Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

W sercu Iraku

Esensja.pl
Esensja.pl
Ile nakręcono w Polsce po 1989 roku klasycznych filmów wojennych, które nie odnosiły się do drugiej wojny światowej? Można by je prawdopodobnie policzyć na palcach jednej ręki. Czy znalazło się wśród nich jakieś arcydzieło? Tę kwestię przemilczmy. Z drugiej strony należy się z tego cieszyć. Filmy takie nie powstawały, ponieważ nie braliśmy udziału w wojnach. Do czasu. Czego dowodem „Karbala” Krzysztofa Łukaszewicza.

Krzysztof Łukaszewicz
‹Karbala›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKarbala
Dystrybutor Next Film
Data premiery29 stycznia 2016
ReżyseriaKrzysztof Łukaszewicz
ZdjęciaArkadiusz Tomiak
Scenariusz
ObsadaAntoni Królikowski, Bartłomiej Topa, Leszek Lichota, Łukasz Simlat, Piotr Żurawski, Tomasz Schuchardt, Piotr Głowacki, Michał Żurawski, Hristo Naumov Shopov, Zbigniew Stryj
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiPolska
Dźwięk (format)angielski, polski
ParametryDolby Digital 5.1
Gatunekdramat, wojenny
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Powstanie takiego filmu było tylko kwestią czasu. Przynajmniej od momentu gdy w ramach pokojowych kontyngentów NATO polskie wojska zaczęto wysyłać w najbardziej zapalne zakątki świata. O obecności naszych żołnierzy w byłej Jugosławii opowiedział Władysław Pasikowski w „Demonach wojny wg Goi” (1998); w 2012 roku Maciej Dejczer (i Grzegorz Kuczeriszka) zrealizował trzynastoodcinkowy serial „Misja Afganistan”, trzy lata później natomiast Krzysztof Łukaszewicz postanowił oddać cześć tym, których wyekspediowano do Iraku. „Karbala” oparta została na autentycznych wydarzeniach, jakie rozegrały się w tym irackim mieście na początku kwietnia 2004 roku, a w których udział wzięła, złożona z Polaków i Bułgarów, Wielonarodowa Dywizja Centrum-Południe.
Łukaszewicz – aktor („Generał Nil”, 2009) i reżyser („Lincz”, 2010; „Žyvie Biełaruś”, 2012) – był prawą ręką Jerzego Hoffmana podczas pracy nad „Bitwą warszawską” (2011). Miał więc już pewne doświadczenie w pracy nad kinem batalistycznym, co – nawet jeśli obraz o cudzie nad Wisłą uznać za dzieło wyjątkowo nieudane – w tym gatunku kinematograficznym ma szczególne znaczenie. Wszak tu trzeba patrzeć ze znacznie szerszej perspektywy, mieć nie tylko bogatą wyobraźnię, ale również naturalną skłonność do działania z rozmachem. Łukaszewicz przed przystąpieniem do zdjęć, które poza krajem realizowano w Jordanii i Kurdystanie, zgłębił temat, w czym pomógł mu dowódca wojsk biorących udział w walkach w Karbali kapitan Grzegorz Kaliciak.
A co wydarzyło się przed trzynastu laty w tym położonym w środkowej części Iraku, nieopodal Eufratu, ponad milionowym mieście? W dniu święta Aszura, jednego z najważniejszych dla szyickiego odłamu islamu, bojówki Muktady as-Sadra (zwane Armią bądź Milicją Mahdiego) do spółki z innymi grupami rebelianckimi, wśród których nie zabrakło bojowników powiązanych z al-Kaidą, zaatakowały położony w centrum Karbali Ratusz (City Hall). Mieściły się w nim władze i policja lojalne wobec zachodnich interwentów; był on też więzieniem, w którym przetrzymywano terrorystów i radykalnych muzułmanów. Atak miał na celu nie tylko uwolnienie „towarzyszy broni”, ale także wyzwolenie miasta spod kontroli oddziałów NATO. Po trzydniowej walce ze znacznie silniejszym wrogiem Polacy i Bułgarzy odparli natarcie, nie ponosząc przy tym żadnych strat w ludziach (nie licząc jednego rannego żołnierza bułgarskiego).
