Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Klasyka z klasą: Oddajcie mi słowa

Esensja.pl
Esensja.pl
Jean-Luc Godard realizując „Alphaville” dobrze wiedział, że do stworzenia niezwykłej hybrydy gatunkowej nie wystarczy przeciwstawić kowbojów obcym. Trzeba ich jeszcze umiejętnie wykorzystać.

W naszym cyklu co dwa tygodnie prezentujemy wybrane tytuły należące do klasyki kina. Niekoniecznie bardzo znane, niekoniecznie obsypane nagrodami, ale z pewnością nadal warte uwagi.

Jean-Luc Godard
‹Alphaville›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAlphaville
Tytuł oryginalnyAlphaville, une étrange aventure de Lemmy Caution
ReżyseriaJean-Luc Godard
ZdjęciaRaoul Coutard
Scenariusz
ObsadaEddie Constantine, Anna Karina, Akim Tamiroff
MuzykaPaul Misraki
Rok produkcji1965
Kraj produkcjiFrancja
Czas trwania99 min
Gatunekdramat, SF
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Godard posłużył się elementami gatunków science fiction i filmu noir, dekonstruując je nieco, nadał całości bardzo autorskiego wymiaru. Lemmy Caution, jak przystało na szpiega i filmowego potomka Humphreya Bogarta zarazem, nie rozstaje się ze swoim kapeluszem i postawionym kołnierzem długiego płaszcza. Nad wyraz inteligentny, przy tym chłodny, cyniczny i brutalny, nie waha się chwycić za broń, kiedy zajdzie taka potrzeba. A jednak trudno nazwać go mistrzem kamuflażu i specem od planowania tajnych misji.
Caution przybywa do Alphaville i idzie prosto do celu. Zadanie nie jest łatwe, szpieg ma bowiem zlikwidować lub wywieźć do Krajów Zewnętrznych profesora Leonarda Von Brauna, genialnego konstruktora i twórcę gigantycznego komputera Alpha 60. Owa maszyna w całości kontroluje życie mieszkańców Alphaville. W tajnej misji bohaterowi towarzyszyć będzie, a jakże, piękna kobieta, Natasha, córka profesora Von Brauna oraz przyjaciel, agent Henry Dickson.
Caution za nic mając sobie podręczniki tajnych służb i doświadczenia filmowych poprzedników, próbuje porwać profesora w miejscu publicznym, gdy ten otoczony jest grupą ochroniarzy. Ot, chwyta go za klapy płaszcza i wciąga do windy. Porwanie szybko zostaje udaremnione na niższym piętrze, gdy drzwi windy ponownie się otwierają. Jednakże wrogowie szpiega wydają się być jeszcze bardziej nierozgarnięci. Schwytawszy Cautiona wyjawiają mu sekrety działania superkomputera i dalsze plany na przyszłość, w tym najważniejszy – inwazję na Kraje Zewnętrzne i podbój Wszechświata.
Te zadziwiające swą prostotą rozwiązania fabularne są świadomym zabiegiem, bowiem „Alphaville”, choć korzysta z kina gatunków, nie jest filmem, który miałby zbudować skomplikowaną intrygę, zaskakiwać widza zwrotami akcji czy ukazać jego oczom fantastyczny i szczegółowy (pod względem scenograficznym) obraz futurystycznego świata. Godard umieszcza akcję utworu w przyszłości, bowiem jego wizja ma charakter dystopii, zaś koszmar technokratycznego, wyzbytego moralności i sumienia społeczeństwa podkreślają skąpane w mroku, wyjęte z czarnego kryminału, ulice miasta.
Społeczeństwo Alphaville przypomina świetnie zorganizowaną pszczelą gromadę, z tą różnicą, że jest ona skupiona wokół maszyny. Każdy zna swój przydział, swoje miejsce i zadanie. W wizji Godarda pobrzmiewają echa XX-wiecznych totalitaryzmów. Mieszkańcy zostali pozbawieni swojej indywidualności, tworzą pozbawioną własnych pragnień masę, podporządkowaną pozornemu dobru ogółu.
Najciekawszym bodaj motywem w filmie jest sposób, w jaki Alpha 60 i jego twórcy kontrolują społeczeństwo. Służy do tego język, jednak nie w znaczeniu słownej propagandy. Godard idzie dalej, przedstawiając w filmie postmodernistyczne rozumienie języka, który jest strukturą immanentną i totalną, warunkującą ludzkie poznanie i poza którą wyjść nie sposób.
Biblią mieszkańców Alphaville jest… słownik. Jest też narzędziem zniewolenia, ponieważ z każdym dniem znikają z niego kolejne słowa i ich użycie staje się zakazane. Społeczeństwo zostaje wyzbyte uczuć, bowiem odbiera im się możliwość ich wyrażania, nie ma sumienia, bowiem nie wie, czym ono jest. Nie zadaje sobie pytań natury egzystencjalnej, nie szuka sensu, gdyż takie dociekania uciekły razem ze słowem „dlaczego”. Całym ich życiem rządzi komputerowa logika, której sprzeniewierzenie się (np. poprzez żal po utracie bliskiej osoby) ukarane zostaje śmiercią.
Scena, w której w obskurnym hotelowym pokoju, nie mniej obskurny, otyły Henry wyznaje prostytutce miłość we wszystkich znanych sobie językach, jest niesamowicie wzniosła. Mężczyźnie Alpha 60 zdążyła już odebrać wiele pojęć i na tym maleńkim łóżku, tuż przed swoją śmiercią, stara się on przywrócić to najważniejsze z nich. A o tym, że jest ono najważniejsze, przekonają się i bohaterowie, i superkomputer.
koniec
13 kwietnia 2012
dodajdo

