Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Ósmy pasażer „Nostromo” – to przez niego boimy się kosmosu

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 »
W ramach tygodnia wspomnień potwornych kosmitów (z okazji zbliżającej się premiery „Prometeusza”) dziś rozmawiamy o genialnej, przerażającej, wciąż silnie oddziałującej na widza części pierwszej – barwnie nazwanej niegdyś przez polskiego dystrybutora „Ósmym pasażerem Nostromo”.

Ridley Scott
‹Obcy – 8 pasażer „Nostromo”: wersja reżyserska›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObcy – 8 pasażer „Nostromo”: wersja reżyserska
Tytuł oryginalnyAlien: The Director′s Cut
Dystrybutor Syrena
Data premiery14 listopada 2003
ReżyseriaRidley Scott
ZdjęciaDerek Vanlint
Scenariusz
ObsadaHarry Dean Stanton, Ian Holm, John Hurt, Veronica Cartwright, Sigourney Weaver, Tom Skerritt, Yaphet Kotto
MuzykaJerry Goldsmith
Rok produkcji1979
Kraj produkcjiUSA
CyklObcy
Czas trwania116 min
WWW
Gatunekgroza / horror, SF
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Konrad Wągrowski: Gdy oglądaliście pierwszy raz „Ósmego pasażera Nostromo” (swoją drogą czy to nie paradoks, że głupawy i spojlujący polski tytuł tak się zakorzenił?), patrzyliście na film jako na horror, czy SF? Czy mieliście szansę być zaskoczeni chestbursterem i czy mieliście szansę zgadywać, kto z załogi ocaleje (wbrew pozorom, to nie było przecież takie oczywiste)?
Marcin T.P. Łuczyński: Tytuł głupi, jak sto pięćdziesiąt, ale chyba mniej spojlujący niż oryginał, bo przynajmniej nie implikuje kosmity. Przyznam szczerze, że na to się nie dało patrzeć jak na SF zbyt długo, bo rzut oka na wiadome jajca od razu sugerował, że coś się z tego wykluje – a konwencja tego typu opowieści po prostu nie daje żadnych szans, żeby to było piękno i dobro. Podobało mi się, że ten statek był taki z lekka spracowany, porysowany, podniszczony. To nie było szkło i chrom. No a już bestia z kwasem w żyłach… Miodzio. A co do zgadywania, to doświadczenie mnie nauczyło, żeby tego nie robić. I tak wiadomo, że najczęściej pierwsza pod nóż idzie cycata seks bomba, a kto następny, to już w zasadzie obojętne…
Jarosław Loretz: Oj, nie byłbym wcale taki pewien, czy cycata blondyna nie ustępuje pola postaciom granym przez czarnoskórych aktorów. To już nawet sama branża swego czasu zauważyła tę zależność. W „Obcym” na szczęście nic takiego nie ma miejsca, mimo że w obsadzie jest Yaphet Kotto. Zresztą w ogóle mało w tym filmie klasycznych zagrywek, przez co wciąż tak dobrze się go ogląda. Swoje robi też świetna scenografia, choć zawsze mi nie dawało spokoju pomieszczenie z łańcuchami i kapiącą wodą. Skąd na statku coś takiego i po co? Niestety, osobiście film obejrzałem po raz pierwszy na początku ery VHS, biorąc go do ręki jako SF (zresztą po dziś dzień tak go traktuję) i będąc częściowo przygotowanym na kształt i rozwój fabuły. W tamtych latach bowiem wychodziło u nas całkiem sporo produkcji ze statkami kosmicznymi, po których grasuje jakaś złowrogo nastawiona do załogi obca forma życia, w związku z czym nawet chestburster nie był dla mnie aż tak wielkim zaskoczeniem. Nie da się jednak ukryć, że film robił – i wciąż robi – ogromne wrażenie mrocznym klimatem i poczuciem osaczenia. No i ten obcy… Żadna tam szmaciana kukła czy poruszana siłownikami galaretowata gula.
