Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

100 najlepszych filmów animowanych wszech czasów

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 10 »
Rok już minął od naszego ostatniego Wielkiego Rankingu, z pewnością czas na kolejny. Będzie on jednak nieco inny - zwyczajowo bowiem braliśmy pod lupę jakiś filmowy gatunek, a tym razem to nie treść, ale forma filmów jest naszym wyróżnikiem. Prezentujemy bowiem zestawienie 100 najlepszych filmowych animacji w historii kina.
Czym jest film animowany? Wikipedia twierdzi, że to „rodzaj filmu, w którym obrazów nie uzyskuje się na drodze rejestrowania zjawisk (w sposób ciągły) przy pomocy kamery” i dodaje później „wyświetlenie tak otrzymanych obrazów daje na ekranie wrażenie ruchu – ludzki układ nerwowy interpretuje szybko wyświetlane obrazy jako płynny ruch.”. Książka „Sztuka animacji” (wydawnictwo Arkady, 2006) twierdzi, że sztuka animacji narodziła się dużo wcześniej niż narodziło się kino – już w połowie XVII wieku tworzony cykle szklanych przezroczy, które wyświetlane jedno po drugim układały się w opowieści, stwarzające iluzję ruchomego obrazu. Animacja to czarodziejski ruch tworzony dzięki właściwościom ludzkich oczu i umysłu, który potrafi utrwalić obraz.
I tak właśnie dziś rozumiemy animację – jako dzieła, w których kolekcje statycznych obrazów (niezależnie od tego jakim sposobem generowanych – czy rysowanych, czy fotografowanych, czy tworzonych z pomocą komputera) emitowanych jeden po drugim tworzą złudzenie ruchu. W naszym rankingu zabraknie więc filmów z marionetkami, w których po prostu aktorzy poruszają kukiełkami (jak w „Przedstawiamy Feeblesów” Petera Jacksona czy „Ciemnym krysztale” Jima Hensona), ale nie zabraknie animacji poklatkowych, rysunkowych, rotoskopowych, czy generowanych czysto komputerowo. Bierzmy pod uwagę filmy pełnometrażowe (mniej więcej ponad godzinę trwania, być może znajdą się jakieś kilka minut krótsze wyjątki) i takie, w których animacja jest dominującą formą wyrazu. Nie mamy więc problemu z krótką sekwencją aktorską w „Lego Movie”, ale już nie kwalifikujemy „Kto wrobił królika Rogera”, łączącego aktorstwo i animację mniej więcej w proporcjach pół na pół.
Tyle wstępu. Zapraszamy do zapoznania się z naszą listą i do (konstruktywnej, oczywiście) krytyki:
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
100. Dzwonnik z Notre Dame
(1996, reż. Gary Trousdale, Kirk Wise)
Agnieszka ‘Achika’ Szady
Po licznych inspiracjach baśniami i księżniczkami Disney wziął na warsztat bujną i wielowątkową powieść Victora Hugo, która jako żywo nie jest przeznaczona dla dzieci. Okazało się, że – z dodatkiem obowiązkowego szczęśliwego zakończenia – przygnębiającą historię zakazanej miłości, nienawiści i zemsty można przerobić na film rodzinny. Co prawda, jak na takowy porusza on zadziwiająco dorosłe tematy: sędzia Frollo płonie z pożądania do Esmeraldy, zarazem bojąc się wiecznego potępienia (piosenka „Hellfire” to jedna z najlepszych w historii studia), zaś Cyganie są w Paryżu ludźmi drugiej kategorii, prześladowanymi i zabijanymi w majestacie prawa. W tym wszystkim romans Febusa i Esmeraldy wydaje się niemal zbyt cukierkowy…
Ogromne wrażenie – do dzisiaj! – robi także scenografia, z przelotami kamery nad dachami miasta i przyprawiającymi o zawrót głowy widokami z wież katedry Notre Dame. Zespół scenografów dołożył wszelkich starań, aby realistycznie oddać tę imponującą budowlę: nie tylko pojechali w tym celu do Paryża, ale w dodatku zdobyli pozwolenie na obejrzenie miejsc niedostępnych zwykłym zwiedzającym.
