Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 4 »
Coś się kończy… Niezależnie od tego, jak oceniamy „Hobbita”, jak oceniamy „Władcę pierścieni”, nie możemy nie przyznać, że były wielkim wydarzeniem kinowym. Co więcej, wydarzeniem, rozciągniętym w czasie niczym Esensja… Nie wypada więc nie poświęcić im osobnej obszernej dyskusji. Pogadajmy zatem o „Bitwie Pięciu Armii”, o „Hobbicie” jako całości, oraz o „Hobbicie” jako części sześcioczęściowej opowieści, w której spoiwem jest oczywiście Pierścień.
Bitwa Pięciu Armii

Peter Jackson
‹Hobbit: Bitwa Pięciu Armii›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHobbit: Bitwa Pięciu Armii
Tytuł oryginalnyThe Hobbit: The Battle of the Five Armies
Dystrybutor Forum Film
Data premiery26 grudnia 2014
ReżyseriaPeter Jackson
ZdjęciaAndrew Lesnie
Scenariusz
ObsadaLuke Evans, Evangeline Lilly, Hugo Weaving, Cate Blanchett, Elijah Wood, Martin Freeman, Benedict Cumberbatch, Ian McKellen, Christopher Lee, Ian Holm, Andy Serkis, James Nesbitt
MuzykaHoward Shore
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
CyklHobbit
Gatunekfantasy
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Konrad Wągrowski:
„Drużyna pierścienia” – na imdb ocena 8.8, na rottentomatoes 91%, w podsumowaniu roku 2002 w „Esensji” na miejscu 1.
„Dwie wieże” – na imdb ocena 8.8, na rottentomatoes 96%, w podsumowaniu roku 2003 w „Esensji” na miejscu 2.
„Powrót króla” – na imdb ocena 8.9, na rottentomatoes 95%, w podsumowaniu roku 2004 w „Esensji” na miejscu 1.
„Niezwykła podróż” – na imdb ocena 8.0, na rottentomatoes 64%, w podsumowaniu roku 2012 w „Esensji” na miejscu 8.
„Pustkowie Smauga” – na imdb ocena 8.0, na rottentomatoes 74%, w podsumowaniu roku 2013 w „Esensji” na miejscu 11.
„Bitwa Pięciu Armii” – na imdb ocena 7.8, na rottentomatoes 60%, w podsumowaniu roku 2014 w „Esensji” na miejscu 69.
Nie ma bata, według każdej dostępnej klasyfikacji wychodzi nam, że „Bitwa Pięciu Armii” to najsłabszy film z Tolkienowskiego cyklu. Ale właściwie dlaczego? Brak nowych pomysłów? Za mało treści książkowej w nim wykorzystane? Za mało Bilba? Zbytnia monotonia rozgrywki? Złe pomysły (skok elfiej armii, Legolas skaczący po spadających kamieniach, Bard strzelający „z syna”)? Czy też może po prostu zmęczenie czytelnika, który po raz szósty nie miał już chęci na to samo?
Michał Kubalski: Wg mnie dwie kwestie: „przefajnowanie” efektów specjalnych oraz rozbicie fabularne na szereg epizodów. Bitwa Pięciu Armii, pomimo bycia tytułowym starciem, właściwie nie doczekała się ekranowego rozstrzygnięcia – ot, w pewnym momencie Thorin ogląda z oddali jakieś mróweczki poruszające się w kierunku dziur w ziemi. Jeśli nie skojarzy się, że to orkowie, uciekający do tuneli wyżartych przez czerwie pustyni, to właściwie można przegapić zwycięstwo sił Dobra. Bo ważniejsze okazały się bieganiny po ruinach Dale oraz pojedynki Kiliego, Legolasa i Thorina. Efekty specjalne – mieliśmy to już w poprzednich częściach „Hobbita” (Legolas skaczący po beczkach), a także we „Władcy” (upiory z Dunharrow obłażące mumakile na polach Pelennoru jak robactwo, Legolas serfujący na tarczy), więc w sumie nie należało spodziewać się niczego innego. Ale teraz Legolas (z oczami wampira) biega po rozpadającym się moście, lata na nietoperzach, ogólnie robi wszystko.
