Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Dobry i Niebrzydki: Krwawa makabra jest dobra

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
[1] 2 »
Jaki jest najlepszy horror w dziejach? Czy Candyman tylko chodził i nadziewał? Kogo straszą wielcy Murzyni z dużym…? Co napisałby Zanussi o obleśnej karlicy? I co z tym wszystkim mają wspólnego małe kruczowłose dziewczynki? Krótko mówiąc – Dobry i Niebrzydki rozmawiają o horrorach.

Bernard Rose
‹Candyman›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCandyman
ReżyseriaBernard Rose
ZdjęciaAnthony B. Richmond
Scenariusz
ObsadaVirginia Madsen, Tony Todd, Xander Berkeley, Kasi Lemmons, Ted Raimi, Bernard Rose, Rusty Schwimmer
MuzykaPhilip Glass
Rok produkcji1992
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania99 min
Gatunekgroza / horror
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
KW: Co Ty właściwie widzisz takiego w tym „Candymanie”?
PD: Żartujesz sobie? To przecież najlepszy horror w dziejach. Nie przypominam sobie drugiego, który by tak kapitalnie łączył w spójną całość dwa skrajne typy kina grozy – makabryczne gore i wyrafinowany, klimatyczny (ach, ta genialna muzyka Philipa Glassa!) dreszczowiec.
KW: Przyznam, że choć stawiam go powyżej horrorowej średniej (do tej pory nie odważyłem się powiedzieć przed lustrem pięć razy „Candyman”) to jednak nie zapadł mi jakoś tak bardzo w pamięć (oglądałem pewnie półtorej dekady temu) pod względem nastroju, czy rozwiązań. W drugiej połowie, gdy dominuje gore, był dla mnie nieco monotonny. Dlatego zaskoczyło mnie, że uważasz go za najlepszy horror wszech czasów.
PD: To jest akurat bardzo proste – Ty nie lubisz gore, ja lubię. Ale „Candyman” to przecież coś więcej. Najczęściej stawia się go w jednym rzędzie z prostymi slasherami, w których morduje niezniszczalny killer z miejskiej (lub wiejskiej) legendy, ale to moim zdaniem niesprawiedliwe uproszczenie. Po pierwsze klimat, zwłaszcza w pierwszej połowie, jest tu niemal gotycki, jak w klasycznych filmach grozy. Samo monstrum zaś to nie żaden przygłupi Jason czy inny Mike Myers, tylko – jak pisze Andrzej Pitrus w książce „100 filmów grozy” – „produkt zbiorowej wyobraźni mieszkańców upiornego blokowiska, w którym bieda rodzi okrucieństwo i przemoc”. Masz tu więc wypowiedź społeczną, za bohaterkę masz inteligentną studentkę (piękna i pięknie grająca Virginia Madsen), nie typową cycatą idiotkę, masz kapitalnego antybohatera (Tony Todd nie potrzebuje maski czy odpowiedniego make-upu, by przerażać). A wszystko perfekcyjnie zrealizowane – zdjęcia, montaż, muzyka. Czego chcieć więcej? Kabotyńskiego Jacka Nicholsona w roli Jacka Nicholsona z jednego z najbardziej przereklamowanych horrorów wszech czasów?
KW: O przepraszam, najbardziej przereklamowanym horrorem wszech czasów jest, jak wiadomo, „Blair Witch Project”. :)
PD: Dlatego mówię: „jednego z”.
KW: Czy nie lubię gore? No pewnie nie przepadam. Ale właściwie bardziej chodzi o to, że nie lubię w nadmiarze. Przecież bardzo cenię sobie „Audition” Miikego, którego Ty z kolei nie znosisz, a nie zaprzeczysz, że mamy tam gore.
PD: Pomyliłeś mnie z Wojtkiem Orlińskim (na pewno bardzo się ucieszy).
KW: Czekaj, wszystko mam na piśmie (szelest papierów). Tetrycy… „Auditon”… Piotr Dobry… Ocena: 6. No dobra, to dlaczego właściwie wbiło mi się w pamięć, że go nie znosisz? Z Orlińskim Cię nie pomyliłem, inne fryzury. Może z Bartkiem Sztyborem?
PD: Też inne fryzury.
KW: Krwawa makabra jest dobra, gdy staje się jakimś zwieńczeniem, kulminacją. Gdy Candyman swoim hakiem rozrywa kolejną ofiarę, zaczynam się nudzić.
PD: Ty chyba po prostu słabo pamiętasz ten film. To absolutnie nie jest tak, nawet w tej drugiej połowie, że on tam tylko chodzi i nadziewa na hak. Świetnie wygrana jest relacja między nim, a coraz bardziej zafascynowaną nim Madsen – on ją przecież nawet w którymś momencie ratuje, rozpruwając obleśnego gościa w szpitalu, co ona przyjmuje nie bez satysfakcji.
KW: Gdyby on po prostu chodził i nadziewał, to nie pamiętałbym słabo, ale w ogóle. Ale masz rację – nieco mi się już zatarł w szczegółach (choć akurat to, że Virginia Cukiernika przywołuje w pewnym momencie całkiem intencjonalnie, pamiętam). Może to powód, by film sobie odświeżyć.