WASZ EKSTRAKT:
75,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
99. Wielka podróż Bolka i Lolka
(reż. Władysław Nehrebecki, Stanisław Dulz)
Marcin Osuch
Jedyna polska animacja w naszym zestawieniu zajęła pozycję prawie na samym końcu naszej listy. Trzydzieści lat temu było to wielkie wydarzenie dla dzieciaków, tym bardziej, że bohaterowie znani z sobotnich wieczorynek po raz pierwszy zaczęli mówić. Zrealizowana z rozmachem opowieść o podróży Bolka i Lolka dookoła świata nawiązywała bezpośrednio do książki Juliusza Verne′a. Chłopcy wpadają w sztorm na Morzu Śródziemnym, goni ich lew, nosorożec, tygrys. Przemierzają afrykański busz, piaski Sahary, prerie Dzikiego Zachodu. Poznają poławiaczy pereł, Godzillę, mnichów tybetańskich. Czy może być coś, co bardziej poruszy wyobraźnię małego widza i pobudzi jego ciekawość świata? I co z tego, że animacje Disneya są takie perfekcyjne wizualnie? Dla dzieci nie zawsze jest to najważniejsze.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
98. Kowboj Bebop
(reż. Shinichiro Watanabe)
Adam Kordaś
Trudno oceniać ten film w oderwaniu od poprzedzającego go znakomitego serialu „Cowboy Bebop”. Tym bardziej, że jest nawet nie tyle jego kontynuacją, co czymś w rodzaju długiego odcinka specjalnego, rozgrywającego się gdzieś pomiędzy 22 a 23 epizodem oryginalnej serii. W przeciwnym wypadku widz zostaje od razu rzucony na głęboką wodę, nie bardzo wiedząc, czemuż to przedstawiony filmowy świat wygląda właśnie tak a nie inaczej… Nie oznacza to, że jest to dzieło niesamodzielne – w serialu również niemal każdy epizod był swego rodzaju zamkniętą całością, dopełniającą jednak w tle głównego wątku krok po kroku obraz świata i pogmatwanej przeszłości jego bohaterów.
Oto mamy rok 2071. Układ Słoneczny skolonizowany przez rozproszoną po jego planetach i księżycach ludzkość nie jest najbezpieczniejszym miejscem – zwłaszcza, że po tragicznej katastrofie, jaka spotkała kilkadziesiąt lat wcześniej Ziemię, zamieszkuje go ledwie ok. 1,5 miliarda ludzi. W ramach walki z przestępczością kwitnie profesja łowców nagród zwanych „kowbojami”. Chwytają oni przestępców, za których władze wyznaczyły nagrody. Takim niełatwym zajęciem trudni się barwna załoga statku kosmicznego o wdzięcznej nazwie „Bebop” – Spike Spiegel, Faye Valentine, Jet Black, hakerka Ed oraz genetycznie zmodyfikowany pies Ein. Każde z nich ma bogatą przeszłość, wszyscy są niebywałymi indywidualistami i czasem aż trudno uwierzyć, że potrafią ze sobą wytrzymać. Oraz nadzwyczaj skutecznie chwytać przestępców, ciężko pracując na każdego niezbędnego do życia woolonga.
Tytułem wprowadzenia poznajemy wydajny choć nieszczególnie wyrafinowany styl działania, w jakim celują Spike i Jet. Właściwa akcja filmu zaczyna się jednak od próby przechwycenia przez Faye w stolicy Marsa pewnego hakera, za którego głowę wyznaczono niespecjalnie wysoką, acz kuszącą nagrodę. Podczas tej standardowej w założeniu akcji coś idzie nie tak – zamiast poszukiwanego osobnika pojawia się ktoś zupełnie inny. Chwilę później w ogromnej eksplozji cysterny nie tylko giną na miejscu dziesiątki ludzi, ale co gorsza całe setki trafiają do szpitali z dziwnymi objawami nieodwracalnej degeneracji mózgu, wywołanej nieznaną biologiczną bronią. Wszyscy łowcy z „Bebopa” postanawiają zająć się tą sprawą, gdy Rząd Marsa wyznacza za schwytanie sprawcy zamachu rekordowo wysoką nagrodę. Początkowo brak jest jakichkolwiek wskazówek, kto stał za tym aktem terroru i jaki mógł mieć cel. Jednak krocząc w specyficznym stylu po swoich własnych ścieżkach, łowcy zaczynają się krok po kroku zbliżać do rozwiązania strasznej zagadki… W efekcie faktycznie zapukają do niebieskich bram gdy zakorzeniona w mrocznej przeszłości tajemnica okaże się śmiertelnie niebezpieczna nie tylko dla nich samych, ale też dla całej populacji Czerwonej Planety.
