Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Dobry i Niebrzydki: Homonarodowiec czyta Konstytucję

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
Dziś na nasze ekrany wchodzi chorwacka „Konstytucja”, a ponieważ Konstytucja RP w ostatnich miesiącach stała się dość gorącym tematem, sprawdzamy, czy bałkański film można jakoś odnosić do polskich realiów.

Rajko Grlić
‹Konstytucja›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKonstytucja
Tytuł oryginalnyUstav Republike Hrvatske
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery8 września 2017
ReżyseriaRajko Grlić
ZdjęciaBranko Linta
Scenariusz
ObsadaNebojša Glogovac, Dejan Aćimović, Ksenija Marinković, Božidar Smiljanić, Mladen Hren, Matija Cigir, Zdenko Jelčić, Robert Ugrina
MuzykaDuke Bojadziev
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiChorwacja, Czechy, Macedonia, Słowenia
Czas trwania93 min
WWW
Gatunekdramat, komedia
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Konrad Wągrowski: Noc. Pewien mężczyzna przebiera się w kobiece ciuchy, maluje, szminkuje, zakłada perukę. Rusza w miasto, w barze wypija drinka, rozmawiając z barmanem i wspominając dawnego kochanka. W następnej scenie widzimy, jak już w dzień, w męskim stroju, prowadzi zajęcia dla studentów, na których mówi o serbskim terrorze wobec Chorwatów w Jugosławii i nobilituje Ante Pavelica, faszystowskiego przywódcę chorwackich Ustaszy z okresu II wojny światowej i później, odpowiedzialnego m.in. za liczne zbrodnie wojenne. Gej, transwestyta i zdeklarowany chorwacki nacjonalista jednocześnie? Przychodzi mi na myśl „Fanatyk” („Believer”, 2001) i Żyd-antysemita kreowany przejmująco przez Ryana Goslinga w jednej z jego pierwszych ról.
Piotr Dobry: Albo „Kim jest Michael” i James Franco jako gej-homofob, queerowy aktywista, który został chrześcijańskim pastorem.
KW: I tak też sobie pomyślałem, że wielka szkoda, że w polskim kinie nikt nie odważy się na takie wewnętrznie sprzeczne kreacje. U nas wszystko jest zwykle albo czarno-białe, albo mdłe; brak miejsca na barwne, odważne, niestandardowe, wykraczające poza przyjęte podziały charaktery. No, chyba że liczymy dziennikarkę TVN (czy jak tam ta stacja się w filmie nazywała), która wierzy w zamach smoleński u Krauzego…
PD: Wiesz, niektóre środowiska w Polsce pewnie chętnie wyłożyłyby hajs na film o Hitlerze-lewaku, i miałbyś swojego barwnego, niestandardowego bohatera, jakiego się domagasz. Ale może nie idźmy tym tropem. Natomiast już poważnie, to nazwisko Krauze rzeczywiście kojarzy mi się ostatnio z niejednoznacznymi, zniuansowanymi postaciami, tyle że chodzi nie o „Smoleńsk” Antoniego Krauzego, lecz o „Ptaki śpiewają w Kigali” Joanny Kos-Krauze, o którym to tytule, mam nadzieję, pogadamy w okolicach premiery. Zaś generalnie masz oczywiście sporo racji, polskie kino, nawet to ambitniejsze, rzadko wykracza poza schemat charakterologiczny.
KW: I to jest bardzo smutne, bo zamiast pokazywać, że świat nie jest czarno-biały, w jakiś sposób utrwala obecny jednoznaczny podział na dwa obozy, mające ze sobą coraz mniej wspólnego, a poza tym przecież historia Polski pełna jest arcyciekawych, niejednoznacznych postaci, o których można by kręcić wybitne, zniuansowane filmy, ale nikt tego nie robi, bo boi się, że zostanie skrytykowany przez obie strony podziału.
PD: Chyba nawet nie tyle chodzi o to, że nikt takich filmów nie chce robić, ile o to, że nikt nie wyłoży na nie funduszy. Państwo na pewno nie, bo obecni ludzie od kultury wychodzą z założenia „dobrze albo wcale” i rozglądają się raczej za tematami pomnikowymi, najchętniej czymś w stylu tego legendarnego już blockbustera o Janie III Sobieskim z Melem Gibsonem.
