Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Wojny klonów: 10 najlepszych scen nowych „Gwiezdnych wojen”

Esensja.pl
Esensja.pl
Marcin Osuch, Konrad Wągrowski
Poznaliście już 10 powodów, dla których można uznać, że wynoszenie na piedestał i idealizowane starej trylogii nie jest w pełni rozsądne. Teraz przypomnijcie sobie, że i nowa trylogia miała swoje chwile chwały.
1. Sith vs. 2 × Jedi („Mroczne widmo”)
Powiedzmy to sobie szczerze – po seansie „Mrocznego widma” przynajmniej z jednego powodu nie czuliśmy nieodpartej potrzeby zażądania zwrotu za bilety i przynajmniej pod jednym względem czuliśmy niekwestionowaną przewagę nowego filmu nad starą trylogią. Chodzi oczywiście o pojedynek Obi-Wana i Qui-Gona z Darthem Maulem na Naboo. Właściwie wszystko w tym pojedynku jest doskonałe. Zaczyna się od klimatycznej sceny, gdy Jedi spotykają Maula (jedną z nielicznych przecież w pełni udanych postaci nowej trylogii), a on, waląc po oczach swą charyzmą, uruchamia miecz… o dwóch ostrzach! A potem mamy najbardziej efektowny, dynamiczny, o najładniejszej choreografii pojedynek w historii sagi. Co więcej – tym razem ci dobrzy walczą dwóch na jednego, co jak dla mnie dobrze świadczy o rozsądku i pragmatycznym podejściu Jedi do swoich spraw. Jedyne, co nam przeszkadza do końca delektować się tą walką, to te nudne przerywniki z bitwy na Naboo i ataku na centrum dowodzenia Federacji Handlowej…
2. Bomba soniczna („Atak klonów”)
Na początku wydawało się, że szlag trafił nagłośnienie w kinie i obejrzenie drugiej połowy filmu stanie pod znakiem zapytania. Potrzebna była chwila, aby zrozumieć, że Jango Fett użył specyficznego rodzaju broni, bomby sonicznej. Trzeba przyznać specom z ILM, że znają się na rzeczy, gdyż wpadli na pomysł genialny w swej prostocie. Najpierw widzimy eksplozję i rozchodzącą się falę uderzeniową, a dopiero po chwili dochodzi do nas dźwięk. Można się zastanawiać nad kwestią, czy warto posiadać broń przydatną raczej rzadko (pas asteroid) i rażącą tylko w jednej płaszczyźnie. Ale po co, skoro robi niezłe wrażenie na widzu i jest chyba jedną z niewielu scen, która pozostaje w pamięci na dłużej. Zresztą cała sekwencja pościgu oraz walki pomiędzy Obi-Wanem i Jango Fettem w pierścieniu asteroid otaczającym Geonosis jest godna uwagi. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że to najlepsza scena walki w przestrzeni kosmicznej w „nowej” trylogii.
3. Gunganie we mgle („Mroczne widmo”)
Sam pomysł z postawieniem naprzeciwko bojowych robotów armii tradycyjnych wojowników nie był taki zły. Ale za nadanie im kształtu długouchych mopsów Lucas zasłużył na wyrok dziesięciu lat pisania scenariuszy dla latynoskich telenowel. Jednak Gunganie mają swoje pięć… sekund. Te pięć sekund, to moment ich wyjścia ku swemu przeznaczeniu na wierzchowcach rodem z komiksów Loisela, pośród oparów mgły. Mgła i majestatyczne ruchy ledwo widocznych jeźdźców robią niezwykłe wrażenie, a że za chwilę cały nastrój szlag trafi, bo zobaczymy armię przypominającą hippisów w dzwoniastych dżinsach? Nauczmy się doceniać dobre sceny, tak szybko się kończą.
4. Mimo to przechodzą! („Mroczne widmo”)
To było na samym początku, zanim jeszcze zorientowaliśmy się, co tak naprawdę Lucas zrobił z legendą, którą sam stworzył. Jeszcze wierzyliśmy w Jedi i ich niezwykłe moce, wierzyliśmy, bo wiedzy z „pierwszej” trylogii było niewiele. A otwierająca scena „Mrocznego widma” tę wiarę w potęgę Jedi potwierdziła w pełni. Zakapturzeni, pewni siebie, budzący respekt. Przerażenie i strach wicekróla Federacji Handlowej i jego pomagiera były jak najbardziej autentyczne, a dialogi jedne z bardziej zapadających w pamięć:
– Oszalałeś? Nie pójdę tam gdzie jest aż dwóch Jedi.
albo
– Czy spotkałeś już Rycerza Jedi?
– Nie, ale… Zabezpieczyć mostek!
W tej scenie Lucasowi udało się przenieść całą otoczkę tajemnicy, jaka w „starej” trylogii towarzyszyła Rycerzom. Byli tutaj taką samą legendą, jak dla Luka Skywalkera, zanim cały ten niezwykły klimat szlag trafił przez szkoły dla Jedi, przedszkola dla Jedi i inne takie.
5. „Jedi business” („Atak klonów”)
Hayden Christensen nie był najmocniejszym punktem obsady, ale parafrazując słowa Lei „miewał swoje momenty, rzadko, ale miewał”. Do takich chwil należała ta z pogoni za Zam Wessel (po nieudanym zamachu na Amidalę), gdy wraz z Obi-Wanem wpadają do czegoś na kształt baru lub klubu. Niezdrowe zainteresowanie gawiedzi obecnością zakapturzonych mnichów przyszły Darth Vader pacyfikuje słowami „Jedi business”. Krótko, zwięźle, efekt jest natychmiastowy i na sekundę nawet Christensen nie był taki drewniany jak przez większość filmu.
6. Zajawka „Mrocznego widma”
Czekaliśmy na to 20 lat! I wreszcie się doczekaliśmy! Zachwytom nie było końca, oglądaliśmy to dziesiątki razy, analizując szczegółowo każdą scenę. „Mroczne widmo”? No, niezupełnie… Zapowiedź „Mrocznego widma”, czyli po polsku mówiąc, trailer. Nie skłamiemy, gdy stwierdzimy, że była to jedna z najlepszych zajawek w historii… zajawek. Może nie ta pierwsza, choć oczywiście słowa „Każde pokolenie ma swoją legendę. Każda podróż ma pierwszy krok. Każda saga ma swój początek.” musiały robić wrażenie. Na kolana rzucił nas drugi trailer, koncentrujący się nie na młodym Anakinie, lecz na geopolityce. On był po prostu mroczny! Nic łopatologicznego, same sugestie. Będą bitwy kosmiczne i lądowe, będą rycerze Jedi i Sithowie, i piękne walki na miecze. Będzie wielkie zagrożenie i bohaterskie czyny. Będzie wielkie Zło: „W końcu ujawnimy się Jedi! W końcu będziemy mieli naszą zemstę!”. A przede wszystkim – jaki to wszystko miało epicki oddech! No i Jar-Jar pojawiał się tylko na pół sekundy…


