Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Co ludzie powiedzą?

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
Arcydzieło czy po prostu dobry film? Komu należał się Oscar? Na czym polega zraniona duma irańskiego mężczyzny? Co ma wspólnego Iran z Polską? I co w ogóle wydarzyło się w pewnym mieszkaniu w Teheranie? O „Kliencie”, oscarowym filmie Asghara Farhadiego rozmawiają Piotr Dobry i Konrad Wągrowski.

Dziś spoilujemy na potęgę.

Asghar Farhadi
‹Klient›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKlient
Tytuł oryginalnyفروشنده [Forushande]
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery21 kwietnia 2017
ReżyseriaAsghar Farhadi
ZdjęciaHossein Jafarian
Scenariusz
ObsadaTaraneh Alidoosti, Shahab Hosseini, Babak Karimi, Mina Sadati
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiFrancja, Iran
Czas trwania125 min
WWW
Gatunekobyczajowy, thriller
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Konrad Wągrowski: Na nasze ekrany wchodzi nagrodzony w tym roku Oscarem w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego „Klient” Asghara Farhadiego. Nie ulega wątpliwości, że film będzie porównywany z poprzednim oscarowym dziełem tego twórcy, słynnym „Rozstaniem”, ale także ze swym głównym tegorocznym konkurentem w wyścigu po nagrodę Akademii – „Tonim Erdmannem”. Wydaje mi się, że „Klient” przegrywa obydwie te rywalizacje. A ty jak sądzisz?
Piotr Dobry: Uważam wszystkie te filmy za fascynujące. Wszystkie też mają wspólną płaszczyznę – sprzedają nam obcą rzeczywistość, ale w sensie metaforycznym sporo mówią także o naszym polskim podwórku. Może i „Rozstanie” emocjonalnie podziałało na mnie nieco silniej, niemniej „Klient” to podobnie wybitne kino. „Toni Erdmann” zresztą też; mam tu problem ze stopniowaniem.
KW: A ja przy niewątpliwej uniwersalności „Rozstania” (przy jednoczesnym mocnym osadzeniu w irańskich realiach), przy całkiem oczywistym powinowactwie „Toniego Erdmanna” z naszą rzeczywistością, takiego odczucia nie miałem w przypadku „Klienta”. Być może zaważył na tym dość skomplikowany koncept wyjściowy dramatu (budynek się wali – przeprowadzka – lokal z przeszłością – pomyłkowa wizyta – przemoc), a być może to nieco męczące odwoływanie się do teatru i „Śmierci komiwojażera”, które było dla mnie takim nieco snobistycznym motywem sugerującym większą głębię i ponadczasowość.
PD: Ale ta paralela ze sztuką Millera nie jest przecież banalnym przełożeniem sytuacji 1:1, lecz wprowadza tropy z jednej strony uniwersalne, z drugiej – nienachalnie „wyjaśniające” irańską rzeczywistość, choćby poprzez humorystyczną scenę z prostytutką, która musi być zakryta od stóp do głów. W motywie cenzury odnajduję właśnie naszą polskość – głównie zaprzeszłą, peerelowską, ale też nie do końca, bo wciąż wiele tematów obyczajowych stanowi u nas tabu. Najbardziej przekładalna „na polski” jest jednak w „Kliencie” krytyka patriarchatu, pozycji kobiety w systemie – rozegrana przez Farhadiego po mistrzowsku, na styku wschodniego dramatu i zachodniego thrillera, do czego reżyser już nas przyzwyczaił.
KW: I tego thrillera mi tu trochę zabrakło. Oczywiście nie mam na myśli dreszczowca trzymającego w każdej scenie za gardło, ale w porównaniu z niesamowicie skonstruowanym „Rozstaniem” (do dziś nie mogę przeboleć, że Akademia Oscara za scenariusz dała wówczas sympatycznemu, ale chaotycznemu, pisanemu na kolanie „O północy w Paryżu”), w którym kolejne eskalacje konfliktu coraz bardziej budują napięcie, w „Kliencie” było raczej… letnio. Dopiero, przyznam, końcówka ma w sobie naprawdę dużą emocjonalną siłę.
PD: Widzisz, a dla mnie z kolei końcówka była ciut przeciągnięta, lekko nadwątlająca skrupulatnie budowany realizm, rzekłbym, że „o jedną zapaść za daleko”. Natomiast napięcie odebrałem jako konsekwentnie rosnące, od samego początku, gdzie Farhadi literalnie potraktował Hitchcockowską maksymę o trzęsieniu ziemi, przez ową tragiczną w skutkach pomyłkę, aż do finału.
KW: No dobra, zostawmy może warstwę „kryminalną”, wróćmy do przesłania społecznego. Jak i w przypadku „Rozstania” mamy tu zawoalowaną krytykę irańskiej rzeczywistości: groteskowość sytuacji, w której kobieta ubrana pod szyję gra bohaterkę wychodzącą spod prysznica, złożoną relację między głównym bohaterem i jego żoną, w której z pozoru mamy troskę, a w rzeczywistości, najpewniej, potrzebę męskiej dominacji, hipokryzję systemu, w którym prostytucja jest jednocześnie surowo karana i powszechnie dostępna, jakoś w tle również programową niewydolność służb publicznych. Bohaterka jest operowana na wspólnej sali, policja w ogóle nie pojawia się w tle. To chyba największy szok – że napad z pobiciem, a może i z przemocą seksualną – to nie jest do końca jasne – nie jest w opinii bohaterów powodem do natychmiastowego poinformowania policji.