Beatrycze Nowicka: Zgodzę się z przedmówcą. „Bitwa…” wydała mi się chaotyczna – zabrakło spójnego poprowadzenia fabuły, sensownego splecenia wątków. Niby upchnięto do tego filmu sporo: wątek szaleństwa Thorina i jego walki z Azogiem, „romans” Kilego, Final-Fantasy-Advent-Child-Legolasa niemalże fruwającego w powietrzu tudzież jego relacje rodzinne w zamierzeniu twórców zdaje się skomplikowane, Barda i jego ludzi, Galadrielę et consortes ratujących Gandalfa, tytułową bitwę. Ale wszystko to nie zagrało razem – tu coś rozgrzebane, tam rozgrzebane, ktoś rzuci jakieś zdanie, ktoś na kogoś spojrzy. I zdecydowanie – to wyszło fatalnie – najpierw ścierają się armie, potem kilku krasnoludów i elfy wyrusza na wzgórze… a potem mamy ich indywidualne walki i naraz się okazuje, że już po bitwie. Z drugiej strony po negatywnych opiniach, jakie usłyszałam na temat filmu, spodziewałam się czegoś gorszego. A tu, cóż, oglądało się nawet przyjemnie.
Jarosław Robak: Mnie od „Bitwy Pięciu Armii” odrzuca koncepcja wojny jako wielkiej przygody. Tu (niemal) wszyscy rwą się do bitki, kobiety i dzieci, starzy i młodzi. Ostatnia część straciła mnie w momencie, gdy krasnoludy z niepokojem spoglądają na zgromadzone pod Górą wojska elfów i ludzi, przerażone, że szaleństwo Thorina doprowadzi do bezsensownego rozlewu krwi. Jednak gdy po chwili na horyzoncie pojawia się armia krasnoludów, cała kompania zaczyna przybijać sobie piątki i zagrzewać się do walki. Nawet jeśli we „Władcy Pierścieni” Jacksonowi zdarzało się przefajnować w pokazywaniu przemocy (choćby wspomniany surfing Legolasa), to jednak nigdy nie miałem poczucia, że wojna jest tam czymś więcej niż koniecznym złem. Trudno odebrać „Bitwę Pięciu Armii” w podobny sposób.
Michał Kubalski: Masz rację. Przy obronie Helmowego Jaru wydawanie hełmów i mieczy dzieciom i starcom było pokazane jako desperacki krok osaczonego narodu. W Dale natomiast kobiety radośnie łapią broń, żeby „pomóc naszym chłopom” i przy okazji następuje „śmieszna” scenka z Alfridem, ukrywającym się w damskich ciuchach. No i w końcu o co walczyli ludzie, krasnoludy i elfy? O złoto i klejnoty.
Łukasz Bodurka: Zgroza! Desekracja! Profanacja! Tauriel!
Już mi lepiej. Dusiłem się z tym od wyjścia z kina.
Przejdźmy do racjonalnych zarzutów: przeszczep się nie udał, pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie i odgryzł chirurgowi twarz. Doktorowi Jacksonowi należało się, za próbę stworzenia takiego potworka. Zarzutów jest multum i mam nadzieję, że w trakcie dyskusji zostaną wskazane i rozstrzelane.
Rozumiem, że ekranizacja książki ma swoje prawa, pewne rzeczy muszą być zmienione lub wycięte. Jednego medium nie da się przerobić na drugie punkt po punkcie. Ale niech reżyser zrobi z tego spójną i logiczną całość! Bo patrząc na „Bitwę Pięciu Armii” z punktu widzenia filmowego widza, a nie fana Tolkiena – odczuwam niedosyt. To jest jakiś chaos luźno zlepionych wydarzeń i efektów specjalnych. A na koniec – właściwie to koniec nie istnieje. Taki porządny koniec, zamykający wątki i nagradzający widza pokazaniem, co zmieniło się wskutek działań bohaterów, a zatem, po co oglądał film. Nam nie pokazano nam, co stało się z Dainem (a przecież koronacja nowego Króla pod Górą byłaby podniosłą i emocjonującą sceną), co z Bardem i tak dalej.
