Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Clint Eastwood: Aktor i reżyser

Esensja.pl
Esensja.pl
Pewna telewizyjna dziennikarka na wieść o Oscarze dla Eastwooda za „Million Dollar Baby” stwierdziła rozbrajająco: „Jakie to niesamowite, słynny aktor został dobrym reżyserem!”. Nie wiedziała biedna, że swój pierwszy film Clint wyreżyserował… ponad 30 lat wcześniej. Przyjrzyjmy się więc najciekawszym obrazom, w których Clint zza kamery kierował Clintem przed kamerą.
Mściciel (1973)
Bodaj najbardziej niezwykły film Eastwooda. Pozornie jest to klasyczny western o bezimiennym rewolwerowcu, wynajętym przez mieszkańców pustynnego miasteczka do obrony przed trzema bandziorami. W rzeczywistości jednak film wymyka się jednoznacznej interpretacji, w pewnym momencie atakując widza kalejdoskopem zaskakująco brutalnych zdarzeń i sukcesywnie osaczając klimatem brudu, ohydy i beznadziei. „Mściciel” to rzadka okazja zajrzenia pod podszewkę tradycyjnego, na ogół nieskazitelnego wizerunku aktora, który najbardziej lubi grywać bohaterów bez skazy, stawiających sprawiedliwość ponad wszystko, biorących się za rzeczy na pozór niemożliwe i wychodzących z największych nawet opresji z nieodłącznym, cynicznym uśmiechem na twarzy. Tutaj jest inaczej. Bohater grany przez Eastwooda bez najmniejszych bowiem skrupułów kradnie, niszczy, oszukuje, cudzołoży, a nawet… dopuszcza się gwałtu na kobiecie. Cała ta volta, popadająca momentami w oniryczną groteskę, ma jednak głębszy sens. Z biegiem fabuły zmienia się optyka widza, następują przetasowania postaci i wkrótce eastwoodowski bohater przestaje wyglądać na tle lokalnej społeczności jak krwiożerczy wilk w stadzie łagodnych owiec. Niesamowity to film, pozostawiający niezatarte wrażenie, będący jednocześnie – dzięki odrobinie mistyki – swoistym rodzynkiem w twórczości reżysera nawykłego kręcić historie mocno zakorzenione w rzeczywistości.
Wyjęty spod prawa Josey Wales (1976)
„Wyjęty spod prawa Josey Wales” to drugi, po nakręconym trzy lata wcześniej „Mścicielu”, western wyreżyserowany przez Eastwooda, będący jednocześnie pierwszym jego obrazem – spośród tych podpisanych własnym nazwiskiem – który można bezsprzecznie uznać za arcydzieło. Scenariusz Philipa Kaufmana, pierwotnie mającego zresztą film reżyserować, powstał na podstawie powieści Asy Cartera (ukrywającego się pod pseudonimem Forrest Carter), pół-Indianina, któremu pochodzenie nie przeszkodziło zostać rasistą, publicznie wspierającym działalność Ku Klux Klanu. Poglądy pisarza przeniknęły też częściowo do książki, choć na potrzeby filmu zostały, na szczęście, odpowiednio stępione. Toczy się wojna secesyjna. Tytułowy bohater jest skromnym farmerem, który stara się trzymać na uboczu krwawego konfliktu. Okazuje się to jednak niemożliwe. Pewnego dnia na jego ziemi pojawia się ubrana w mundury żołnierzy Północy banda niejakiego Terrilla. Żołdacy nie tylko palą dom, ale również mordują żonę i synka Walesa, ten zaś poprzysięga im wendettę. Z pacyfisty przeobraża się w prawdziwego Anioła Zemsty, który – by łatwiej było mu wyrównać rachunki – wstępuje do armii konfederatów. Kiedy kończy się wojna, oddział Joseya, licząc na amnestię, poddaje się unionistom; ci jednak dokonują jego masakry. Walesowi udaje się wprawdzie uciec, ale od tej pory staje się wyrzutkiem, banitą wyjętym spod prawa, na którego każdy – a przede wszystkim sadystyczny Terrill – może zapolować. By ocalić życie, były farmer sam niejednokrotnie musi mordować. Eastwoodowi wyszedł nie tylko kapitalny western, ale także znakomity film antywojenny z niemal religijnym przesłaniem. Poprzedni bohaterowie grani przez Clinta byli bezlitośni i zimni jak sopel lodu, Josey Wales pod twardą powłoką cynika i brutala ma serce i uczucia. A to na wielkim ekranie zawsze okazuje się mieszanką piorunującą.
Niesamowity jeździec (1985)
