Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Dobry i Niebrzydki: Oscary intymne i okruchy życia

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
[1] 2 3 »
Piotr Dobry i Konrad Wągrowski po kilku latach (!) przerwy powracają ze swoim cyklem dyskusji filmowych „Dobry i Niebrzydki”, dziś oczywiście rozmawiając o zbliżających się Oscarach. I to też taki nasz Nowy Początek.
Piotr Dobry: A więc Oscary. Jak znajdujesz tegoroczne nominacje w najważniejszej kategorii? Dla mnie to dobre, zróżnicowane rozdanie. Może wymieniłbym „Przełęcz ocalonych” na „Milczenie”, „Jackie” czy „Lovinga”, ale pozostała ósemka to filmy udane, niektóre nawet wybitne.
Konrad Wągrowski: A nie na „Patersona"? Nasz film roku? Pominięty całkowicie w Oscarach? Ale to oczywiście nie nowość, Jarmusch to twórca wysoce nieoscarowy, jego filmy nigdy nie dostawały żadnych nominacji i to się nie zmieniło. Ciekawe właściwie, czemu? Przecież inne obyczajowe „snuje”, powiedzmy Alexandra Payne’a czy innego Toma McCarthy’ego uwagę Akademii zwracają.
PD: Tak, to rzeczywiście zastanawiające, że „nieoscarowość” Jarmuscha utarła się już w powszechnym przekonaniu do tego stopnia, że nawet w przewidywaniach co do nominacji nikt nie brał „Patersona” pod uwagę. Też się na to zresztą złapałem, dlatego wymieniłem filmy, które od początku brano pod uwagę jako kandydatów do głównej nagrody, i które rzeczywiście zostały dostrzeżone, tyle że w pomniejszych kategoriach.
KW: Ale wracając do Twojego pytania – mamy chyba równy, mocny poziom. W mojej prywatnej klasyfikacji widzę, że większość nominowanych filmów oscyluje wokół mocnej ósemki. Co jednak w szczególności zwróciło moją uwagę, to chyba pewien ciekawy zwrot tematyczny nominowanych filmów. Zwyczajowo Oscary kojarzyły się w uproszczeniu z dziełami biograficznymi (ze szczególnym uwzględnieniem bohaterów w jakiś sposób upośledzonych), filmami poświęconymi ważnym wydarzeniom historycznym, wreszcie wystawnym widowiskom w stylu „Titanica”, „Władcy pierścieni” czy „Gladiatora”. A tu ciekawostka – pakiet filmów, których cechą wspólną jest próba dotknięcia tematów ostatecznych, widzianych z jednostkowej perspektywy, opowieści o ludzkiej kondycji, relacji człowieka ze światem. Bo przecież taki jest „Moonlight”, taki jest „Manchester by the Sea”, w nieco innej formule takich tematów dotyka „Nowy początek”, poszukiwanie własnej tożsamości jest też tematem „Liona”, a nawet finał „La La Landu” pozostawił mnie w pewnej metafizycznej zadumie. Jak pomyślę, to pewnie i „Hacksaw Ridge” dam radę pod ten nurt podciągnąć. Nawet główny faworyt do Oscara zagranicznego „Toni Erdmann” do tego pasuje (i dobrze by wyglądał na liście głównych nominacji).
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
PD: Wiesz, ta „biograficzność” jednak wciąż się przewija, bo „Przełęcz ocalonych”, „Liona”, „Ukryte działania” oparto na prawdziwych historiach, choć naturalnie nie tak znanych, jak biografie prominentnych muzyków czy polityków.
KW: No właśnie. Bo to niby biografie, ale opowiadające o losach osób powszechnie nie znanych. Nie ma więc przy tych seansach typowych pytań przy dziełach biograficznych „ciekawe, jak opowiedzą mi tę znaną historię”, czy „ciekawe, czy X-owi uda się oddać cechy dobrze znanej autentycznej postaci”. Ogląda się więc je nie po to, by porównać z faktami, ale po to by poznać historię (choć oczywiście po seansach i tak sięgnąłem po informacje o tym, jak to było naprawdę).
PD: Co do meritum, masz oczywiście rację – w tym roku postawiono na kino mniej spektakularne, bardziej intymne. Poza tematem tożsamości, o którym mówisz, wypadkową wszystkich tych filmów zdaje się motyw komunikacji – międzykulturowej, interpersonalnej, na poziomie otoczenia i rodziny. Rozdarcie między osobistymi pragnieniami a oczekiwaniami społecznymi – o tym jest i „Moonlight”, i „Manchester by the Sea”, i „La La Land”, „Lion”, „Fences”, „Toni Erdmann”, a nawet „Przełęcz ocalonych” – i w tym kontekście, znów zgoda, obecność przeciętnego filmu Gibsona w gronie nominowanych mnie nie razi. Inna sprawa, że te filmy wychodzą do nas z różnym poziomem wrażliwości, spełnienia artystycznego, i tu już „Przełęcz…” słabo się broni w opozycji do obrazów Jenkinsa czy Lonergana. Stąd też w tym roku będę gorąco kibicował „Moonlight”, nie obrażę się też w razie wygranej „Manchesteru”. A Twój faworyt?
KW: Na dzień dzisiejszy chyba „Manchester by the Sea”, który może nie zadziałał jakoś oszałamiająco zaraz po seansie, ale z perspektywy dni widzę, że pozostawił największy ślad. Z jednej strony mamy tu do czynienia z odważnym jawnym pogwałceniem niepisanych prawd filmowych, według których bohater musi przełamać traumę, odnaleźć ponownie sens życia, co czyni „Manchester” dziełem bardzo nietypowym. Z drugiej strony sama realizacja, zbudowana z drobiazgów, bez wywoływania na siłę wielkich emocji jest też naprawdę wyjątkowa. Chyba właśnie ten pakiet powoduje, że film oddziałuje z opóźnieniem, ale pozostaje w pamięci na długo.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