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
97. Kraina lodu
(2013, reż. Chris Buck, Jennifer Lee)
Konrad Wągrowski
Disney zawsze jednak jest gwarantem pewnej jakości. Wiadomo, że opowieści zbudowane są na sprawdzonych schematach, że fabułą nie zaskoczy, ale z pewnością zobaczymy sympatyczne i ciekawe postacie i będą chwile wzruszenia. Wiadomo, że będzie jakiś element odprężający, ale przede wszystkim wiadomo, że czekają nas zachwyty nad warstwą wizualną filmu – i nie inaczej było w przypadku „Krainy Lodu”. Zimowe scenerie zawsze mają urok, a tu na dodatek dostaliśmy przepiękny magiczny kryształowo-śnieżny zamek (z wszelkimi oczekiwanymi efektami świetlnymi), portowe miasteczko, wnętrza pałacu. Z kolei fabuła jest nieustannie przyrównywana do Andersenowskiej „Królowej śniegu” – tyle, że w przeciwieństwie do tamtej władczyni, Elsa nikogo nie więzi, nie porywa i jedyne, czego chce od życia, to święty spokój. Można utyskiwać, że nie było w tym wiele oryginalności, że śniegowy „przerywnik komiczny”, czyli bałwan Olaf został doczepiony na siłę (choć śmieszny, jest jakby z innej bajki), ale Disney jest gwarantem jakości. Ostateczny efekt zaskoczył chyba twórców: powstała najbardziej kasowa animacja w historii kina, a piosenka „Let It Go” stała się prawdziwym przebojem.
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
96. Księżniczka i żaba
(2009, reż. Ron Clements, John Musker)
Jakub Gałka
„Księżniczka i żaba” to znakomita tradycyjna animacja, świetne odwzorowanie i wykorzystanie charakterystycznego klimatu Nowego Orleanu, pouczające przesłanie, niezłe piosenki, wzruszające momenty, dobrze skrojone postacie, niewymuszony humor. Co prawda nowoorleańskie klimaty nie obędą się bez wierzeń voodoo, a sceny z demonami mogą być nieco przerażające dla najmłodszych, jednak przy odpowiedniej asyście rodziców powinni bezpiecznie przebrnąć przez seans, a co ważniejsze, zrozumieć przesłanie (oczywiście jak na Disneya podawane w sposób, który nie jest szczytem subtelności) o konieczności harmonizowania różnych aspektów życia. I nie zgadzam się z oskarżeniami twórców filmu o niezdecydowanie – w „Księżniczce i żabie” widzę raczej trzeźwe połączenie różnych wizji życia i odejście od jednowymiarowych „dreams”, nieważne czy „American”, czy „romantic”. Pokazują, że ani zarzynanie się w pracy nie jest sposobem na życie, ani samą miłością nie sposób się wykarmić – i chwała im za to.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
95. Auta
(2006, reż. John Lasseter)
Piotr Dobry
Na poziomie fabularnym ta opowieść o zarozumialcu, który dostaje po nosie od życia i dostrzega, co jest naprawdę ważne, to najbardziej sztampowy z dotychczasowych filmów Pixara. I najbardziej zakorzeniony w ściśle amerykańskiej specyfice poprzez niepowierzchowne nawiązanie do legendy Route 66, znajdującej tu odbicie w wielu motywach, również tych niezrozumiałych w szerszej perspektywie. Zarazem jednak Lasseter bardzo ładnie sprzedaje dorosłemu widzowi uniwersalną tęsknotę za spokojną małomiasteczkową egzystencją z dala od zgiełku. Dzieci uwiedzie z kolei sympatyczny humor, ekscytujące rajdy i auto… nomia