Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Dobry i Niebrzydki: Męska wrażliwość nie ma racji bytu

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
Romska społeczność i afrykańscy imigranci we współczesnych Włoszech jako tło dla „coming-of-age story” zagranej przez naturszczyków. Dziś rozmawiamy o wchodzącej na ekrany naszych kin „Ciambrze”, włoskim kandydacie do oscarowej nominacji.

Jonas Carpignano
‹Ciambra›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCiambra
Tytuł oryginalnyA Ciambra
Dystrybutor Bomba Film
Data premiery10 listopada 2017
ReżyseriaJonas Carpignano
ZdjęciaTim Curtin
Scenariusz
ObsadaPio Amato, Koudous Seihon, Damiano Amato, Francesco Pio Amato, Iolanda Amato, Patrizia Amato, Rocco Amato, Susanna Amato
MuzykaDan Romer
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiBrazylia, Francja, Niemcy, Szwecja, USA, Włochy
Czas trwania118 min
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Piotr Dobry: Konradzie, znów mamy misję. Na nasze ekrany po cichutku wchodzi „Ciambra”, skromny film europejski, wprowadzany zresztą przez tego samego małego dystrybutora, co polecana przez nas niedawno „Dziewczyna bez rąk”. Zarazem jest to film wyprodukowany przez Martina Scorsesego, nagrodzony na ostatnim festiwalu w Cannes i ustanowiony oficjalnym włoskim kandydatem do nominacji oscarowej. Czy na nią zasługuje? Nie wiem, lista obejmuje 92 tytuły, ale z tych nielicznych, które widziałem, to na pewno szwedzki „The Square”, chilijska „Fantastyczna kobieta”, fiński „Tom of Finland” i południowoafrykańska „Inxeba” zrobiły na mnie większe wrażenie. Ale to nie znaczy, że „Ciambry” nie warto zobaczyć.
Konrad Wągrowski: Zobaczyć warto, ale filmowi nominacji oscarowej nie wróżę. Ma co prawda chwytliwy, uniwersalny temat, porusza ważne problemy współczesności, ale fabularnie nie jest rozbudowany. A Akademia jednak lubi soczyste fabuły. Choć przyznać też muszę, że od jakiegoś czasu w kategorii filmów nieanglojęzycznych przewidzieć decyzje Akademii łatwo nie jest. „Tanna” też nie była bogata w fabułę, a nominacji się doczekała. Ale tu zdecydowało wrażenie egzotyki i odmienności, którego „Ciambra” również nie ma.
PD: Reżyserem filmu jest Jonas Carpignano, Amerykanin włoskiego pochodzenia, urodzony w Nowym Jorku, ale żywo zainteresowany krajem przodków. Carpignano debiutował w pełnym metrażu dwa lata temu dramatem „Mediterranea” o afrykańskich uchodźcach szukających szczęścia właśnie w Italii, wcześniej jednak nakręcił krótkometrażową „Ciambrę”, nagradzaną na festiwalach opowieść o jednej nocy z życia romskiego chłopca we włoskich slumsach. „Ciambra”, o której dziś rozmawiamy, to rozszerzenie tamtego projektu, z tymi samymi aktorami i w tych samych lokacjach. I nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale odnoszę wrażenie, że jeśli już się wie, że to wszystko wyszło z krótkometrażówki, to można się parokrotnie tutaj złapać na odczuciu, że niektóre sceny zostały sztucznie rozciągnięte.
KW: Właśnie dlatego mówiłem o braku fabularnego rozbuchania. Rzeczywiście, kamera skupia się na twarzy głównego bohatera, celebruje jego przemieszczanie się po okolicy, rozbudowuje pozostawiane bez komentarza sceny zbiorowe, co rozciąga film do prawie dwóch godzin.
PD: Mówiąc o przeciąganiu scen, odnosimy się głównie do niewykorzystania potencjału całej historii – w dwóch godzinach dałoby się po prostu zmieścić dużo więcej. Zasadniczo nie mam jednak pretensji do reżysera, bo w kinie zawsze nad fabułę przedkładałem samą wizualność i klimat danego dzieła – a te są niezłe. Carpignano całkiem sugestywnie odwołuje się do włoskiego neorealizmu, kręci z ręki, ma też świetne wyczucie aktorów-naturszczyków – ogląda się to chwilami jak dokument. Ale też, niestety, bez wielkich emocji – i to jest mój największy zarzut wobec filmu.
