Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Kino zmumifikowane

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 »
O mumiach na srebrnym ekranie, czyli co ma wspólnego Christopher Lee z Poszukiwaczami Zaginionej Dupy i dlaczego Boris Karloff nie stworzył kanonicznego wizerunku obandażowanego potwora.
Staroegipski kapłan Imhotep zostaje ożywiony, gdy jeden z członków archeologicznej ekspedycji odczytuje nad jego mumią starodawne zaklęcie. Imhotep ucieka na wolność, by szukać reinkarnacji swojej dawnej kochanki, księżniczki Ankh-Su-Namun. Jego celem jest odnaleźć współczesne wcielenie, zmumifikować i uczynić swoją. Celem kobiety i archeologów, którzy odnaleźli mumię - przetrwać…
Film nakręcony w 1932 roku1) w wytwórni Universal, znanej już z doskonale przyjętych „Draculi” i „Frankensteina”, zainspirowany był ciągłą popularnością Egiptu i jego historii. Fala zainteresowania przybrała na sile szczególnie po otwarciu grobowca Tutenhamona w 1922 roku i klątwie (nazywanej też często „tragicznymi zbiegami okoliczności”) ciążącej nad jego odkrywcami. „Mumia” była też naturalnym wykorzystaniem popularności Borisa Karloffa po roli we „Frankensteinie” i w ogóle mody na horror. Charakteryzacja tytułowego bohatera trwała 6 godzin, a uwalnianie aktora od kilogramów gumy i bandaży kolejne dwie. Dla Karloffa było to o tyle irytujące, że w pełnym „rynsztunku” grał zaledwie kilka scen, przez większość filmu pozostając w lekkim tylko makijażu. Efektem była jednak niezapomniana kreacja i rysy aktora widoczne równie doskonale jak we „Frankensteinie”, co wpłynęło na ugruntowanie pozycji Karloffa jako aktora specjalizującego się w rolach potworów.
„Mumia” wytyczyła kolejną istotną ścieżkę w historii horroru – doczekała się wielu (pseudo)kontynuacji, (pseudo)remake′ów, parodii i była często cytowana w popkulturze. Imhotep i jego zmumifikowani następcy byli jedynymi słynnymi potworami, których popularność zbudowało kino – Frankenstein, Dracula czy operowy Upiór były znanymi postaciami literackimi, a Wilkołak od dawna tkwił w masowej wyobraźni dzięki mitom i legendom. Mumia i starożytny Egipt były natomiast przez pewien czas zapomniane i dopiero na początku XX wieku zostały odkryte na nowo – między innymi dzięki filmowi Karla Freunda. Oczywiście w „Mumii” było też wiele podobieństw do poprzednich produkcji i wykorzystywania utartych schematów. Mumia, podobnie jak wiele innych postaci z horrorów, jest jednocześnie potworem i postacią tragiczną – morduje, ale jej działania napędza miłość (zresztą „zbrodnia”, za którą skazano Imhotepa na wieczną nieśmiertelność, miała miejsce także z powodu miłości).
Co najciekawsze, mimo wielkiego wkładu w kina i znakomitej opinii po latach, to nie „Mumia” stała się wzorem dla późniejszych filmowców, a przynajmniej nie bezpośrednio. I to wcale nie dlatego, że nie była pierwszym filmem o egipskich mumiach – bo na pewno była pierwszym aż tak istotnym. Ale były też inne: Już w 1901 roku pojawił się film „The Haunted Curiosity Shop”, gdzie owinięta bandażami mumia skrywająca starożytnego Egipcjanina była jednym z pobocznych bohaterów. Za pierwszy film stricte o mumii uważa się „Le Momie du Roi” – krótki, niemy francuski film z 1909 roku, opowiadający, zgodnie z tytułem, o wskrzeszeniu mumii króla Ramzesa. W kolejnych latach mumie pojawiały się jako bohaterowie lub rekwizyty w kinematografiach różnych krajów, choć tytuły takie jak „Le Roman de la Momie” (Francja, 1910), „Wanted, a Mummy” (GB, 1910), „The Mummy” (USA, 1911), „Mumiens Halsbind” (Dania, 1915) czy „Das Ratsel der Sphinx” (Niemcy, 1921) są raczej zapomniane. Ciekawe jest natomiast to, że wizerunek ówczesnego stwora w bandażach odbiegał od powszechnego dziś wyobrażenia. Mumia była często jedynie postacią ze snu („The Mummy” 1911) czy rekwizytem wywołującym sen-wizje przenoszące w czasy starożytnego Egiptu („Le Roman de la Momie”; „The Perils of Pork Pie”, GB, 1916). Bardzo często głównym tematem filmu była miłość, a wskrzeszona mumia okazywała się piękną księżniczką („When Soul Meets Soul”, USA, 1912; „The Mummy”, USA, 1911; „Le Roman de la Momie”; „The Dust of Egypt”, USA, 1915). Innym znowuż razem mumia była rekwizytem w jakiś sposób sprzyjającym rozwiązaniu miłosnych problemów – na przykład wkupienia się w łaski ojca-archeologa („The Egyptian Mummy”, USA, 1914). Nie brakło też oczywiście zwykłych śmiertelników owijających się w kilometry bandaży - najczęściej by kogoś przestraszyć („The Mummy”, GB, 1912; „When the Mummy Cried for Help”, USA, 1915; „His Majesty, Bunker Bean”, USA, 1925)
