Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
Tydzień temu rozmawialiśmy o włoskim kandydacie do Oscara, dziś czas na czeską propozycję do tej nagrody. Zostało nam więc do omówienia jeszcze około 90 filmów zgłoszonych jako krajowe propozycje do nagrody Akademii Filmowej. A na dziś – „Kobieta z lodu” Bohdana Slamy.

Bohdan Sláma
‹Kobieta z lodu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKobieta z lodu
Tytuł oryginalnyBába z ledu
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery3 listopada 2017
ReżyseriaBohdan Sláma
Scenariusz
ObsadaZuzana Krónerová, Pavel Nový, Daniel Vízek, Václav Neužil, Marek Daniel, Tatiana Vilhelmová, Petra Špalková, Alena Mihulová
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiCzechy, Francja, Słowacja
Czas trwania106 min
Gatunekdramat, komedia, melodramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Piotr Dobry: W zeszłym tygodniu rozmawialiśmy o włoskim kandydacie do nominacji oscarowej, teraz bierzemy na tapet kandydata czeskiego. „Kobieta z lodu” reklamowana jest jako nietypowa komedia romantyczna, ale widzę tu bardziej charakterystyczne dla Bohdana Slámy kino obyczajowe, które mówi o tematach trudnych w sposób relatywnie pogodny, ale też bez stereotypowych dla Czechów absurdu i milusińskości. To niezły film, ale podobnie jak w przypadku „Ciambry” uważam, że nie aż na Oscara.
Konrad Wągrowski: Też tak sądzę. Ale może to wynikać z pewnego zmęczenia materiału – mam wrażenie, że „Kobieta z lodu”, w sumie solidne kino obyczajowe, porusza podobne tematy, o jakich już nieraz w naszym cyklu rozmawialiśmy, a jedyne co ją wyróżnia, to kwestia wplecenia w to ekipy „morsów”. Zapewne jestem zresztą niesprawiedliwy, bo film ma niewątpliwie swe przebłyski, może też zwyczajnie więcej od niego oczekiwałem, ale prawdą jest, że jakoś niespecjalnie Sláma potrafił mną emocjonalnie poruszyć.
PD: Tytułowa bohaterka jest wdową uwięzioną w gąszczu konwenansów i sprowadzoną do roli służebnej względem dorosłych, aczkolwiek niedojrzałych i egocentrycznych synów. Hana powoli emancypuje się dopiero w momencie, gdy los stawia na jej drodze Bronę, samotnego mężczyznę z zespołu morsów. Pod wpływem niespodziewanego uczucia kobieta stopniowo uczy się przezwyciężyć strach przed lodowatą wodą, a także kilka innych barier. I film Slámy wydał mi się najciekawszy właśnie jako portret dojrzałej kobiecości, taka bardziej swojska wersja brazylijskiego „Aquariusa”. Hana nie wykształcenia, błyskotliwości i seksapilu Clary z tamtego filmu, ale podobnie przekonuje siebie samą i nas widzów, że nigdy nie jest za późno na pasję, walkę o własne szczęście, aktywność – również seksualną.
KW: No właśnie, skojarzenie z „Aquariusem”, o którym rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, było silne. Choć przyznać muszę, że sceny pokazujące seks osób po sześćdziesiątce nie są w kinie zbyt częste i należy Slámę pochwalić za odwagę, zwłaszcza że ma się wrażenie, że scena jest szczera i autentyczna, wcale nie idealizowana.
PD: Tak, to świetna scena, naturalistyczna i zarazem rozczulająca. Najmocniejszy punkt filmu.
KW: I wypada dodać, że scena ta jest jednym z punktów kulminacyjnych związku Hany z Broną, także bohaterem dalekim od ideału, a ich relacja również odbiega od wizerunku pięknej miłości odnalezionej w jesieni życia. I to z kolei ja bym uznał za najsilniejszy atut filmu.
PD: Metaforyczny tytuł nietrudno rozgryźć – Hana jest kobietą (a w czeskim oryginale nawet dosadniej – babą) z lodu, bo została niczym Kaj od Andersena emocjonalnie zamrożona. Co prawda wolno jej kochać, ale tylko w ramach ról narzuconych starszym osobom społecznie – jako matka i babka, ale już nie kobieta o potrzebach romantycznych i erotycznych. Podoba mi się ta przewrotność, że wybawieniem od lodu w sercu okazuje się lód ze świata ludzkich morsów, ale zarazem mam wrażenie, że reżyser trochę z tą lodową symboliką szarżuje – jeśli już dokłada problemy z piecem w domu Hany i sceny z synem siedzącym w szaliku przy obiedzie, to mógłby sobie chociaż darować podkreślanie w dialogach, że „w tym domu wiecznie jest zimno”, bo to już wynika z samego obrazu.
KW: Ale przyznać należy, że w wielu scenach widzowi robi się autentycznie zimno i zakładam, że taki był zamiar twórców…
PD: Wrócę do „Ciambry”, bo analogicznie nie mamy tu wielkich emocji, lecz kino społeczne, gdzie reżyser obiera pozycję chłodnego obserwatora, tak jakby ten wszędobylski lód, o którym opowiada, zaważył i na jego podejściu. Tonacja „Kobiety z lodu” jest oczywiście lżejsza i cieplejsza od obrazu romskiej patologii, więc tym bardziej nie obraziłbym się na podkręcenie dramaturgii tu i ówdzie. Tudzież podkręcenie humoru, bo jedna kura z depresją wiosny nie czyni.
KW: Kura była dla mnie elementem irytującym i w sumie jakoś nie mogłem oburzać się na bohaterów, którzy żądali usunięcia jej ze stołu podczas urodzinowego przyjęcia… Dodam jeszcze, że obydwie sceny rodzinnych obiadów są bardzo dobrze poprowadzone i dobrze zagrane, ładnie prezentujące charaktery i motywacje bohaterów, nie unikając gorzkiego humoru. Nie jest to może poziom scen z „4 miesięcy, 3 tygodni, 2 dni”, czy „Sieranevady”, ale w moim odczuciu – solidna reżyserska robota.
PD: Atutem filmu jest też z pewnością rola Zuzany Kronerovej, stałej aktorki Slámy, choć w jego poprzednich filmach, jak „Szczęście”, „Dzikie pszczoły” czy „Mój nauczyciel”, kreująca dotąd drugoplanowe role matek, ciotek czy sąsiadek. Tu gra pierwsze skrzypce i mimo że jej Hana jest teoretycznie antytezą charyzmy – ciepłą i wycofaną gospodynią, to jednak przykuwa uwagę widza, a cały proces jej przemiany wypada przekonująco.
KW: Bo ona po prostu pasuje doskonale do roli takiej lokalnej babci, już dawno po swych najlepszych latach, zmęczonej, zgorzkniałej, szukającej uczucia w związku z byłym alkoholikiem. Ale też można spokojnie uwierzyć w jej kąpiele w lodowatej rzece. Nie ma w niej żadnych upiększeń, żadnego fałszu.
PD: Podsumujmy: „Kobieta z lodu” nie jest filmem przesadnie odkrywczym i porywającym, ale ładnie i empatycznie podejmuje tematy późnej emancypacji oraz systemowej marginalizacji osób starszych. Dodałbym do tego jeszcze zawsze cenny przekaz, że z rodziną często najlepiej wychodzi się na zdjęciu, a prawdziwe więzi nie muszą być determinowane przez geny. Na pewno warto się wybrać.
koniec
17 listopada 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Chwała na wysokości?
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

