Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Filmy

Magazyn CLXV

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Najlepsze filmy I kwartału 2015

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwszy kwartał 2015 roku w naszych kinach był znakomity – i nawet nie chodzi nam o frekwencję na „50 twarzach Greya”. Po prostu mieliśmy w tym okresie wiele znakomitych filmów w różnych konwencjach i z pewnością każdy kinoman mógł znaleźć coś dla siebie. A dziś prezentujemy złotą dziesiątkę redakcji Esensji.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
1. Turysta
(2014, reż. Ruben Östlund)
Nagrodzony w Cannes szwedzki obraz był jednym z faworytów do nominacji oscarowej w kategorii kina nieanglojęzycznego i miał być istotnym konkurentem „Idy” – ostatecznie jednak skończyło się na short liście, a film z reakcjami twórców na brak nominacji obiegł cały internet. Brak nominacji nie powinien jednak świadczyć o niższym poziomie od nominowanej piątki, bo „Turysta” (lub, jak w oryginale, „Siła wyższa”) to świetne kino. Film zapowiada się nieco jak – tak często spotykana w tej kinematografii – analiza kryzysu małżeńskiego (że wspomnijmy choćby „Sceny z życia małżeńskiego” Ingmara Bergmana), okazuje się jednak czymś nieco innym. Czteroosobowa rodzina – ojciec, matka, dwoje dzieci – przybywa w Alpy, by przez tydzień oderwać się od pracy i pojeździć na nartach. Już pierwszego dnia z gór schodzi lawina – matka odruchowo rzuca się, by chronić swe dzieci, ojciec odruchowo… ratuje smartfona i rękawice narciarskie. To początek kryzysu, zwłaszcza, że bohater nie chce się przyznać, do momentu słabości. Nie będziemy tu jednak mieli analizy rozpadu małżeństwa, ale bystrą, inteligentną i momentami zjadliwą opowieść o kryzysie modelu męskości i męskich nań reakcjach. Film jest mądry, podejmujący całą paletę tematów dotyczących ról mężczyzn we współczesnym świecie, a przy tym momentami autentycznie zabawny i bardzo ciekawie sfotografowany w nieco odrealnionej scenerii potężnego hotelu i bezkresnej bieli śniegu zalegającego na górach.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
2. Dzikie historie
(2014, reż. Damián Szifrón)
„Dzikie historie”, czarna komedia w reżyserii Damiána Szifróna, to argentyński kandydat do Oscara dla filmu obcojęzycznego. Nominacja jest jak najbardziej zasłużona – to film dziko zabawny, pomysłowy i przewrotny. W „Dzikich historiach” Szifrón pokazuje, jak niewiele potrzeba, by wyzwolić w człowieku pierwotne instynkty, agresję i szaleństwo. Zawód miłosny, chamstwo na drogach, niesprawiedliwy mandat – wszystko może przelać czarę goryczy i uwolnić naszego wewnętrznego, wyjątkowo wściekłego zwierzaka. Chwilami film Argentyńczyka ogląda się jak komediową wersję „Upadku” Joela Schumachera, gdzie narastająca frustracja doprowadza bohatera granego przez Michaela Douglasa do sięgnięcia po broń i sterroryzowania Los Angeles. Szifrón udowadnia, że czarny humor może być równie katartyczny co tragedia – wywołujące histeryczny śmiech, coraz to zmyślniejsze akty przemocy w „Dzikich historiach”, są przecież reakcjami na zupełnie prozaiczne kopniaki, które rzeczywistość może wymierzyć każdemu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
3. Kingsman: Tajne służby
(2014, reż. Matthew Vaughn)
