Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Dobry i Niebrzydki: To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
[1] 2 »
Dlaczego szkoda, że Thor nie jest głupkiem, dlaczego od filmu nie wymagamy logiki, jak przygotować ranking wskrzeszeń i kto właściwie jest bardziej seksowny: Thor czy Loki. Tymi i innymi problemami podobnej wagi zajmujemy się dziś, dyskutując o „Thor: Raganarok”.

Powinniście się już przyzwyczaić, że zawsze spojlujemy.

Taika Waititi
‹Thor: Ragnarok›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThor: Ragnarok
Dystrybutor Disney
Data premiery25 października 2017
ReżyseriaTaika Waititi
ZdjęciaJavier Aguirresarobe
Scenariusz
ObsadaTom Hiddleston, Benedict Cumberbatch, Idris Elba, Cate Blanchett, Chris Hemsworth, Jaimie Alexander, Karl Urban, Anthony Hopkins
MuzykaMark Mothersbaugh
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
CyklThor, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Konrad Wągrowski: Ciężko mówić o porażkach w przypadku filmów, które zarabiają średnio po pół miliarda dolarów, ale trzeba przyznać, że całego Marvel Cinematic Universe obrazy z Thorem w roli głównej wypadały najsłabiej zarówno w ocenie widzów, jak i krytyków. Przegrywały z „Iron Manami”, przegrywały z „Kapitanami Amerykami”, ze „Strażnikami Galaktyki”, przegrywały oczywiście z „Avengersami”, lepiej oceniane były też na razie pojedyncze „Ant-Man” czy „Doktor Strange”. Z czego to może wynikać? Za bardzo wchodzi w klimaty fantasy w porównaniu do innych filmów superbohaterskich? Mitologia nordycka dla widzów zbyt odległa? Za mało akcji na Ziemi, za dużo w Asgardzie?
Piotr Dobry: Thor rzeczywiście był do pewnego czasu najbardziej „oderwanym od rzeczywistości” bohaterem MCU, ale przecież późniejszy olbrzymi sukces „Strażników Galaktyki” i ciepłe przyjęcie „Doktora Strange′a” pokazały, że fanom wcale nie przeszkadza klimaty fantasy, mityczność, mistycyzm, inne wymiary i różne kosmiczne atrakcje. Problemu upatrywałbym tu raczej w czymś, co nazwałbym „casusem Supermana” – gromowładny i niezwyciężony Thor o wyglądzie muskularnego modela, pozbawiony ciemnej strony mocy, jest postacią zbyt patetyczną, przewidywalną i jednowymiarową, by móc jakoś wyjątkowo pasjonować się jej losami.
KW: No, zauważyć należy, że w pierwszej półgodzinie pierwszego „Thora” bohater jest inny – zapalczywy, nierozsądny, sprawiający też wrażenie niezbyt lotnego. Ale postanowiono najwyraźniej nie trzymać się tej koncepcji i szybko Thora ucywilizować. Być może ze szkodą dla postaci.
PD: Na pewno ze szkodą. W pierwszej części to jego nieucywilizowanie trochę jeszcze działało o tyle, że twórcy z pewnością mieli świadomość, jak płaskiego bohatera dostali i próbowali częściowo ratować „blond-młota” humorem, brnąc w dowcip sytuacyjny o zderzeniu światów rodem z „Krokodyla Dundee”. Ale moim zdaniem komizm drzemiący w postaci Thora w pełni wykorzystał dopiero Taika Waititi.
KW:O tym pogadamy za chwilę, na razie pozostańmy przy tej mitologii. Jak wiadomo, Stan Lee potrzebował bohatera, który mógłby stawić czoło Hulkowi i wymyślił, że wprowadzi boga. Mity greckie i rzymskie uznał za zbyt oklepane i sięgnął do nordyckich – tak narodził się komiksowy Thor. Neil Gaiman we wstępie do swojej nowelizacji owej mitologii napisał, że gdyby z mitów greckich pozostało tyle co z nordyckich, to znalibyśmy dziś jedynie Heraklesa i Tezeusza. A to znaczy, że opierając się na postaciach Odyna, Thora, Lokiego, Sif, Heimdalla, można sobie pozwolić na dużą dozę swobody w kreowaniu ich świata. Ale czy to wszystko się trzyma kupy? Czy ten obcoplanetarny Asgard, w którym raz toczy się wojny na koniach z mieczami w rękach, a raz strzela się z karabinów laserowych na pokładach statków kosmicznych, nie jest za bardzo odjechany nawet jak na kino superbohaterskie? No a jeśli chodzi o mitologię – czy komiksy i filmy bardziej ją popularyzują, czy może właśnie tworzą swoją wersję, która przysłoni oryginał? Wszak sam Gaiman wspominał, że pierwszy raz zetknął się z Thorem za pośrednictwem komiksu.
PD: Mitologia nordycka z pewnością jest na fali i to nie tylko za sprawą komiksów i filmów o Thorze, bo przecież wydatnie z niej czerpią takie hity serialowe, jak „Gra o tron” czy „Wikingowie”. A nie dalej jak wczoraj znajomy chwalił mi się na fejsie zakupem wspomnianej „Mitologii nordyckiej” Gaimana.
KW: No, ja po filmie przeczytałem całość książki Gaimana za jednym podejściem. Leżała kilkanaście dni w domu, ale to film był główną inspiracją, by w kolejce oczekujących lektur wspięła się na samą górę. Co nie znaczy, że wcześniej po mitologię nordycką nie sięgałem – fascynacja zaczęła się po lekturze znakomitego opowiadania Davida Brina „Thor spotyka Kapitana Amerykę” (wbrew tytułowi tekst nie ma kompletnie nic wspólnego z Marvelem, to kapitalna historia alternatywna). Ale wcale nie było łatwo znaleźć w Polsce zajmujących i przystępnych opracowań, chociażby na miarę mitów greckich według Markowskiej czy Parandowskiego. W jakiś sposób Gaiman wypełnia tę lukę, a popularność „Thora” może zwiększyć zainteresowanie książką.