Jakub Gałka: Z racji wieku w trakcie seansu szczerze mówiąc nawet nie pamiętam kiedy i w jakich okolicznościach pierwszy raz oglądałem „Obcego”. Ale na pewno było to VHS lub TV, na pewno w asyście ojca i być może… już po seansie „Aliens” (polski tytuł, mimo że – inaczej niż oryginalny – nie jest spojlujący, to jest o niebo debilniejszy od tłumaczenia pierwszej części i z racji tego nie przechodzi mi przez gardło) albo wręcz „Kosmicznych jaj”. Tak czy inaczej, czy to ze względu na znajomość sequela/parodii czy nie wolne od spojlerowania przygotowanie do seansu jakim wrażliwy ojciec otoczył dziecko (niekoniecznie wówczas łapiące się do kategorii wiekowej R…) fabuła nie była dla mnie wielkim zaskoczeniem – co nie oznacza, że film nie robił wrażenia. Zresztą nie oszukujmy się: tak jak powiedział Marcin – atmosfera budowana jest konsekwentnie i widząc mroczne korytarze statku i złowrogie jaja, ciężko się nie zorientować z jakiego typu filmem mamy do czynienia. A cycate blondynki? To chyba slashery z lat 80., więc jeśli ktoś jest takim zabytkiem, by pamiętać „Obcego” z kin, to raczej nie mógł być wówczas przyzwyczajony do hojnie obdarzonych przez naturę aryjskich dziewoj. Chyba że takie anachroniczne spojrzenie wyrobił sobie oglądając film Scotta dużo później niż te wszystkie „Halloweeny”.
Piotr „Pi” Gołębiewski: Po pierwsze, zawsze podobał mi się polski tytuł pierwszej części. Mój tata do dziś myśli, że Nostromo to imię obcego. Po drugie, nie ma mowy o spojlerze, przynajmniej w dzisiejszych czasach (a i 20 lat temu, kiedy oglądałem po raz pierwszy „jedynkę”, też nie był to problem), bo wszyscy wiedzą, że wreszcie obcy się pojawi i nie będzie miły. A Jakub ma rację, to slashery z lat 80. utrwaliły stereotyp, że pierwsza ginie głupia blondynka.
Alicja Kuciel: Obejrzałam „Ósmego pasażera Nostromo” (tytuł nie aż taki znowu zły) pod wpływem znajomych i będąc zawczasu uprzedzona, że to taki horror w klimacie SF. Szczerze, nie pamiętam, czy zastanawiałam się kto przeżyje, a kto nie, to wydawało się oczywiste. Bardziej zapadła mi w pamięć postać androida. Zawsze byłam przekonana, że to Ash był tym obcym z tytułu. Był dużo bardziej przerażający niż ksenomorf.
Mateusz Kowalski: Ja nawet nie wiem, co mnie dokładnie przerażało za pierwszym razem. Może po prostu byłem dość odporny, a może oglądałem to z wypiekami na twarzy jako dwunastolatek, bo wreszcie ktoś mi pozwolił obejrzeć horror. Tak – ktoś z rodziny (publiczna dyskusja, więc nie będę wskazywał palcem) stwierdził pewnego dnia, że czas, żebym się dowiedział, że świat nie jest kolorowy i wesoły, po czym puścił mi „Obcego”. Cóż, kolorowo i wesoło. A raczej monochromatycznie. Byłem za mały na kino, ale wtedy istniała jeszcze magia telewizji i, oj, było czego się bać.
Sebastian Chosiński: A ja jestem z tego pokolenia, które widziało pierwszego „Obcego” w kinie. I to niejeden raz. Na film Scotta chodziło się bowiem po kilka razy z rzędu, jak na „Klasztor Shaolin”, „Wejście smoka” i „Seksmisję”. I za każdym kolejnym razem obraz nie przestawał robić wrażenia. Tym bardziej że w tamtym czasie inne doświadczenia z kinowymi potworami w porównaniu z „Obcym” były jak szkółka niedzielna ze studiami z cybernetyki. Bo to były głównie japońskie potwory – gumowa