W dobie produkowanych taśmowo remake’ów, sequeli, prequeli i rebootów, najnowszy film Matthew Vaughna sprawia gigantyczną frajdę – mamy tu co prawda cały katalog intertekstualnych odniesień, a całość wydaje się miksem Bonda, Harry’ego Pottera, „My Fair Lady” i horrorów o zombie, ale twórcy „Kingsman: Tajne służby” (luźno opartych na komiksie Marka Millara) mają doskonałą receptę na oryginalność, podkręcając każdy z motywów do granic absurdu – ani przez moment nie można przewidzieć, jak daleko posuną się reżyser i jego scenarzystka Jane Goldman. Film jest bezbłędnie obsadzony – Colin Firth w idealnie skrojonym garniturze i z parasolką, kopie tyłki efektownie i z klasą, sepleniący Samuel L. Jackson bawi się rolą quasi-Bondowskiego villaina, młody Taron Egerton nie tylko nieźle wygląda i ma łobuzerski błysk w oku, ale też okazuje się zaskakująco znakomitym partnerem dla bardziej doświadczonych aktorów. Produkcja, który zaczyna się jak kpina ze starego kina szpiegowskiego, kończy się jako hołd dla niego – dla czasów, gdy Bondy nie były takie poważne, miały o wiele bardziej niedorzeczne intrygi, więcej kosmicznych gadżetów i nie kryły się z seksizmem: stąd sztubacki dowcip z księżniczką – na który przymykam oko, bo akurat dwie inne (dużo ważniejsze) postacie kobiece udało się w „Kingsmanach” napisać ciekawiej. Dodatkowo Vaughn punktuje satyrą na arystokrację oraz współczesne elity (sposób, w jaki w finale obchodzi się z tymi ostatnimi przyprawiłby o zawał serca Ayn Rand, gdyby jeszcze żyła). No i czy film, który zaczyna się od „Money for Nothing”, a kończy na „Slave to Love” może nie być znakomity?
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
4. Whiplash
(2014, reż. Damien Chazelle)
Jeśli ten film jest nie do przyjęcia z racji rzekomej gloryfikacji faszystowskich metod nauczania, to nie do przyjęcia jest też np. „Milczenie owiec”, bo gloryfikuje kanibalizm. Nie, nie i jeszcze raz nie, „Whiplash” to właśnie dobitna krytyka systemu edukacji opartego na zamordyzmie; pośród wielu wyrazistych obrazków mamy tu nawet scenę, gdzie sam Fletcher przyznaje, że NIGDY nie było mu dane kształcić talentu na miarę Birda. Stary schizol trzyma się więc usilnie jednej, przekręconej zresztą na swoją korzyść anegdotki, bo to jedyne co ma. Zdaje się przy tym czerpać dziką satysfakcję nie tyle z faktycznego NAUCZENIA kogoś, co z samego, wywiedzionego z cokolwiek wojskowego drylu (porównanie ról J.K. Simmonsa i R. Lee Ermeya z „Full Metal Jacket” jak najbardziej zasadne) PROCESU UCZENIA. Dramat Andrew polega więc na tym, że choćby nie wiadomo ile krwi sobie upuścił, nigdy nie zadowoli Fletchera i stać go będzie co najwyżej na miejsce w pierwszym składzie „filharmoników”. Bo to też film nie o sztuce, gdzie w grę wchodzi jakiekolwiek sacrum, nie o jazzie w rozumieniu improwizacji w zadymionych klubach. To film o konsekwencjach biegłości w (tylko i aż) rzemiośle, o chorej ambicji, o wiecznym niespełnieniu – bodaj najbardziej sugestywnie poruszający te tematy od czasu „Czarnego łabędzia” Aronofsky’ego. To również film o miłosno-nienawistnym klinczu dwojga osób, z których jedna upaja się rozkoszą władzy nad drugą, a druga jednocześnie cierpi z powodu swej podmiotowości, jak i pragnie tej drugiej (i sobie) coś udowodnić, stąd też nie kończy toksycznej relacji (podobny przypadek mieliśmy ostatnio w „Zaginionej dziewczynie” Finchera). Prześwietne kino.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
5. Coś za mną chodzi
(2014, reż. David Robert Mitchell)
Streszczenie fabuły horroru Davida Roberta Mitchella może brzmieć jak kiepska lekcja wychowania do życia w rodzinie: dziewczyna uprawia seks z nieznajomym, po czym dowiaduje się, że padła ofiarą klątwy i tak długo, jak nie przekaże „tego” dalej (także drogą płciową), przybierające różne formy Zło podążać będzie za nią krok w krok, do chwili, w której nie uśmierci jej w wyjątkowo sadystyczny sposób. A jednak „Coś za mną chodzi” okazuje się czymś więcej niż kolejną zabawą w slasher. Horror Mitchella jest znakomitą metaforą lęku towarzyszącego kresowi młodości i nieuniknionemu wkraczaniu w dorosłość. Przepaść dzieląca oba te etapy podkreślana jest w filmie przez niemal zupełną nieobecność rodziców bohaterów – oglądamy ich głównie na zdjęciach. Symbolicznym końcem niewinności, po którym nie ma drogi odwrotu, jest w filmie Mitchella seks – to oczywiście pewne uproszczenie wynikające