Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 23 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Klasyka z klasą: Dolce vita herosa

Esensja.pl
Esensja.pl
Tytułowy bohater „Diabolika” potrafi wybrnąć z opresji równie gładko co Ethan Hunt, ma więcej gadżetów niż Batman a kobiety mógłby pozazdrościć mu nawet sam James Bond. Do tego jest nieuchwytnym arcyzłodziejem i bezlitosnym przestępcą, zaskarbiającym sobie od razu sympatię widza. I jak tu nie kochać włoskiego kina?

W naszym cyklu co dwa tygodnie prezentujemy wybrane tytuły należące do klasyki kina. Niekoniecznie bardzo znane, niekoniecznie obsypane nagrodami, ale z pewnością nadal warte uwagi.

Mario Bava
‹Diabolik›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDiabolik
ReżyseriaMario Bava
ZdjęciaAntonio Rinaldi, Mario Bava
Scenariusz
ObsadaJohn Phillip Law, Marisa Mell, Michel Piccoli, Adolfo Celi, Claudio Gora, Mario Donen, Renzo Palmer, Caterina Boratto, Lucia Modugno
MuzykaEnnio Morricone
Rok produkcji1968
Kraj produkcjiFrancja, Włochy
Czas trwania105 min
Gatunekakcja, komedia, kryminał
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jeśli nie słyszeliście nigdy o zamaskowanym Diaboliku, to znaczy, że wybór jego kinowych przygód do cyklu mniej poznanych klasyków jest jak najbardziej na miejscu. Film nakręcony pod producenckimi auspicjami magnata kinematografii z półwyspu apenińskiego – Dino deLaurentisa – był jedną z pierwszych poważnych ekranizacji perypetii bohatera rodem z komiksu. Kiedy amerykańscy koledzy po fachu znajdowali miejsce jedynie w młodzieżowych serialach w przedpołudniowych ramówkach, to właśnie „Diabolik” odważnie przecierał szlaki na dużym ekranie, po którym obecnie tak dumnie kroczą herosi zza Oceanu. W latach 60. włoskie kino bowiem przechodziło swoisty renesans. Leone szalał na polu spaghetti westernów, Fellini i Antonioni brylowali na festiwalach, a filmy mondo zdobywali rzeszę zwolenników. Nic dziwnego zatem, że zgodnie ze słowami jednej z piosenek z „Nine”, każdy marzył by choć przez chwilę żyć tak jak we włoskim filmie. Nawet superbohaterowie.
Diabolik nie jest jednak typową postacią jaką znamy choćby z obecnych przygód superbohaterów. Jego działalność ma więcej z Fantomasa. W kręgu jego zainteresowań nie leży ratowanie świata czy żywot współczesnego Robin Hooda. Wszystkie jego dokonania służą wyłącznie własnej zabawie i są środkiem do celu osobistej satysfakcji z osiągnięcia niemożliwego i pożądanego. Smakowitym kąskiem dla łakomego ego karmiącego się udanym przechytrzeniem czujnych stróżów prawa i poczuciem absolutnej bezkarności. Diabolik to w pewnym sensie Tony Stark po odjęciu altruizmu. Kobieciarz i zblazowany egocentryk uzależniony od adrenaliny, bogactwa i złej sławy. Mieszka w tajemniczej podziemnej jaskini, kocha się z posągową blondynką w otoczeniu milionów dolarów i planuje kolejne skoki.
Można się tylko zastanawiać dlaczego tak z pozoru negatywna postać stała się ulubieńcem wiernych czytelników komiksu jak i widzów. Diabolik uosabia wszystko co jest tożsame bardziej z arcyłotrem niż podziwianym herosem. Ten swoisty anty-heroizm to jednakże także siła. Zagadkowego bohatera nie można bowiem przypisać do jasnego podziału dobra i zła. Co prawda kradnie, ale tak od bogaczy jak i od mafii. Umyka z łatwością przed policją, ale tylko dlatego, że ta tak zaciekle chce go schwytać. W swoim niezachwianym indywidualizmie i oderwaniu od rzeczywistości Diabolik nie uznaje autorytetów, nie czci żadnej religii i zasad a jednak widz zdaje sobie sprawę, że nawet przy pozornej perfekcji jest on tylko człowiekiem. Tak jak każdy potrzebuje emocji i wyzwań, ale też wytchnienia i ukojenia, najlepiej w ramionach ukochanej partnerki Evy – jego jedynej słabości, którą musi mieć każdy heros z krwi i kości.
Jak wieść niesie, „Diabolik” może szczycić się mianem jednej z najwierniejszych adaptacji komiksu jakie powstały w ubiegłym wieku. Nakręcony w 1967 roku za stosunkowo niewielkie pieniądze (około 500 tysięcy dolarów) przez starego wyjadacza kina klasy B. Mario Bavę, przenosi na ekran ogólny eskapistyczny klimat komiksu, który w połączeniu ze sprawną realizacją stał się wzorcową kombinacją wartkiej sensacji, lekkiej farsy i włoskiego romansu z odrobiną wizualnej pikanterii. To właśnie dlatego „Diabolik” może godnie reprezentować utopijne miejsca na mapie kinematografii gdzie gna się przed siebie za kółkiem sportowego Jaguara, kocha na zabój, a wielki świat co dzień leży u stóp. I jak tu nie kochać włoskiego kina?
koniec
25 maja 2012
dodajdo