Skoro wydarzenia w Karbali były takim powodem do chluby, dlaczego na poświęcony im film czekaliśmy ponad dekadę? Jednym z powodów była trwająca cztery lata swoista „zmowa milczenia”; ponoć nie nagłaśniano tego sukcesu Polaków, aby nie odbierać chwały miejscowym żołnierzom, co z kolei miało podnieść ich prestiż wśród społeczeństwa irakijskiego. Film Łukaszewicza jest więc ważny podwójnie – przypomina bowiem zasługi tych, których udział z przyczyn polityczno-propagandowych chciano przemilczeć. Jak natomiast prezentuje się od strony artystycznej? Przyzwoicie, chociaż bez rewelacji. Reżyser i scenarzysta w jednym nie wykorzystał całego potencjału tkwiącego w tej historii, co w pewnym stopniu da się usprawiedliwić niewielkim budżetem. „Niewielkim” w porównaniu z kwotami, jakie na realizację podobnego filmu otrzymaliby twórcy amerykańscy bądź rosyjscy.
Wydarzenia w Karbali Łukaszewicz przedstawia przede wszystkim z polskiej perspektywy (choć nie zapomina również o oddaniu chwały Bułgarom). Głównymi bohaterami są więc żołnierze Wielonarodowej Dywizji, którzy nad Eufrat przylecieli znad Wisły: wzorowany na Kaliciaku kapitan Kalicki (w tej roli nie po raz pierwszy zasługujący na wyróżnienie Bartłomiej Topa, znany z „Obcego nieba” i „Sług Bożych”) oraz młody sanitariusz Kamil Grad (gra go Antoni Królikowski, oglądany jako młodziutki Eugeniusz Bodo w poświęconym aktorowi serialu oraz „Mieście 44”), którego poznajemy pierwszego dnia jego służby w Iraku. I już w pierwszych jej godzinach Grad wpada w poważne tarapaty. W czasie ataku na polski konwój jest tak przerażony ostrzałem wroga, że nie udziela pomocy medycznej rannemu koledze, za co trafia do aresztu. A to dopiero początek jego nieszczęść…
Gdy Kamil przewożony jest wraz z podejrzewanym o zdradę irackim policjantem Faridem (który ma twarz mieszkającego w Niemczech Irakijczyka rodem z Bagdadu Atheera Adela) do siedziby dowództwa Dywizji, ich samochód zostaje zaatakowany przez rebeliantów. Udaje im się wprawdzie zbiec, ale od tego momentu Polak znajduje się w całkowicie obcym i wrogim sobie środowisku; na dodatek liczyć może jedynie na pomoc Farida, którego zatrzymano z powodu jego donosu. To jeden z wątków „Karbali”; drugim jest, wypełniająca prawie dwie trzecie czasu ekranowego, potyczka o City Hall. Nie ma wątpliwości, że bardziej doświadczony reżyser wycisnąłby z obu motywów dużo więcej, w jeszcze większym stopniu podkreśliłby dramatyzm sytuacji, z większym polotem zainscenizował sceny walki. Może też lepiej obsadził aktorów. Bo o ile Topa, Łukasz Simlat, Zbigniew Stryj czy Piotr Głowacki radzą sobie nieźle, o tyle Królikowski wydaje się nieco zagubiony.
Nie ma jednak co przesadnie narzekać, tym bardziej że udanymi filmami wojennymi w ostatnich latach nie możemy się pochwalić, nawet takimi, do których – z racji uwarunkowań historycznych – powinniśmy przykładać się szczególnie (jak chociażby wspomniana już „Bitwa warszawska” czy równie kiepska „Tajemnica Westerplatte”). W efekcie możemy przymknąć oko i na pewną sztuczność scenografii, i na zbyt statyczne sceny walki. Rekompensują to bowiem egzotyczna sceneria wydarzeń i fakt, że przynajmniej mamy się czym pochwalić. Wszak dużo łatwiej zaakceptować mniej udane dzieło poświęcone zwycięskiej batalii, niż przełknąć katastroficznie zrealizowany film o… klęsce.
koniec
2 maja 2017
dodajdo

Komentarze

05 V 2017   22:32:15

O ile z większością treści się zgadzam, to jednak wkradł się pewien błąd. W Iraku, polskie wojska (a w zasadzie to cała reszta też) nie działały pod auspicjami NATO.