głównie z gatunkowych obciążeń (wszyscy na pamięć znamy lekcję z „Krzyku”: „Jak przetrwać w horrorze? Zasada numer jeden: żadnego seksu!”). Gdy na początku filmu oglądamy główną bohaterkę, Jay (Maika Monroe, równie znakomita jak w „Gościu”), pływającą w basenie na podwórku albo malującą usta przed wyjściem na randkę, daje się odczuć ten sam rodzaj melancholii i młodzieńczego angstu, doprawionej hormonami mieszanki niedających się wysłowić strachów i nadziei, jaki znamy choćby z „Przekleństw niewinności” – „Coś za mną chodzi” jest trochę jak odpowiedź na pytanie, co by było, gdyby Sofia Coppola nakręciła slasher w rodzaju „Halloween”. Mitchell nie ma zamiaru moralizować – przeciwnie, film jest pełen zrozumienia dla nastoletniej seksualności, świadomy, że problem wyparty to nie problem rozwiązany – i powróci niczym tytułowe „coś” w najbardziej niesprzyjającym momencie.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
6. Birdman
(2014, reż. Alejandro González Iñárritu)
„Birdman” to przyprawiająca o przyśpieszony puls jazzowa improwizacja. Akcja nie przystaje nawet na chwilę; Riggan odbywa swoją podróż do rytmu reagującej na ruchy kamery perkusji meksykańskiego muzyka Antonio Sancheza, a długie, nieprzerywane cięciami montażowymi ujęcia przypominają popisy Scorsese w „Chłopcach z ferajny”. Iñárritu od początku bardzo zależało na takim formacie filmu: „Nasze życie ostatecznie też jest jednym wielkim nieprzerwanym ujęciem. Budzimy się rano i nie możemy uciec, nie przenosimy się nagle do innej rzeczywistości. Jesteśmy uwięzieni w naszej. Tak doświadczamy życia i chciałem, żebyśmy tak doświadczyli życia Riggana – powiedział w Wenecji reżyser. Iñárritu najwyraźniej nie boi się narazić swoim filmem wielu osobom – drwi z mediów społecznościowych, dziennikarzy, którzy albo cytują Barthesa, albo pytają o lifting ze spermy prosiątek, po imieniu wymienia też obiecujących aktorów grających wyłącznie w sequelach i prequelach. „Ten klown nie ma połowy twojego talentu, a zarabia fortunę we wdzianku Blaszanego drwala” – warczy głos Birdmana oglądając Roberta Downeya Jr. w telewizji.
„Zawsze powtarzałem, że po czterdziestce nie ma sensu robić niczego, co cię naprawdę nie przeraża” – opowiedział dziennikarzom reżyser. „Ten film mnie przeraził. Stanowił zupełnie nowe doświadczenie i nagle znalazłem się na gruncie, na którym nie czuję się pewnie.” Choć nie jest może arcydziełem na miarę „Amores Perros”, „Birdman” stanowi namacalny dowód na to, że warto czasem zmierzyć się z lękami.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
7. Dumni i wściekli
(2014, reż. Matthew Warchus)
Wzruszająca opowieść o niezwykłej przyjaźni, przezabawna komedia, ale przede wszystkim wielka pochwała społecznikostwa i solidarności. Bohaterowie filmu Matthew Warchusa nie dali sobie wmówić, że nie istnieje coś takiego jak społeczeństwo, a egoizm i troska tylko o własne dobro to cnota. A co w tym wszystkim najpiękniejsze – ich historia nie jest czczą fantazją scenarzysty, ale składa się z faktów trochę tylko podkoloryzowanych na potrzeby kina: w połowie lat osiemdziesiątych naprawdę znalazła się grupa zapaleńców z Londynu, którzy uznali, że walka z dyskryminacją LGBT nie ma sensu, jeśli przymknie się oczy na krzywdę klasy robotniczej – po czym wspomogła duchem i groszem (i tańcem!) strajkujących górników. O ile opowiedzenie o grupie Lesbijki i Geje Wspierają Górników nie było trudne – w końcu każdy z jej członków jest na swój sposób barwnym odmieńcem – o tyle szczególne uznanie należy się twórcom za portret walijskich proletariuszy, którzy dostają na ekranie wystarczająco dużo miejsca, by nie służyć jedynie za dramaturgiczny pretekst lub etnograficzną ciekawostkę (a rewelacyjna Jessica Gunning w roli bystrej, energicznej żony górnika to dusza nie tylko filmowego strajku, ale i całej fabuły). Są wprawdzie w „Dumnych i wściekłych” schematy i klisze – łatwo się domyślić, że początkowa nieufność zostanie przełamana; że ktoś pogodzi się z rodziną, a ktoś inny „niespodziewanie” okaże się homoseksualistą – talent aktorów, humor i energia produkcji sprawiają jednak, że wszystkie te zgrane motywy wypadają świeżo i poruszająco.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
