Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Rezydencjonalna duchota

Esensja.pl
Esensja.pl
Koty może i mają 9 żywotów, widz jednak dysponuje tylko jednym i dlatego powinien trzy razy się zastanowić, czy warto sięgać po „9 żyć”…

Andrew Green
‹9 żyć›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł9 żyć
Tytuł oryginalnyNine Lives
Dystrybutor Epelpol
Data premiery16 maja 2007
ReżyseriaAndrew Green
ZdjęciaRobin Vidgeon
Scenariusz
ObsadaRosie Fellner, Vivienne Harvey, Paris Hilton, Patrick Kennedy, David Leitch, David Nicolle, Ben Peyton, James Schlesinger
MuzykaJosh Grafton, Edward White
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiWielka Brytania
Czas trwania85 min
Gatunekgroza / horror, thriller
EAN5907561109669
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Zdolny twórca potrafi wykrzesać sporo ikry nawet z mocno już oklepanego schematu, jakim na przykład jest uwięzienie kilkorga młodych ludzi w nawiedzonym domu. Andrew Green najwyraźniej jednak spóźnił się do stoliczka, przy którym rozdawano talenty, i przygodę z kinem zakończył w miejscu, w którym ją zaczął – na zrealizowanym w 2002 roku filmie „9 żyć”. Zamiast bowiem nakręcić horror, stworzył coś pośredniego między smętnym, dychawicznym slasherem a młodzieżowym filmem obyczajowym. Trudno nawet zgadnąć, dla kogo to było kręcone…
Do mieszkającego w Szkocji w dużej, rodowej rezydencji młodzieńca przyjeżdża ośmioro przyjaciół ze szkolnych czasów świętować jego 21. urodziny. Zaraz po przybyciu zaczynają toczyć absolutnie jałowe, nic nie wnoszące do tematu ani nie pogłębiające psychologii którejkolwiek z postaci dyskusje o wszystkim i o niczym. Po dwudziestu minutach, w ciągu których widz skręca się i wije, obrywając raz po raz nieheblowanymi klockami „złotych” myśli („Znaki drogowe są ogromnie mylące, te wzory i kolory…”), wreszcie pojawia się zaczątek intrygi. Jeden z bohaterów trafia przypadkiem na ukrytą w ścianie biblioteki książkę, traktującą o genezie domu i rodu właściciela. Gdy tylko ją otwiera i zaczyna wertować kartki, wolumin… opętuje go. Wygląda to tak, że z kartek znika wszystko oprócz garści rycin, zaś przejęty przez ducha z książki delikwent traci oczy i odtąd porusza się po rezydencji z pustymi oczodołami.
Ledwie pięć minut później ginie pierwsza osoba. Ku uldze widza, coraz bardziej męczącego się nie tylko z dialogami, ale i z marnym aktorstwem, wybór scenarzysty pada na postać wyjątkowo nędznie odgrywaną przez Paris Hilton. Potem jest już z górki, bo wystarczy rozdzielić bohaterów na dwie grupy. I gdy jedna zajmuje czas widza dramatycznie bezcelowymi, sztucznymi dialogami, druga w wyimaginowanym pocie czoła pozoruje posuwanie fabuły do przodu. Przede wszystkim dyskusjami, ale też i niespiesznymi spacerami. Łatwo sobie w tym momencie wyobrazić, jakiego dreszczu emocji można doznać podczas oglądania tego filmu, i z jakim utęsknieniem czeka się na planszę z listą płac.
Innymi słowy – postaci są nijakie i ich los obchodzi widza tyle, co ziemniaczane obierzyny sprzed trzech tygodni, intryga przypomina komplikacją zbrojeniowy pręt, zaś akcja dorównuje temperaturą rozgrywki umierającemu drzewu w dżdżysty, listopadowy wieczór. Ale to nie wszystko. Film, pozbawiony flaków zarówno w przenośni, jak i dosłownie, w ramach bonusu posiada ciemne, ziarniste zdjęcia i fatalnie niedopasowaną ścieżkę dźwiękową. W tej sytuacji nawet jeśli któraś ze scen zdoła zupełnym przypadkiem wytworzyć atmosferę osaczenia (pada śnieg, telefony nie mają zasięgu, a i są kłopoty z zasilaniem), klimat błyskawicznie zostaje ubity sentymentalną, orkiestralną muzyką, w najmniejszym stopniu nie przystającą do horroru.
Co gorsza, intryga oparta na schemacie slasherowym, dla „oryginalności” ubogacona duchem, nie zyskuje jakiegoś konkretnego zwieńczenia. Niby dostajemy w finale niezbornie bełkotany monolog, ale nie wyjaśnia on nawet połowy zrodzonych podczas seansu wątpliwości. Trudno więc uznać „9 żyć” nie tylko za pełnoprawny, wart uwagi film, ale nawet za tło do późnej kolacji. Czas przeznaczony na jego obejrzenie będzie więc czasem zupełnie straconym.
koniec
14 listopada 2017
dodajdo

Komentarze

14 XI 2017   13:03:55

Porównania Jarka niezmiennie mnie urzekają :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Listopad 2017 (3)
Jarosław Loretz, Kamil Witek

16 XI 2017

Dziś w naszym cyklu trzy recenzje: „HHhH”, „Obcy: Przymierze” i „Hel”.

więcej »

Brzdąkany dramat grozy
Jarosław Loretz

7 XI 2017

Horror z emocjami rodem z melodramatu? Ależ proszę bardzo – „Osiem”.

więcej »

Esensja ogląda: Listopad 2017 (2)
Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

6 XI 2017

W drugiej listopadowej edycji „Esensja ogląda” zapraszamy do lektury trzech recenzji filmów z DVD.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Brzdąkany dramat grozy
— Jarosław Loretz

Planetarny morderca i konkurencja
— Jarosław Loretz

I w szaleństwie jest metoda
— Jarosław Loretz

Mimo wszystko przeżyć
— Jarosław Loretz

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
— Jarosław Loretz

Turbozombie w koreańskim pendolino
— Jarosław Loretz

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ponury wzrok denata
— Jarosław Loretz

Magia z technologią w jednym stały domku
— Jarosław Loretz

Dom z wkładką
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.