PD: No właśnie, bo kto w naszym kręgu kulturowym miał tak naprawdę okazję dobrze poznać mitologię nordycką? Z popularnością mitów greckich nie może się to nijak równać. Tak czy inaczej, Marvel ani nie próbuje konkurować z kanonem, ani nie udaje, że darzy go jakąś szczególną estymą – po prostu bierze z niego, co mu pasuje, podobnie jak DC czerpie z mitu o Amazonkach przy okazji „Wonder Woman”. W obu przypadkach jest to mocno umowne – zarówno Temiskira, jak i Asgard, to nie tyle starożytne krainy, ile fantastyczne inne wymiary, gdzie współcześni mogą się dostać przez magiczne portale – i zbyt dociekliwi, twardo-racjonalni odbiorcy mogą tu mieć faktycznie pewien problem.
KW: Mam wrażenie, że jest to właściwe dla amerykańskiej popkultury upraszczanie pierwowzorów do produktów łatwostrawnych, nieskomplikowanych, przystępnych dla szerokiej publiczności. Wydaje mi się, że kiedyś bardziej się na to zżymaliśmy, teraz patrzymy z pobłażliwością. Mnie tylko czasem szkoda, gdy to podejście eliminuje bardzo ciekawe wątki oryginałów, które mogłyby być doskonale wygrywane w interpretacjach – jak choćby tytułowy Ragnarok.
PD: Albo geneza Amazonek, ich relacje z bogami z jednej strony, a z ludźmi z drugiej – wszystko to zostało jedynie bardzo pobieżnie zarysowane w animowanym prologu „Wonder Woman” przygotowanym przez Platige Image.
KW: Wróćmy więc do najnowszego filmu. Trzecia faza Marvel Cinematic Universe staje się coraz bardziej komediowa. Już „Spider-Man” był wesoły, ale „Thor: Ragnarok” to już zupełny komediowy odjazd – humor dialogowy, humor sytuacyjny różnej jakości (Walkiria spada ze trapu, Banner nie przemienia się w Hulka i przywala mocno o Bifrost), ale przede wszystkim samo naśmiewanie się z konwencji superbohaterskiej – czy w ogóle to jest jeszcze kino marvelowskie, czy już jego parodia?
PD: Why not both? Jest jak mówisz, bo przecież nie tylko „Spider-Man”, lecz i obie części „Strażników Galaktyki”, i „Ant-Man” były mocno komediowe. Ale wciąż były filmami superbohaterskimi z elementami komedii, nie „komediami superbohaterskimi”, a „Ragnarok” z pewnością możemy już nazwać komedią pełną gębą. To w największej mierze zasługa reżysera – stery nad trzecią odsłoną „Thora” objął nowozelandzki reżyser Taika Waititi, spec od niezależnych komedii absurdu, jak kapitalne „Dzikie łowy” czy wampiryczny mockument „Co robimy w ukryciu”. Waititi pierwszy raz na taką skalę operował campem i slapstickiem, ale szczęśliwie okazało się, że ten bardziej mainstreamowy humor fajnie się zgrywa z jego ekscentrycznym, „osobnym” humorem. Nowozelandczyk oczywiście nie uciekł zupełnie od schematów i rozwiązań narzuconych mu odgórnie przez duże studio, ale już samo to, że pozwolono mu improwizować na planie, świadczy o tym, że Marvel miał świadomość, że stoi przed wyborem typu „teraz albo nigdy” i kolejnego „Thora” w identycznej konwencji co poprzednie widownia może już nie kupić.
KW: Na ołtarzu zmiany konwencji poświęcono Jane Foster. Ładnie to tak odstrzeliwać postać z cyklu bez żadnego wyjaśnienia?
PD: Jak uwielbiam Natalie Portman, i to naprawdę uwielbiam tak, że jest w mojej ścisłej czołówce ukochanych aktorek, tak tutaj akurat niespecjalnie za nią tęskniłem. Jane Foster w jej wykonaniu była typową „damulką w opałach”, do tego niezbyt lotną, jak na swój stopień doktorski – i to nawet nie tyle wina Portman, ile scenariusza, ta rola została po prostu nieciekawie napisana. Szkoda, oczywiście, bo gdy ma się w zanadrzu aktorkę pokroju Natalie Portman, to karygodnym błędem jest dawać jej rolę, jaką mogła z powodzeniem odegrać pierwsza lepsza modelka.
KW: To prawda, ani Natalie Portman nie zdobyła sympatii widzów, ani jej samej ta rola nie odpowiadała, ani konwencja romansu boga i śmiertelniczki nie miała przyszłości. Ale chyba jej nieobecność zasłużyła sobie na choćby jedno zdanie wyjaśnienia?
PD: Zgoda, w końcu było, nie było, to miłość do Jane napędzała Thora do ocalenia ludzkości w „Mrocznym świecie”. W „Ragnaroku” pada zresztą jakiś żart o romantycznej przeszłości Thora, ale mało konkretny i niewyjaśniający dalszych losów Jane.
KW: W kontekście tej komediowości mam wrażenie, że jeszcze sztuczniej niż wcześniej wypadają sceny patosu (śmierć Odyna, poświęcenie Skurge′a). Po prostu wydają się nie pasować do tej całej parodystycznej konwencji. Tak samo sztucznie wypada wątek samej Hel. Bo Cate Blanchett gra swą rolę na zupełnie innej nucie niż wszyscy i przyznam, że za każdym razem, gdy pojawiała się na ekranie, miałem nadzieję, że szybko znów zobaczymy Hulka czy Wielkiego Mistrza. No i całe to zagrożenie – najpierw Thor wyśmiewa się z ognistego Surtura i w łatwy sposób go pokonuje, a na koniec okazuje się, że Surtur jest jedyną siłą potrafiącą pokonać Hel. Czy to ma sens?
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