Komentarze

11 VI 2012   13:36:46

Dziękuje za przypomnienie!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Ksenomorfy pod prysznicem
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

19 V 2017

Jak „Obcy: Przymierze” wypada na tle „Prometeusza"? Czy Ridley Scott wyciągnął wnioski? Jak się ustrzec Kosmicznych Purchawek? Jak zdyskontować popularność ksenomorfa? Na te i inne pytania odpowiadają dziś Piotr Dobry i Konrad Wągrowski w dyskusji na temat najnowszej opowieści o Obcym.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: W Galaktyce jak w Opolu
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

12 V 2017

Które miejsce zajmą „Strażnicy Galaktyki 2” w tegorocznym podsumowaniu filmowym? Czego w filmie było za dużo, a czego za mało? I am Groot. I am Groot. I am Groot. I am Groot. O kontynuacji przygód Star-Lorda, Gamory, Draxa, Rocketa i oczywiście Groota rozmawiają Piotr Dobry i Konrad Wągrowski.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Uciec, ale dokąd?
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

5 V 2017

„Uciekaj!” – wielka sensacja ostatnich miesięcy, film, który przy mikroskopijnym budżecie 4,5 miliona dolarów zarobił już prawie 200 milionów! Sensacja – ale chyba niestety nie w Polsce… O tym, dlaczego tak się dzieje i jak sprawdza się dzieło Jordana Peele’a jako horror i jako satyra społeczna rozmawiamy dziś w ramach cyklu „Dobry i Niebrzydki”.

więcej »

Polecamy

Ksenomorfy pod prysznicem

Dobry i Niebrzydki:

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Zwodniczy urok klęski
— Sebastian Chosiński

Najdłuższa noc w życiu
— Sebastian Chosiński

Jean-Paul Belmondo. Twardziel o duszy romantyka
— Sebastian Chosiński

Alfred Hitchcock. Narodziny mistrza suspensu
— Sebastian Chosiński

Catherine Deneuve. Piękna dwudziesto-, piękna pięćdziesięcioletnia
— Sebastian Chosiński

François Truffaut. Mistrz subtelnej ironii i erotycznego napięcia
— Sebastian Chosiński

Alain Delon. Już taki z niego… zimny drań
— Sebastian Chosiński

Jean-Paul Belmondo. Aktor o tysiącu twarzach
— Sebastian Chosiński

Jean-Pierre Melville. Bóg, który doświadcza
— Sebastian Chosiński

Naprawdę wielka iluzja
— Krystian Fred

Tegoż autora

Porażki i sukcesy 2016, czyli filmowe podsumowanie roku
— Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Jarosław Robak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Tydzień z życia kierowcy
— Kamil Witek

Gwiezdny pył
— Kamil Witek

7. American Film Festival: Siedmiu wspaniałych
— Kamil Witek

7. American Film Festival: Dream Baby Dream
— Kamil Witek

7. American Film Festival: Znaczy kapitan
— Kamil Witek

7. American Film Festival: Rain Man
— Kamil Witek

Trzęsienie ziemi
— Kamil Witek

16. T-Mobile Nowe Horyzonty: Nie wierz nigdy kobiecie, dobrą radę ci dam…
— Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.