Komentarze

13 IV 2012   13:02:21

Szkoda, że "Alphaville" jest ciekawsze na papierze niż w rzeczywistości. Po prostu słabo to się ogląda. Myślę, że to dobry film do DKFu, to dzieło uwikłane w konteksty i wspólne rozgryzanie znaczeń może dać frajdę. Nie polecam oglądać samemu, może znużyć.

13 IV 2012   20:59:19

Obecnie już nieco trąci myszką, ale i tak Eddie Constantine i zjawiskowa Anna Karina, odrealniony Paryż nocą robią wrażenie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: #MeToo według Kinga
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

20 X 2017

Idziemy z duchem czasów i zauważamy różne formy dystrybucji, dziś więc opuszczamy kina i rozmawiamy na temat filmu, który niedawno miał premierę na Netflix – a chodzi o „Grę Geralda”, kolejny w tym roku film na podstawie powieści Stephena Kinga.

więcej »

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 X 2017

W te wakacje świat kina grozy dotknęły dwie niepowetowane straty – 16 lipca zmarł George Romero, a 26 sierpnia Tobe Hooper. Reżyserzy, których zaliczyłbym do Wielkiej Czwórki Mistrzów Horroru (obok Wesa Cravena i Johna Carpentera). Z tej okazji pozwoliłem sobie na zbiorcze epitafium i wybrałem 15 najlepszych filmów obu twórców.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

13 X 2017

Czy androidy śnią o drewnianych koniach? Czy Deckard nadal jest (albo nie jest) replikantem? Czy K replikantem nie jest? Czy bez duszy można sobie nieźle radzić? I czy w ogóle film Denisa Villeneuve’a ma duszę i jak sobie radzi w porównaniu do kultowego klasyka? W kinach sequel słynnego „Blade Runnera” Ridleya Scotta i oczywiście tego tytułu pominąć w naszych dyskusjach nie możemy.

więcej »

Polecamy

#MeToo według Kinga

Dobry i Niebrzydki:

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Homonarodowiec czyta Konstytucję
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Szekspir na Pacyfiku
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Najlepsze filmy science fiction – suplement (1)
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Zwodniczy urok klęski
— Sebastian Chosiński

Najdłuższa noc w życiu
— Sebastian Chosiński

Jean-Paul Belmondo. Twardziel o duszy romantyka
— Sebastian Chosiński

Alfred Hitchcock. Narodziny mistrza suspensu
— Sebastian Chosiński

Catherine Deneuve. Piękna dwudziesto-, piękna pięćdziesięcioletnia
— Sebastian Chosiński

François Truffaut. Mistrz subtelnej ironii i erotycznego napięcia
— Sebastian Chosiński

Alain Delon. Już taki z niego… zimny drań
— Sebastian Chosiński

Jean-Paul Belmondo. Aktor o tysiącu twarzach
— Sebastian Chosiński

Jean-Pierre Melville. Bóg, który doświadcza
— Sebastian Chosiński

Naprawdę wielka iluzja
— Krystian Fred

Tegoż autora

Co nam w kinie gra: Babcia Gandzia
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Co nam w kinie gra: Dziś jestem blondynką
— Sebastian Chosiński, Zuzanna Witulska

Co nam w kinie gra: Złodzieje rowerów
— Zuzanna Witulska

Co nam w kinie gra: Vincent chce nad morze
— Sebastian Chosiński, Zuzanna Witulska

Transatlantyk 2013: Dzień 7
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Transatlantyk 2013: Dzień 6
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Transatlantyk 2013: Dzień 5
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Transatlantyk 2013: Dzień 4
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Transatlantyk 2013: Dzień 3
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Transatlantyk 2013: Dzień 1 i 2
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.