PD: To ciekawe, bo na mnie „Manchester” oddziaływał bardzo mocno już w trakcie seansu. W zasadzie tak emocjonalnego wstrząsu, jak podczas sceny pożaru, nie przeżyłem chyba w kinie od czasu sceny z dziewczynką wybiegającą na linię ognia w „Mieście gniewu”. Ale zgodzę się, że ten brak oczywistego katharsis, domknięcia, fabularnego schematu z wewnętrzną przemianą bohatera pod wpływem przyjaźni z dzieckiem (tu dość już wyrośniętym, ale wciąż) – to wszystko stanowi duży atut filmu. I zapewne gdyby nie „Moonlight”, film dla mnie tej skali, co „Brokeback Mountain” – game-changer przełamujący tabu – kibicowałbym właśnie „Manchesterowi”. Obu reżyserów, Jenkinsa i Lonergana, łączy zresztą to, że rewelacyjnie prowadzą aktorów, a przede wszystkim – świetnie łapią „okruchy życia”, nie prowadzą kamery od punktu A do punktu B, ale pozwalają jej się zatrzymać, zadumać wraz z bohaterem, nawet jeśli te kontemplacyjne sceny pozornie „nic nie znaczą”. Jenkins ponadto genialnie operuje kolorem, mówi nim więcej o nastroju postaci niż za pomocą dialogu, dlatego w stawce reżyserskiej też będę po stronie „Moonlight”.
KW: Jeśli scena pożaru nie szarpnęła mną mocniej podczas seansu, to może dlatego, że ją… przewidziałem. Serio. W trakcie seansu poskładałem fakty i doszedłem do tego, co musiało się stać, domyśliłem się nawet, że będzie chodziło o ogień. Choć oczywiście przyznam, że jest nakręcona w sposób absolutnie przejmujący (ze znakomitym suplementem na posterunku policji). Ale chyba przebija ją jeszcze scena przypadkowego spotkania Lee i Randi, scena będąca kwintesencją tego filmu…
PD: Tak, to niesamowita scena, bodaj najlepsza w filmie i też mocno ściskająca za gardło. Zaś co do pożaru, nie zaskoczyłeś mnie specjalnie, bo też go przewidziałem i myślę, że nie dlatego, że akurat my dwaj jesteśmy obdarzeni jakimś szczególnym darem jasnowidztwa – to po prostu było do przewidzenia, reżyser i scenarzysta w jednej osobie dawał sygnały subtelne, niemniej dość czytelne. Ale to, jak ta scena została rozegrana, nakręcona, umuzyczniona, to, jak w jednej chwili przełożyłem ją sobie na własne życie – co bym zrobił, jak bym się zachował – rozdzierające.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
KW: A skoro jesteśmy przy reżyserach, to dodam, że jest to chyba kategoria, w której mam Akademii najwięcej do zarzucenia. Często jest traktowana jako „reżyser najlepszego filmu”, wiele było dziwnych decyzji w ostatnich latach (że wspomnę choćby statuetkę dla przeciętnego rzemieślnika Toma Hoopera). Sam jestem ciekaw, jak będzie to wyglądało w tym roku. „Manchester” i „Moonlight” zachwycają doskonałym aktorstwem, i to aktorów wcale nie z tej najwyższej półki (przynajmniej oficjalnie) – a to zawsze świadectwo kunsztu reżysera. Faworytem jest chyba Chazelle, ale ja też postawiłbym na Jenkinsa. „Moonlight”, poza świetnym aktorstwem, jest filmem formalnie niezwykle precyzyjnym i przemyślanym, widać tu pełną kontrolę.
PD: Cieszę się zatem, że jesteśmy w tym względzie zgodni – i również dzielę Twoje zastrzeżenia co do kategorii reżyserskiej. Generalnie, bo w tym roku uważam, że jest wyjątkowo mocna, choć trochę ubolewam, że stuprocentowo samcza. Jenkins i Chazelle to młodość, pokolenie wybitnie uzdolnionych 30-latków; Villeneuve, Lonergan i Gibson (którego od zawsze uważam za znakomitego reżysera, tyle że z wątpliwym zmysłem estetycznym, co najwyraźniej unaoczniło się właśnie przy „Przełęczy…”) to już fachury, lata praktyki, większy bagaż życiowy – i to też, myślę, gdzieś w tych filmach widać. Nie w prostej dychotomii niedoświadczenie-rutyna, bo Jenkins być może nakręcił najdojrzalszy film ze wszystkich, ale w samym podejściu do narracji, dialogu, schematu fabularnego. Imponuje mi tu także Chazelle – przede wszystkim tym, jak bezbłędnie pożenił dwie odległe konwencje: spektakularnego musicalu i skromnego dramatu w duchu amerykańskiego kina niezależnego.
KW: Bardzo ciekawa, nieoczywista lista reżyserów. Villeneuve to cały czas wschodząca gwiazda, budząca emocje, zwracająca uwagę na siebie praktycznie każdym filmem i mimo generalnie pozytywnego odzewu, wcale nie generująca jednoznacznie pozytywnych opinii. O praktycznie każdy jego film widzowie potrafili się kłócić – nie inaczej jest z „Arrival”, który i tak wydaje się jego najbardziej przemyślaną konstrukcją. Lonergan to w ogóle szok – całe trzy filmy, ostatni dobrze odebrany jest z 2000 roku, różnej jakości kariera scenarzysty, a tu nagle takie dojrzałe dzieło. Jenkins to praktycznie debiutant – znasz w ogóle ten jego film z 2008 roku?
[1] 2 3 »
dodajdo

