Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Odmalować diabła

Esensja.pl
Esensja.pl
Zjawia się pod innym imieniem i w przebraniu lichwiarza, w towarzystwie kotów i szczurów zamiast duchów, inkantacji i piekielnych rozbłysków. Mimo to każdy, kto uważnie przeczytał „Fausta”, nie zwątpi, że diabeł na ekran filmowy przywędrował prosto z tragedii Goethego. Reżyser „Fausta”, Aleksander Sokurow, nadaje tylko dziełu romantycznego twórcy nową formę.

Aleksander Sokurow
‹Faust›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFaust
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery24 lutego 2012
ReżyseriaAleksander Sokurow
ZdjęciaBruno Delbonnel
Scenariusz
ObsadaJohannes Zeiler, Anton Adasinsky, Isolda Dychauk, Georg Friedrich, Hanna Schygulla, Antje Lewald, Florian Brückner, Sigurður Skúlason, Maxim Mehmet
MuzykaAndrey Sigle
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania134 min
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Recenzja nadesłana na Konkurs Esensji.
W kadrze królują ciała. Ciała umarłych, ciała po sekcji zwłok i ciała starych kobiet. Te powstałe w wyniku eksperymentów szalonego Wagnera i te wyniszczone chorobą i głodem. Wszystkie towarzyszą widzowi już od pierwszych scen, budząc wstręt. Kiedy z wnętrzności zmarłego Faust wyjmuje serce dowiadujemy się, że szukał tam duszy i jej nie znalazł. Nie dziwi nawet, że szuka jej w miejscu na wskroś materialnym. W końcu w to, że dusza znajduje się w sercu wierzyły już ludy prymitywne. Nie przypadkiem też chrześcijaństwo, chcąc pogodzić boską i fizyczną naturę Chrystusa, uświęciło jego cierpienie a ranę pod sercem uczyniło stałym elementem wizerunku ukrzyżowanego. Ludzkie wnętrzności też nie pozostają bez znaczenia. Symbolizują labirynt a w starożytności używane były do przepowiadania przyszłości. W takim kontekście pierwsze kadry filmu Aleksandra Sokurowa przekraczają granice realizmu. Stają się ilustracją dla poszukiwania a następnie zwątpienia Fausta w sens istnienia, w boską naturę świata. Zwątpienia, które tak dobrze znamy z tragedii Goethego i które stanie się bezpośrednią przyczyną zjawienia się czarta. Diabeł, który kryje się pod postacią lichwiarza i nazywa siebie Maurycym, pasuje do obrazu średniowiecznego świata wykreowanego przez reżysera. Do całej galerii ciał, wyniszczonych głodem, pracą i chorobą, dochodzi kolejne. Ciało napiętnowane anomalią, która w oczach prostych ludzi i na prawach tamtego czasu sytuuje Maurycego w kręgu postaci nie z tego świata. To ciało zniekształcone, budzące odrazę i kpinę, ciało monstrum, które ma w sobie wiele z medycznego kuriozum i niewiele z diabła znanego z tragedii Goethego.
Jednak podróż Fausta z diabłem u boku odbywa się już na prawach Goethego. Wyruszają z sakiewką pełną pieniędzy, która otwiera drogę do przyjemności i serc kobiet. Główna oś fabularna tragedii, choć gdzieniegdzie zmienia się kolejność scen, zostaje zachowana. A wszędzie tam, gdzie działa siła nieczysta, zmienia się sposób postrzegania świata. Scenografia w „Fauście” sprawia wrażenie wykreowanej w studio a nie kręconej w plenerze. Stylizacja widoczna w teatralizacji otoczenia, ale także manipulacji kolorem, który z delikatnej sepii, przechodzi to w chłodny błękit to w trupią zieleń, przypomina trochę kadry z „Gabinetu doktora Caligari”. Dominuje deformacja otoczenia – krzywizny i załamania perspektywy sprawiają, że mamy wrażenie, jakby kamienice pochylały się nad przechodniem, postacie karykaturalnie wykrzywiają twarze. Niemiecki ekspresjonizm filmowy wydaje się stworzony do ekranizacji „Fausta”. Nie tylko forma wizualna, ale także charakterystyczne dla tego gatunku motywy znajdują tutaj swoje odzwierciedlenie. Jednym z nich jest postać tyrana, będącego jednocześnie szarlatanem i uzdrowicielem, co z kolei prowadzi do innego, popularnego tematu – dwoistości natury ludzkiej. W ten sposób uniwersalne przesłanie tragedii, choć u Sokurowa praktycznie pomijające zakład Boga i Szatana, zajęło w filmie należne miejsce. Ekspresjonistyczne środki wyrazu nie tylko je wyeksponowały, ale także zastąpiły obecną w powieści tematykę ezoteryczną, nie ujmując przy tym nic tragedii Goethego. W późniejszych filmach ekspresjonizmu niemieckiego bardzo ważną rolę pełnił jeszcze jeden element – dźwięk. „Faust” w wydaniu Sokurowa przypomina nam o jego roli. Nieustannie obecny w tle, nie tylko buduje napięcie, ale wkrada się w życie bohaterów. Pojawienie się diabła wprowadza dysharmonię. Drobne dźwięki z otoczenia z początku ledwo słyszalne, będą stopniowo narastać, drażniąc i jednocześnie przyciągając uwagę aż do samego końca.
Każda scena u Sokurowa nie tylko zapada w pamięć, ale pozwala nam śledzić krok po kroku znaną historię, nie tyle ją reinterpretując, co raczej adaptując na ekran. Nie ulega wątpliwości natura lichwiarza, mimo iż nie potrzebuje trzykrotnego zaproszenia by przekroczyć próg domu gospodarza. Dostatecznego dowodu dostarcza za to trucizna, która nie czyni mu krzywdy, chociaż ów raczy się pełną butelką. Pojawienie się diabła, mimo iż uchwycone inaczej, robi wrażenie niemniejsze niż w tragedii Goethego. Lichwiarz, jak na czarta przystało, nie utyka co prawda na jedną nogę, ale zamiast tego w jednej ze scen prezentuje swoje nienaturalnie zdeformowane ciało. Koniec końców pakt zostaje jednak przypieczętowany w sposób tradycyjny – krwią. Pojawia się też młoda, niewinna Małgorzata, uwiedziona przez Fausta w mieście i potem na pogrzebie jej brata, którego, zupełnie jak w tragedii, zabija Faust, chociaż w nieco innej kolejności. Przychodzi czas i na matkę – scena jej otrucia zestawiona ze stosunkiem seksualnym Małgorzaty i Fausta wzmacnia dramatyczną wymowę. Faustowi nie wystarcza jednak miłość a Małgorzatę dopada szaleństwo. Coraz bliżej zakończenia, coraz bliżej słynnej Nocy Walpurgii. Coraz częściej zmieniają się kolory kadru, prawie każdy obraz jest zniekształcony a towarzyszące diabłu koty i szczury, z początku przemykające po kątach, teraz harcują już na całego. Pojawiają się nawet duchy – widma, przypominające ludzi w maskach. Dźwięki w tle przybierają na sile. Narasta dysharmonia.
Do miejsca, gdzie rozegra się ostatni akt, Faust może dotrzeć tylko przez podziemia. I chociaż, spośród całej gamy znanych z Nocy Walpurgii potworów, u Sokurowa poznajemy zaledwie uwięzione w studni dusze i żołnierzy nieboszczyków, jest to epilog na miarę tragedii. Uderza otwarta, górska przestrzeń, niebo wypełnia większość kadru. To ostatnie pełni rolę tym większą, im mniej było pokazywane przez całą resztę filmu – nie jest już skrawkiem błękitu, widocznym pomiędzy dachami kamienic i koronami drzew. Symboliczne zakończenie w duchu Goethego niesie ze sobą jednak pewną dysharmonię. Odgłos odgarnianych kamieni zaburza dopiero co odzyskany spokój.
Przeniesienie na ekran tragedii, uważanej za dramat niesceniczny, musiało zrodzić film ambitny i trudny w odbiorze, który chaotyczność fabuły przejął niejako z pierwowzoru. Aleksander Sokurow, sięgając po utwór Goethego nadał mu formę innego, niemieckiego dzieła – ekspresjonizmu filmowego. Z powodzeniem przypominał rolę jaką kiedyś odgrywał dźwięk w filmie, jak manipulował kolorem i kadrem. Zreaktualizował zdawałoby się dawno już nieobecny gatunek. W nakręconym w ojczystym języku Goethego, wzbogaconym cytatami z tragedii, „Fauście” temat uniwersalny został przedstawiony w sposób niebanalny. Aleksander Sokurow podjął się ekranizacji arcydzieła i sam stworzył kolejne.
koniec
6 kwietnia 2012
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (4)
Marcin Mroziuk, Kamil Witek