poszczególnych aut. Nie sposób nie podziwiać pełnej gamy uczuć, którą animatorom udało się wykrzesać z reflektorów, masek i przednich szyb. Samochody są obdarzone wyrazistymi charakterami, a dodatkowym, zabawnym atutem, znów pod dorosłych, jest dopasowanie ich marek do odgrywanych ról: emerytowanym wojskowym jest jeep, hipisem – volkswagen bus (ewidentnie nadużywający… paliwa ekologicznego), stereotypowym Włochem – fiat cinquecento i tak dalej. Wizualnie film nie odbiega od wysokich standardów studia – wszystko jest dopracowane w najmniejszym szczególe i tak sugestywnie piękne, że niekiedy można autentycznie zapomnieć, że nie ogląda się prawdziwych wyścigów czy krajobrazów. Zderzak opada.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
94. Coś z Alicji
(1987, reż. Jan Svankmajer)
Jarosław Robak
Na podstawie „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla powstały dziesiątki filmów – od krótkich, niemych obrazów z epoki początków kina, po Disneyowską katastrofę Tima Burtona. Prawdopodobnie najbardziej oryginalnym z nich jest jednak dzieło czeskiego mistrza animacji lalkowej, Jana Švankmajera z 1988 roku. Już sam tytuł – „Coś z Alicji” – sugeruje, że mamy tu do czynienia raczej z luźną inspiracją książką Carrolla niż wierną ekranizacją. Švankmajer nie sprzeniewierzył się jednak literackiemu pierwowzorowi – przeciwnie, uwypuklił obecne u Carrolla surrealizm i groteskę, oddając ekran temu, co mroczne i niejasne – wszelkiego rodzaju rupieciom i tworom wyobraźni, które nawet autorowi książki wydałyby się osobliwe i niepokojące (w jednej z pierwszych scen wypchany Biały Królik ożywa i wypruwa z siebie trociny). Film Švankmajera nie jest sympatyczną opowieścią na dobranoc, ale przypomina przedziwny sen (a chwilami koszmar), rządzący się swoimi prawami, które przyprawić mogą o gęsią skórkę. Ten popis wyobraźni czeskiego „alchemika surrealizmu” oddaje naturę dzieciństwa jako pierwszych doświadczeń o niepojętej z początku naturze oraz nieskrępowanego rozumem kreowania własnego, tajemniczego świata.
WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
93. Dumbo
(1941, reż. Samuel Armstrong, Norman Ferguson, Wilfred Jackson, Jack Kinney, Bill Roberts, Ben Sharpsteen, John Elliotte)
Michał Kubalski
Klasyczna animacja Disneya, czyli jak naszym praszczurom nie przeszkadzało traumatyzowanie pociech. Czego tu nie ma! Okrucieństwo wobec zwierząt (w końcu cyrk), półsieroctwo, zły wpływ kolegów, pijaństwo, psychodeliczne wizje… a do tego słonik szybujący na uszach. Zwłaszcza te bajecznie kolorowe wizje pijanego Dumbo przeszły do historii kina nie tylko animowanego. No, ale teraz filmy dla dzieci robi się jednak inaczej. Co ciekawe, ostatnio widziałem kadr z „Dumbo” jako przykład tego „niewinnego Disneya”, w kontrze do obecnych franczyz marvelowych.
Nie da się ukryć, że Disney potrafił grać na uczuciach. Słodki mały słonik jest rzeczywiście słodki, jego perypetie wyzwalają silne emocje, chociaż może nie przyciągają już tak bardzo młodych, jak ich rodziców, nostalgicznie oglądających starą, dobrą, ręczną animację.
WASZ EKSTRAKT:
65,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
92. Lilo i Stich
(2002, reż. Dean DeBlois, Chris Sanders)
Agnieszka ‘Achika’ Szady
Lilo jest pięcioletnią hawajską dziewczynką – w przeciwieństwie do Królewny Śnieżki, Mulan, Pocahontas i innych pięknych bohaterek z filmów Disneya jest raczej sympatyczna niż ładna. Uwielbia piosenki Elvisa Presleya, karmi rybkę kanapkami z masłem orzechowym i z upodobaniem fotografuje co tłustszych turystów. Ma zadziorny charakter: zatargi z koleżankami najchętniej rozwiązuje przy pomocy pięści i często kłóci się ze starszą siostrą Nani, która jest jej prawną opiekunką.