Komentarze

25 II 2017   20:00:07

Panowie, ciekawa rozmowa itd., ale tak spojlerujecie "Manchester by the Sea", że możecie poważnie popsuć ludziom seans. Bardzo nieładnie!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Małpa musi się pobrudzić
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

24 III 2017

Team Kong czy Team Godzilla? Która małpa rządzi? Kto z ludzi jest najbardziej bezbarwny? No i dlaczego wciąż nie widać genitaliów Konga? Dziś Dobry i Niebrzydki rozmawiają o najnowszym filmowym wcieleniu gigantycznego goryla, czyli obecnej na naszych ekranach „Wyspie Czaszki”.

więcej »

Piąty konkurs na recenzję filmową
Esensja

20 III 2017

Już po raz piąty zapraszamy do nadsyłania tekstów w konkursie na recenzję filmową. Zapoznajcie się ze szczegółami – w tym listą filmów do recenzji.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

17 III 2017

Czy to prawda, że Marvel doczekał się wreszcie swojego „Mrocznego Rycerza”? Jak duży ładunek emocji przypada na 10 minut filmu? Czy Hugh Jackman i Patrick Stewart kochają Wolverine’a i Profesora X? Jaki znak jest najlepszy dla Rosomaka? Czy Donaldy przemijają, a ideały pozostają? O „Loganie”, pożegnaniu Hugh Jackmana z rolą Wolverine’a, rozmawiają Piotr Dobry i Konrad Wągrowski.

więcej »

Polecamy

Małpa musi się pobrudzić

Dobry i Niebrzydki:

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pola, łączki, lasy, czyli zaświaty według Jacksona
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

A idź z tym gniotem!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Krwawa makabra jest dobra
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To jest bingo!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Marzec 2017 (1)
— Grzegorz Fortuna

Nie przegap: Luty 2017
— Esensja

Esensja typuje Oscary 2017
— Esensja

Ranking filmów Oscarowych 2017
— Esensja

Koniec niewinności
— Piotr Dobry

Do kina marsz: Luty 2017
— Esensja

Nie przegap: Styczeń 2017
— Esensja

Porażki i sukcesy 2016, czyli filmowe podsumowanie roku
— Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Jarosław Robak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Walka żywiołów
— Piotr Dobry

50 najlepszych filmów 2016 roku
— Esensja

Z tego cyklu

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pola, łączki, lasy, czyli zaświaty według Jacksona
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

A idź z tym gniotem!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Krwawa makabra jest dobra
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To jest bingo!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dziś rzewnie szlochamy
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Październik 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dotyk zła
— Jarosław Robak

Transatlantyk 2015: Dzień 6
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Kwiecień 2015 (1)
— Piotr Dobry, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Styczeń 2015 (1)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Tomasz Kujawski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Męskie granie
— Jarosław Robak

Esensja ogląda: Wrzesień 2014 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Kamil Witek

14. T-Mobile Nowe Horyzonty: Chaos to porządek, którego jeszcze nie rozumiemy
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Październik 2013 (1)
— Gabriel Krawczyk

13. T-Mobile Nowe Horyzonty: Relacja druga
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Esensja ogląda: Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Prawdziwe życie Luke’a Skywalkera
— Konrad Wągrowski

Noga i jej chłopiec
— Konrad Wągrowski

Poetycka makabreska
— Konrad Wągrowski

Wampiry w kosmosie
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Luty 2017
— Przemysław Ciura, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kadr, który…: A ja widzę samo lasso!
— Konrad Wągrowski

Koniec niewinności
— Piotr Dobry

Esensja czyta: Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.