Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Esensja ogląda: Styczeń 2013 (Kino)

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
W styczniu byliśmy w kinie na „Hobbicie” i „Django” – co chyba za specjalnie nie powinno Was zaskakiwać. Ale poza tym mamy dla Was zestaw 18 minirecenzji, dotyczących filmów bieżących i nadrabianych zaległości.

Peter Jackson
‹Hobbit: Niezwykła podróż›

WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHobbit: Niezwykła podróż
Tytuł oryginalnyThe Hobbit: An Unexpected Journey
Dystrybutor Forum Film
Data premiery28 grudnia 2012
ReżyseriaPeter Jackson
ZdjęciaAndrew Lesnie
Scenariusz
ObsadaMartin Freeman, Ian McKellen, Hugo Weaving, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Stephen Fry, Adam Turner, Peter Hambleton, Ian Holm, Cate Blanchett, Orlando Bloom, Elijah Wood, Richard Armitage, Christopher Lee, Andy Serkis, Saoirse Ronan
MuzykaHoward Shore
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
CyklHobbit
WWW
Gatunekfantasy
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Hobbit: Niezwykła podróż
Anna Kańtoch [60%]
Porównania z filmową trylogią są nieuniknione, nie z powodu osoby reżysera czy autora książkowych pierwowzorów (literacko to przecież dwie zupełnie różne konwencje), ale dlatego, że ekranowy „Hobbit” tak bardzo stara się być drugim „Władcą pierścieni”. Niektóre zachowania postaci, motywy czy nawet poszczególne sceny i ujęcia wywołują wręcz uczucie déjà vu, co podkreśla muzyka niemal identyczna jak w części pierwszej. Gandalf znowu wyzywa kumpli od głupców i wygłasza złote myśli, drużyna wędruje przez góry, potem mamy ucieczkę z kopalni po walących się mostkach (nic to, że tym razem drewnianych), u Elronda miecz zostaje położony na stole jak niegdyś pierścień, Gandalf smęci, że jest źle i tylko niziołek może uratować świat, a Galadriela robi tajemnicze miny. Wszystko to w mniejszym bądź większym stopniu ma swój odpowiednik w filmowym „Władcy…”, kłopot jednak w tym, że te porównania zawsze wypadają na niekorzyść „Hobbita”. Nie czuje się tu zagrożenia dla Śródziemia tak wyrazistego w trylogii, więcej nawet, zwykłe sceny akcji też są jakieś takie… pozbawione większego napięcia, może paradoksalnie dlatego, że jest ich za dużo i to bezustanne wpadanie bohaterów z jednych kłopotów w kolejne zaczyna w pewnym momencie męczyć. A poza tym kto, u licha, wpadł na to, żeby zrobić krasnoludom tak koszmarną charakteryzację? (Jeden z nich wygląda zupełnie jak plastikowa lalka, którą miałam w dzieciństwie.) W dodatku krasnoludom, z nielicznymi wyjątkami, brakuje indywidualnych charakterów, w rezultacie czego większość z nich rozpoznaje się głównie po różnego rodzaju doprawionych nosach i dziwnych fryzurach A zalety? Cóż, to przede wszystkim piękne plenery i rewelacyjny Freeman (niemal każda scena, w której znajduje się na pierwszym planie, jest automatycznie ze dwa razy lepsza od pozostałych). Może i „Hobbit” nie sprawdza się najlepiej ani jako epicka, pełna rozmachu opowieść ani jako zwykła przygodówka, ale mimo to daje się go obejrzeć jeśli nie z zachwytem, to przynajmniej z pewną przyjemnością.
Alicja Kuciel [70%]
Zdecydowałam, że jeśli już zobaczyć „Hobbita”, to od razu w HFR, żeby wyrobić sobie własne zdanie na ten temat. Osobiście uważam, że filmy 3D powinny być właśnie w tej technologii kręcone, ponieważ poziom realności, szczegółowości i trójwymiarowości jest niesamowity. Natomiast zdaje sobie sprawę, że nie każdemu ów teatr w filmie czy film, który przypomina dokument, przypadnie do gustu i zdania będą podzielone. Sama zaś opowieść jest pięknie zrealizowana, klimatem nawiązująca mocno do Trylogii, co wydaje mi się być zabiegiem celowym. Martin Freeman, tak jak miałam nadzieję, wymiata i jeżeli miałabym podać jeden jedyny powód, dla którego „Hobbita” warto zobaczyć to właśnie dla postaci Bilbo Bagginsa. Można nawet tego niziołka polubić. Krasnoludy trochę mnie rozczarowały, przede wszystkim wyraźną różnicą między wyglądem Thorina a całą resztą drużyny. Thorin (choć Richard Armitage naprawdę bosko wygląda) jest zbyt ludzki z wyglądu, podczas gdy jego kompani są plastikowi i sztuczni. Generalnie charakteryzacja jest mam wrażenie gorsza niż we „Władcy…”, bo orkowie też są plastikowi (prawie jak inżynierowie z Prometeusza) i trochę tęskniłam za Uruk-haiem. Chociaż, być może to wina 48 klatek, że bardziej widać tego typu niedociągnięcia. Niemniej jednak krasnoludy pięknie śpiewają, plenery są piękne, elfy elfie i gdyby to nie było takie długie i w trzech częściach…