Stanley Kubrick
‹Lśnienie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLśnienie
Tytuł oryginalnyThe Shining
ReżyseriaStanley Kubrick
ZdjęciaJohn Alcott
Scenariusz
ObsadaJack Nicholson, Shelley Duvall, Danny Lloyd, Scatman Crothers, Barry Nelson, Joe Turkel
MuzykaWendy Carlos, Rachel Elkind
Rok produkcji1980
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania146 min
Gatunekgroza / horror
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
„Candyman” zresztą oczywiście daleki jest od skrajności, ma ów klimat, ma owo społeczne tło (pobieżne, ale oczywiście lepsze to niż ćwiartowanie dla samego ćwiartowania), no i ma Virginię Madsen. Dlatego dla mnie solidne 70%.
Co do Nicholsona… Nie zgodzę się. Nicholson grający Nicholsona to skurwysyn pełen uroku. Jack Torrance nie ma za grosz uroku. To loser, w bardzo dobrej kreacji faceta, któremu tylko się wydaje, że jest coś wart.. Ale „Lśnienie” (poza wizualną kubrickowską perfekcją – z mojego punktu widzenia, to dla niej powstało kino) daje mi to, czego właśnie szukam w kinie grozy. Bo, po głębszym namyśle, najlepszy horror to taki, w którym oglądam zwyczajną z pozoru scenę, bez krwi i gremlinów wyskakujących z szafki kuchennej, a ciary idą mi po plecach. Jak w „Lśnieniu”, gdy Torrance idzie do baru.
PD: Jak mnie już pomyliłeś z Wojtkiem Orlińskim, to nie powstrzymam się od zastosowania jego ulubionej metody polemicznej. „Lśnienie” oczywiście ma ów klimat, ma owo społeczne tło (pobieżne, ale oczywiście lepsze to niż obłęd dla samego obłędu), no i ma Jacka Nicholsona, którego przecież świetnie ogląda się nawet w kabotyńskim wydaniu (jakby miał inne…). Dlatego dla mnie solidne 70%.
KW: No to skoro ustaliliśmy sobie już warunki brzegowe (czyli omówiliśmy wzajemne ulubione horrory) możemy przejść dalej. Czy „Candyman” jest dla Ciebie także filmem najbardziej przerażającym? A w podtekście – czego się właściwie boisz w horrorach? Bo przecież nie wielkich Murzynów z dużym… hakiem.
PD: A wiesz, miałem kiedyś taki sen… Dobra, nieważne. Czy „Candyman"? No, na pewno, inaczej nie byłby moim numerem uno. Pamiętam jak dziś sytuację, kiedy dosłownie chwilę po jego obejrzeniu musiałem się udać – nocą! – do pomieszczenia pełnego okien. Brrr. Na pewno sam doskonale wiesz, jak wiele zależy od kontekstu, okoliczności, osobistych przeżyć. Horror siedzi przecież w nas. Nie wierzę, by na osobie bezdzietnej „Sierociniec” zrobił szczególnie silne wrażenie. A propos, największy emocjonalny wstrząs przeżyłem nie na filmie grozy, a na „Mieście gniewu”, kiedy dziewczynka wbiega na linię ognia. Na pewno przeraża mnie też oryginalny Damien Thorn i niesamowita końcówka „Nie oglądaj się teraz”. A zostawiając już motyw dziecka, ale nie odchodząc wcale za daleko – klauny („To!”), lalki („Laleczka Chucky”, „Władca lalek”) – w dzieciństwie okropnie się ich bałem i dotąd nie lubię chodzić do cyrku, a córce wolę kupować raczej pluszaki…
KW: Dzieci, a horror to w ogóle ciekawy temat. Wychodzi mi, że posiadanie dzieci zupełnie zmienia percepcję. Weźmy właśnie taki „Nie oglądaj się teraz” – przecież dla rodzica i nie-rodzica to kompletnie inny film!
PD: Emocjonalnie? Na pewno. Ale konkretnie pod jakim względem, bo przecież interpretować to i rodzic, i nie-rodzic może go różnorako?
KW: Chodzi mi o to, że główny wątek filmu jest oparty o traumę po utracie dziecka. Na pewno więc rodzic i nie-rodzic odbierze to na różnych poziomach.
PD: No tak, ale to jeszcze nie będzie „kompletnie inny film”. Że emocjonalnie, to już się wyżej zgodziłem.
KW: Powiedziałbym, że nie-rodzic odbierze ten film jako jakieś opętanie na punkcie tajemniczej postaci, a rodzic jako wyraz rozpaczy po stracie dziecka.
PD: Czytałem nawet interpretacje, jakoby Sutherland był pedofilem. To zapewne pisał nie-rodzic.
KW: A nie było, że obleśna karlica była nieletnią prostytutką? Wtedy by to najprawdopodobniej napisał Zanussi.
PD: Nie wierzę, że Zanussi mógł oglądać filmy Roega.
KW: Zaryzykuję twierdzenie, że horrory tym lepiej straszą, im większe ma się życiowe doświadczenie. Z wiekiem człowiek się boi coraz bardziej, a nie coraz mniej. Tyle tylko, że w mniejszym stopniu wielkich Murzynów z długim… czymś tam.

