Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Dobra mina do złej gry

Esensja.pl
Esensja.pl
Nawet jeśli nie oglądaliście, to na pewno wiecie, że w drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku powstał telewizyjny serial (i przy okazji film kinowy) o Batmanie. W (mało) Mrocznego Rycerza wcielił się w nim Adam West, natomiast Robina zagrał Burt Ward. Pół wieku później obaj aktorzy zostali zaproszeni do udziału w animowanej dylogii „Powrót Zamaskowanego Krzyżowca” oraz „Batman kontra Dwie Twarze”, w której ponownie wcielili się w swoje role sprzed lat.

Rick Morales
‹Batman kontra Dwie Twarze›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman kontra Dwie Twarze
Tytuł oryginalnyBatman vs. Two-Face
Dystrybutor Galapagos
Data premiery25 października 2017
ReżyseriaRick Morales
Scenariusz
ObsadaAdam West, Burt Ward, William Shatner, Julie Newmar, Jeff Bergman, Sirena Irwin, Thomas Lennon, Lee Meriwether
MuzykaKristopher Carter, Michael McCuistion, Lolita Ritmanis
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania69 min
Gatunekakcja, animacja, komedia
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Batman był już legendą popkultury pół wieku temu. W przeciwnym wypadku studio Twentieth Century Fox nie zdecydowałoby się na realizację aż trzech sezonów serialu (w sumie sto dwadzieścia dwudziestopięciominutowych odcinków, które emitowane były w latach 1966-1968) oraz filmu kinowego „Batman zbawia świat” (1966), pod którym jako reżyser podpisał się Leslie H. Martinson. Tim Burton, który rozsławił postać Mrocznego Rycerza pod koniec lat 80. XX wieku, miał wówczas zaledwie osiem lat. Całkiem możliwe, że czytał już wtedy komiksy o Człowieku-Nietoperzu. Może nawet podziwiał w jego roli Adama Westa. Obie kreacje słynnego superbohatera różni jednak wszystko. Tamten sprzed półwiecza był przede wszystkim zabawny, dopasowany do potrzeb nastoletniej – i to z myślą o młodszych nastolatkach – publiczności. Batmana Burtona przykrojono natomiast do oczekiwań widzów starszych, był więc zdecydowanie bardziej mroczny i niepokojący.
„Batman” z lat 60. przyniósł dużą, ale krótką popularność dwóm aktorom – wspomnianemu już Adamowi Westowi (rocznik 1928) oraz, młodszemu od niego o siedemnaście lat, Burtowi Wardowi, który we wszystkich stu dwudziestu odcinkach wcielił się w postać Robina (w tym konkretnym przypadku w Dicka Graysona). I chociaż obaj w następnych latach nie zrezygnowali z kariery aktorskiej, konia z rzędem temu, kto wymieniłby z pamięci choć jedną wybitniejszą ich rolę. West z czasem poświęcił się głównie dubbingowaniu bohaterów kreskówek, Ward grywał zaś sporadycznie w filmach klasy B lub C do początku poprzedniej dekady. I pewnie popadliby w końcu w całkowite zapomnienie, gdyby nie ich udział w „Batmanie”, o czym najwierniejsi fani serii nie chcieli zapomnieć. Tym bardziej że z powodu sentymentu co jakiś czas proponowano obu aktorom ponowne wcielenie się w role Mrocznego Rycerza i jego najsłynniejszego pomocnika.
Równo czterdzieści lat temu przy współpracy Westa i Warda powstał szesnastoodcinkowy serial animowany „Nowe przygody Batmana”; z kolei w ubiegłym roku osoby odpowiedzialne za ekranizacje komiksów z uniwersum DC w Warner Bros. Animation zaproponowały im dubbingowanie Batmana i Robina w pełnometrażowym „Powrocie Zamaskowanego Krzyżowca”. Film spodobał się na tyle, że zapadła decyzja o nakręceniu sequela. W efekcie w październiku tego roku miała miejsce premiera obrazu „Batman kontra Dwie Twarze”. Zrealizowała go ta sama ekipa: wyreżyserował Rick Morales na podstawie scenariusza Jamesa Tuckera i Michaela Jelenica, za ścieżkę dźwiękowa odpowiadali natomiast Michael McCuistion, Kristopher Carter i Lolita Ritmanis (w tym samym czasie pracujący przy „Zabójczym żarcie”). Pierwszy – zorganizowany w Nowym Jorku – pokaz filmu nie był jednak wcale radosnym wydarzeniem, ponieważ cztery miesiące wcześniej zmarł (z powodu białaczki) osiemdziesięciodwuletni Adam West.
Scenariusze dylogii oparto na wybranych odcinkach serialu sprzed półwiecza; taki też charakter nadano obu filmom – przygodowo-sensacyjny z wieloma slapstickowymi gagami. Powstały tym samym obrazy, które w przeciwieństwie do wielu innych produkcji Warner Bros. Animation (vide „W cieniu Czerwonego Kaptura”, „Batman kontra Robin” czy „Liga Sprawiedliwości. Bogowie i potwory”) podkreślają czysto rozrywkowy charakter serii. Tu psychologizowanie i gotycki klimat ograniczone są do minimum, nie brakuje za to scen, które w zamierzeniu mają bawić (zwłaszcza zaś te, w których w towarzystwie Alfreda Pennywortha pojawia się ciotka Harriet). W tę stronę podąża także wizualizacja bohaterów; ich głównym celem – i to nawet w przypadku Jokera – jest przede wszystkim wywołanie uśmiechu na twarzy. Nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia jedynie z bezpretensjonalną batmanowską komedyjką. Fabuła wcale nie jest bowiem taka beztroska.
Przedstawmy pokrótce punkt wyjścia. Batman i Robin strzegą porządku w Gotham, blisko współpracując z komisarzem Jimem Gordonem. Złapani przez nich przestępcy – jak chociażby Catwoman (tę rolę dubbingowała Julie Newmar, co jest kolejnym hołdem dla twórców serialu z lat 60.) – trafiają następnie za kratki za sprawą ambitnego prokuratora generalnego Harveya Denta (mówiącego głosem Williama Shatnera). Dent jest idealistą; nic więc dziwnego, że w jego głowie rodzi się plan całkowitej likwidacji przestępczości w mieście. W tym celu postanawia wykorzystać najnowszy wynalazek doktora Strange’a – maszynę, która pozwala na ekstrakcję zła z umysłów najpaskudniejszych pensjonariuszy Azylu Arkham (między innymi Jokera, Pingwina oraz Człowieka-Zagadki). Niestety, w trakcie eksperymentu mechanizm zostaje przeciążony, w wyniku czeka pęka stojący tuż obok prokuratora zbiornik z „ciekłym złem”. Jego twarz zostaje poparzona, a on sam traci przytomność. Budzi się jakiś czas później w szpitalu po operacji plastycznej, którą sfinansował przyjaźniący się z nim… Bruce Wayne.
Po paskudnych zielonych bliznach nie ma wprawdzie na twarzy Denta śladu. Ale czy to oznacza, że udało się powstrzymać działanie zła – nie wiadomo. W każdym razie Harvey może wrócić do pracy. Problem w tym, że nie na poprzednie stanowisko. Za wpadkę z wynalazkiem Strange’a zostaje zdegradowany do roli asystenta zastępcy prokuratora. Dla kogoś tak ambitnego jest to potężny cios. Dent robi więc – nomen omen – dobrą minę do złej gry, lecz w rzeczywistości zaczyna wprowadzać w życie misterny plan, którego celem jest triumfalny powrót na stołek prokuratora generalnego. W jego realizacji zyskuje tajemniczego sprzymierzeńca, który nawet dla Batmana zdaje się być nieuchwytny. Ta dramatyczna intryga zostaje przełamana nieco żartobliwym tonem narracji, przedstawieniem Robina jako typowego zadziornego i niesfornego nastolatka, wreszcie dialogami, które dodatkowo zacierają mroczny klimat. Młodszym widzom takie podejście do tematu (plus komiksowość walk wręcz, z wtrącanymi w „chmurkach” onomatopejami) może się podobać, starszym już niekoniecznie.
Cóż, trochę szkoda, że reżyserię „Dwóch Twarzy” powierzono Rickowi Moralesowi, a nie na przykład Samowi Liu czy Jayowi Olivie – ich Batman i Harvey Dent zapewne mroziliby krew w żyłach. Ale wówczas nie usłyszelibyśmy w filmie głosów Adama Westa, Burta Warda i Julie Newmar. Coś za coś.
koniec
27 grudnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Styczeń 2018 (1)
Jarosław Loretz