KW: Wracając do naszego filmu, jeśli ktoś myśli, że chorwacka „Konstytucja” to kolejny film o bohaterze zmagającym się z własną tożsamością, będzie jednak w grubym błędzie. Główny bohater, Vjeko Kralj, z własną tożsamością problemów żadnych nie ma – jest tak samo zdeklarowanym gejem, jak i nacjonalistą, i nie widzi w tym żadnej sprzeczności. Nawet wówczas, gdy zostanie boleśnie pobity przez grupę młodych, którzy nie widzą miejsca dla gejów we współczesnej Chorwacji. Przypadek chce, że w szpitalu zajmuje się nim sąsiadka, z zawodu pielęgniarka, która z kolei wyszła za Serba, pracującego obecnie w chorwackiej policji i próbującego się ze swym serbskim pochodzeniem nie afiszować. Vjeko opiekuje się kalekim i upośledzonym (najprawdopodobniej po udarze) ojcem, po pobiciu nie może tego robić. Zadania podejmuje się sąsiadka, ale ma ona swój warunek – jej mąż przygotowuje się do ważnego egzaminu ze znajomości chorwackiej konstytucji, a nie jest człowiekiem zbyt łatwo przyswajającym wiedzę. Kralj ma więc mu pomóc, a ich rozmowy stają się podstawą do spojrzenia na relacje chorwacko-serbskie i całą skomplikowaną jugosłowiańską przeszłość.
PD: Tak, kamienica zamieszkiwana przez czworo bohaterów robi tu poniekąd za współczesną Chorwację w pigułce. Zaszłości etniczne wciąż nie dają o sobie zapomnieć, sąsiedzi mają inne korzenie, status społeczny, poglądy – ale są na siebie skazani. I ta złożoność ich sytuacji tudzież charakterów jest świetnie zobrazowana nie tylko na poziomie opowieści o geju-narodowcu, bo nawet na takiej podstawowej, oczywistej płaszczyźnie te postaci odbiegają od stereotypów. Wykształcony, dystyngowany profesor ma w sobie zarazem dużo jadu i cynizmu, nie tylko tego o podłożu nacjonalistycznym. Rubaszny, zwalisty policjant, który u Smarzowskiego czy Vegi non stop chlałby i napieprzał konkubinę, okazuje się wrażliwcem, kochającym mężem…
KW: No, pije także, ale te jego problemy z alkoholem w filmie pokazane są raczej nieśmiało, bez przekonania i równie dobrze mogłoby nie być w ogóle tego wątku. Dla mnie w jego postaci najciekawsze jest, że jest weteranem wojny chorwacko-serbskiej – po chorwackiej stronie, gdy do wojska zgłosił się na ochotnika, ale jego motywacją był strach i poczucie, że jako Serb w Chorwacji musi się zachowywać jeszcze bardziej po chorwacku niż autochtoni. Co zresztą, w przekonaniu Kralja, w żaden sposób nie zdejmuje z policjanta winy bycia Serbem. To mógłby być świetny temat na osobny film.
PD: To racja. W ogóle każdej z postaci można by poświęcić osobny film, rozbudowujący ich prywatne, intymne historie. Żona policjanta, poczciwa pielęgniarka, tęskni do czasów, gdy była miss mokrego podkoszulka, kokietuje profesora, dostajemy też zaskakującą scenę seksu oralnego z jej udziałem. Jest w tej bohaterce pewna przaśność, ale na pewno nie tak toporna, jak w komediach Jacka Bromskiego; jest też i siła, życiowa hardość kojarząca mi się z Violą Davis z „Płotów”. W nieodpowiednich rękach to wszystko mogłoby się zamienić w karykaturę, w katalog postaci tak skaczących ze skrajności w skrajność, że aż niewiarygodnych. Ale reżyser Rajko Grlić ma doskonałe wyczucie tonacji, tekstu, timingu, i równie doskonałych aktorów na planie. Wierzę w tych bohaterów od pierwszej do ostatniej minuty.
KW: Dodajmy do tego bardzo dobre dialogi – zarówno w krótkich, ale bardzo soczystych potyczkach słownych profesora i policjanta, szczerych rozmów małżeństwa (bardzo mi się podobał taki ludzki, choć niekoniecznie ładnie wyglądający wątek ich zazdrości o wielkie mieszkanie Krajla i marzeń o tym, że jak mu pomogą, a on popełni samobójstwo, to lokal może zapisać im), czy otwierania się Vjeko przed Mają. Wszystkie te rozmowy były naprawdę bardzo dobrze napisane.
PD: Zgadza się, nie ma tu chyba zbędnego dialogu, a większość z nich jest utrzymana w tonie takiego autentycznego humanizmu, pełnego zrozumienia dla przywar i grzeszków nawet tych w gruncie rzeczy przyzwoitych homo sapiens.
KW: Ale nie bez powodu pełny tytuł filmu brzmi „Konstytucja Republiki Chorwacji”, bo twórcy mają ambicję powiedzieć to i owo – i nie będą to rzeczy miłe – o swym kraju. Film próbuje zderzać obszerne fragmenty konstytucji z realiami. Ciekaw jestem, jak odczytywanie polskiej konstytucji mogłoby wypaść na ekranie… Jak widzisz, jakoś wciąż przychodzą mi skojarzenia z naszym krajem, też tak miałeś w czasie seansu?