15 XII 2017

W wigilijnym nastroju (który pryśnie, gdy zaczniemy się kłócić) sięgamy dziś po wigilijny film. „Cicha noc” Piotra Domalewskiego od kilku tygodni na naszych ekranach, ale teraz jest dobry czas by porozmawiać o tegorocznym laureacie Złotych Lwów w Gdyni, którego akcja obejmuje jeden wieczór 24 grudnia.

więcej »

Z filmu wyjęte: Nasi u nas
Jarosław Loretz

11 XII 2017

Nasze kino na ogół stroni od fantastyki. Bywa jednak, że drobne odniesienia do niej znajdują się w zupełnie niespodziewanych miejscach.

więcej »

Polecamy

Chwała na wysokości?

Dobry i Niebrzydki:

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Do kina marsz: Listopad 2017
— Esensja

Z tego cyklu

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Poczuć się jak dziesięciolatek
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Orlen Cinergia 2017: Na własną rękę
— Konrad Wągrowski

Orlen Cinergia 2017: Długi film o umieraniu
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Orlen Cinergia 2017: Kino drogi po rosyjsku
— Konrad Wągrowski

Ekscentryczny wypoczynek w egzotycznej scenerii
— Konrad Wągrowski

Orlen Cinergia 2017: Niemieccy kowboje i bułgarscy Indianie
— Konrad Wągrowski

Orlen Cinergia 2017: Ludzie na skraju załamania nerwowego
— Konrad Wągrowski

Hercules Poirot w szarej strefie moralności
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.