03 XI 2017   15:24:58

Hej, hej - pytanie o seksowność jak najbardziej istotne.
Ja osobiście jeszcze tej kwestii nie rozstrzygnęłam, a rozważam ją od pierwszego Thora.

Hemsworth wygląda jak ucieleśnione marzenie o blond przystojniaku, zaś Hiddlestone ma charyzmę i sporo uroku (fakt, w tym filmie o wampirach, gdzie grał z Tildą Swinton już nie przyciągał, głównie za sprawą nieustającego spleenu granego przezeń bohatera)

echhh... rozmarzam się...

03 XI 2017   20:57:58

Mnie się Hiddleston całkiem podoba, ale w "Nocnym recepcjoniście" czy "High-Rise", nie jako Loki.

03 XI 2017   22:48:01

Ja tylko dodam zastrzeżenie do Lokiego - tylko bez tego nieszczęsnego rogatego nakrycia głowy. Rogata czapa to -30 do seksowności.

04 XI 2017   23:48:29

"No i całe to zagrożenie – najpierw Thor wyśmiewa się z ognistego Surtura i w łatwy sposób go pokonuje, a na koniec okazuje się, że Surtur jest jedyną siłą potrafiącą pokonać Hel"

A to nie było tak, że Surtur zniszczył Asgard, który był źródłem mocy Heli i przez to padła sama Hela? Parę razy padło hasło, że w Asgardzie Hela staje się coraz potężniejsza. Thor mógł powstrzymać Surtura, ale pozwolił na dopełnienie się przepowiedni Ragnaroku, tu sprowadzonej do zagłady Asgardu, co odcięło Heli jej moc. Surtur nawet nie atakował Heli, jedynie bronił się przed jej atakami.

05 XI 2017   16:39:38

No, to ma jakiś sens...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

17 XI 2017

Tydzień temu rozmawialiśmy o włoskim kandydacie do Oscara, dziś czas na czeską propozycję do tej nagrody. Zostało nam więc do omówienia jeszcze około 90 filmów zgłoszonych jako krajowe propozycje do nagrody Akademii Filmowej. A na dziś – „Kobieta z lodu” Bohdana Slamy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Przenośny karmnik
Jarosław Loretz

13 XI 2017

Ponoć najlepszym zabezpieczeniem przed uczuciem głodu jest noszenie wałówki ze sobą. Ale jak to robić, gdy się jest truposzem?

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Męska wrażliwość nie ma racji bytu
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

10 XI 2017

Romska społeczność i afrykańscy imigranci we współczesnych Włoszech jako tło dla „coming-of-age story” zagranej przez naturszczyków. Dziś rozmawiamy o wchodzącej na ekrany naszych kin „Ciambrze”, włoskim kandydacie do oscarowej nominacji.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Bogowie w kolorowych kosmolotach
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Homonarodowiec czyta Konstytucję
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Uśmiech zębiczny
— Jarosław Robak

Tegoż autora

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Kadr, który…: Eskadra Stefanottiego rusza do akcji!
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Detektywi z Karaibów
— Konrad Wągrowski

Bogowie w kolorowych kosmolotach
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Pierwszy milion trzeba ukraść
— Konrad Wągrowski

Komiksy i klozety, czyli jedna z najmądrzejszych bajek roku
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.