Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Sierpień 2012 (kino)

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
W tym miesiącu ze względu na obfitość tekstów notki „Esensja ogląda” rozdzielamy na dwa dni. Dziś zobaczcie co sądzimy o premierach kinowych z ostatnich kilku tygodni, jutro przedstawimy recenzje DVD.

Christopher Nolan
‹Mroczny Rycerz powstaje›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMroczny Rycerz powstaje
Tytuł oryginalnyThe Dark Knight Rises
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery27 lipca 2012
ReżyseriaChristopher Nolan
ZdjęciaWally Pfister
Scenariusz
ObsadaChristian Bale, Anne Hathaway, Joseph Gordon-Levitt, Gary Oldman, Marion Cotillard
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
CyklMroczny Rycerz
GatunekSF
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Mroczny Rycerz powstaje
Scenarzystę należałoby zastrzelić za wyjątkowo dęte dialogi, za dużo to pseudo-głębokiego filozofowania o strachu, odwadze itp. (ach te bon moty na temat bohaterstwa wygłaszane w jakże właściwym momencie czyli tuż przed wybuchem bomby!) i nawet zabawne w zamierzeniu one-linery wypadają tym razem jakoś tak sztucznie. Historia Bane’a jest zbyt długa i zbyt melodramatyczna, a poza tym… poza tym to wszystko już przecież było. Przez cały czas w kinie miałam wrażenie męczącego déjà vu: wypuszczenie na ulice Gotham najbardziej niebezpiecznych ludzi, złoczyńca, który daje się złapać ponieważ jest to częścią jego planu, o szaleńcu pragnącym zniszczyć miasto już nawet nie wspominam… Wiem oczywiście, że większość tych motywów jest typowa nie tyle dla serii o Batmanie, co dla kina superbohaterskiego w ogóle (czy nawet szerzej: po prostu dla filmów sensacyjnych), ale fakt, że oglądamy to wszystko po raz trzeci z tymi samymi aktorami i w tej samej scenerii sprawia, że człowiek ma nieodparte wrażenie spożywania odgrzewanego kotleta. Na plus fajna, seksowna Kobieta-Kot i, hmm, niejaka widowiskowość filmu – ale w tego typu produkcjach to standard. Można obejrzeć.
Anna Kańtoch [60%]
Opublikowaliśmy w „Esensji” już trzy recenzje „Mroczny Rycerz powstaje”, w każdej z nich film został oceniony zupełnie inaczej (50%, 70% i 100%), a ja… zgadzam się z nimi wszystkimi. No, może nie w całości, ale trudno odmówić racji naszym recenzentom. Rację ma Miłosz Cybowski, który mówi, że film jest przegadany, a Bane nie został w pełni wykorzystany (choć nie zgadzam się z nim ocenie Seliny Kyle, która bardzo ładnie wpisała się w konwencję). Rację ma Michał R. Wiśniewski, który twierdzi, że „MRP”, inteligentnie nawiązując do części pierwszej, znakomicie spina całą trylogię. Rację ma przede wszystkim Kuba Gałka, który nie pomija wad, takich jak rozjechanie się konwencji komiksowej i realistycznej (owocujące we wrażeniu niespójności konstrukcji świata), brak równie dobrych scen akcji, jak w „Mrocznym Rycerzu”, wprowadzenie niepotrzebnych scen i irytującego patosu, ale zauważa, że w finale film po prostu wzrusza. „Mroczny Rycerz powstaje” rzeczywiście jest za długi, rzeczywiście sceny w więzieniu niewiele wnoszą, a pogłębiają tylko wrażenie rozdarcie między ekranizacją komiksu, a realistycznym kinem sensacyjnym, rzeczywiście słowa, a właściwie szumne deklaracje wkładane w usta różnych bohaterów (rocznicowa przemowa Gordona, wygłoszona przez Bane′a, żele Blake′a) irytują, rzeczywiście, trudno uznać, by którakolwiek z sekwencji akcji naprawdę wciskała w fotel. Ale mamy tu jednak bardzo dobre tempo, udanego przeciwnika, pogłębienie, na tyle, na ile pozwala komiksowa konwencja, bohaterów, satysfakcjonujący finał. Nawet jeśli nie udało się dorównać „Mrocznemu Rycerzowi”, udało się godnie zamknąć jedną z lepszych trylogii w historii kina.