05 V 2017   23:31:13

@kosi maz

Formalnie tak, misja natowska faktycznie zaczęła się kilka miesięcy później.

10 V 2017   13:32:39

Na mnie oglądana jeszcze w kinie "Karbala" zrobiła dobre wrażenie z dwóch powodów: po pierwsze, że w sumie miło, że Polska jest w stanie wyprodukować przyzwoity współczesny film propagandowy (może to nieco cynicznie zabrzmiało, ale moja satysfakcja jest szczera) i po drugie - że właśnie opowiedziano głośno historię ludzi, którzy są tu z nami, tu i teraz, a nie są legendarnymi bohaterami z przeszłosci.

Polska toczy wojny, na szczęście daleko, ale weteranów mamy tu i teraz. Czytałam gdzieś słuszną opinię, ze kraj jest winien szacunek swoim żołnierzom, bo na tym się niejako cała idea bezpieczeństwa opiera - na szacunku do żołnierzy, niezależnie od dyskutowania zasadności decyzji politycznych.

Bo to ostatnie z kolei cały czas przypominało mi się gorzko w czasie ogladania: że wszystko można powiedzieć o tym, co dzieje się w Iraku, ale nie że sprawy obróciły się od tego czasu na lepsze.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Maj 2017
Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

24 V 2017

Zapraszamy do pierwszej majowej edycji cyklu krótkich recenzji filmowych.

więcej »

Między „Dybukiem” a „Weselem”
Sebastian Chosiński

8 V 2017

Po obejrzeniu „Demona” już nie dziwi tak bardzo decyzja, jaką podjął 19 września 2015 roku reżyser filmu. Myśl o samobójstwie podobno dojrzewała w nim już od jakiegoś czasu. Opowiedziana na ekranie historia Piotra i Żydówki Hany mogła stać się jej katalizatorem. Szkoda jednak, że Marcin Wrona wybrał na swoje opus magnum obraz tak nierówny. Powinien wciąż żyć. Powinien nakręcić jeszcze przynajmniej kilka lepszych dzieł.

więcej »

Byli sobie gliniarze…
Sebastian Chosiński

4 V 2017

Doprawdy trudno zrozumieć, po co zmieniać świetnie brzmiący – i idealnie pasujący do treści – oryginalny tytuł filmu „Mea culpa” na pozbawionego cech charakterystycznych i wykorzystywanego przez reżyserów już wielokrotnie „Świadka” (w różnych wariantach). Francuz Fred Cavayé mógłby się za to obrazić. Widzowie natomiast, przeszedłszy nad tym „tłumaczeniem” do porządku dziennego, powinni przed „odpaleniem” płyty DVD wygodnie zasiąść w fotelach. Bo dzieje się dużo…

więcej »

Polecamy

Ksenomorfy pod prysznicem

Dobry i Niebrzydki:

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Dobrzy ludzie, zły bandzior i bardzo brzydkie państwo
— Adam Namięta

Tegoż autora

Ciszej nad trumną Batmana!
— Sebastian Chosiński

Koniec jest blisko. Coraz bliżej…
— Sebastian Chosiński

Między „Dybukiem” a „Weselem”
— Sebastian Chosiński

Byli sobie gliniarze…
— Sebastian Chosiński

Nie tylko Temida jest ślepa
— Sebastian Chosiński

Okrutny seks komisarza Warskiego
— Sebastian Chosiński

Zemsta za „potop”?
— Sebastian Chosiński

Łotrzykowska ballada bez happy endu
— Sebastian Chosiński

Wizja lokalna
— Sebastian Chosiński

Za dużo kalkulacji
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.