Od czasu spektakularnej klęski monumentalnych „Wrót niebios” (1980) Michaela Cimino mało który amerykański producent chciał wykładać pieniądze na realizację kolejnego westernu. Clint postanowił jednak zaryzykować i opłaciło mu się to. Ryzyko zaś było tym większe, że nie miał do czynienia z westernem od dziewięciu już lat, to znaczy od momentu, kiedy padł ostatni klaps na planie „Wyjętego spod prawa Joseya Walesa”. Scenariusz opierał się na znakomitych, klasycznych wzorcach – do dziś porażającym „Jeźdźcu znikąd” (1953) George’a Stevensa oraz wciąż fascynującym mrocznym klimatem „Mścicielu” (1973) samego Eastwooda. Nie można też jednak zapominać o trylogii Leone. Kaznodzieja z „Niesamowitego jeźdźca” to bowiem kolejna inkarnacja Człowieka bez Imienia. Gorączka złota opanowała Kalifornię. Osiedleni w Carbon Canyon górnicy działają na własną rękę; ich praca jest niebezpieczna i wyczerpująca, a zyski, z których muszą utrzymać rodziny, niewielkie. Na dodatek we znaki daje im się miejscowy potentat Coy LaHood, dążący do wyeliminowania wszystkimi dostępnymi metodami konkurencji i zorganizowania wydobycia złotego kruszcu na skalę przemysłową. Jego ludzie terroryzują osadę, chcąc tym sposobem zmusić osadników do odsprzedania ziemi. Wielu gotowych jest, dla świętego spokoju, zrobić to i przenieść się w inne, spokojniejsze miejsce, ale są i tacy, jak Hull Barret, którzy nie ulegają szantażowi. Pewnego dnia zyskuje on w swej walce niezwykłego sojusznika – Kaznodzieję rodem z Piekła; rewolwerowca, który przybywa znikąd, rozprawia się z czarnymi charakterami, po czym na tle zachodzącego słońca odjeżdża. Dokąd? A któż to może, do cholery, wiedzieć?!… Pięćdziesięciopięcioletni Eastwood okazał się być w świetnej formie – i to zarówno jako aktor, jak i reżyser. Mimo ewidentnych zapożyczeń, „Niesamowitego jeźdźca” po dziś dzień ogląda się z ciarkami na plecach. A wszystko to dzięki mrocznemu, apokaliptycznemu nastrojowi. Western zmartwychwstał! Który to już raz? Ciekawostką jest pojawienie się na planie Richarda Kiela, pamiętnego Buźki z dwóch ostatnich Bondów z lat 70. ubiegłego wieku, czyli „Szpiega, który mnie kochał” (1977) oraz „Moonrakera” (1979).
Bez przebaczenia (1992)
Nagrodzony Oscarami antywestern Eastwooda to przede wszystkim film o przemocy i śmierci. Eastwood szczegółowo analizuje pod kątem psychologicznym, co oznacza zabijanie i jak głęboko zakorzenione jest w naszej kulturze, mimo jego oczywistej sprzeczności z istotą cywilizacji. Kosa kostuchy jest w „Bez przebaczenia” obosieczna: odbiera życie ofierze, rani psychicznie oprawcę. U Eastwooda każde życie ludzkie się liczy, każda śmierć jest brzydka, naturalistyczna, wyraźnie odznaczona w fabule. „Bez przebaczenia” to nie komiks, w którym ludzie padają jak muchy, a bohaterowi nawet powieka nie mrugnie przy likwidowaniu kolejnych przeciwników. Zabijanie stanowi konieczność, ostateczność i nieodwracalną drogę do upadku, bo jeśli zabijesz jedną osobę i oswoisz się z tym faktem, łatwiej będzie za każdym kolejnym razem. Eastwood dywaguje na temat skłonności człowieka do agresji, o pacyfizmie, moralnym zatraceniu. Inteligentnie wykorzystuje schematy westernu, żeby wyeksponować bezsens zabijania i ludzką nieodpartą tendencję do ciągłego przekraczania granic w obszarze przemocy. I chociaż „Bez przebaczenia” jest okrutne, ma w sobie wiele poetyzmu, który każe wracać do filmu wielokrotnie.
Co się wydarzyło w Madison County (1995)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Gdy Clint Eastwood pokazał „Co się wydarzyło w Madison County”, ekranizację powieści Roberta Jamesa Wallera, wielu krytyków i widzów pukało się w głowę – naczelny twardziel kina robi wyciszony i refleksyjny film o miłości? Pierwsze recenzje nie były zbyt entuzjastyczne, choć trudno też uznać je za krytyczne. Po prostu Eastwood wszystkich zaskoczył – i docenienie tej pięknej opowieści musiało przyjść z czasem. „Co się wydarzyło w Madison County” to opowieść o miłości niespełnionej, spóźnionej, o uczuciu ludzi