Konrad Wągrowski: Pogrzeb Thorina, ze złożeniem na jego piersi Arcyklejnotu, też mógłby być pięknym zwieńczeniem.
Beatrycze Nowicka: Wyszłam z kina i zaczęliśmy się zastanawiać, co też się właściwie stało z Ereborem…
Łukasz Bodurka: Widzieliśmy tylko, jak bohaterowie machają mieczami i tną orków na plasterki, ale nie pokazano nam, po co. Zupełnie jakby oglądanie wojny i komputerowych efektów specjalnych było nagrodą samą w sobie. Zamiast tego krasnoludy ukłoniły się na pożegnanie i film przeskoczył prosto do sceny powrotu Bilba do domu. Bardzo niesatysfakcjonujące a przecież wcale nie trwało by to długo.
Michał Kubalski: Wypowiedziałeś te same zarzuty, i to prawie tymi samymi słowami, co moja małżonka po wyjściu z kina. Great minds i tak dalej.
Łukasz Bodurka: No, ale jak się marnuje czas na elfkę i krasnoluda robiących do siebie maślane oczy to nic dziwnego, że potem brakuje go na naprawdę ważne rzeczy.
Koronnym symbolem tego chaosu są dla mnie wspomniane przez Michała Kubalskiego czerwie pustyni. Skoro mam w szeregach armii takie potwory (zresztą skąd? – Paul Muad’Dib był jednym z Upiorów Pierścienia?), to po co mi machiny oblężnicze w postaci olbrzymów z katapultami i taranami? Że przemówię Obelixem: ale głupi ci orkowie. Jeden taki robaczek mógł zjeść miasto z obrońcami, a potem podkopać się prosto pod Samotną Górę i zrobić sobie deser z Thorina. Kolega po obejrzeniu filmu wysnuł teorię, że po dostarczeniu armii na pole bitwy czerwie zastrajkowały. Ale sam fakt, że był zmuszony do snucia teorii świadczy, że film, który powinien dostarczyć odpowiedzi sam z siebie, zawiódł. Czerwie po prostu wstawiono, bo ktoś uznał, że będą dobrze wyglądały w 3D, bez namysłu, jak dopasować je (i czy w ogóle powinno się) do świata. Tak samo jak parę innych rzeczy.
I tak, hobbita było zdecydowanie za mało.
Beatrycze Nowicka: Ja tam bym nawet nie miała nic przeciwko rozwinięciu wątku Tauriel i Kilego. Ale niechby był on jakiś, a nie tuż przy początku popatrzyli na siebie tęsknie, on poprosił, by z nim pojechała, ona odmówiła, potem długo długo nic i wreszcie walka, śmierć krasnoluda, Tauriel chlipie nad zwłokami a król elfów wygłasza grobowym głosem „złote myśli” (nawiasem pisząc, jak usłyszałam go mówiącego „Tak” „Bo była prawdziwa” miałam ochotę parsknąć śmiechem, tak sztucznie to zabrzmiało). Nijako wyszła ta „miłość”, zredukowana do patrzenia na siebie i przechodzącego z rąk do rąk kamyka. Jeszcze odnośnie Tauriel – jej rola w „Bitwie…” ograniczyła się głównie do spoglądania w dal, miałam wrażenie, jakby w scenopisie co parę stron padały słowa: „zbliżenie na twarz Tauriel: elfka patrzy tęsknie/ z zaniepokojeniem/ z uwagą”.
Jarosław Robak: W domknięciu (?) wątku Tauriel Jackson zepsuł jedną z niewielu rzeczy, które z pewnym sukcesem udało mu się do Tolkiena dołożyć: jeszcze w „Pustkowiu Smauga” to była wyrazista postać kobieca (a tych u pisarza zawsze brakowało), kopiąca orkowe tyłki równie sprawnie co Legolas. W „Bitwie Pięciu Armii” już tylko tęskni i wzdycha.
[1] 2 3 4 »
dodajdo