7. Rozkaz 66 („Zemsta Sithów”)
Najbardziej emocjonalna scena nowej trylogii i chyba spośród tych, o których wiedzieliśmy, że muszą się pojawić, scena co najmniej dorównująca oczekiwaniom. Bezwzględna egzekucja rycerzy Jedi przez armię klonów robiła duże wrażenie z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że oglądaliśmy w kilku prostych scenach zagładę starej Republiki. Po drugie – bo całym sercem byliśmy po stronie tych zdradzanych, złapanych w pułapkę i tak niesprawiedliwa śmierć musiała budzić sprzeciw. Po trzecie – bo egzekucji dokonywali ci, którym do tej pory przecież kibicowaliśmy w wojnie z separatystami. Wreszcie w tej scenie dojrzeliśmy całe zło, jakie niósł ze sobą przyszły Imperator.
8. Marsz klonów („Atak klonów”)
Ładna, symboliczna scena. Po zwycięskiej bitwie na Geonosis (bitwie zacnej, choć ustępującej tej na Hoth, więc do zestawienia się nie załapała), obserwujemy początek wojen klonów. Duże zastępy żołnierzy wmaszerowują w zwartym szyku na pokład transportowca (chyba kolejna inspiracja Lucasa twórczością Leni Riefenstahl i Fritza Langa). To w zasadzie ci dobrzy, armia wspierająca naszych bohaterów, broniąca Republiki. Ale w pewnym momencie muzyczny motyw przewodni zmienia się w coś coraz bardziej zbliżonego do słynnego Marszu Imperialnego. I wtedy przypominamy sobie, że to nie armia obrońców demokracji, lecz zalążek sił przyszłego Imperium.
9. Sztuczki z Mocą („Mroczne widmo”)
Jest taki moment w „Mrocznym widmie”, przy którym nawet najbardziej zagorzali zwolennicy „starej” trylogii (a tym samym przeciwnicy „nowej”) się uśmiechną. Scena, gdy Qui-Gon próbuje wykorzystać Moc w negocjacjach z Wattoo jest zabawna sama w sobie oraz stanowi bezpośrednie, a zarazem przewrotne nawiązanie do epizodów IV i VI. Ciekawie wypada bezradność mistrza Jedi w zderzeniu z twardym kupieckim podejściem do życia. Cóż, możliwości Mocy kończą się tam, gdzie zaczynają pieniądze.
10. Opowieść kanclerza („Zemsta Sithów”)
Kanclerz Palpatine, znany niektórym jako Darth Sideous, spędza wraz ze swym przyjacielem, uznanym rycerzem Jedi, Anakinem Skywalkerem wieczór w operze. Dziwnym trafem rozmowy schodzą na tematy śmierci – i wtedy kanclerz zaczyna snuć opowieść o mądrym Darthcie Plagueisie, który dzięki Ciemnej Stronie posiadł umiejętność przeciwstawienia się śmierci, ale został zabity przez swego ucznia. Słyszymy wreszcie coś nieoczywistego, rzucającego odrobinę nowego światła na postać Palpatine’a, być może pokazującego jego nieznaną przeszłość. Tak czy inaczej – ta tajemnicza, nastrojowa, mroczna scena może być jedyną chwilą szczerości lorda Sitha w całej Sadze.
• • •
koniec
29 września 2008
dodajdo