Konrad Wągrowski [80%]
Kiedy dyskutowaliśmy o ostatniej części trylogii Nolana o Mrocznym Rycerzu, nie ukrywałam, że najbardziej interesuje mnie Bruce Wayne, czyli ludzka twarz Batmana. W tej kwestii film spełnił moje oczekiwania, mogłabym marudzić, że chciałabym więcej, ale wiem, że więcej nie znaczy lepiej i że zaburzyłoby to całą strukturę filmu. Trzecia część historii Batmana została zbudowana na mocnych fundamentach, jakimi były dwie poprzednie części i bardzo ładnie spięła to wszystko w całość dzięki przemyślanemu scenariuszowi, doskonałym aktorom, ciekawej scenerii i trochę pokrętnemu pokazaniu amerykańskiego przesadnego patosu. Zabawne dialogi (szczególnie między Nietoperzem a Kocicą) sprawnie łagodziły klimat i ułatwiały oglądanie. Naprawdę nie spodziewałam się, że to jednak będzie aż takie dobre.
Sporo osób narzekało też, że w filmie jest za wiele postaci, za duże rozdrobnienie, a mnie ta różnorodność bardzo przekonała. Oświadczam też, że uroczyście odwołuję wszystko, co miałam za złe Nolanowi, że obsadził w roli Kobiety-Kota Anne Hathaway – była olśniewająca. Poza tym cała ekipa z „Incepcji” (Gordon-Levitt, Cotillard i rzecz jasna Hardy) stworzyła bardzo przekonujące postacie, szczególnie Tom Hardy, który przecież miał piekielnie trudne zadanie. Cieszy też widok Cilliana Murphy′ego na ekranie. Osobna pochwała należy się postaci Alfreda, którego znów zagrał absolutnie fantastyczny Michael Caine. W zasadzie jedyne co mam za złe Nolanowi (czy też scenarzystom), to to, że zbyt łatwo odkryłam, kto jest naprawdę głównym czarnym charakterem.
Alicja ′Vika′ Kuciel [80%]
WASZ EKSTRAKT:
50,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Prometeusz (2012)
Nie będę oryginalna jeśli napiszę, że scenariusz „Prometeusza” ma więcej dziur niż ser szwajcarski. Część tych wpadek da się do pewnego stopnia wytłumaczyć koniecznością popychania akcji we właściwym kierunku (Czemu na rysunkach naskalnych jest akurat planeta, która dla Inżynierów wcale nie była jakoś szczególnie ważna? Czemu naukowcy zachowują się tak lekkomyślnie?) co jednak dziwniejsze, „Prometeusz” budzi wątpliwości nawet tam, gdzie tych wątpliwością spokojnie mogłoby nie być – niech mi na przykład ktoś wytłumaczy, dlaczego większość ekipy cel misji (ten oficjalny, owszem) poznaje dopiero po wylądowaniu na planecie, zamiast przed startem? Naukowcy, rzecz jasna, zachowują się jak idioci – i żeby przynajmniej w tym zidioceniu byli konsekwentni! Lecz i tego zabrakło, bo para tchórzy (Coś się rusza sto metrów za nami? Nie idziemy tam!) chwilę później pcha się z łapami do podejrzanego obcego stwora (Ślicny obcy, tiu, tiu, tiu). Pytania i pretensje można mnożyć, a jednak nie nazwałabym „Prometeusza” filmem nieudanym. Zasługa to w dużej przepięknych, godnych 3D zdjęć, gigerowskiej scenografii czy efektownych, niezwykle