Komentarze

28 I 2015   15:15:47

Co do pytania skąd wzięły się "czerwie" - otóż wzięły się z Tolkiena. W filmie nazwano je robakołakami, a ta nazwa pojawia się również na początku książki, tak w wersji oryginalnej (were-worms), jak i w tłumaczeniu Skibniewskiej. Można o tym nie pamiętać, ale to fakt. A że taka jedna mała wzmianka wystarczyła Jacksonowi do przeniesienia jej w bardziej namacalnej formie na ekran nie powinno chyba nikogo dziwić.
Tajemnicą pozostanie, dlaczego ich rolą było tylko i wyłącznie wydrążenie tuneli dla orków, a nie wykorzystanie w bitwie. Mój kuzyn po seansie wyszedł z propozycją, że robakołaki po prostu nie dały się kontrolować w większym stopniu. Ot, stworzenia zbyt prymitywne, żeby moc Saurona była w stanie mieć na nie większy wpływ. Moim zdaniem próba wyjaśnienia całkiem ciekawa.

28 I 2015   17:32:50

Zgadzam się z wieloma zarzutami, ale dwóch rzeczy nie rozumiem.

Po pierwsze, dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na to, co Jackson zrobił w "Hobbbitach" dobrze? I nie chodzi mi o tak oczywiste rzeczy, jak zatrudnienie Freemana, który pobił swoją grą wszystkich innych hobbitów, ale o różne pożądane w stosunku do książki zmiany. Chciałbym, żeby ktoś nakręcił wierną ekranizację "Hobbita", bo może wtedy ludzie doceniliby dobre rzeczy w tej wersji. Bo jak wyglądałaby taka ekranizacja? Bard pojawiłby się w niej na pięć minut, pierwszy raz jakieś 30 sekund przed zabiciem Smauga; Gandalf pomagałby krasnoludom... w sumie nie wiadomo czemu; elfy byłyby niezróżnicowaną zgrają, której król nie ma nawet imienia; Gandalf znikałby na długie okresy z ekranu z bliżej niewyjaśnionych powodów; krasnoludy różniłyby się tylko kolorami kapturów (możecie narzekać, że teraz też zlewają się w masę, ale to nie do końca prawda: oprócz Thorina, jeszcze przynajmniej Balin, Dwalin, Killi i i Bofur mają jakieś tam osobowości). Skoro robicie dyskusję podsumowującą, to chyba warto wymienić minusy i PLUSY?

Po drugie, skąd ta opinia, że wątek z Sauronem jest "na siłę"? Akurat ze wszystkich dodatków Jacksona i scenarzystek (pamiętajmy, że to głównie Boyens i Walsh odpowiadają za scenariusz) to właśnie ten jest najbardziej uzasadniony. Po pierwsze, tłumaczy, czemu Gandalf opuszcza w pewnym momencie kompanię. Po drugie, został wprowadzony przez samego Tolkiena. Tak już wygląda historia Śródziemia, że w czasie wyprawy krasnoludów doszło również do starcia z Sauronem w Dol Guldur, poza tym Tolkien chciał nawet w późniejszym okresie uzasadnić, dlaczego wygrana bitwa o Erebor pokrzyżowała szyki Sauronowi. Czy to się komuś podoba czy nie - starcie z Sauronem w Dol Guldur jest już częścią mitologii Śródziemia i właściwie nie wiadomo, czemu Jackson miałby tego nie respektować (tylko proszę nie wyskakujcie z argumentami w stylu "Bo ja kiedyś tam czytałem taką książeczkę, Hobbit miała w tytule, i tam tego nie było").

28 I 2015   22:35:24

No wiesz "a", a potem się okazuje, że Galadriela jest takim koksem, by w pojedynkę pogonić Saurona :P. (Generalnie nie zostawiam na "Hobbicie" ani jednej suchej nitki. Na plus mogę policzyć co najwyżej dobór aktora do roli Bilba, Smauga i mocne osadzenie w historii Śródziemia).

Poza tym sądzę, że poważne zmiany w fabule były niezbędne, by zachować spójność z filmowym "Władcą". Pierwsza - wywalić połowę krasnoludów.

28 I 2015   22:48:06

"wywalić połowę krasnoludów"

No to by dopiero się Jacksonowi dostało, że zmienia klasykę, żeby przykroić ją do hollywodzkich standardów ("Amerykanie są za głupi, żeby połapać się z tyloma krasnoludami, więc trzeba było zmniejszyć ich liczbę" - jestem niemal pewien, że pojawiałby się takie zarzuty).