9 I 2018

Zapraszamy do pierwszej tegorocznej edycji „Esensja ogląda”.

więcej »

Umordowana
Jarosław Loretz

26 XII 2017

Tanie, amatorskie „Ocalenie” ma to, czego na ogół brakuje produkcjom tego typu – niezły pomysł i bardzo rozsądnie skrojony scenariusz. A to już więcej niż połowa sukcesu.

więcej »

Świat zrodzony z nienawiści
Sebastian Chosiński

25 XII 2017

Tu wszystko jest inne! Na ekranie pojawiają się wprawdzie Batman, Superman i Wonder Woman, ale w niczym nie przypominają bohaterów, których doskonale znamy. Coś się z nimi stało. Ale co? Odpowiedź jest prosta: „Liga Sprawiedliwości. Bogowie i potwory” Sama Liu przenosi nas do alternatywnej rzeczywistości – znacznie mroczniejszej od tej znanej z dotychczasowych komiksów i filmów.

więcej »

Polecamy

Partia na party w czasach Brexitu

Dobry i Niebrzydki:

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wulkaniczny wehikuł czasu
— Sebastian Chosiński

Kto z Ligą wojuje…
— Sebastian Chosiński

Napalona doktor Quinn
— Sebastian Chosiński

Wampirza podróż w czasie i przestrzeni
— Sebastian Chosiński

Świat zrodzony z nienawiści
— Sebastian Chosiński

Naturalne skłonności do komplikowania życia
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.