Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Nie tylko Indy. Złota dziesiątka kina przygodowego

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Indy, Indy, Indy – ze wszystkich stron atakuje nas Indiana Jones. Ale my chcemy na chwilkę oderwać się od tej postaci i przypomnieć, że nie samym archeologiem żyje kino przygodowe. Zapoznajcie się więc z naszą propozycją: 10 klasycznych filmów przygodowych, które po prostu trzeba znać.
Kino przygodowe jest pojęciem tak szerokim, że niezwykle trudno jest zamknąć je w jakichś konkretnych ramach czy opisać ścisłą definicją. Czy „Gwiezdne wojny” nie są filmem przygodowym? A „Władca pierścieni”? „Lawrence z Arabii”? „Toy Story”? „Trzej muszkieterowie”? Oczywiście, że są. Dziś jednak musimy przyjąć pewne założenia, bo w innym wypadku wybór zaledwie 10 produkcji byłby niemożliwy. Zostawiamy więc kino płaszcza i szpady, filmy sandałowe, wojenne, fantasy i science fiction, koncentrując się na tych, w których tłem dla przygody będzie egzotyczna sceneria, podróże, wyprawy i odkrycia. Kino pirackie – z jednym (małym) nietypowym wyjątkiem – wykluczyliśmy z prostego powodu: pisaliśmy bowiem o nim obszernie w tekście „Hej ho i butelka rumu!”.
Nie twierdzimy, że nasza lista to absolutnie najlepsza dziesiątka filmów przygodowych, prawdziwy kanon takiego kina. To po prostu 10 pozycji, które lubimy i uważamy za znaczące dla gatunku. Zapoznajcie się z naszym wyborem.
1) TARZAN – CZŁOWIEK MAŁPA (Tarzan the Ape Man, 1932, reż. W. S. Van Dyke)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Postać Tarzana – syna lorda Greystoke’a, który wychował się wśród małp w afrykańskiej dżungli – stworzył klasyk powieści przygodowej i fantastycznej, Edgar Rice Burroughs. Po raz pierwszy człowiek-małpa pojawił się na ekranie kinowym w 1918 roku, jednak do historii przeszła wersja z 1932 roku, w której w tytułową postać wcielił się Johnny Weismuller. Rola Tarzana przyniosła temu (pochodzącemu z Austro-Węgier) pływakowi i aktorowi światową sławę. Przyćmiła nawet jego osiągnięcia sportowe – pięć złotych medali na igrzyskach olimpijskich i niezliczoną wręcz ilość rekordów świata. W człowieka-małpę Weismuller wcielał się dwunastokrotnie, tworząc niezapomniany duet z piękną Maureen O’Sullivan. Od pływaka nie wymagano wielkich zdolności aktorskich (najczęściej powtarzana przezeń kwestia brzmiała: „Ja Tarzan, ty Jane”); miał jedynie znakomicie pływać, skakać po drzewach i rozpalać namiętności, w czym wydatnie pomagał aktorowi nad wyraz skąpy strój. Pierwszy film o Tarzanie zdefiniował kino przygodowe z Afryką w tle oraz doczekał się dziesiątek kontynuacji i naśladownictw. Jedną z tych ostatnich była (oparta na komiksie) trzynastoczęściowa seria o niejakim Jungle Jimie. Co ciekawe, w postać tę wcielił się… Johnny Weismuller. Po raz pierwszy w tym samym roku (1948), w którym ostatni raz zagrał Tarzana.
Sebastian Chosiński
2) KING KONG (1933, reż. Merian C. Cooper i Ernest B. Schoedsack)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
„Tarzan” rozpoczął wielką ekspansję człekokształtnych na ekrany kin. Próbując przebić wielki kasowy sukces człowieka-małpy, konkurujące z MGM studio RKO rok później stworzyło King Konga – gigantycznego goryla, zamieszkującego fikcyjną Wyspę Czaszki. Wieść o monstrum przyciągnęła na wyspę amerykańską ekipę telewizyjną. Na miejscu sytuacja wymknęła się jednak spod kontroli: tubylcy porwali bowiem aktorkę towarzyszącą ekipie, aby ofiarować ją Kongowi. Małpa zamiast piękność ową skonsumować, zakochała się w niej i tym samym weszła na równię pochyłą. Filmowcy, chcąc ratować przyjaciółkę, odurzyli stwora, zapakowali na statek i wywieźli do Nowego Jorku, by wystawić go na widok publiczny. Bestia ucieka jednak z niewoli i zaczyna demolować miasto… Film zachwycał głównie animacjami i efektami specjalnymi, za które odpowiadał Willis O’Brien. Dość powiedzieć, że model Konga miał w rzeczywistości zaledwie 45 cm, był więc mniej więcej wzrostu… serialowego kosmity Alfa. Na ekranie przerażał jednak jak nikt dotąd (może za wyjątkiem Frankensteina).
Sebastian Chosiński
