Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (2)

Esensja.pl
Esensja.pl
W drugiej lipcowej edycji „Esensja ogląda” znajdziecie recenzje czterech filmów dostepnych na płytach.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Loretz [50%]
Ciekawy przypadek w naszym kinie. Film, który standardowo rozczarowuje przebiegiem akcji, ale jednocześnie proponuje interesujący klimat i bardzo porządną realizację techniczną, w tym również – o dziwo – udźwiękowienie. Historia rozwija się z przytupem, kręcąc się wokół śledztwa prowadzonego w sprawie tajemniczych samobójstw młodych kościelnych chórzystek, skaczących z wieży wrocławskiej katedry. Rozgrywce towarzyszą nietuzinkowe ujęcia miasta i wybijająca się chwilami na pierwszy plan mocna muzyka, z łatwością nasycająca klimat mrokiem. Nie sposób też nie wspomnieć o rozgrzewającej krew widza odrobinie namiętnego seksu, dalekiego w wykonaniu od jakże częstej w rodzimym kinie rypaniny. Nim jednak akcja osiągnie półmetek, coś w tym całym mechanizmie zaczyna zgrzytać i terkotać. Pojawiają się sceny nie do końca zrozumiałe (nocna wizyta w mieszkaniu samobójczyni) bądź zupełnie zbędne (seksualna szamotanina w windzie), kryminał zostaje przygnieciony wątkiem obyczajowo-romansowym, finał zaś przynosi rozstrzygnięcie podane na pół gwizdka. Może nie walnięte szuflą, ale z pewnością dalekie od satysfakcjonującego, zwłaszcza że w międzyczasie twórcy nawrzucali do gara sporo dodatkowych wątków, których nie było już czasu pogłębiać i zwyczajnie gdzieś po drodze się ulotniły. Film ogląda się więc dość przyjemnie, miło się też patrzy na wciąż zgrabną Małgorzatę Foremniak, ale historia szybko wietrzeje z głowy, zostawiając co najwyżej cierpki posmak drewnianego aktorstwa Julii Kijowskiej.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Loretz [60%]
Specjalista od klejenia trailerów wykazał się znacznie większym talentem niż para reżyserów, która wzięła kasę za zrobienie filmu. Podczas gdy trailer porywał widza i obiecywał mu złote góry, pełne dynamicznej akcji i przedniego humoru, puszczony do dystrybucji film ani ziębi, ani grzeje. Owszem, ma szereg scen rewelacyjnie oddających zachowania psów i kotów (bo to ich przede wszystkim dotyczy historia), rozmaite ich drobne narowy, instynktowne odruchy i mimikę twarzy, posiada też zauważalną dawkę odświeżającego humoru, ale tuzinkowa fabuła nie wzbudza zachwytu, finał zahacza o banał (naturalnie ten wieńczący intrygę, bo sam powrót właścicieli do domów i okazywana przez zwierzęta radość to istny majstersztyk), a wiele scen wbrew sporemu potencjałowi – mocno się dłuży. W efekcie wyszedł film, który z pewnością przyniesie sporo zabawy tym, którzy mają swoich pupili, aczkolwiek nie ma co liczyć na to, że zostanie na długo w pamięci. Próżno w nim bowiem szukać nieśmiertelnych fraz (mimo dobrego polskiego dubbingu), kawałków, przy których można pęknąć ze śmiechu czy bohaterów, którzy chwytają za serce. Ot, rozrywka na kilka chwil.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Loretz [40%]
Pudrowanie trupa, czyli uporczywa reanimacja czegoś, co powinno być już zostawione w spokoju. Owszem, wiewiór ciągle daje radę, ale reszta utopiona została w kluchowato ciepłych relacjach rodzinnych, trosce o latorośle, o przyszłość, o właściwe wychowanie, etc, etc. Innymi słowy – wyszła mamałyga dla seniorów, w której jest sporo marzeń o długowieczności, nieustającej gibkości ciała, dalekich wojażach i romansach po ostatnią kapkę tchu. Co dziwi o tyle, że akurat seniorów raczej trudno podejrzewać, by ochoczo rwali się do oglądania kreskówki o gadających zwierzakach. Opowieści nie ratuje też bezustanne powtarzanie coraz mniej śmieszących łamańców w wykonaniu leniwców czy oposów, tym bardziej że rodzaj zastosowanego pozostaje na zwyczajowym, czyli niespecjalnie wysokim poziomie. Poza – oczywiście – wiewiórem, który nadal potrafi ubawić do łez. Co jednak za sens oglądać mocno przeciętny film tylko po to, żeby pośmiać się raz na kwadrans…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Sebastian Chosiński [70%]
Ten obraz można by reklamować chwytliwym w pewnych kręgach hasłem: „Gdyby żył Tomasz Beksiński, byłby wielkim fanem filmu Any Lily Amirpour”. Ale czy na pewno? Wiele na to wskazuje. „O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu” posiada bowiem parę cech, które powinny Beksińskiemu bardzo odpowiadać. Po pierwsze: to horror. Po drugie: romantyczny. Po trzecie: nakręcony w mrocznej tonacji (na czarno-białej taśmie). Po czwarte: główną postacią jest piękna, młoda wampirzyca. Starczy, prawda? Najważniejsze jednak, że to nie są jedyne walory dzieła zrealizowanego przez reżyserkę o irańskich korzeniach, urodzoną w Anglii, ale od wielu już lat mieszkającą i pracującą w Stanach Zjednoczonych. Amirpour nakręciła najpierw identycznie zatytułowaną krótkometrażówkę, którą – po bardzo pozytywnym przyjęciu – zdecydowała się rozwinąć do pełnego metrażu. Jako aktorów obsadziła swoich rodaków (stąd wykorzystywany w dialogach język perski); w Iranie również umieściła filmowe Bad City (w rzeczywistości jest to leżący w Kalifornii Taft). Tak naprawdę nie ma to jednak większego znaczenia, ponieważ względy religijne – ważne, gdyby obraz naprawdę powstał nad Zatoką Perską – znajdują się tu na bardzo dalekim planie (choć tytułowa bohaterka nosi czador). Sposób realizacji, plenery, wreszcie kreacja głównego męskiego bohatera, Arasha (w tej roli Arash Marandi) – przypominają pod wieloma względami kino amerykańskie z lat 50. XX wieku. Hossein, ojciec Arasha (Marshall Manesh), z którym chłopak cały czas mieszka, jest narkomanem i niepoprawnym kobieciarzem, korzystającym z usług prostytutki Atti (Mozhan Marnò). Syn, żeby zarobić na utrzymanie rodziny, zmuszony jest wejść z konflikt z prawem, co prawdopodobnie skończyłoby się dla niego fatalnie, gdyby pewnego dnia nie poznał tajemniczej Dziewczyny (Sheila Vand), snującej się nocami po ulicach miasta. Kim jest? Czym się zajmuje? Co ma w sobie takiego, że potrafi odmienić Arasha? Film Amirpour to nie jest typowa historia wampiryczna; wątek ten służy raczej przyciągnięciu uwagi widza, który w przeciwnym wypadku na podobną, niszową produkcję raczej nie zwróciłby uwagi. Dużo istotniejsza wydaje się warstwa obyczajowa, która skupia się na przedstawieniu portretów czworga ludzi – Hosseina, Atti, Arasha i bezimiennej dziewczyny – wyrzuconych na społeczny margines, ale marzących o tym, by wyrwać się z niego i zacząć nowe, lepsze życie. Bardziej to amerykańskie, niż irańskie, ale nie należy mieć wątpliwości, że i w Teheranie są dzielnice, które mogłyby nosić nazwę Bad City.
koniec
23 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wielka stopa i wtopa
Jarosław Loretz