malowniczych scen takich jak ucieczka przed burzą czy sekwencje końcowe. Co ciekawe, mimo mielizn scenariusza bronią się w dużym stopniu postacie – zwłaszcza Fassbender w bardzo niejednoznacznej roli androida Davida. Świetne jest to, jak bardzo creepy potrafi być w scenach teoretycznie pełnych troski, gdy otula załogantów kocykami albo uśmiecha się do nich uprzejmie – a przecież mimo tego dreszczyku David budzi też współczucie. Dobra jest Theron jako zimna blondynka, broni się w sumie chyba nawet Noomi Rapace, która dostała najbardziej niewdzięczną rolę „żelaznej” heroiny wyczyniającej rzeczy, delikatnie mówiąc, niespecjalnie zgodne z ludzką fizjologią. Nie żałuję więc pieniędzy wydanych na bilet, a na sequel pewnie pójdę, choć już bez wygórowanych oczekiwań.
Anna Kańtoch [60%]
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Dziedzictwo Bourne′a
Dziwna sprawa – z jednej strony „Dziedzictwo Bourne′a” to film zupełnie niepotrzebny i wręcz bezczelnie żerujący na sukcesie trylogii z Mattem Damonem; z drugiej – kiedy już siądziemy na kinowym fotelu i zapomnimy na moment o chciwych producentach i ich bezmyślnych decyzjach, będziemy się całkiem nieźle bawić. Bo choć nowy Bourne (a właściwie Alex Cross) ma denerwującą fabułę, niepotrzebnie upstrzoną naleciałościami z kina sci-fi, to jednak reżyserowi i scenarzyście Tony′emu Gilroyowi udaje się zainteresować publiczność losami głównego bohatera. Aktorzy (w szczególności charyzmatyczni Jeremy Renner i Edward Norton) spisali się znakomicie, a poszczególne rozwiązania fabularne w dalszej części filmu mogą nawet zaskoczyć. Problemem jest niestety finał – przypominający nieudaną kalkę drugiej części „Terminatora” – który od całej reszty „Dziedzictwa Bourne′a” wyraźnie odstaje.
Grzegorz Fortuna [60%]
„Dziedzictwo Bourne′a” to sprawnie zrealizowany film akcji, nawiązujący klimatem do trylogii Bourne′a i inteligentnie zbudowany na wątkach z tej serii. Bohaterem jest jednak Aaron Cross, obiekt nr 5 z projektu Outcome – napisałabym, że to Jason Bourne po aktualizacji oprogramowania, ale byłoby to zbyt wielkim uproszczeniem. Wielkim plusem filmu jest, że Aaron Cross jest Aaronem Crossem, a nie Jasonem Bournem w wersji 2.0.
Historia jest stosunkowo prosta, projekt Outcome jest zagrożony (ach ten wszechobecny youtube, chciałoby się westchnąć), więc siły wyższe-sprawcze (w roli jednej z tychże Edward Norton z blond pasemkami) eliminują skutecznie uczestników programu i osoby, które przy programie pracowały. Skutecznie zazwyczaj oznacza, że musi być jakaś wpadka. Obiektowi nr 5 oraz ślicznej (i oczywiście mądrej) pani doktor udało się przeżyć. Co się dzieje potem, wiadomo, ani trailer tego nie ukrywał, ani też nikt chyba nie spodziewał się niczego innego, nasza bohaterska dwójka chce przeżyć, a cała reszta chce ich dopaść. Jest dużo akcji, pościgi, jest nawet Terminator czyli LARX 3 (kolejny projekt). Miło się oglądało, ale jak to mówią – szału nie ma. Chociaż końcowa piosenka potrafiła to wynagrodzić.
Co mnie ujęło w tym filmie i za to będę go bronić, to motywacja Aarona, która go pcha do działania. Poza tym Jereny Renner bardzo fajnie gra takich niepozornych niebezpiecznych facetów…
Alicja ′Vika′ Kuciel [70%]
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

