Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Czerwiec 2017

Esensja.pl
Esensja.pl
Zapraszamy do pierwszej czerwcowej edycji zbioru krótkich recenzji filmowych.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Song to Song
(2017, reż. Terrence Malick)
Jarosław Robak [30%]
Typowy późny Malick: piękni ludzie, pięknie filmowani w pięknych lokacjach (ach ten Emmanuel Lubezki, który zawsze potrafi odnaleźć taki kąt i takie światło, by było jeszcze piękniej) – i towarzysząca im uduchowiona narracja z offu, traktująca o pustce współczesnego świata i poszukiwaniu sensu. Niektórzy widzą w tym artystyczną odwagę i niezależność – inni, niestrawne zadęcie, kicz i grafomanię. Tym razem chyba nawet sympatycy ostatnich dzieł reżysera zaczną tracić cierpliwość. „Song to Song” to – przynajmniej na papierze – film o miłosnym trójkącie (przez moment nawet czworokącie), dla którego tłem jest niezależna scena muzyczna. Malicka nie interesuje jednak ani melodramat, ani muzyka – u niego zawsze musi chodzić o „coś więcej” – i, niestety, podobnie jak w „Rycerzu pucharów”, „To the Wonder” i najgorszych partiach „Drzewa życia”, duchowe rozterki i metafizyka, nie dość że mętne, przybierają ostatecznie postać grubo ciosanego moralitetu (popadającego często w śmieszność – moment, w którym rozbrzmiewa tu po polsku „Zdrowaś Mario” z „Angelusa” Wojciecha Kilara jeszcze długo będzie przedmiotem kpin). Malick, filozof ekranu, jakiś czas temu wykoncypował sobie, że im refleksja głębsza, tym piękniejsze musi być ujęcie – „Song to Song” wygląda więc jak rozciągnięta do ponad dwóch godzin kosztowna reklama, i tylko trudno dociec, czy sprzedaje się nam tu jakieś Ważne Przesłanie, hipsterski festiwal muzyczny, ciuchy, perfumy, czy wakacje w malowniczej okolicy. Aktorzy na planie, odpowiednio piękni i zadumani, sprawiają wrażenie równie zagubionych w meandrach myśli reżysera – usilnie starają się, by mniej lub bardziej improwizowane fragmenty wypadały wiarygodnie (nie udaje się), ale i dla nich zamysł reżysera wydaje się nieprzenikniony. Malick chciał pewnie nadać swojej produkcji luźną strukturę, „od piosenki do piosenki”, ale całość sprawia wrażenie sklejonego na chybcika miksu przypadkowych kawałków, z których niemal żaden nie jest dobry (nie licząc może kilku scen Patti Smith, ciekawszej w mówieniu o utracie niż całe te natchnione dyrdymały).
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Smerfy: Poszukiwacze zaginionej wioski
(2017, reż. Kelly Asbury)
Marcin Osuch [60%]
Zawsze byłem fanem komiksów o Smerfach i jednocześnie z rezerwą podchodziłem do filmów z ich udziałem. Inteligentny humor autorstwa Peyo został w filmach całkowicie pominięty. Dlatego, namówiony przez dzieci na sens „Smerfów: Poszukiwacze zaginionej wioski” nie robiłem sobie wielkich nadziei. I jak to bywa w takich sytuacjach, miło się rozczarowałem. Film nie oddaje atmosfery ani wspomnianych komiksów ani wieczorynek. Raczej nawiązuje stylem do popularnych w ciągu ostatnich lat produkcji stawiających na humor sytuacyjny. Główną bohaterką uczyniono Smerfetkę, która poszukując własnej tożsamości (jest Osiłek, Kucharz, Zgrywus itd, a ona jest po prostu Smerfetką) dotarła do Zakazanego Lasu. Tam, wraz z Ciamajdą, Osiłkiem i Ważniakiem (temu kompletnie zmieniono charakter) dokonuje niezwykłego odkrycia i jednocześnie wchodzi w drogę, a jakże, Gargamelowi i Klakierowi. Akcja toczy się całkiem sprawnie, film robi niezłe wrażenie od strony wizualnej (zwłaszcza w wersji trójwymiarowej). Nie jest to natomiast produkcja, która porusza się na dwóch poziomach – coś dla dzieci i coś dla dorosłych. Nie, „Smerfy: Poszukiwacze zaginionej wioski” to film zdecydowanie dla młodszych widzów, co wcale nie musi być minusem.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Resident Evil: Ostatni rozdział
(2016, reż. Paul W.S. Anderson)
Jarosław Loretz [50%]
Całkiem udane zamknięcie cyklu (naturalnie z obowiązkową furtką na ewentualne kontynuacje), nieźle podsumowujące całokształt fabularnej wiedzy i samo w sobie stanowiące zupełnie przyzwoity film postapokaliptyczny, z logicznym zamysłem i rozbuchanym wykonaniem. Niestety, historia – może i spójna, gdyby rozpatrywać ten film jako samodzielną opowieść – stoi w sprzeczności z ustaleniami znanymi z poprzednich części, zwłaszcza tymi dotyczącymi genezy plagi. Na to nakładają się sceny co najmniej niezrozumiałe (wabienie ocalałych motorem? po co?) bądź zwyczajnie głupie (niby w 48 godzin zostaną dorżnięte ostatnie niedobitki rasy ludzkiej, liczącej obecnie 4,5 tysiąca sztuk – niby jak? Ci z Himalajów, Amazonii i Polinezji też? A kto ich tam ściga? I kto ich tam policzył?), przez co zamiast wgniatać w fotel, pełna krwi i ognia historia co najwyżej wywołuje na ustach widza uśmieszek politowania. Wciąż jednak nie jest to taka katastrofa, jak część poprzednia, „Retrybucja”, a i interesująco jest popatrzeć na Millę, która mimo wyraźnego już upływu lat dobrze sobie radzi w scenach wymagających fizycznego wysiłku…
koniec
6 czerwca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (2)
Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