Pierwszym filmem niejako definiującym kanoniczną fabułę filmów o egipskich mumiach był „The Vengeance of Egypt” (Francja, 1912), opowiadający o odkryciu grobowca przez wojska Napoleona Bonaparte. Jeden z żołnierzy kradnie pierścień w kształcie skarabeusza z palców mumii, co uruchamia klątwę i powoduje ciąg mniej lub bardziej przypadkowych zgonów dotykających kolejnych posiadaczy pierścienia. Gdy w końcowej scenie pierścień zostaje zwrócony zmumifikowanemu właścicielowi, jego oczy świecą przez chwilę nienaturalnym blaskiem. Za tym filmem poszły kolejne: „The Wraith of the Tomb” (GB, 1915) o duchu egipskiej księżniczki przeszukującym Londyn w poszukiwaniu swojej zmumifikowanej ręki czy „Die Augen der Mumie Ma” (Niemcy, 1918) o klątwie ciążącej nad grobowcem królowej Ma.
„Mumia” z Borisem Karloffem „dopieściła” schemat i nadała mu ostateczny kształt. Była tam i ekspedycja naukowa do grobowca, było przypadkowe i głupie obudzenie mumii, była też osobista – a nie w postaci klątwy i tajemniczych wypadków – zemsta tej ostatniej. Sam Imhotep wciąż jednak nie był tą postacią, którą wyobrażamy sobie dzisiaj słysząc słowo „mumia”. Obandażowany potwór pojawia się tylko w początkowej scenie, podczas gdy później ożywiony kapłan wygląda niczym zwykły człowiek. Siła filmu brała się raczej z dobrze stworzonego nastroju grozy czerpiącego z niemieckiego ekspresjonizmu, z odwołań do popularnej klątwy Tutenhamona, z wprowadzenia elementów magicznych czy – jak dopatrzyli się niektórzy – z sugerowania nekrofilii. No i przede wszystkim intrygował sam motyw istoty powracającej zza grobu – zawsze nośny i zawsze straszny.
Mumia jako niezbyt rozgarnięty, niemy, powolny i niezdarny – często powłóczący jedną nogą – potwór pojawiła się po raz pierwszy w kolejnym filmie wytwórni Universal - „Ręce mumii” z 1940 roku. Wykorzystujący wiele zdjęć z oryginalnej „Mumii” obraz opowiadał też podobną historię. Ekspedycja archeologiczna zdobywszy starożytną wazę wskazującą miejsce ukrycia krypty odsłania grobowiec księżniczki Ananka. Egipscy robotnicy, widząc odkopaną kryptę, uciekają, a archeolodzy zaczynają być nękani przez mumię Kharisa – wysłaną przez pewnego kapłana, by wymordowała ludzi bezczeszczących grobowiec. Do stworzenia kanonicznego wizerunku mumii zabrakło właściwie tylko jednego elementu – grający tę rolę Tom Tyler był, podobnie jak Karloff, doskonale rozpoznawalny pod bandażami, co niwelowało trochę efekt grozy.
W kolejnych filmach, luźnych sequelach (czasem będących tylko inną wersją tej samej historii, w których pojawiały się nawet postacie w poprzednich odcinkach zabite) „Ręki…” zmieniono koncepcję. Lon Chaney Jr., kolejna po Karloffie gwiazda kina grozy2), zamiast uciążliwego makijażu używał maski (co nie wykluczyło wielogodzinnego owijania bandażami), która ukrywała jego rysy twarzy a mumię czyniła bardziej bezosobową. W „Grobowcu Mumii” (1942) Kharis wraz z kapłanem Mehmetem podróżuje (po 30 latach od czasów „Ręki Mumii”) do Ameryki, by dokonać zemsty na tych, którzy zbezcześcili grobowiec Ananki. Pojawiają się wspomniane wcześniej cudowne zmartwychwstania, brak dbałości o wiek aktorów i w ogóle fabuła mająca z logiką niewiele wspólnego. Wszystko to spowodowało, że „Grobowiec Mumii” – podobnie zresztą jak „Ręka mumii” – został przyjęty chłodno przez widzów i kiepsko wspominany przez samych twórców. Lon Chaney narzekał na niewygodną charakteryzację właściwie uniemożliwiającą granie, na idiotyczne założenia i kiepski scenariusz3).
Bodaj jeszcze gorsze były kolejne dwie odsłony. W „Duchu mumii” (1944) Kharis znów grasował po Nowej Anglii, będąc – znów – sterowanym przez złowieszczego kapłana. Oczywiście fakt, że w poprzednich dwóch filmach Kharis został zniszczony w płomieniach, nie miał wielkiego wpływu na fabułę kontynuacji. Nakręcona w tym samym roku (co, wraz z pogmatwanymi fabułami, powoduje po 60 latach niepewność co do kolejności filmów) „Klątwa mumii” opiera się na właściwie identycznym schemacie. Znów jest morderczy Kharis, znów są poszukiwania duszy Ananki wcielonej we współczesną kobietę, znów mumia na końcu ginie, znów wykorzystuje się wiele scen z poprzednich filmów. Znów jest to film niekoniecznie wart zapamiętania.
[1] 2 3 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