KW: Ja też mam wrażenie, że zbyt mało poznajemy samych bohaterów, a są ciekawi. To oczywiście może wynikać z faktu zatrudnienia aktorów niezawodowych, którzy generalnie odgrywają samych siebie – reżyser pozwala im na naturalne zachowania, ale nie próbuje im napisać bardziej rozbudowanych ról, bo być może nie ma pewności, czy aktorsko by im podołali. Najwięcej jest więc takich obserwacji – scen zbiorowych, rodzinnych, społeczności lokalnych, grup imigranckich. To buduje klimat, ale nie tworzy więzi z bohaterami.
PD: Jeśli miałbym z czymś porównywać „Ciambrę”, to chyba z „Gomorrą” Matteo Garrone, która analogicznie stanowiła dla mnie świetny paradokument, ale bynajmniej nie wybitny film. „Ciambra” podobnie – zanim na dobre wciągnie (lub nie), to potrafi znużyć, ale przy tym wprawnie oddaje prozaiczną codzienność marginesu społecznego z Kalabrii, gdzie obok siebie żyją Włosi, Romowie i uchodźcy z Afryki. Szczególnie nieprzyjemnie rysuje się tu obraz wspólnoty romskiej, która wymaga od nastoletniego bohatera bezwzględnej lojalności, nawet kosztem zdrady najbliższego przyjaciela spoza kasty. Ale też Carpignano niczego ani nikogo arbitralnie nie osądza – i jest to niewątpliwy plus filmu.
KW: Ja miałem z kolei nieco inne skojarzenie – z „Moonlight”. Nie ma w „Ciambrze” oczywiście wątku odnajdowania tożsamości seksualnej, ale jest też bohater dorastający, który próbuje dostosować się do otaczającego, dosyć brutalnego i bezwzględnego świata.
PD: I podobnie jest to świat mocno zmaskulinizowany, gdzie męska wrażliwość nie ma racji bytu. Chironowi z „Moonlight” udaje się wymiksować z tego świata, bo spotyka mentora w osobie Juana. Pio z „Ciambry” też poniekąd spotyka mentora, choć finalnie nie wpływa to, niestety, na jego los. Większymi autorytetami okazują się brat, ojciec i ścisły, zasklepiony klan.
KW: Niewątpliwym atutem filmu jest to, że twórcy nie próbują niczego idealizować – w społeczności romskiej mamy do czynienia z bezwzględną hierarchią i podległością. Bohaterowie zajmują się kradzieżami i postrzegają to wręcz jako jakąś wersję normalnej kariery zawodowej. Społeczność imigrancka (najczęściej afrykańska, mowa o przybyszach z Ghany i Nigerii), choć chyba ukazana nieco cieplej, działa również na granicy prawa. To nie jest przyjemny świat, nic z tego nie daje nadziei na jakąś normalną drogę życiową, ale jest to jednak też świat niepozbawiony przyjaźni, ciepłych gestów, nawet troski.
PD: „Ciambra” jest też filmem o straconym dzieciństwie i ogólnie dojrzewaniu, inicjacji. Imię takich filmów to oczywiście Legion, ale tutaj bynajmniej nie mamy do czynienia z typową coming-of-age story – nie tylko dlatego, że rzadko widujemy na ekranie społeczność romską. Bohaterem filmu jest bowiem chłopak imieniem Pio portretowany przez naturszczyka Pio Amato, a rodzinę bohatera odgrywa autentyczna rodzina młodego aktora, również zresztą występująca w większości pod prawdziwymi imionami. To bardzo specyficzna sytuacja w kinie fabularnym, nawet tym o zacięciu paradokumentalnym. I choć temperatura filmu, jak mówiłem, jest głównie letnia, to jednak gdy się tak chwilę dłużej zadumać, sprzężenie ekranowej fikcji z pozaekranową rzeczywistością składa się na dość przejmujący obraz obcego nam świata. I być może rzeczony brak większych wrażeń jest poniekąd ceną za uczciwe wyrugowanie stąd spodziewanego melodramatyzmu.
KW: Mówimy o tym braku emocji, ale chyba jednak należy wyróżnić samego głównego bohatera, który dobrze oddaje własne zagubienie w świecie, do którego próbuje dorosnąć. Ciekawe, na ile to zagubienie jest autentyczne.