8. Biały Bóg
(2014, reż. Kornél Mundruczó)
„Biały bóg”, pokazywany wcześniej z sukcesem w Cannes, to z pewnością jedno z wydarzeń festiwalu, film zaskakujący i będący tematem licznych dyskusji. W warstwie fabularnej jest to budząca skojarzenia z „Ptakami” Hitchcocka i kinem grozy opowieść o buncie bezdomnych psów, które opanowują Budapeszt. Ich przywódcą jest mieszaniec, będący do niedawna własnością spokojnej lokalnej dziewczyny. Na kilka dni zamieszkuje ona ze swym ojcem, który psa nie znosi i przy pierwszej okazji się go pozbywa. Film sprytnie lawiruje między kinem familijnym, horrorem i dramatem politycznym – bo oczywiście bunt psów (z poruszanymi tematami rasy, mieszańców, aparatu przemocy) łatwo można odczytać jako alegorię współczesnej sytuacji na Węgrzech, a poza tym bywa naprawdę sugestywny wizualnie, zwłaszcza w scenach psiej agresji.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
9. Co robimy w ukryciu
(2014, reż. Jemaine Clement, Taika Waititi)
Jeśli ciekawi was, do czego wampir potrzebuje gazety, albo co wydarzy się, gdy podczas konsumpcji człowieka trafi w aortę – koniecznie powinniście obejrzeć nowozelandzką komedię „Co robimy w ukryciu”. Jeśli nigdy wcześniej nie zadawaliście sobie podobnych pytań – również powinniście zajrzeć do kina. Choć „Co robimy w ukryciu” nie pretenduje może do roli medytacji nad przemijaniem, jaką było choćby „Tylko kochankowie przeżyją” Jarmuscha, to również w tej wampirzej historii odnaleźć można odrobinę refleksji i melancholii – jak wtedy, gdy Deacon tłumaczy, że z perspektywy kogoś, kto może żyć wiecznie, widać przede wszystkim, jak wszystko inne – w tym to, co kochamy – umiera. Warto też zwrócić uwagę na obecny w komedii Clementa i Waititiego subtelny przekaz emancypacyjny i równościowy – filmowi krwiopijcy przypominają grupkę odmieńców jakich znamy z „Napoleona Wybuchowca” czy „Małej Miss”, którzy niezdarnie próbują integrować się z resztą społeczeństwa. Wampiryzm jest tu pewną niedogodnością, ale potrafi też przekształcić się w źródło siły mogącej rozsadzać skostniałe społeczne hierarchie, od patriarchatu, po wykluczenie osób starszych. Nade wszystko „Co robimy w ukryciu” jest jednak pochwałą przyjaźni na śmierć i życie-po-śmierci – i jako takie jest zastrzykiem świeżej krwi w zdawałoby się wyeksploatowaną do cna tematykę.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
10. Ex Machina
(2015, reż. Alex Garland)
Najlepszy jak dotąd film, w którym maczał palce Alex Garland, scenarzysta m.in. „Nie opuszczaj mnie” i „28 dni później”, należy ocenić jako kapitalny – przynajmniej na tle współczesnego kina SF. Podobnie jak „Moon” udowadnia, że najważniejsze rzeczy w gatunku doskonale obywają się bez gigantycznych budżetów i rozbuchanych efektów specjalnych. „Ex machinę” można nawet określić mianem „manifestu samoograniczania”. Reżyser postawił na oszczędność w otoczeniu (akcja rozgrywa się w zaledwie paru pokojach), obsadzie, a nawet dialogach. Nie szczędził tylko idei, jakimi naszpikował swoje dzieło. Ale bez obaw – sporo z nich jest tu tylko zaznaczonych, największa praca odbywać ma się w głowie odbiorcy interpretującego minimalistyczne sceny. Większość z tych, które oddziałują najmocniej, jest do przesady statyczna, co jeszcze bardziej świadczy o klasie, z jaką film udało się zrealizować. Dla widzów, którzy lubią w kinie myśleć, pozycja obowiązkowa niezależnie od preferencji gatunkowych.
koniec
7 kwietnia 2015
dodajdo

