Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Godziny rozpaczy

Esensja.pl
Esensja.pl
Ból istnienia. Wszechobecne odczucie, często nazywane depresją, choć nazwa ta, kojarząc się z chorobą, wydaje się płytka i nieadekwatna. Dla tych, którzy go nie doświadczyli stan niezrozumiały, dla tych, którzy przez niego przechodzą, całkowicie determinujący całe ich życie.

Stephen Daldry
‹Godziny›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGodziny
Tytuł oryginalnyThe Hours
Dystrybutor SPI
Data premiery28 marca 2003
ReżyseriaStephen Daldry
ZdjęciaSeamus McGarvey
Scenariusz
ObsadaNicole Kidman, Ed Harris, Toni Collette, Julianne Moore, Miranda Richardson, Eileen Atkins, Stephen Dillane, John C. Reilly, Meryl Streep, Claire Danes, Jeff Daniels, Allison Janney
MuzykaPhilip Glass
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania114 min
ParametryDźwięk: Dolby Digital 5.1. Obraz: 2,35:1
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Ból duszy to cierpienie dla patrzącego z zewnątrz nieadekwatne do jego przyczyn, o ile w ogóle te przyczyny istnieją. To wszechogarniający smutek – długotrwały, nie podatny na zewnętrzne zmiany, całkowicie paraliżujący. To bezsenność, uczucie rozciągnięcia czasu, zobojętnienie i silne poczucie niemożności odmiany swojego losu. Kolejne godziny życia stają się nieprzerwanym pasmem cierpienia. To stan spotykany nierzadko, czasem uwrażliwiający, częściej niszczący, zawsze zmieniający spojrzenie na świat.
Choć jest to jedno z uczuć właściwych dla ludzkiej duszy, to ukazanie go na taśmie filmowej jest niemałym wyzwaniem. To, co w książce można wyrazić opisem uczuć bohatera, w filmie trzeba pokazać. Ukazywanie cierpienia, dramatu, spowodowanego jakąś życiową tragedią nie jest tak trudne. Wtedy widz wie, co się stało, rozumie stan bohatera, może zobaczyć jego puste spojrzenie, jego płacz. Ból istnienia jest bardzo niefilmowy. Nie można pokazać płaczu – płacz depresji towarzyszy rzadko. Nie można pokazać przyczyn, bo takich wcale może nie być. Ale jakoś trzeba przekonać widza, że postacie cierpią, i że proste „weź się w garść” i „postaraj się bardziej” tu nic nie pomogą.
„Godziny” Stephena Daldry′ego, ekranizacja znakomitej powieść Michaela Cunnighama podejmuje ten niełatwy temat. Książka swą klasę zawdzięcza misternej konstrukcji trzech przeplatających się opowieści i pięknemu, literackiemu językowi, nawiązującemu do stylu Virginii Woolf. Film jest dość dokładną jej ilustracją, ale przemyślaną i robiącą nie mniejsze wrażenie niż literacki pierwowzór.
Trzy różne kobiety z różnych epok – pisarkę z 1923 r., gospodynię domową z 1951 i wydawcę książek z 2001 r. – łączy poczucie, „że zostały źle obsadzone w życiu” (jak wyjaśnia sam Cunnigham) i zajmuje trwanie przez kolejne godziny życia i próby zapełnienia ciszy. Poznajemy jeden dzień każdej z nich, tak jak „Pani Dalloway”, książka Virginii Woolf, ma pokazać całe życie kobiety w jednym dniu. Powieść stanowi wątek przewodni i kolejny element łączący te trzy kobiety. Virginia powieść pisze, Laura Brown ją czyta, a Clarissa Vaughan nazywana jest przez ex-męża właśnie „panią Dalloway” i podobnie jak ona wydaje przyjęcie. Każda z nich, choć otrzymała wiele od życia, chciałaby dostać coś, czego właśnie nie może otrzymać. Virginia pragnie powrócić do londyńskiego życia, z którego musiała zrezygnować ze względu na chorobę. Laura, mając kochającego męża, małego synka i piękny dom, pragnie ucieczki, zupełnie innego życia. Clarissa rozpamiętuje przeszłość, wszystkie szczęśliwe chwila są już za nią, teraźniejszość okazuje się trywialna.
Jeśli film ma szansę rywalizować z książką, to głównie dzięki doskonałym aktorom, poprowadzonym wprawną ręką reżysera. Daldry skompletował na planie nie byle jakie nazwiska, a one nie zawiodły. Nicole Kidman, w oscarowej kreacji Virginii Woolf, stan wewnętrzny swej bohaterki oddaje przez ukazuje poprzez pozorną oschłość i opanowanie, oszczędność mimiki i gestów, poprzez które przebija się szereg nerwowych, drobnych ruchów i gestów, oddających wewnętrzne rozchwianie i nieuchronny upadek. Julianne Moore nie ustępuje laureatce Oscara. U niej grają głównie oczy – zimne, zapatrzone w dal, kontrastujące z normalną mimiką twarzy, nieustanny obraz ogromnego wewnętrznego napięcia. Najtrudniejsze zadanie stanęło przez Meryl Streep. Jej bohaterka jest pozornie najzwyklejszą kobietą, ale jej problemy są najbardziej niezrozumiałe. Streep odgrywa pozorną pewność siebie, jednakże w scenie nagłego załamania dowiemy się też, co ją dręczy – rozpamiętywanie minionych i utraconych już chwil szczęścia.
Nastrój, najistotniejszy dla oddania uczuć, który Cunnigham uzyskuje dzięki językowi, stylizowanemu na twórczość Woolf, w filmie swój kształt zawdzięcza przejmującej muzyce Philipa Glassa i mistrzowskiemu montażowi. To, co w książce uzyskane zostało dzięki przeplataniu się rozdziałów opowiadających osobne historie, w filmie zostało zaakcentowane przez montaż, zestawiający wspólnotę losów i odczuć na poziomie poszczególnych scen. W krótkich ujęciach widzimy jak każda z kobiet wykonuje podobne czynności, wypowiedziane słowa czy komentarz w jednej z historii idealnie ilustruje inną. Film idzie o krok dalej w zestawieniu podobieństw między bohaterkami i ukazywaniu ponadczasowości tematu.
Jeden, jedyny raz, Daldry rezygnuje z realizmu, w scenie, która nie ma swojego dokładnego odpowiednika w książce. Znamienne, że scena ta dotyczy śmierci. Kres ostateczny jest dla ludzi pochłoniętych przez depresję nierzadko uważany za jedyną ucieczkę. Takie rozwiązanie wybierze Virginia Woolf i były mąż Clarissy, i zarazem syn Laury – Richard. W chwili, gdy Laura Brown rozmyśla o samobójstwie, widzimy jak jej łóżko zostaje zalane wodą z rzeki, w której w 1941 roku utopiła się Virginia Woolf. Woda jednak odpływa, Laura znajduje dla siebie inne wyjście – odchodzi od rodziny i zaczyna wszystko od nowa. Powiedzie się też Clarissie – śmierć Richarda pozwoli jej zacząć na nowo cenić życie.
Nie można odmówić słuszności innym interpretacjom „Godzin” – wszechstronne ukazanie kobiecej psychiki, historie pań decydujących o swym losie, demiurgiczna siła pisarstwa Virginii Woolf. Nie można się nie zgodzić, że film (w przeciwieństwie do książki) trąca o sentymentalną nutę i jest skrojony specjalnie pod nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Ale jednak i powieść Cunnighama, i film Daldry′ego pozostają przede wszystkim jedną z najważniejszych, najbardziej przejmujących i najbardziej udanych prób artystycznego ukazania tematu cierpienia nękającego ludzką duszę.
Materiały dodatkowe:
Atrakcyjne, dwupłytowe wydanie dvd zawiera szereg interesujących dodatków:
  • Film dokumentalny „Życie i twórczość Virgini Woolf”
  • Film dokumentalny „Pani Dalloway”
  • Muzyka „Godzin”
  • Film dokumentalny „Trzy kobiety”
  • Reżyser Stephen Daldry o filmie
  • Zwiastun
  • Zapowiedzi DVD
  • Katalog DVD
koniec
1 listopada 2003
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wielka stopa i wtopa
Jarosław Loretz

