Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Byli sobie gliniarze…

Esensja.pl
Esensja.pl
Doprawdy trudno zrozumieć, po co zmieniać świetnie brzmiący – i idealnie pasujący do treści – oryginalny tytuł filmu „Mea culpa” na pozbawionego cech charakterystycznych i wykorzystywanego przez reżyserów już wielokrotnie „Świadka” (w różnych wariantach). Francuz Fred Cavayé mógłby się za to obrazić. Widzowie natomiast, przeszedłszy nad tym „tłumaczeniem” do porządku dziennego, powinni przed „odpaleniem” płyty DVD wygodnie zasiąść w fotelach. Bo dzieje się dużo…

Fred Cavayé
‹Świadek›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwiadek
Tytuł oryginalnyMea culpa
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery16 lipca 2015
ReżyseriaFred Cavayé
ZdjęciaDanny Elsen
Scenariusz
ObsadaVincent Lindon, Gilles Lellouche, Nadine Labaki, Gilles Cohen, Max Baissette de Malglaive, Medi Sadoun, Velibor Topic, Cyril Lecomte
MuzykaCliff Martinez
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiFrancja
Czas trwania90 min
Dźwięk (format)francuski, polski
Napisypolskie
ParametryDolby Digital 5.1
Gatunekakcja, thriller
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Mówiąc najkrócej: „Świadek” (brrr!) to idealne połączenie klasycznego francuskiego kina gangsterskiego spod znaku mistrza gatunku Jean-Pierre’a Melville’a z jak najbardziej współczesną sensacją w stylu hollywoodzkim. Jest w nim miejsce zarówno na pogłębione portrety psychologiczne głównych bohaterów, jak i rozbudowane sekwencje pościgów i strzelanin. Reżyser (i jednocześnie współscenarzysta) Fred Cavayé znany jest w Polsce z takich filmów, jak thrillery „Dla niej wszystko” (2008) oraz „Pustka” (2010) czy komedia „Dusigrosz” (2016), która musiała być niemałym zaskoczeniem dla widzów śledzących dokładniej jego dokonania. W „Świadku” nie ma jednak niczego, co mogłoby wzbudzić uśmiech (i to akurat dobrze), jest za to kilka fragmentów, podczas których serce zaczyna bić zdecydowanie szybciej, a wzruszenie mocno ściska gardło. Duża w tym zasługa odtwórców ról pierwszoplanowych: Vincenta Lindona („Augustine”, „Podłość”), wcielającego się w eksgliniarza Simona, oraz Gilles’a Lellouche’a („Nie mów nikomu”, „Marsylski łącznik”), który użyczył swej twarzy policjantowi Franckowi.
Simon i Franck byli niegdyś nie tylko partnerami w pracy, ale również przyjaciółmi; mogli liczyć na siebie nawzajem w najtrudniejszych nawet chwilach. Niestety, spowodowany przez Simona wypadek samochodowy, w którym śmierć poniosła bogu ducha winna rodzina, zaważył na jego przyszłości. Stwierdzono, że prowadził wóz pod wpływem alkoholu; w efekcie powędrował na trzy lata za kratki. W tym czasie rozpadło się jego małżeństwo z Alice (w tej roli Libanka Nadine Labaki, znana między innymi z „Karmelu” i „Rock the Casbah”), która związała się z innym mężczyzną i teraz nie chce już słyszeć o byłym mężu. Nie może jednak całkiem wymazać go ze swego życia, łączy ich bowiem syn Théo (gra go, mimo młodego wieku mający już spore doświadczenie w pracy na planie filmowym, Max Baissette de Malglaive). Jest on „oczkiem w głowie” Simona, któremu – poza samotnością i odrzuceniem przez dawnych kolegów z pracy – najbardziej doskwiera właśnie niemożność bliskich kontaktów z chłopcem.
Dlatego też gdy pewnego dnia życie Théo znajduje się w niebezpieczeństwie, Simon bez wahania podejmuje walkę. Znajduje w niej zresztą niespodziewanego sojusznika, Francka, który stając u boku przyjaciela sprzed lat, poważnie naraża się swojemu przełożonemu. A czym i komu naraził się chłopiec? Przypadek sprawił, że stał się świadkiem mafijnej egzekucji – widział twarze morderców, mógłby ich rozpoznać. Postanowili więc go zabić. I niewiele brakowało, by stało się to na oczach zrozpaczonego ojca. Ten moment jest dla reżysera sygnałem, że należy podkręcić tempo – i tak też, jak za dotknięciem magicznej różdżki, dzieje się. Chroniący Théo przed mafiosami Simon i Franck nie cofają się przed niczym. Efekt jest taki, że trup ściele się gęsto, a im bardziej zajadle i skutecznie broniony jest chłopiec, tym bardziej zdeterminowani, by go wyeliminować, są przestępcy.
Cavayé chętnie sięga po inspiracje filmową klasyką – zarówno francuską, jak i amerykańską – z lat 60. i 70. XX wieku. Widać w jego dziele szkołę Melville’a, o czym mowa była już we wstępie, ale także Georges’a Lautnera (tego od „Był sobie glina…” czy „Zawodowca”), Sama Peckinpaha czy Williama Friedkina. Reżyser „Świadka” (brrr!) lubi rozciągać sceny akcji w czasie – vide pościg w halach targowych bądź końcowa sekwencja w pociągu – czym przydaje im realizmu; ma też wówczas możliwość „wygrania” detali, jak chociażby strachu i fizycznego cierpienia bohaterów. Nie unika też jednak zagrań typowych dla hollywoodzkiej sensacji, które z jednej strony służą mu do natychmiastowego podbicia emocji, z drugiej – pozwalają wybrnąć (owszem, na skróty) z logicznych zasadzek. W pełnym dramatyzmu finale zostaje też wyjaśnione, dlaczego Cavayé zatytułował swój film – oczywiście w oryginale – „Mea culpa”. I jest to istotny zwrot akcji, który nie tylko wiele wyjaśnia, ale – co najważniejsze – uwiarygodnia postępowanie Francka stawiającego pod znakiem zapytania swą dalszą karierę stróża prawa.
koniec
4 maja 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Maj 2017
Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