Takashi Miike
‹Gra wstępna›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGra wstępna
Tytuł oryginalnyÔdishon
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery1 lipca 2005
ReżyseriaTakashi Miike
ZdjęciaHideo Yamamoto
Scenariusz
ObsadaRyo Ishibashi, Eihi Shiina, Tetsu Sawaki
MuzykaKôji Endô
Rok produkcji2000
Kraj produkcjiJaponia, Korea Południowa
Czas trwania115 min
Gatunekgroza / horror
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
PD: Sugerujesz, że kiedy będę już tak stary jak Ty, przestanę uznawać „Candymana” za najlepszy horror, a zacznę na przykład „Lśnienie"?
KW: Jak będziesz taki stary jak ja, to horrory będziesz oglądał tylko na TVP Kultura. I na pewno nie będziesz dawał oceny 8/10 takim hitom jak „Znamię” z Costnerem.
PD: Tylko pewnie 7/10 takim hitom jak „Mgła” z Thomasem Jane’em?
KW: Bo to wcale nie był zły film. Przynajmniej na pewno znajdę więcej popleczników, niż Ty (na imdb „Mgła” ma 7.4, a „Znamię” 5.8).
PD: Ale już w „Esensji” ja mam więcej popleczników niż Ty. No ale skoro dla Ciebie bardziej miarodajne jest imdb…
KW: No proszę Cię, z pewnością zwłaszcza w „Esensji” znajdziesz więcej popleczników „Znamia”… znaczy, „Znamienia”.
PD: Oj tam, nieważne. Ważne, że „Znamię” jest lepszym filmem od „Mgły”. Oba są słabymi horrorami, ale „Znamię” jest chociaż dobrym romansem.
KW: No, please… Poczucie żenady po zakończeniu „Znamienia” utrzymywało się u mnie przez dobry rok, zanim zapomniałem szczęśliwie o co w tym filmie chodziło.
PD: Okej, okej, nie dojdziemy tu do porozumienia, więc skończmy, zanim pół dyskusji poświęcimy na tak nieistotny w sumie dla gatunku horror (a raczej thriller paranormalny) jak „Znamię”.
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Baby jest jakiś inny
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

21 VII 2017

Samochody, pościgi, strzelaniny, oszałamiający soundtrack. Kino akcji i musical w jednym. Jamie Foxx, Jon Hamm, Kevin Spacey, a z nimi Baby i… Kopciuszek. Nie mogliśmy w naszych dyskusjach pominąć „Baby Drivera” Edgara Wrighta.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Ove chce się zabić
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

14 VII 2017

Kolejny zgryźliwy tetryk na ekranie, próby samobójcze jako element komediowy i wizerunek Szwecji współczesnej i sprzed lat. Dziś rozmawiamy o wchodzącym na ekrany naszych kin nominowanym do Oscara filmie „Mężczyzna imieniem Ove”.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

7 VII 2017

Po niespecjalnie udanej części drugiej twórcy cyklu o samochodach z oczami rehabilitują się, przygotowując najlepszy i najbardziej dojrzały do tej pory scenariusz. Dziś Dobry i Niebrzydki rozmawiają o „Autach 3”.

więcej »

Polecamy

Baby jest jakiś inny

Dobry i Niebrzydki:

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Ranking na premierę: 13 najbardziej niefortunnych filmowych pisarzy
— Łukasz Twaróg

100 najlepszych filmów grozy wszech czasów
— Esensja

40 najlepszych soundtracków wszech czasów
— Sebastian Chosiński, Paweł Franczak, Wojciech Gołąbowski, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Sobczyński, Konrad Wągrowski

Wielki Kanon Kina Grozy – wyniki
— Esensja

Strach siedzi w nas, czyli kino grozy pod lupą (2)
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Strach siedzi w nas, czyli kino grozy pod lupą (1)
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Prymitywne Imperium Davida Lyncha
— Łukasz Twaróg

Z tego cyklu

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Co nam w kinie gra: 2001: Odyseja kosmiczna
— Konrad Wągrowski, Michał Chaciński

Esensja ogląda: Marzec 2014 (3)
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Sierpień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Joanna Pienio, Agnieszka Szady, Kamil Witek

13. T-Mobile Nowe Horyzonty: Relacja trzecia
— Kamil Witek

Czy roboty śnią o elektrycznym sushi?
— Mateusz Kowalski

Interludium z krucjatą w tle
— Mateusz Kowalski

Tarantino w wersji hard?
— Mateusz Kowalski

Deja vu
— Michał Chaciński

Klasyka pod lupę: Jak Kubrick stworzył ekranowy mit
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Transatlantyk 2017: Sery, wina, trufle i crème brûlée
— Konrad Wągrowski

Transatlantyk 2017: Śmierć indiańskiej dziewczyny
— Konrad Wągrowski

Transatlantyk 2017: Wojna cywili
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Lipiec 2017
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta dymki: Czerwiec 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2017 (4)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.