3) AFRYKAŃSKA KRÓLOWA (African Queen, 1951, reż. John Huston)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Plan powstawania „Afrykańskiej królowej” przypominał jedną wielką imprezę… albo jeden wielki szpital. Humphrey Bogart przez cały okres kręcenia zdjęć w afrykańskiej dżungli odżywiał się fasolką i szparagami, popijąc je hektolitrami szkockiej whisky. Ale jedynego w swojej karierze Oscara dostał właśnie za ten film. John Huston nie mógł sobie dać rady z lokalnymi chorobami, na które zapadła niemal cała ekipa, dlatego zatrudnił miejscowych, żeby pomogli filmowcom. Większość z nich nie przyszła sądząc, że Amerykanie są kanibalami. Ale to dzięki kręceniu tego filmu Huston stał się bohaterem „Białego myśliwego, czarnego serca” Clinta Eastwooda. Katherine Hepburn, ostro krytykująca obficie zakrapiany styl pracy nad filmem (w wykonaniu Bogarta i reżysera), w akcie protestu ostentacyjnie piła samą wodę. Po jej spożyciu aktorka nabawiła się dyzenterii, a potem napisała swoją relację z planu o wiele mówiącym tytule „Kręcenie „Afrykańskiej królowej” lub jak pojechałam do Afryki z Bogie’m, Bacall i Hustonem i omal nie oszalałam”. Spektakularna wyprawa do dzikiej dżungli towarzysząca powstaniu filmu dostarczyła tylu rewelacji, że zaskakuje, jak w ogóle udało się dokończyć tę produkcję - a przecież, mimo setek anegdot, „Afrykańską królową” unieśmiertelniły przede wszystkim wartości filmowe. Postacie, znane z szeregu podobnych produkcji, Bogart i Hepburn obdarzają życiem nie tylko dzięki szlachetnemu aktorstwu. On, grając cynicznego lekkoducha, sam był już mocno przeżarty nałogami i chorobami, które poorały twarz łowcy przygód, Charliego Allnuta. O niej od początku zdjęć krążyły plotki, że jest do roli upartej starej panny w przygodówce zbyt sztywna. Mimo to można „Afrykańską królową” oglądać wpatrując się tylko w tę dwójkę, nie zauważywszy doskonale poprowadzonej akcji, błyskotliwego humoru, a nawet tandetnego zakończenia.
Urszula Lipińska
4) 20 TYSIĘCY MIL PODMORSKIEJ ŻEGLUGI (20000 Leagues Under the Sea, 1954, reż. Richard Fleischer)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Kanoniczna ekranizacja jednego z najciekawszych i najważniejszych dzieł Juliusza Verne’a. W szczegółach dość wierna, z jedną podstawową zmianą w stosunku do oryginału – kapitan Nemo dysponuje już w XIX wieku energią jądrową, a „Nautilus” jest tu okrętem atomowym. Poza tym to jedna z najbardziej wystawnych produkcji Disneya – kino wysokobudżetowe, efektowne, z rozmachem; po dziś dzień doskonale się ten film ogląda. Ciekawe tylko, że zamiast obu głównych bohaterów – Jamesa Masona jako kapitana Nemo i Paula Lukasa w roli profesora Arronaksa – zapamiętujemy przede wszystkim Petera Lorre’a jako służącego Conseila i oczywiście samego Kirka Douglasa w roli impulsywnego harpunnika Neda Landa. Choć i tak najbardziej w pamięć zapada wielka kałamarnica…
Konrad Wągrowski
5) W 80 DNI DOOKOŁA ŚWIATA (Around the World in 80 Days, 1956, reż. Michael Anderson)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Słynna powieść Juliusza Verne’a aż się prosi o ekranizowanie – dreszczyk emocji związany z zakładem pana Fogga, sporo zwrotów akcji, mnóstwo egzotycznych plenerów i szczypta humoru. I rzeczywiście tak było: filmów wiernie przenoszących książkę na ekran, parodiujących ją lub jedynie nawiązujących do pomysłu Verne’a – w różnych formach: od filmu kinowego, przez seriale telewizyjne, po animacje – pojawiło się co najmniej kilkanaście. Od wersji czarno-białej z roku 1919 po współczesną z gwiazdorską obsadą z Arnoldem Schwarzeneggerem na czele (co oczywiście o niczym nie świadczy, a wręcz przeciwnie – film jest, delikatnie mówiąc, mierny). Pamięta się jednak przede wszystkim film z 1956 r., i to wcale nie dlatego, że zdobył aż 5 Oscarów i jest często powtarzany w telewizji. „W 80 dni dookoła świata” z Davidem Nivenem to po prostu kwintesencja Wielkiej Przygody i znakomita rozrywka. Świetny Niven w roli dystyngowanego, choć wcale nie zimnego Anglika (zresztą to akurat zawsze wychodziło mu dobrze) i równie udany Mario „Cantinflas” Moreno jako jego żywiołowy służący dodają tej ekranizacji mnóstwo humoru i stanowią jej największą siłę. Nie muszą jednak filmu wcale „ciągnąć”, o nie! Lot balonem (z przygodami), atak Indian na pociąg, piękna wdowa ratowana z pogrzebowego stosu… mroźne Alpy, indyjska dżungla, dzikie stepy zachodniej Ameryki… Pędzą bohaterowie, by zdążyć przed wyznaczonym terminem, i pędzą wydarzenia. Co prawda może już nie tak szybko jak dawniej, bo zmieniła się nasza perspektywa (przyzwyczajona jeśli nie do montażu zwanego szumnie „a’la MTV”, to przynajmniej do tempa dyktowanego przez przygody Indiany Jonesa). A jednak obraz sprzed 50 lat broni się nie tylko jako komedia, ale też jako rasowy film przygodowy. W końcu nawet Indiana, choć w poszukiwaniu Arki Przymierza przebył cztery kontynenty, nie objechał całego świata – a Phileas Fogg owszem. I jego przygody były emocjonujące nawet bez spadających kamieni, antycznych fotokomórek, wylatujących ze starej skrzyni duszków czy dziwacznie pomalowanych Hindusów.
Jakub Gałka
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Chwała na wysokości?
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