24 V 2017

Zapraszamy do pierwszej majowej edycji cyklu krótkich recenzji filmowych.

więcej »

Między „Dybukiem” a „Weselem”
Sebastian Chosiński

8 V 2017

Po obejrzeniu „Demona” już nie dziwi tak bardzo decyzja, jaką podjął 19 września 2015 roku reżyser filmu. Myśl o samobójstwie podobno dojrzewała w nim już od jakiegoś czasu. Opowiedziana na ekranie historia Piotra i Żydówki Hany mogła stać się jej katalizatorem. Szkoda jednak, że Marcin Wrona wybrał na swoje opus magnum obraz tak nierówny. Powinien wciąż żyć. Powinien nakręcić jeszcze przynajmniej kilka lepszych dzieł.

więcej »

W sercu Iraku
Sebastian Chosiński

2 V 2017

Ile nakręcono w Polsce po 1989 roku klasycznych filmów wojennych, które nie odnosiły się do drugiej wojny światowej? Można by je prawdopodobnie policzyć na palcach jednej ręki. Czy znalazło się wśród nich jakieś arcydzieło? Tę kwestię przemilczmy. Z drugiej strony należy się z tego cieszyć. Filmy takie nie powstawały, ponieważ nie braliśmy udziału w wojnach. Do czasu. Czego dowodem „Karbala” Krzysztofa Łukaszewicza.

więcej »

Polecamy

Ksenomorfy pod prysznicem

Dobry i Niebrzydki:

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Ciszej nad trumną Batmana!
— Sebastian Chosiński

Koniec jest blisko. Coraz bliżej…
— Sebastian Chosiński

Między „Dybukiem” a „Weselem”
— Sebastian Chosiński

W sercu Iraku
— Sebastian Chosiński

Nie tylko Temida jest ślepa
— Sebastian Chosiński

Okrutny seks komisarza Warskiego
— Sebastian Chosiński

Zemsta za „potop”?
— Sebastian Chosiński

Łotrzykowska ballada bez happy endu
— Sebastian Chosiński

Wizja lokalna
— Sebastian Chosiński

Za dużo kalkulacji
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.