Generalnie uważam, że sprawa z krasnoludami była bez wyjścia. Niemożliwe było nadanie wszystkim jakichś odrębnych, zapadających w pamięć tożsamości. Wyrzucenie kilku z nich spotkałoby się z wielkim oburzeniem. Jedno mnie zastanawia. U Tolkiena poza Thorinem wszystkie inne krasnoludy zlewają się w jedną masę. Większość osób nie narzeka. U Jacksona - wielkie żale (choć jak napisałem w filmach wygląda to jednak trochę lepiej niż w książce).

29 I 2015   10:53:02

http://tolkiengateway.net/wiki/Were-worms - tyle o wereworms jest u Tolkiena. Może dlatego nie włączają się do bitwy, że Tolkien musiałby o nich wspomnieć w kontekście walki, a tego nie robi. Więc Jackson zatrzymał je daleko od pola bitwy. Chociaż uzasadnienia dla ich wprowadzenia nadal brak.

"proszę nie wyskakujcie z argumentami w stylu "Bo ja kiedyś tam czytałem taką książeczkę, Hobbit miała w tytule, i tam tego nie było"" - ok, nie wyskoczę, zwłaszcza że mam też Hobbita z dodatkami i tam jest m.in. The Quest of Erebor
http://tolkiengateway.net/wiki/The_Quest_of_Erebor
Zatem zgadzam się, że wątek Saurona nie był w filmie całkiem od czapy.

29 I 2015   11:38:36

Artykuł o robakołakach na TolkienGateway całkiem ciekawy. Zwłaszcza fragmenty z pierwszych, najstarszych wydań Hobbita. "Wild Wire worms" z pustyni Gobi? Skojarzyło mi się to z wielkimi "dżdżownicami", które rzekomo mieszkają na Gobi i potrafią razić prądem. Może to je Tolkien miał na myśli, kiedy o nich pisał?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

24 XI 2017

Nie może być inaczej – dziś rozmawiamy o najnowszej propozycji Pixara, skierowanej do najmłodszych pełnej śmierci i kościotrupów opowieści o meksykańskim Día de los Muertos (Dniu Zmarłych).

więcej »

Z filmu wyjęte: Mózgi, świeże mózgi
Jarosław Loretz

20 XI 2017

Otóż nie. Dzisiejszy odcinek wcale nie będzie o zombie.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

17 XI 2017

Tydzień temu rozmawialiśmy o włoskim kandydacie do Oscara, dziś czas na czeską propozycję do tej nagrody. Zostało nam więc do omówienia jeszcze około 90 filmów zgłoszonych jako krajowe propozycje do nagrody Akademii Filmowej. A na dziś – „Kobieta z lodu” Bohdana Slamy.

więcej »

Polecamy

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?

Dobry i Niebrzydki:

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Prezenty świąteczne 2015: Film
— Esensja

Do kina marsz: Kwiecień 2015
— Esensja

Porażki i sukcesy 2014
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Jarosław Robak, Grzegorz Fortuna, Jacek Walewski, Konrad Wągrowski, Krystian Fred, Kamil Witek, Miłosz Cybowski, Adam Kordaś

Karuzela wrażeń
— Gabriel Krawczyk

Jak dobrze wyglądać na łosiu, czyli bitwa w Śródziemiu
— Anna Kańtoch

Prezenty świąteczne 2014: 25 filmów na Gwiazdkę
— Esensja

Do kina marsz: Grudzień 2014
— Esensja

Do kina marsz: Listopad 2014
— Esensja

Do kina marsz: Kwiecień 2014
— Esensja

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (3)
— Krystian Fred, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień trzeci
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (14)
— Jakub Gałka

Ckliwość zamiast nostalgii
— Tomasz Rachwald

Nowe szaty króla Konga
— Konrad Wągrowski

Przygoda dobiegła końca
— Tomasz Kujawski

Radość i żal
— Agnieszka Szady

DVD: Władca Pierścieni: Dwie Wieże
— Konrad Wągrowski

Nowości: Wrzesień 2003
— Konrad Wągrowski

Czas zmian
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Ciemni coś ci jaśni
— Beatrycze Nowicka

Kajtek i jego magiczny miecz
— Beatrycze Nowicka

Roślina czy zwierzę albo ból biologa
— Beatrycze Nowicka

NajAmerican Film Festival 2017
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok, mrok, arcymrok
— Beatrycze Nowicka

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.