15 XII 2017

W wigilijnym nastroju (który pryśnie, gdy zaczniemy się kłócić) sięgamy dziś po wigilijny film. „Cicha noc” Piotra Domalewskiego od kilku tygodni na naszych ekranach, ale teraz jest dobry czas by porozmawiać o tegorocznym laureacie Złotych Lwów w Gdyni, którego akcja obejmuje jeden wieczór 24 grudnia.

więcej »

Z filmu wyjęte: Nasi u nas
Jarosław Loretz

11 XII 2017

Nasze kino na ogół stroni od fantastyki. Bywa jednak, że drobne odniesienia do niej znajdują się w zupełnie niespodziewanych miejscach.

więcej »

Polecamy

Chwała na wysokości?

Dobry i Niebrzydki:

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Ranking na premierę: Najlepsze filmy o I wojnie światowej
— Urszula Lipińska, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Kroniki O’Connellów
— Przemysław Pieniążek

Kino zmumifikowane
— Jakub Gałka

Tegoż twórcy

Za wysoko
— Jarosław Robak

Uwaga, gleba
— Jakub Gałka

Esensja ogląda: Luty 2013 (Kino)
— Miłosz Cybowski, Gabriel Krawczyk, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski

Kac Atlanta
— Michał Kubalski

Plastikowe żołnierzyki
— Ewa Drab

Gdzie są sutki Angeliny Jolie?
— Agnieszka Szady

Bruce wszechmogący
— Przemysław Ćwik

Jankes na Wojnie Stuletniej
— Jarosław Loretz

Film przywracający wiarę
— Konrad Wągrowski

Pójdź, przyjacielu, wąpierza będziem łowić...
— Marcin Łuczyński

Tegoż autora

Poczuć się jak dziesięciolatek
— Konrad Wągrowski

Wielka stopa i wtopa
— Jarosław Loretz

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

Wężogator voodoo
— Jarosław Loretz

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

Ekscentryczny wypoczynek w egzotycznej scenerii
— Konrad Wągrowski

Hercules Poirot w szarej strefie moralności
— Konrad Wągrowski

Doroczna rozrywka w tanim stylu
— Jarosław Loretz

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.