PD: No ba. Powiem ci zupełnie szczerze, że gdy pierwszy raz zobaczyłem ten tytuł w zapowiedziach kinowych, przemknęło mi przez głowę, że pewnie ktoś już zdążył nakręcić dokument o sytuacji w Polsce. A jeszcze w polskim kontekście, to w czasie seansu natrętnie wracała do mnie myśl, że ten dość statyczny film to jest świetny materiał na sztukę teatralną, którą z powodzeniem można by wystawić i u nas – na przykład z Andrzejem Sewerynem jako profesorem, Andrzejem Grabowskim jako policjantem i Anną Dymną w roli pielęgniarki. Widzisz to?
KW: No, ale trzeba by było jednak inaczej położyć akcenty, bo nasza skomplikowana historia nie jest jednak odbiciem sytuacji jugosłowiańskiej, obszaru targanego przez wiele krwawych wojen, ludzi, którzy przez 70 lat (z przerwami) tworzyli jedno państwo, a potem zaczęli mordować się wyjątkowo okrutnie, by być wreszcie zmuszonymi do budowania na nowo jakichś relacji. Ale oczywiście w Polsce jest tyle ważnych antagonizmów – PRL/opozycja, komuna/Solidarność, zwolennicy Okrągłego Stołu/przeciwnicy Okrągłego Stołu, liberałowie (gospodarczy)/socjaliści, Kościół/niewierzący, dobra zmiana/gorszy sort, że spokojnie można by tak rozdzielić role, by wspólne czytanie Konstytucji RP było materiałem na świetny polityczno-społeczny dramat. To jak, piszemy?
PD: Możemy to rozważyć, bo choć miałem na myśli adaptację sceniczną w realiach jugosłowiańskich, przenosiny na grunt polski rzeczywiście mogłyby przynieść jeszcze więcej pożytku.
KW: Koniec końców film okazuje się w sumie dość nieskomplikowaną opowieścią o potrzebie dialogu, zrozumienia, o tym, że należy otwierać się na innych, poszerzać horyzonty, bo tylko w taki sposób można budować porozumienie, a owo porozumienie może przynosić wszystkim korzyści. Nie jest to specjalnie odkrywcze (podobnie jak nie jest specjalnie odkrywczy wątek tęsknoty za utraconym kochankiem, kojarzący się z „Samotnym mężczyzną” czy „Oknami”), ale przyjemne i budujące. Kino wciąż wygląda bardziej optymistycznie niż otaczający nas świat.
PD: To ładna konkluzja, ale nie zapominajmy o drugoplanowym wątku truciciela psów, który kilkakrotnie przemyka bohaterom pod nosem i pozostaje bezkarny do samego końca. Film niesie więc pozytywny przekaz, zgoda, ale mam wrażenie, że ostatnią sceną reżyser chce nam zarazem powiedzieć, że jednak nie każdy jest podatny na przemiany, jakie stają się udziałem bohaterów, i żebyśmy mimo wszystko nie zapominali o złu, które wciąż gdzieś tam się czai.
KW: Podejrzewam, że jeszcze przez wiele dekad na Bałkanach będzie można kręcić współczesne filmy o niełatwej sytuacji wewnętrznej i skomplikowanych relacjach ludzi tu mieszkających. Miejmy nadzieję jednak, że będą to filmy coraz bardziej optymistyczne.
PD: I miejmy nadzieję, że polskie kino raczej prędzej niż później weźmie przykład.
koniec
8 września 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Mózgi, świeże mózgi
Jarosław Loretz

20 XI 2017

Otóż nie. Dzisiejszy odcinek wcale nie będzie o zombie.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

17 XI 2017

Tydzień temu rozmawialiśmy o włoskim kandydacie do Oscara, dziś czas na czeską propozycję do tej nagrody. Zostało nam więc do omówienia jeszcze około 90 filmów zgłoszonych jako krajowe propozycje do nagrody Akademii Filmowej. A na dziś – „Kobieta z lodu” Bohdana Slamy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Przenośny karmnik
Jarosław Loretz

13 XI 2017

Ponoć najlepszym zabezpieczeniem przed uczuciem głodu jest noszenie wałówki ze sobą. Ale jak to robić, gdy się jest truposzem?

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Co w rodzinie, to nie zginie
— Sebastian Chosiński

Romans na beczce prochu
— Łukasz Twaróg

Tegoż autora

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Kadr, który…: Eskadra Stefanottiego rusza do akcji!
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Detektywi z Karaibów
— Konrad Wągrowski

Bogowie w kolorowych kosmolotach
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Pierwszy milion trzeba ukraść
— Konrad Wągrowski

Komiksy i klozety, czyli jedna z najmądrzejszych bajek roku
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.