PD: Nie jest, bo wchodzi tu ta kwestia męskiej dominacji, o którą zahaczyłeś. Bohaterów poznajemy jako inteligenckie małżeństwo oparte na relacjach partnerskich, ale gdy tylko kobieta zostaje zhańbiona, do głosu dochodzi zraniona męska duma, wkodowany kulturowo imperatyw zemsty nakazujący mężczyźnie stawiać najpierw siebie, a dopiero potem żonę w roli ofiary całego zdarzenia. Nie tyle liczą się uczucia Rany, ile honor Emada – tak w tym konkretnym przypadku, jak i w szerszej optyce mieszczącej cały system irański, a nawet pozairański, bo możemy tu w zasadzie przyłożyć dowolną strukturę patriarchalną, również polską. Dlatego mnie nie zszokowało, że bohaterowie nie chcą powiadomić policji o pobiciu z domniemanym gwałtem, bo i w naszej kulturze, teoretycznie bardzo przecież odległej, podobne zatajanie wykracza dalece poza zaniedbywalny problem. Bo wstyd, bo dodatkowy kłopot, bo „co ludzie powiedzą”.
KW: Tyle tylko, że ten gwałt jest jakby nieoczywisty, a napad jak najbardziej oczywisty i w sumie nie byłoby żadnych przeciwwskazań, by zgłosić sam akt przemocy. Problem w tym, że przemoc wynikła ze względu na fakt wzięcia Rany za prostytutkę, a więc ten seksualny kontekst ataku może łatwo przychodzić na myśl. I chyba to mają z tyłu głowy bohaterowie.
PD: Tak, i to oboje. Tyle że Rana chce to zostawić, zapomnieć, wyprowadzić się szybko w inne miejsce, zaś Emad drąży, szuka, pragnie wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Zarazem Farhadi pokazuje tę jego przemianę niezwykle subtelnie, on nie przeistacza się nagle w Charlesa Bronsona z „Życzenia śmierci”, w nim cały czas walczy inteligent, człowiek sztuki, wychowawca, z urażonym samcem, rozdrażnionym przede wszystkim tym, że inny samiec śmiał tknąć jego „własność”. Widzimy ten wewnętrzny spór, narastającą agresję w sytuacjach prywatnych, między małżonkami, ale i w szkole czy w teatrze, w zachowaniu Emada, dotychczas łagodnego i dowcipnego, wobec swoich uczniów i kolegów.
KW: A jak w ogóle interpretujesz postać teścia Majida?
PD: Bardzo niejednoznacznie. W tym leży też siła filmu – do końca nie wiemy, jakie intencje kierowały Naserem, co właściwie zaszło w mieszkaniu wskutek fatalnej pomyłki. Pewni możemy być jedynie tego, że lincz na Naserze zniszczyłby kolejne rodziny. Farhadi nie przesądza o skali winy sprawcy, cały czas operuje domniemaniem, toteż w pewnym momencie zaczynamy paradoksalnie współczuć Naserowi, bo owszem, widzimy chodzącą żałość, kłamcę, dziwkarza, trochę jak „egzotyczne” odbicie lustrzane obleśnych wujaszków z wąsem z polskich wesel, ale zarazem widzimy starszego, schorowanego człowieka, postawionego pod ścianą za czyny, których być może nie popełnił. I tu znów wychodzi wirtuozeria Farhadiego w rozgrywaniu ambiwalencji ludzkiej natury.
KW: No właśnie – ten stary zadyszany pan jęczący „o, moje słabe serce” miałby dokonać brutalnej napaści? Gdyby sam się w jakimś stopniu nie przyznawał, trudno by w to uwierzyć. Rzeczywiście, Farhadi bardzo ładnie tu wygrywa niepewność widza (przyznam się, że do samego końca oczekiwałem, że pojawi się jeszcze ktoś trzeci, prawdziwy sprawca ataku). A może ten pan tak naprawdę jest niewinny, może kogoś kryje? Na przykład szwagra, w imię chorej męskiej solidarności? Co sądzisz o takiej interpretacji?
PD: Wydaje się niewiarygodna, bo jak wtedy wytłumaczyć brak numeru do zięcia? Jak wytłumaczyć zranioną stopę? Oczywiście to mogłoby być sfingowane, ale i wówczas bardzo naciągane. Widzę to tak, że w mieszkaniu na pewno był Naser, ale w najbardziej dla niego korzystnej wersji zdarzeń mógł nie zrobić niczego poza zajrzeniem do łazienki, do jakiej to pokusy zresztą się Emadowi przyznaje. A jednak chyba zdarzyło się coś więcej, co wnoszę po krętactwie, niekontrolowanych atakach płaczu Nasera, ale i po reakcjach Rany, która zdaje się nie mówić mężowi całej prawdy – w pewnym momencie nawet przypomina sobie, że spanikowała i sama wpadła na lustro, tak jakby chciała zdjąć z Nasera odium nie tylko domniemanego gwałciciela, ale i w ogóle napastnika, w obawie, że coraz bardziej niepoczytalny Emad zabije faceta. Nieco metafilmowego smaczku dodaje tu jeszcze fakt, że Ranę gra Taraneh Alidoosti, czyli tytułowa bohaterka „Co wiesz o Elly?”, historii zaginionej dziewczyny, której narzeczonego bardziej niż to, czy żyje, interesowało, czy się nie zhańbiła. Nikt jak Farhadi nie oddaje głosu kobietom Bliskiego Wschodu.
KW: Wracając do samych filmowych aspektów „Klienta”, bardzo mi się podoba styl reżyserii Farhadiego. To mądre wykorzystywanie zamkniętych przestrzeni, to sprawne zarządzenie dużymi grupami aktorów w jednej scenie, ta umiejętność wygrywania emocji na twarzach swych artystów. Świetnie to było też sfotografowane.
PD: Tyle superlatyw, a jednak uważasz „Klienta” za niegodnego Oscara. W każdym razie – za mniej godnego niż „Toni Erdmann”. Czy tylko przez ten niedostateczny impakt emocjonalny, który wspominałeś?
KW: Ale ja nie twierdzę, że to zły film.
PD: A ja nie twierdzę, że ty twierdzisz.
KW: Uważam po prostu, że wypada słabiej w porównaniu do wybitnego „Rozstania” i znakomitego „Toniego Erdmanna”, który zresztą zadziałał na mnie na bardzo różnych poziomach. „Klient”, niekwestionowany kawał doskonałej filmowej roboty, to film jednak wobec „Rozstania” nieco wtórny (formalnie i tematycznie) i nieco zbyt wystudiowany (te wszystkie wtręty teatralne), a przez to mniej angażujący. Co nie znaczy, że nie jest wart obejrzenia.
PD: Jak dla mnie – nawet wielokrotnego. I życzę nam więcej takich „problemów”, zagwozdek czy film jest arcydziełem, czy jest po prostu bardzo dobry.
koniec
21 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Podręczne z Kairu
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