PD: Na pewno autentycznie wybrzmiewa relacja Pio z Ayivą, uchodźcą z Burkina Faso, granym przez charyzmatycznego aktora z „Mediterranei”, Koudousa Seihona. Świetna jest scena wspólnego oglądania meczu w obozie dla afrykańskich uchodźców – Pio tam wygląda na naprawdę szczęśliwego, w przeciwieństwie do scen z jego domostwa. Z kolei ostatnie spotkanie tej dwójki to bodaj najbardziej dojmujący fragment filmu, przy czy znów – bardzo realistyczny, reżyser nie brnie tu w standardową narrację o rozczulającej przyjaźni międzyrasowej, jakich w postkryzysowym kinie pełno. Miałem tu skojarzenie z wybitnym i wciąż obecnym na naszych ekranach „Po tamtej stronie” Akiego Kaurismäkiego – nie pod względem fabularnym czy tonalnym, bo te są kompletnie inne, lecz dlatego, że te postaci są sobie bliskie bez szczególnego okazywania uczuć. Są sobie bliskie, a zarazem zdystansowane wobec siebie nawzajem – co wynika poniekąd z etosu ich społeczności.
KW: Doskonale wygrywa to jedna scena – w której Ayiva wręcza Pio „dolę” za dostarczony telewizor, odejmując kilka euro. Chłopak się wkurza, nie chce oddać pieniędzy, Ayiva opuszcza go, zostawiając samego w obcym mieście. Po chwili wraca, by poinformować chłopca, że zaraz ucieknie mu pociąg, i znów odjeżdża. Po chwili znów wraca, chłopak oddaje mu pieniądze, wsiada na motor i razem odjeżdżają. Mamy tu i rywalizację w oparciu o surowe reguły złodziejskiego świata, ale mamy też ukrywaną troskę i przyjaźń.
PD: À propos tych lżejszych tonów, to nieco romantyzmu i nostalgii do szarego i ponurego świata bohatera wprowadzają sceny z dziadkiem, który mówi Pio, że „kiedyś, wiecznie w drodze, byliśmy wolni, sami przeciwko całemu światu”. Potem dostajemy też scenę wizyjną, kiedy bohater prowadzony ciemnymi uliczkami przez tajemniczego wierzchowca spotyka dziadka z lat młodości. I muszę przyznać, że wbrew pozorom to się jakoś zgrywa z całością.
KW: A ja miałem jednak zgrzyt z tą sceną, bo moim zdaniem taki mistycyzm nie korespondował z neorealistyczną koncepcją całości. Ale to tylko mały zgrzyt.
PD: A dla mnie jednak była w tym pewna romska poetyckość, która tu pasowała i którą kupuję.
KW: „Ciambra” nie jest filmem w pełni spójnym, w pełni udanym, wypunktowaliśmy jej wady. Ale to solidne kino, podkreślające mocno osobistą perspektywę głównego bohatera, z nieoczywistym zakończeniem. I ten finał, z jednej strony symbolizujący kres drogi bohatera od dzieciństwa do dorosłości, z drugiej, w moim odbiorze, ukazujący cały fatalizm sytuacji Pio, który tak naprawdę nie ma wyboru innej drogi życiowej niż ta narzucona przez otoczenie, ten finał chyba zrobił na mnie najsilniejsze wrażenie.
PD: Pełna zgoda.
koniec
10 listopada 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Mózgi, świeże mózgi
Jarosław Loretz

20 XI 2017

Otóż nie. Dzisiejszy odcinek wcale nie będzie o zombie.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

17 XI 2017

Tydzień temu rozmawialiśmy o włoskim kandydacie do Oscara, dziś czas na czeską propozycję do tej nagrody. Zostało nam więc do omówienia jeszcze około 90 filmów zgłoszonych jako krajowe propozycje do nagrody Akademii Filmowej. A na dziś – „Kobieta z lodu” Bohdana Slamy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Przenośny karmnik
Jarosław Loretz

13 XI 2017

Ponoć najlepszym zabezpieczeniem przed uczuciem głodu jest noszenie wałówki ze sobą. Ale jak to robić, gdy się jest truposzem?

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Homonarodowiec czyta Konstytucję
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Kadr, który…: Eskadra Stefanottiego rusza do akcji!
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Detektywi z Karaibów
— Konrad Wągrowski

Bogowie w kolorowych kosmolotach
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Pierwszy milion trzeba ukraść
— Konrad Wągrowski

Komiksy i klozety, czyli jedna z najmądrzejszych bajek roku
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.