telewizji Joselyn Dumas). Czując wobec niej wyrzuty sumienia, podaje jej swój numer telefonu. Gdy jakiś czas później kobieta wpada w tarapaty, dzwoni do niego, prosząc o pomoc; ten zaś nie odmawia wsparcia. Wkrótce Ajoa zostaje służącą w domu Bruce’a. Z czasem ta znajomość odmienia mężczyznę. W kobiecie z nizin społecznych dostrzega on nie tylko osobę bardzo wartościową, ale także gotową do poświęceń dla innych, o co wśród jego najbliższych przyjaciół jest niezwykle trudno. Nie trzeba chyba dodawać, że rodzice, a tym bardziej licząca na rychły ślub narzeczona Loreal (Uru Eke) nie akceptują tego niezwykle trudnego do zrozumienia dla nich związku. „Srebrny deszcz” to klasyczny „operowo-mydlany” melodramat, który broni się egzotyczną scenerią i rozbudowanym wątkiem społecznym. Nie sposób nie pochwalić też Enyinnę Nwigwego, który oszczędnie, ale przekonująco zagrał postać przechodzącego przemianę ze „złotego młodzieńca” w dojrzałego mężczyznę spadkobiercę rodzinnej fortuny.
koniec
15 marca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Między „Dybukiem” a „Weselem”
Sebastian Chosiński

8 V 2017

Po obejrzeniu „Demona” już nie dziwi tak bardzo decyzja, jaką podjął 19 września 2015 roku reżyser filmu. Myśl o samobójstwie podobno dojrzewała w nim już od jakiegoś czasu. Opowiedziana na ekranie historia Piotra i Żydówki Hany mogła stać się jej katalizatorem. Szkoda jednak, że Marcin Wrona wybrał na swoje opus magnum obraz tak nierówny. Powinien wciąż żyć. Powinien nakręcić jeszcze przynajmniej kilka lepszych dzieł.

więcej »

Byli sobie gliniarze…
Sebastian Chosiński

4 V 2017

Doprawdy trudno zrozumieć, po co zmieniać świetnie brzmiący – i idealnie pasujący do treści – oryginalny tytuł filmu „Mea culpa” na pozbawionego cech charakterystycznych i wykorzystywanego przez reżyserów już wielokrotnie „Świadka” (w różnych wariantach). Francuz Fred Cavayé mógłby się za to obrazić. Widzowie natomiast, przeszedłszy nad tym „tłumaczeniem” do porządku dziennego, powinni przed „odpaleniem” płyty DVD wygodnie zasiąść w fotelach. Bo dzieje się dużo…

więcej »

W sercu Iraku
Sebastian Chosiński

2 V 2017

Ile nakręcono w Polsce po 1989 roku klasycznych filmów wojennych, które nie odnosiły się do drugiej wojny światowej? Można by je prawdopodobnie policzyć na palcach jednej ręki. Czy znalazło się wśród nich jakieś arcydzieło? Tę kwestię przemilczmy. Z drugiej strony należy się z tego cieszyć. Filmy takie nie powstawały, ponieważ nie braliśmy udziału w wojnach. Do czasu. Czego dowodem „Karbala” Krzysztofa Łukaszewicza.

więcej »

Polecamy

Ksenomorfy pod prysznicem

Dobry i Niebrzydki:

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Marzec 2017 (4)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Marzec 2017 (1)
— Grzegorz Fortuna

Luty 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Styczeń 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Grudzień 2016 (6)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Robak

Grudzień 2016 (5)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2016 (4)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2016 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Marcin Osuch

Tegoż twórcy

Cień niebieskiego munduru
— Kamil Witek

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

Mała Esensja: Taka nauka to czysta przyjemność
— Marcin Mroziuk

Ciszej nad trumną Batmana!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Nadzieja powraca ostatnia
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Genialny wynalazca kontra chciwi kapitaliści
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Amerykanin za „murem berlińskim”
— Sebastian Chosiński

Pędź i walcz
— Marcin Mroziuk

Koniec jest blisko. Coraz bliżej…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Czarna śmierć” i „trzy szóstki”
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Miasto w obliczu zarazy
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.