Godzilla, Mechagodzilla, Mothra i tak dalej. Monstrum wykreowane przez Gigera rozprawiłoby się z nimi w try miga. Miało przerażającą paszczę/ryj i ociekało kwasem, który przeżerał metal. Młodego widza, jakim wtedy byłem, zwyczajnie wciskało w fotel. A jeśli dodać do tego jeszcze ten klaustrofobiczny, Hitchcockowski klimat, do bólu ponurą scenografię. Jedno mi tylko nie dawało spokoju – dlaczego statek kosmiczny nazwany został tak samo, jak bohater powieści Josepha Conrada? A książki nie dało się wtedy ani wypożyczyć, ani kupić, więc długo żyłem w nieświadomości.
Konrad Wągrowski: Okej, przejdźmy więc do tego, co decyduje o tym, że film jest wyjątkowy – a jak dowodzą rozliczne analizy i rankingi (choćby nasz własny, dotyczący kina grozy), film jest wyjątkowy. Sebastian wspomniał o jednym fakcie – postaci Obcego, pomysłowi jak z koszmaru sennego, jakiej wcześniej kino nie widziało, a i później mało komu udało się temu projektowi dorównać. Druga sprawa to nowatorskie (wówczas) podejście do tematyki podróży kosmicznej. Już nie bohaterowie kosmosu pionierzy i odkrywcy, ale załoga robotników, zastanawiająca się nad nader przyziemnymi sprawami, jak wynagrodzenie. Trzecia sprawa, to, jak wspomniałem, takie poprowadzenie fabuły, że nic nie jest oczywiste – ani to co się stanie, przy obiedzie, ani to, kto w gruncie rzeczy jest głównym ludzkim bohaterem/bohaterką filmu… A może rzecz w tym, że udało się odnowić oblicze gotyckiego horroru, zastępując lochy równie mrocznymi pomieszczeniami kosmicznego transportowca?
Jakub Gałka: A może wszystko naraz? Trop ostatni jest dość oczywisty, powtarzany wszem i wobec – co nie znaczy, że mało istotny, bo przecież to źródło tego wyjątkowego klimatu grozy, który wszyscy chwalimy. Postać Obcego – kolejna oczywista oczywistość i geniusz tych, którzy dostrzegli geniusz H. R. Gigera. Z rzuconych haseł-tematów mnie najbardziej interesuje podejście do podróży kosmicznych i ich pasażerów zwłaszcza, jeśli powiążemy to z kolejnym, nie wymienionym przez Ciebie wątkiem: złej korporacji. Dla mnie cała ta otoczka: zwykli ludzie z, powiedzmy, klasy robotniczej w kosmosie…
Konrad Wągrowski: Klasą robotniczą to są tutaj tylko Brett i Parker. Reszta to raczej białe kołnierzyki.
Jakub Gałka: …nieco zdewastowany statek, złowroga korporacja – to wszystko echa lat 70-tych pełnych ponurych dystopii społecznych, w których władza dupcyła, mówiąc po Wilqowemu, lud. W „Obcym” strasznie podoba mi się to, że te lęki przeniesiono w kosmos i gładko połączono tło społeczne ze scenerią podróży na obce planety i pierwszoplanowym wątkiem potwora z kosmosu. No i fakt, że władza nie jest z nadania politycznego, ale finansowego – to już zapowiedź lat 80. i cyberpunku, bez Weyland-Yutani być może nie byłoby Tyrell Corp, OCP czy Cyberdyne. Zresztą ten wątek przewija się cały czas, przez prawie 20 lat trwania serii, w „Prometeuszu” korporacyjny android też jest najchętniej reklamowaną przez twórców filmu postacią, motyw złej korporacji w klasyczny sposób po raz kolejny przerobił Cameron w „Avatarze"… Naprawdę wielkie brawo dla twórców – tu zwracam uwagę oprócz oczywistego Scotta, na Dana O’Bannona, który oprócz „Aliena” pisał też m.in. „Dark Star” Carpentera, „Total Recall”, „Screamersów” czy niezrealizowaną „Diunę” Moebiusa.
[1] 2 3 »
dodajdo