30 VIII 2012   16:46:19

Tak swoją drogą: Czy zrezygnowaliście z Tetryków?

30 VIII 2012   17:24:27

Mnie natomiast "Prometeusz" bardzo rozczarował. Jakieś pół roku temu obejrzałam wywiad z reżyserem i spodziewałam się czegoś naprawdę "świeżego", niezwykłego, szokującego, a tutaj wtórne pomysły, miałka fabuła, chwilami wręcz nudna, zero napięcia, także 3D - w moim odczuciu - nie dodało obrazowi zbyt wiele.

11 IX 2012   13:20:04

Podpisuję się pod pytaniem o los rubryki stetryczałej.

11 IX 2012   14:54:03

Umarła, niestety. Myślimy nad jakąś reaktywacją w nowej formie, "Esensja ogląda" jest jedną z form jej ewolucji.

11 IX 2012   17:39:17

No to korzystając z okazji zapytam: czy jest jakaś szansa na powrót tekstów Piotra Dobrego?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Bo najlepszy sposób na kobietę, znaleźć sobie skażoną planetę
Przemysław Ciura

25 V 2017

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że Ridley Scott należy do grona hollywoodzkich reżyserów-fanów, artystów nie zawsze zdolnych wykreować nową wizję ex nihilo, ale sprawnie i przemyślnie czerpiących z przedsięwzięć innych twórców. „Obcy: Przymierze” pokazuje, że przyszło mu stać się fanem własnych dokonań, ale nie tylko, bo też… Jamesa Camerona.

więcej »

Esensja ogląda: Maj 2017
Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

24 V 2017

Zapraszamy do pierwszej majowej edycji cyklu krótkich recenzji filmowych.

więcej »

East Side Story: Nadzieja powraca ostatnia
Sebastian Chosiński

21 V 2017

Pochodząca z Syberii reżyserka i scenarzystka Aliona Dawydowa bardzo długo czekała na swój pełnometrażowy debiut. Jej pierwszy kinowy film trafił na ekrany dopiero w trzydziestą dziewiątą rocznicę urodzin Rosjanki. Lepiej jednak późno niż wcale, tym bardziej że „Iwan” to bardzo udany dramat psychologiczny, którego bohaterem jest nie radzący sobie z życiem mężczyzna w średnim wieku.

więcej »

Polecamy

Denzel jak wino

Dobry i Niebrzydki:

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Luty 2016
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk, Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2013 (4)
— Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Gabriel Krawczyk, Małgorzata Steciak

Esensja ogląda: Styczeń 2013 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2012 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Wrzesień 2012 (kino)
— Ewa Drab, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Rzymskie wakacje
— Grzegorz Fortuna

Więcej takich pocztówek
— Konrad Wągrowski

Stępione kły Konfederatów
— Ewa Drab

Last Action Heroes
— Grzegorz Fortuna

Z tego cyklu

Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Marzec 2017 (4)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Marzec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk

Marzec 2017 (1)
— Grzegorz Fortuna

Luty 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Styczeń 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Grudzień 2016 (6)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Robak

Grudzień 2016 (5)
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Bo najlepszy sposób na kobietę, znaleźć sobie skażoną planetę
— Przemysław Ciura

Walka żywiołów
— Piotr Dobry

7. American Film Festival: Siedmiu wspaniałych
— Kamil Witek

Verne XXI wieku
— Gabriel Krawczyk

Nic już nie gra
— Grzegorz Fortuna

Gdzie twój dom, Ziemianinie?
— Konrad Wągrowski

Rozsądek i romantyczność
— Jarosław Robak

Nic dwa razy się nie zdarza?
— Jarosław Robak

Uwierz w siebie, bla bla bla
— Agnieszka Szady

Espoo Ciné 2013: Kobieta na skraju załamania nerwowego
— Marta Bałaga

Tegoż autora

Non omnis moriar: Pożegnanie godne mistrzów
— Sebastian Chosiński

Dobry i Niebrzydki: Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tu miejsce na labirynt…: Widok z góry najwyższej
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Ku chwale Katalonii
— Sebastian Chosiński

Ciszej nad trumną Batmana!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Nadzieja powraca ostatnia
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Genialny wynalazca kontra chciwi kapitaliści
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Amerykanin za „murem berlińskim”
— Sebastian Chosiński

Dobry i Niebrzydki: Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Koniec jest blisko. Coraz bliżej…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.