dojrzałych, którzy zdają już sobie sprawę z uwarunkowań. On, Robert, nigdy nie zagrzał miejsca – jest fotoreporterem National Geographic, zjeździł cały świat, a teraz trafił do małego, zapomnianego hrabstwa, które jest znane z jednego tylko powodu – kilku nietypowych mostów, o których ma zrobić reportaż. Ona, Francesca, jest jego całkowitym przeciwieństwem – wyszła za mąż tuż po wojnie, za żołnierza, który zabrał ją z Włoch. Od 20 lat mieszka na farmie, opiekując się domem, kiedyś dziećmi, które już stały się dorosłe. Jej mąż to porządny uczciwy człowiek, ale jednak nigdy go tak naprawdę nie kochała. Przekonuje się, że miała dobre życie, ale wie, że czuje niespełnienie. Każde z nich może zaoferować drugiemu to, czego to drugie nigdy nie miało – dwoje dojrzałych ludzi łączy krótki, czterodniowy romans, ale oboje zdają sobie sprawę, że także nieuniknione rozstanie. Wiedzą, że pewnym momencie za późno jest już na całkowitą odmianę swego losu, ale wspomnienie tych czterech dni pielęgnują przez resztę życia. Mimo romantycznej otoczki Clint gra tu znów podobną postać, co zwykle - samotnika, osobę odmienną, nie pasującą do reszty, ale tym razem bohater przynajmniej wykazuje chęć odmiany swojego losu. Pięknie zagrana historia przez Eastwooda i Meryl Streep (nominacja do Oscara) historia nadaje nową treść dawnemu twierdzeniu, że rok miłości jest więcej wart niż całe życie bez niej. Czasem nie musi być to rok, czasem wystarczą cztery dni.
Za wszelką cenę (2004)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
W „Za wszelką cenę” Eastwood przekształca klasyczne kino sportowe w oparty na wzorach biblijnych moralitet. Razem z Hilary Swank i Morganem Freemanem udaje mu się wygenerować ogromny ładunek emocji, który pozwala maksymalnie zaangażować się w melancholijną, kameralną opowieść o konfrontacji determinacji i dążenia do spełnienia marzeń ze zgorzknieniem, strachem i rozczarowaniem. Relacja o charakterze ojciec-córka między bohaterami, czyli trenerem a początkującą bokserką, stanowi podwaliny pod drugą połowę filmu, w której Eastwood zaczyna opowiadać zupełnie inną historię. Z kina sportowego wyłania się rasowy dramat podejmujący kwestie moralne i etyczne. Dzięki powstałej więzi między bohaterami, później zarysowany dylemat zyskuje charakter bardzo osobisty i emocjonalny, a współodczuwanie z bohaterem Eastwooda okazuje się tym łatwiejsze dla widzów. W finale zaczyna kształtować się pesymistyczny wniosek, w którym jednak jest miejsce na małe światełko nadziei: pojedyncze chwile spełnienia i szczęścia potrafią decydować o wspaniałym życiu. A wtedy rozczarowania i cierpienie przestają mieć znaczenie. Piękne, głębokie kino.
Gran Torino (2008)
WASZ EKSTRAKT:
60,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
„Gran Torino” to najświeższy, i jak mówi sam zainteresowany, ostatni film z Eastwoodem w roli aktora. Walt Kowalski stanowi postać podsumowującą wielu jego wcześniejszych bohaterów. Kowalski jest szorstki, zamknięty w sobie, skłócony z Bogiem, nieprzejednany, rozczarowany rzeczywistością i, co najważniejsze, większy niż samo życie. Eastwood portretuje swojego bohatera z uczuciem, wielką charyzmą, a nawet odrobiną humoru. Z jego pomocą opowiada staroświecką, prostą historię o pokonywaniu różnic, poświęceniu i oddaniu, jednocześnie podejmując swoje ulubione tematy, takie jak sprzeciwienie się zastanemu porządkowi, śmierć, konsekwencje naszych czynów, konflikt z kościołem oraz przemoc wobec dzieci. „Gran Torino” to także piękny film o niespodziewanej przyjaźni ponad barierami oraz o nadawaniu swojemu życiu sensu. Wszystkie te tematy zostały podane w prostej formie kameralnego dramatu i podlane odrobiną optymizmu na koniec. Jeśli to faktycznie ostatnia rola Eastwooda, „Gran Torino” okazuje się być jego idealnym pożegnaniem z aktorstwem.
koniec
8 czerwca 2010
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Mózgi, świeże mózgi
Jarosław Loretz