Sebastian Chosiński [80%]
Pierwsza myśl była taka: „Nie idę, nie będę ryzykował, odczekam ze dwa-trzy tygodnie, poczytam recenzje, a potem zdecyduję”. Ale z każdym dniem bliżej premiery napięcie rosło i w końcu nie wytrzymałem, pognałem do kina nawet na niezbyt lubiane 3D od razu drugiego dnia dystrybucji. Żałować oczywiście nie żałowałem, ponieważ, wbrew wszystkim moim obawom, „Hobbit” udał się Peterowi Jacksonowi nad wyraz. Od pierwszej minuty, gdy kamera wprowadziła widza do hobbickiej norki Bilba, wróciła magia „Władcy Pierścieni”. A potem było już tylko lepiej. Co prawda scena kolacji mogłaby być kilka minut krótsza, ale to już trochę szukanie dziury w całym. Śpiewana na zakończenie uczty i tym samym cudownie z nią kontrastująca rzewna pieśń krasnoludów tęskniących za Samotną Górą rekompensuje bowiem każdą dłużyznę – sprawia, że ciarki biegają po plecach, a serce niebezpiecznie przyspiesza. I wcale nie potrzeba do osiągnięcia takiego efektu zapierających dech w piersiach efektów specjalnych czy akcji pędzącej na złamanie karku. Co zresztą Jackson oferuje nam w dalszej części filmu. Nawiązań do „Trylogii” w warstwie fabularnej i wizualnej jest mnóstwo – dobrze to i źle; dobrze, bo dzięki temu przenosimy się bez bólu do tego samego uniwersum, które musieliśmy opuścić po premierze „Powrotu króla”; źle, bo rodzi podejrzenia, że reżyser nie był w stanie wymyśleć już nic nowego ponad to, co stworzył wcześniej. Tyle że chyba nikt, a na pewno mało kto, liczył na coś „nowego”, co mogłoby tylko popsuć wizję świata wykreowaną na potrzeby „Władcy…”. Na plan pierwszy wybija się oczywiście postać Bilba, świetnie zagranego przez Martina Freemana, który przynajmniej w jednej scenie udowadnia, że jest bez dwóch zdań wielkim aktorem. Chodzi o sekwencję w jaskini Golluma, kiedy to w ręce Bagginsa trafia magiczny pierścień i decyduje się on użyć go po raz pierwszy. Cały ten wątek to prawdziwy realizatorski majstersztyk. Z zupełnie innych powodów wielkie wrażenie robi również scena pojedynku z orkami, gdy zwykły niziołek nie waha się zaryzykować życiem w obronie Thorina. Takie natężenie emocji czułem chyba jedynie, gdy po raz pierwszy – pewnie ze trzydzieści lat temu z okładem – czytałem „Chłopców z Placu Broni” Ferenca Molnára i doszedłem do momentu śmierci Nemeczka. Na szczęście Bilbo przeżył i dotrwa w jednym kawałku do końca ostatniej części Jacksonowego „Hobbita”.
Piotr Dobry [90%]
Mam wrażenie, że większość krytyków „Hobbita” napisało sobie recenzję w głowie na długo przed tym zanim film wszedł na ekrany, a zaraz po tym gdy ogłoszono rozciągnięcie historii do trylogii. Że za długi, że nudny, że infantylny? Chyba na pececie. Castingowy strzał w dychę z Freemanem (i nie tylko), piękna, gruntownie przemyślana ekspozycja krasnoludów, epickie plenery, dużo contentu zdecydowanie nie dla dzieci (rozwinięty wątek bladego orka Azoga, genialny pojedynek na zagadki z Gollumem). Wady? Nie wiem, zastanowię się, kiedy tylko pozbędę się z głowy tej cholernej krasnoludzkiej mruczanki.
Konrad Wągrowski [90%]
Po dwóch seansach „Hobbit” podoba mi się jeszcze bardziej. Z całego filmu wyciąłbym wątek Radagasta i może przykrócił nieco pojedynki z orkami w środkowej części filmu, ale poza tym nie mam zastrzeżeń. Oczywiście przy założeniu, że nie jest to ekranizacja książki, lecz prequel „Władcy pierścieni”, ale po pierwsze – Jackson kręci swą wersję z dużym szacunkiem dla Tolkiena, a po drugie – ja po prostu przepadam za tym światem i perspektywa pozostania tam na dłużej jest bardzo miła. Jestem przy tym przekonany, że niespodziewanej wieczerzy u Bilba czy zagadek w ciemności nie dałoby się nakręcić lepiej. To pierwsze to dla mnie perfekcja, budząca chyba jakieś ukryte tęsknoty za czasami, gdy pierwszy raz czytałem „Hobbita” i wyobrażałem sobie tamten świat. Najpierw odrobina zagadki – kim jest Dwalin i co tu robi? Potem humor, dużo humoru. Potem zabawa i śpiew, budząca szeroki uśmiech. Potem konkrety – plany wyprawy i określenie roli Bilba, chyba nawet lepiej uzasadnione niż w książce, no i słowa Gandalfa „But if you will, you will not be the same”. Potem wreszcie wyciszenie i refleksja, zwieńczona pięknym śpiewem krasnoludów. Mam ochotę na szybki trzeci seans tylko po to, by jeszcze raz to sobie obejrzeć. To drugie – to majstersztyk inscenizacji, świetna gra ciałem obu bohaterów, genialne interludium w pełnej akcji fabule. Poza tym tempo, emocje, wzruszenia – czego mam chcieć więcej?