Komentarze

11 VII 2012   14:38:44

"Moim skromnym zdaniem film dał Ripley "
Tak!!

A Matka-retro, podobnie jak np. retro celowniki w klasycznych Gwiezdnych Wojnach, zamiast psuć klimat, tylko go w moich oczach wzmacniały - dodając "realizmu", potęgując zawieszenie niewiary (w świecie rzeczywstym stosunkowo rzadko przebywa się w sterylnym otoczeniu typu chrom i szkło, a nawet jeżeli to dość szybko coś się w nim psuje, zarysowuje itd).

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: #MeToo według Kinga
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

20 X 2017

Idziemy z duchem czasów i zauważamy różne formy dystrybucji, dziś więc opuszczamy kina i rozmawiamy na temat filmu, który niedawno miał premierę na Netflix – a chodzi o „Grę Geralda”, kolejny w tym roku film na podstawie powieści Stephena Kinga.

więcej »

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 X 2017

W te wakacje świat kina grozy dotknęły dwie niepowetowane straty – 16 lipca zmarł George Romero, a 26 sierpnia Tobe Hooper. Reżyserzy, których zaliczyłbym do Wielkiej Czwórki Mistrzów Horroru (obok Wesa Cravena i Johna Carpentera). Z tej okazji pozwoliłem sobie na zbiorcze epitafium i wybrałem 15 najlepszych filmów obu twórców.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

13 X 2017

Czy androidy śnią o drewnianych koniach? Czy Deckard nadal jest (albo nie jest) replikantem? Czy K replikantem nie jest? Czy bez duszy można sobie nieźle radzić? I czy w ogóle film Denisa Villeneuve’a ma duszę i jak sobie radzi w porównaniu do kultowego klasyka? W kinach sequel słynnego „Blade Runnera” Ridleya Scotta i oczywiście tego tytułu pominąć w naszych dyskusjach nie możemy.

więcej »

Polecamy

#MeToo według Kinga

Dobry i Niebrzydki:

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Homonarodowiec czyta Konstytucję
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Szekspir na Pacyfiku
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Najlepsze filmy SF – wybór czytelników
— Esensja

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

100 najlepszych filmów science fiction wszech czasów
— Esensja

Obcy – podsumowanie naszego bloku
— Esensja

Obcy w Esensji
— Esensja

100 najlepszych filmów grozy wszech czasów
— Esensja

Wielki Kanon Kina Grozy – wyniki
— Esensja

Kanon filmów fantastycznych „Framzety” – rozstrzygnięcie
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Obcy – podsumowanie naszego bloku
— Esensja

H. R. Giger – nie tylko Obcy
— Jakub Gałka, Konrad Wągrowski

10 pamiętnych scen z „Obcych”
— Esensja

Nawiązując do klasyków science fiction
— Jakub Gałka

10 najciekawszych podróbek „Obcego”
— Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

10 najlepszych śmierci w „Obcych”
— Esensja

Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Obcym
— Konrad Wągrowski

PoGRYwanie z Obcym
— Ewa Drab

Walka o ogień
— Kamil Witek

„Obcy 5” - niezrealizowane projekty
— Mateusz Kowalski

Tegoż twórcy

Bo najlepszy sposób na kobietę, znaleźć sobie skażoną planetę
— Przemysław Ciura

Esensja ogląda: Październik 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Verne XXI wieku
— Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Sierpień 2012 (kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Lipiec 2012
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

O lwie zabitym przez mrówkę i nie tylko…
— Marcin T.P. Łuczyński

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (16)
— Jakub Gałka

Dlaczego Robin Hood?
— Agnieszka Szady

Co nam w kinie gra: Robin Hood, Samotny mężczyzna
— Piotr Dobry, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Marvel: Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobry i Niebrzydki: #MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobry i Niebrzydki: Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

East Side Story: Film jednorazowego użytku
— Sebastian Chosiński

Marvel: Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobry i Niebrzydki: Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Październik 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.