20 XI 2017

Otóż nie. Dzisiejszy odcinek wcale nie będzie o zombie.

więcej »

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

17 XI 2017

Tydzień temu rozmawialiśmy o włoskim kandydacie do Oscara, dziś czas na czeską propozycję do tej nagrody. Zostało nam więc do omówienia jeszcze około 90 filmów zgłoszonych jako krajowe propozycje do nagrody Akademii Filmowej. A na dziś – „Kobieta z lodu” Bohdana Slamy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Przenośny karmnik
Jarosław Loretz

13 XI 2017

Ponoć najlepszym zabezpieczeniem przed uczuciem głodu jest noszenie wałówki ze sobą. Ale jak to robić, gdy się jest truposzem?

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

100 najlepszych filmów dekady
— Esensja

50 najlepszych filmów o miłości
— Esensja

Mrzonki samotnika
— Ewa Drab

Z notatnika schizofrenika: (2) Gran Torino
— Piotr Dobry

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (1)
— Jakub Gałka

Do kina marsz…: Marzec 2009
— Esensja

Porażki i sukcesy A.D. 2005
— Esensja

Jubileusz: Ranking Esensji – najlepsze filmy pięciolecia

Emocjonalny nokaut
— Konrad Wągrowski

Wrażenia po nominacjach
— Piotr Dobry

Z tego cyklu

Reżyser
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Konrad Wągrowski

Aktor
— Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Tegoż twórcy

7. American Film Festival: Siedmiu wspaniałych
— Kamil Witek

7. American Film Festival: Znaczy kapitan
— Kamil Witek

To mógł być dobry film
— Konrad Wągrowski

Medium z wyboru
— Krzysztof Czapiga

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (16)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (1)
— Jakub Gałka

Szukajcie, a znajdziecie?
— Piotr Czerkawski

Krew i woda
— Kamila Sławińska

Tegoż autora

Z filmu wyjęte: Mózgi, świeże mózgi
— Jarosław Loretz

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Rezydencjonalna duchota
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Przenośny karmnik
— Jarosław Loretz

East Side Story: Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Dobry i Niebrzydki: Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.