Komentarze

07 IV 2015   14:08:19

"Turysta" byłby wyśmienitym kinem, gdyby nie te nieumiejętnie wplatane, kontemplacyjne i koszmarnie długie ujęcia gór, krajobrazu, etc. Zabijają siłę kolejnych fenomenalnych scen.

02 X 2015   13:56:42

Birdman dobry film ;)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Co ludzie powiedzą?
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

21 IV 2017

Arcydzieło czy po prostu dobry film? Komu należał się Oscar? Na czym polega zraniona duma irańskiego mężczyzny? Co ma wspólnego Iran z Polską? I co w ogóle wydarzyło się w pewnym mieszkaniu w Teheranie? O „Kliencie”, oscarowym filmie Asghara Farhadiego rozmawiają Piotr Dobry i Konrad Wągrowski.

więcej »

Piąty konkurs na recenzję filmową
Esensja

18 IV 2017

Już po raz piąty zapraszamy do nadsyłania tekstów w konkursie na recenzję filmową. Zapoznajcie się ze szczegółami – w tym listą filmów do recenzji.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: One woman show
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

14 IV 2017

Rozszerzenie formuły kina grozy, czy parę płaskich spostrzeżeń? Dziś rozmawiamy o „Personal Shopper” Oliviera Assayasa.

więcej »

Polecamy

Co ludzie powiedzą?

Dobry i Niebrzydki:

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Porażki i sukcesy 2015
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Krystian Fred, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

50 najlepszych filmów 2015 roku
— Esensja

Prezenty świąteczne 2015: Film
— Esensja

Transatlantyk 2015: Dzień 3
— Sebastian Chosiński

Do kina marsz: Lipiec 2015
— Esensja

Do kina marsz: Czerwiec 2015
— Esensja

Do kina marsz: Maj 2015
— Esensja

Esensja ogląda: Kwiecień 2015 (1)
— Piotr Dobry, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Nie przegap: Marzec 2015
— Esensja

Esensja ogląda: Marzec 2015 (3)
— Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

CamerImage 2016: Wypijmy za marzycieli!
— Konrad Wągrowski

Czego wstydzi się Iñárritu
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Maj 2014 (3)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Gabriel Krawczyk, Agnieszka Szady

Niewinni winowajcy
— Gabriel Krawczyk

Piękno życia w kokonie szpetoty
— Joanna Pienio

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (2/3)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Bo dziewczynki małe są bardzo zuchwałe
— Agnieszka Szady

Co nam w kinie gra: Kick-Ass i Toy Story 2
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W labiryncie natury
— Katarzyna Bluszcz

Hop przez Mur
— Borys Jagielski

Tegoż autora

Piąty konkurs na recenzję filmową
— Esensja

Esensja typuje Oscary 2017
— Esensja

Ranking filmów Oscarowych 2017
— Esensja

Filmowe dziedzictwo Jasona Bourne’a
— Esensja

Filmy IV kwartału 2015
— Esensja

Najbardziej seksowni 2014
— Esensja

15 najbardziej seksownych aktorek 2014 roku
— Esensja

15 najbardziej seksownych aktorów 2014 roku
— Esensja

Najlepsze filmy 2014 r. – dziś finał rankingu!
— Esensja

50 najlepszych filmów 2014 roku
— Esensja

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.