Komentarze

15 VI 2011   11:59:27

To była bomba sesjmiczna, nie soniczna. W kosmosie dzwięk się nie rozchodzi. http://www.outerrim.pl/Encyclopedia/?t=1039

15 VI 2011   12:30:19

Co do nazwy zgoda. Co do rozchodzenia się dźwięku w kosmosie w świecie Gwiezdnych Wojen - bez komentarza:-)

A odnośnie w/w linku to czymże jest wspomniana tam "fala sejsmiczna"? I skąd się wziął tam efekt dźwiękowy?

31 VIII 2011   14:22:00

Gdyby Darth Sideous tak samo manipulował Lukiem jak Anakinem to ten prostaczek nie miałby żadnych szans ostania się po jasnej stronie mocy.

12 X 2012   00:51:57

W prawdziwych Gwiezdnych Wojnach (pierwotnej trylogii) dźwięk w przestrzeni kosmicznej się rozchodzi. Dźwięk myśliwców imperium był złożony ze spowolnionego trąbienia słonia i samochodu jadącego po mokrym asfalcie, za co Oscar się należał. W swoim studenckim filmie wykorzystałem obrazek lecącego Sokoła Millenium, spowolniłem go, bo trwał za krótko i poprosiłem dźwiękowca, by mi skonstruował dźwięk tego statku, ponieważ scena bez dźwięku kompletnie nie robiła żadnego wrażenia. Tak samo by było z widzami kinowymi, ziewali by oglądając niemą bitwę rozgrywającą się w kosmosie.