Stitch – albo Obiekt 6-2-6 – jest wytworem inżynierii genetycznej,
produktem szalonego naukowca z innej planety. Skazany na wieczystą izolację ucieka na Ziemię, ścigany przez wysłanników Federacji Galaktycznej. Nie mogą oni ujawniać się przed ludźmi, więc jedynym ratunkiem dla Stitcha staje się udawanie psa – w ten sposób dostaje się pod opiekę Lilo, która marzy o tym, aby w końcu ktoś ją naprawdę polubił.
Z początku związek ten wydaje się dość ryzykowny: Stitch symuluje uczucie, w rzeczywistości zależy mu wyłącznie na sobie, Lilo musi borykać się z jego fatalnymi manierami i skłonnością do destrukcji. Na domiar złego Nani traci pracę i nie może znaleźć nowej – głównie z powodu serii barwnych katastrof wywołanych przez błękitnego stworka – a wyglądający niczym Facet w Czerni groźny kurator z opieki społecznej tylko czyha, by odebrać jej siostrzyczkę…
Stopniowo jednak samolubny kosmita pojmuje, że można przywiązać się do kogoś bezinteresownie, co więcej, widząc, jaką miłością i wzajemnym wsparciem darzą się obie siostry, zaczyna tęsknić za tym, by samemu stać się częścią rodziny (po hawajsku rodzina to ohana). Łzawe to wszystko niesamowicie, nawet, jak na disneyowskie standardy, ale jednocześnie piękne i autentycznie wzruszające. Nie brakuje też malowniczych pościgów, strzelanin, eksplozji, demolowania domu i walk statków kosmicznych w atmosferze. Szczególnie udana jest scena, kiedy Stitch chwyta wystrzeloną w niego wiązkę promieniowania z miotacza, przez chwilę obraca w łapkach, po czym odrzuca w kierunku wroga – wyglądając przy tym dokładnie jak Yoda w „Ataku klonów”.
Wszystko to dzieje się na tle uroczej hawajskiej przyrody i obyczajowości: wulkany, plaże, tańce w spódniczkach z trawy, surfing na gigantycznych falach… film wygląda trochę jak folder reklamowy egzotycznego biura podróży. Krajobrazy są malowane akwarelą, czego na ogół w kreskówkach się nie robi, ale ich delikatne barwy i fakturę możemy podziwiać tylko na początku – potem akcja zaczyna pędzić niczym lokomotywa i nie można już się skupić na detalach tła.
Ogółem biorąc, film stanowczo do polecenia wszystkim miłośnikom Disneya. Z dużym zapasem chusteczek.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
91. Strażnicy marzeń
(2012, reż. Peter Ramsey, William Joyce)
Agnieszka ‘Achika’ Szady
Fabuły, w których główny bohater musi naprawić to, do czego zniszczenia sam się nieumyślnie przyczynił, widzieliśmy już w kinie rodzinnym niejeden raz – ale JAK to jest opowiedziane w „Strażnikach marzeń"! Przede wszystkim odświeżająco oryginalna jest postać samego Jacka: po tabunach fajtłap walczących o uznanie otoczenia („Rybki z ferajny”, „Jak wytresować smoka”, „ParaNorman” i wiele innych) miło dla odmiany popatrzeć na sympatycznego chłopaka, który jest naprawdę dobry w tym, co robi, i nikt mu nie truje, żeby uwierzył w siebie.
Olśniewająca jest warstwa wizualna: wspaniała kwatera główna na Biegunie Północnym, bajkowy pałac Zębowej Wróżki czy wiosenna kraina Zająca Wielkanocnego. Powietrzne podróże przyprawiają o zawrót głowy, a w scenach walk naprawdę czuje się wysiłek. Bohaterowie są również wyjątkowo udani: za przesympatycznych Strażników trzyma się kciuki z całych sił, zaś Mrok to czarny charakter, którego traktuje się poważnie – a o to w filmach animowanych wcale niełatwo.
[1] 2 3 10 »
dodajdo