26 VI 2017

Patronką czwartego czerwcowego odcinka krótkich recenzji filmowych została Scarlett Johansson. Nie może być inaczej, skoro za jednym zamachem oceniamy jej wszystkie tegoroczne produkcje. W ramach dodatku najnowszy Bruce Willis, choć to wisienka raczej średniej jakości...

więcej »

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
Sebastian Chosiński

25 VI 2017

Andriej Zwiagincew dostąpił zaszczytu należnego największym twórcom kina. Gdy na ekrany trafia jego nowy film, widzowie mówią, że wybierają się na „nowego Zwiagincewa”. Tak samo, jak niegdyś chodziło się na „nowego Tarkowskiego”, „nowego Bergmana” czy wciąż jeszcze chodzi się na „nowego Konczałowskiego” (Michałkow wypadł już z tej zaszczytnej listy). Jeśli więc tylko będziecie mieli taką okazję, idźcie na „Niemiłość”, bo to dzieło wybitne.

więcej »

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
Jarosław Loretz

21 VI 2017

W „Wonder Woman” próżno szukać cudowności. Na tle poprzednich porażek DC film ogląda się nieźle, ale to trochę za mało, żeby obwołać renesans uniwersum.

więcej »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Kwiecień 2014 (1)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Trwaj chwilo, jesteś piękna? Nie według Sokurowa
— Marta Chojnacka

Świat ułomny
— Magdalena Stefaniak

Tegoż twórcy

Aleksander Sokurow: Lenin jako nawóz stalinizmu
— Sebastian Chosiński

Aleksander Sokurow: Najciemniej jest w duszy człowieka
— Sebastian Chosiński

Aleksander Sokurow: Każda cywilizacja upada w oparach absurdu
— Sebastian Chosiński

Aleksander Sokurow: Człowiek – istota nieznana
— Sebastian Chosiński

Homo fader
— Przemysław Ćwik

Na ekranach: Marzec 2004
— Tomasz Kujawski, Jacek Łaszcz, Eryk Remiezowicz, Konrad Wągrowski

Chyłkiem, boczkiem
— Jacek Łaszcz

Tegoż autora

Z Larssonem przez Sztokholm
— Izabela Ozga

Barwy krwi
— Izabela Ozga

Labirynt znaczeń
— Izabela Ozga

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.