13 XII 2017

„Potwór” to jeden z tych przypadków, gdy ekipa zaczyna kręcić horror, ale kończy melodramat.

więcej »

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
Sebastian Chosiński

11 XII 2017

Koniec roku to czas nadrabiania zaległości z ostatnich miesięcy na małym ekranie. Zobaczcie, co obejrzał i jak ocenił Sebastian Chosiński.

więcej »

Wężogator voodoo
Jarosław Loretz

5 XII 2017

Voodoo skrzyżowane z „Zaczarowanym ołówkiem”? Już wiadomo, że „Bestia” to nic dobrego…

więcej »

Polecamy

Chwała na wysokości?

Dobry i Niebrzydki:

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Okrutny seks komisarza Warskiego
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Listopad 2016 (2)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kiedyś już tu byliśmy
— Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Wrzesień 2016 (1)
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja ogląda: Październik 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Z tego cyklu

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Październik 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Wrzesień 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Wrzesień 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Kiedyś już tu byliśmy
— Gabriel Krawczyk

Kiedy świat potrzebował bohatera, wezwano złoczyńcę
— Agnieszka Szady

Skunks na maszt!
— Agnieszka Szady

Przesłanie z wielkiej litery
— Ewa Drab

Bajka o samotnym jednorożcu
— Ewa Drab

Tegoż autora

Non omnis moriar: Gdy trudno się zdecydować…
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Bohater każdych czasów
— Sebastian Chosiński

Wielka stopa i wtopa
— Jarosław Loretz

Tu miejsce na labirynt…: Na wojennym szlaku
— Sebastian Chosiński

Z filmu wyjęte: Nasi u nas
— Jarosław Loretz

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Wężogator voodoo
— Jarosław Loretz

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Z filmu wyjęte: Nasi w Azji
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.