13 XII 2017

„Potwór” to jeden z tych przypadków, gdy ekipa zaczyna kręcić horror, ale kończy melodramat.

więcej »

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
Sebastian Chosiński

11 XII 2017

Koniec roku to czas nadrabiania zaległości z ostatnich miesięcy na małym ekranie. Zobaczcie, co obejrzał i jak ocenił Sebastian Chosiński.

więcej »

Wężogator voodoo
Jarosław Loretz

5 XII 2017

Voodoo skrzyżowane z „Zaczarowanym ołówkiem”? Już wiadomo, że „Bestia” to nic dobrego…

więcej »

Polecamy

Chwała na wysokości?

Dobry i Niebrzydki:

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Nikomu nie jest łatwo
— Eryk Remiezowicz

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Lipiec 2012
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Zaklęte między słowami
— Przemysław Pieniążek

Nikomu nie jest łatwo
— Eryk Remiezowicz

Nieprawdziwa prawdziwa historia
— Grzegorz Wiśniewski

Tegoż autora

Poczuć się jak dziesięciolatek
— Konrad Wągrowski

Ekscentryczny wypoczynek w egzotycznej scenerii
— Konrad Wągrowski

Hercules Poirot w szarej strefie moralności
— Konrad Wągrowski

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Bogowie w kolorowych kosmolotach
— Konrad Wągrowski

Pierwszy milion trzeba ukraść
— Konrad Wągrowski

Dwa Brzegi 2017
— Konrad Wągrowski

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Prawdziwe życie Luke’a Skywalkera
— Konrad Wągrowski

Noga i jej chłopiec
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.