Komentarze

« 1 2 [3]
02 I 2017   14:01:50

Tak czy inaczej - dobra robota.
Fajna ściągawa z listą ciekawych baj do obejrzenia :)

02 I 2017   14:42:00

Odnośnie Kubo - ranking powstawał przed premierą.
Co do "Wall" nie jestem pewna, ale niewykluczone, że nie był uwzględniany - tu lepiej, żeby się wypowiedział ktoś z działu filmowego (jak pamiętam, to tam były tylko animowane wstawki)

18 I 2017   21:05:20

Rzeczywiście w Polsce powstał tylko jeden długometrażowy film animowany?

« 1 2 [3]

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Małpa musi się pobrudzić
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

24 III 2017

Team Kong czy Team Godzilla? Która małpa rządzi? Kto z ludzi jest najbardziej bezbarwny? No i dlaczego wciąż nie widać genitaliów Konga? Dziś Dobry i Niebrzydki rozmawiają o najnowszym filmowym wcieleniu gigantycznego goryla, czyli obecnej na naszych ekranach „Wyspie Czaszki”.

więcej »

Piąty konkurs na recenzję filmową
Esensja

20 III 2017

Już po raz piąty zapraszamy do nadsyłania tekstów w konkursie na recenzję filmową. Zapoznajcie się ze szczegółami – w tym listą filmów do recenzji.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

17 III 2017

Czy to prawda, że Marvel doczekał się wreszcie swojego „Mrocznego Rycerza”? Jak duży ładunek emocji przypada na 10 minut filmu? Czy Hugh Jackman i Patrick Stewart kochają Wolverine’a i Profesora X? Jaki znak jest najlepszy dla Rosomaka? Czy Donaldy przemijają, a ideały pozostają? O „Loganie”, pożegnaniu Hugh Jackmana z rolą Wolverine’a, rozmawiają Piotr Dobry i Konrad Wągrowski.

więcej »

Polecamy

Małpa musi się pobrudzić

Dobry i Niebrzydki:

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pola, łączki, lasy, czyli zaświaty według Jacksona
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

A idź z tym gniotem!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Krwawa makabra jest dobra
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To jest bingo!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Porażki i sukcesy 2016, czyli filmowe podsumowanie roku
— Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Jarosław Robak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

50 najlepszych filmów 2016 roku
— Esensja

Prezenty świąteczne 2016: Płyty DVD i Blu-Ray
— Esensja

Piątka na piątek: Cztery nogi dobrze?
— Esensja

Piątka na piątek: Duchy niespokojne
— Esensja

Piątka na piątek: Psy nierasowe, czyli…
— Esensja

Piątka na piątek: Leniwe raz!
— Esensja

Do kina marsz: Czerwiec 2016
— Esensja

Najlepsze filmy I kwartału 2016
— Esensja

Nie przegap: Marzec 2016
— Esensja

Z tego cyklu

50 najlepszych polskich filmów wszech czasów
— Esensja

50 najlepszych polskich powieści fantastycznych
— Esensja

50 najlepszych filmów o miłości
— Esensja

50 płyt na 50-lecie polskiego rocka
— Esensja

100 najlepszych filmów grozy wszech czasów
— Esensja

10 najlepszych polskich zbiorów opowiadań fantastycznych
— Jakub Gałka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

100 najlepszych polskich opowiadań fantastycznych
— Esensja

50 najlepszych filmów wojennych wszech czasów
— Esensja

50 najbardziej obciachowych momentów polskiego hip-hopu
— Jacek Sobczyński

Tegoż twórcy

O półbogu, który chciał mieć szacun na dzielni
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

7. American Film Festival: Siedmiu wspaniałych
— Kamil Witek

Solidarni z uchodźcami
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Październik 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Esensja ogląda: Lipiec 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Lipiec 2016 (2)
— Sebastian Chosiński, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gdzie jest pomysł?
— Tomasz Kujawski

Imaginarium doktora Sfarnassusa
— Paweł Ciołkiewicz

Miłosne kroniki wampirów
— Paweł Ciołkiewicz

Centrum (kociego) Wszechświata
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Piąty konkurs na recenzję filmową
— Esensja

Do kina marsz: Marzec 2017
— Esensja

Esensja typuje Oscary 2017
— Esensja

Ranking filmów Oscarowych 2017
— Esensja

Do kina marsz: Luty 2017
— Esensja

Najgorsze filmy 2016 roku
— Esensja

50 najlepszych filmów 2016 roku
— Esensja

Najlepsze filmy IV kwartału 2016
— Esensja

Do kina marsz: Styczeń 2017
— Esensja

Prezenty świąteczne 2016: Seriale
— Esensja

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.