8 XII 2017

Czarny kryminał wiecznie żywy – dziś rozmawiamy o przeniesieniu Chandlerowskich schematów do współczesnego Kairu w bardzo dobrym „Morderstwie w hotelu Hilton” Tarika Saleha.

więcej »

Kręgi Gwiezdnych Wojen
Szymon Charko

5 XII 2017

Zbliżająca się wielkimi krokami premiera „Ostatniego Jedi” to dobra okazja, aby spojrzeć jeszcze raz na jego poprzednika i perspektywy na to, jak nowa trylogia będzie wyglądała jako całość. Z dystansu prawie dwóch lat wydaje mi się, że spojrzenie krytyków na ten temat przeoczyło kilka istotnych szczegółów.

więcej »

Z filmu wyjęte: Nasi w Azji
Jarosław Loretz

4 XII 2017

Polskie akcenty trafiają się nie tylko w kinie rodem z USA i Kanady, ale i w produkcjach z bardziej egzotycznych rejonów.

więcej »

Polecamy

Podręczne z Kairu

Dobry i Niebrzydki:

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Najlepsze filmy II kwartału 2017
— Esensja

Kiedy irański mężczyzna kocha irańską kobietę
— Karolina Kopcińska

Do kina marsz: Kwiecień 2017
— Esensja

Z tego cyklu

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Luty 2014
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Październik 2013 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Kamil Witek

Tabu kłamstwa
— Ewa Drab

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (3/3)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Tegoż autora

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Orlen Cinergia 2017: Na własną rękę
— Konrad Wągrowski

Orlen Cinergia 2017: Długi film o umieraniu
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Orlen Cinergia 2017: Kino drogi po rosyjsku
— Konrad Wągrowski

Ekscentryczny wypoczynek w egzotycznej scenerii
— Konrad Wągrowski

Orlen Cinergia 2017: Niemieccy kowboje i bułgarscy Indianie
— Konrad Wągrowski

Orlen Cinergia 2017: Ludzie na skraju załamania nerwowego
— Konrad Wągrowski

Hercules Poirot w szarej strefie moralności
— Konrad Wągrowski

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.