11 VIII 2017

Nie nadążamy już trochę za kolejnymi rebootami „Spider-Mana” i tak w sumie to kolejnego spodziewamy się za jakiś rok. Na razie jednak wygląda na to, że było warto do Pająka wracać, bo „Homecoming” to kawał dobrej rozrywki.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Cezar - szympans, który został Mojżeszem
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

4 VIII 2017

Film SF, wojenny, western czy kino biblijne? „Wojna o Planetę Małp” kończy trylogię prequeli klasycznego filmu Franklina J. Schaffnera z 1968 roku, a krytycy twierdzą dziś, że to jedna z najlepszych trylogii SF ostatnich lat – nie mogliśmy więc jej pominąć w naszych dyskusjach.

więcej »

Do kina marsz: Sierpień 2017
Esensja

2 VIII 2017

Zapraszamy do przeglądu najciekawiej wyglądających zapowiedzi filmowych na sierpień 2017.

więcej »

Polecamy

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk

Dobry i Niebrzydki:

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (2)
— Jakub Gałka

Kroniki O’Connellów
— Przemysław Pieniążek

Nie tylko Indy. Złota dziesiątka kina przygodowego
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Jakub Gałka, Urszula Lipińska, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Marcin Łuczyński

Mumia powraca… z niczym
— Michał Chaciński

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Listopad 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Alicja Kuciel, Patrycja Rojek

Plastikowe żołnierzyki
— Ewa Drab

Latający cyrk
— Bartosz Sztybor

Niewidoczny POPiS reżysera
— Łukasz Kustrzyński

Film przywracający wiarę
— Konrad Wągrowski

Pójdź, przyjacielu, wąpierza będziem łowić...
— Marcin Łuczyński

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ludzie jak krewetki
— Jakub Gałka

Katana zamiast pazurów
— Jakub Gałka

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.