12 X 2012   12:24:47

Chociaż, można by się zastanowić, czy z takiej ciszy nie dało by się uczynić środku wyrazu - oto gwiezdna flota eksploduje, w przestrzeń fruną kawałki poszycia, wszystko w absolutnej ciszy - wszechświat nawet nie usłyszy krzyku umierających. Tylko to nie mogłaby być chyba długa scena. Zawsze można by ją jednak ciąć ujęciami z wnętrz, pełnych rozgorączkowanych ludzi, ognia, wybuchów itp. A potem przebitka i poszarpane, nieważkie ciała ciała dryfujące w przestrzeni. To by się dało zrobić, jak myślę.

11 XII 2015   10:05:54

"Grawitacja" pokazała, że można nakręcić film w absolutnej ciszy, ale czy o to chodzi w przypadku takiego dzieła jak GW?

11 XII 2015   15:37:27

Scena z Wattoo jest jedną z najlepszych. Postać handlarza tak generalnie też należy to najbardziej udanych.
'It doesn't work. Only money.'
Ta odzywka wejszła do mojego kanonu tekstów. Dzieckowi też się spodobała.

14 XII 2015   10:06:48

Finał walki z Maulem był tak żenujący, że zepsuł całą wcześniejszą przyjemność z oglądania jej.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Mózgi, świeże mózgi
Jarosław Loretz

20 XI 2017

Otóż nie. Dzisiejszy odcinek wcale nie będzie o zombie.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

17 XI 2017

Tydzień temu rozmawialiśmy o włoskim kandydacie do Oscara, dziś czas na czeską propozycję do tej nagrody. Zostało nam więc do omówienia jeszcze około 90 filmów zgłoszonych jako krajowe propozycje do nagrody Akademii Filmowej. A na dziś – „Kobieta z lodu” Bohdana Slamy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Przenośny karmnik
Jarosław Loretz

13 XI 2017

Ponoć najlepszym zabezpieczeniem przed uczuciem głodu jest noszenie wałówki ze sobą. Ale jak to robić, gdy się jest truposzem?

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Prezenty świąteczne 2015: Film
— Esensja

Dziś Star Wars Day!
— Esensja

Weekendowa Bezsensja: 10 twardzielskich wcieleń Liama Neesona
— Jakub Gałka

Status quo
— Kamil Witek

Lucas zwyczajnie przedobrzył
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Marcin Osuch, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Do kina marsz: Luty 2012
— Esensja

Wojny klonów: Gwiezdne wojny w Esensji
— Esensja

Zrób to szybciej i intensywniej!
— Marcin Osuch, Eryk Remiezowicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ciemna Strona Mitu
— Piotr ‘cct’ Bielatowicz

Szkoda, że Mistrzowi Jedi zaczyna już brakować kończyn!

Z tego cyklu

Gwiezdny obciach, czyli nawet Lucas się tego wstydzi
— Konrad Wągrowski

Zakochany w Xenie Vader w czerni je miętówki w krypcie Exara Kuna
— Agnieszka Szady

30 najlepiej ubranych postaci Gwiezdnych Wojen
— Paweł Sasko

Premiera z dawna nieoczekiwana
— Konrad Wągrowski

Jak z serialu zrobić kino
— Kamil Witek

Klony na froncie
— Kamil Witek

Gwiezdne wojny w Esensji
— Esensja

Tegoż twórcy

Status quo
— Kamil Witek

Kroniki odległej galaktyki
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (2)
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dobry i Niebrzydki: Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Niech szlag trafi paradoksy czasowe
— Marcin Osuch

Dobry i Niebrzydki: To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kadr, który…: Eskadra Stefanottiego rusza do akcji!
— Konrad Wągrowski

Narzędzie zemsty
— Marcin Osuch

Esensja czyta: Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Detektywi z Karaibów
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.