23 VII 2017

W drugiej lipcowej edycji „Esensja ogląda” znajdziecie recenzje czterech filmów dostepnych na płytach.

więcej »

Prostaczek na miarę swoich czasów
Sebastian Chosiński

21 VII 2017

Nieczęsto zdarza się zadebiutować w roli reżysera, mając ponad siedemdziesiąt lat. A to właśnie stało się udziałem Michała Szczerbica. Na usprawiedliwienie, którego tak naprawdę twórca nie potrzebuje, można dodać, że przecież wcześniej przez prawie czterdzieści lat pracował on jako kierownik produkcji. Szkoda tylko, że „Sprawiedliwy” – będący ważnym głosem w temacie Holokaustu – przemknął przez kina zupełnie niezauważony.

więcej »

Jazz w cieniu Holokaustu
Sebastian Chosiński

19 VII 2017

Kolejny polski (a gwoli ścisłości: polsko-niemiecki) obraz, który przez kinowe ekrany przeszedł praktycznie niezauważony i którego nie dostrzeżono również po wydaniu na DVD. Ktoś może pomyśleć, że zwyczajnie na to nie zasługiwał, bo – cytując klasyka – to zły film był. Nic bardziej mylnego. „Letnie przesilenie” Michała Rogalskiego to bardzo przyzwoicie zrealizowane kino wojenno-psychologiczne.

więcej »

Polecamy

Baby jest jakiś inny

Dobry i Niebrzydki:

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Lipiec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Lipiec 2017
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017 (5)
— Sebastian Chosiński, Kamil Witek

Czerwiec 2017 (4)
— Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Czerwiec 2017 (3)
— Kamil Witek

Czerwiec 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Marzec 2017 (4)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Tegoż twórcy

Berlinale 2015: Flâneur
— Marta Bałaga

Zburzyć katedrę Notre-Dame!
— Ewa Drab

O wszystkim, o niczym
— Ewa Drab

A pamiętasz „Bullita”?
— Jakub Gałka

Nie taki Anderson zły, jakim go malują
— Bartosz Sztybor

Zielony urok kontra pokolenie popcornu
— Ewa Drab

Czy kiedykolwiek zakochałeś się w niewłaściwej osobie?
— Michał R. Wiśniewski

Tegoż autora

Ciemno
— Jarosław Robak

Samotność przywódcy
— Marcin Osuch

I w szaleństwie jest metoda
— Jarosław Loretz

Esensja czyta: Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta dymki: Czerwiec 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Zamknięty świat „Fistaszków”
— Marcin Osuch

Mimo wszystko przeżyć
— Jarosław Loretz

Kadr, który…: Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
— Jarosław Loretz

Demon demonowi wilkiem
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.