Quentin Tarantino
‹Django›

WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDjango
Tytuł oryginalnyDjango Unchained
Dystrybutor UIP
Data premiery18 stycznia 2013
ReżyseriaQuentin Tarantino
Scenariusz
ObsadaJamie Foxx, Leonardo DiCaprio, Christoph Waltz, Samuel L. Jackson, Kerry Washington
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekdramat, western
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Django
Piotr Dobry [90%]
Fajnie, że te filmy się spotykają w oscarowym wyścigu, bo „Django” stanowi rewers „Lincolna”, opowiada w sumie o podobnych czasach, tyle że tam gdzie Spielberg daje akademicki wykład, Tarantino jak zwykle zachwyca prawdziwie kinofilskim podejściem. Poza oczywistym hołdem dla spaghetti westernów mamy tu blaxploitation przeniesione w czasy „Korzeni”, mamy tradycyjnie kapitalne dialogi, rewelacyjną ścieżkę dźwiękową i kolejną fantastyczną kreację niezrównanego Christopha Waltza (na deser wyśmienity DiCaprio). Nie pamiętam, kiedy ostatnio zaraz po obejrzeniu filmu chciałem go zobaczyć drugi raz. Nie pamiętam, bym kiedykolwiek chciał zaraz oglądać ponownie film blisko trzygodzinny.
Konrad Wągrowski [90%]
Być może Quentin Tarantino nie jest jedynym reżyserem, na którego każdy film czekam z niecierpliwością, ale z pewnością jest jedynym, na którego filmy czekam z TAKĄ niecierpliwością. I po raz kolejny się nie zawodzę, bo „Django”, choć może odrobinę słabszy niż „Bękarty wojny”, to absolutnie wyborne Tarantinowskie kino. Nie zgodzę się z twierdzeniem, że „Django” to typowe dla tego twórcy dzieło oderwane od faktów i historii. Wręcz przeciwnie – bo o ile strzelaniny, dialogi, bohaterowie są pokazani tu w typowy Tarantinowski, przerysowany sposób, to akurat cierpienia niewolników – zwłaszcza w scenach z czarnym d′Artagnanem czy wyjmowaniem Hildy z „grzalni” są zadziwiająco jak na tego twórcę poważne. Tarantino bawi się gatunkami, dialogiem, ale chyba po raz pierwszy w historii swego kina jest całkiem szczerym moralistą. Tego się nie spodziewałem. Kapitalni są (czego należało się spodziewać) Christoph Waltz i Leo diCarpio, ale wydaje mi się, że najmocniej trzeba wspomnieć o Samuelu L. Jacksonie. Ten sympatyczny, ale przecież nie wybitny aktor ostatnio – poza szansą jaką dał mu Whedon w „Avengers” raczej nie miał specjalnie ciekawych propozycji, oscylował wokół kina „B”. A tu pierwszoligowa, kapitalna rola! Spodziewałem się cameo, jak w „Kill Billu”, a dostałem kluczową postać! Na koniec nie wypada nie wspomnieć, że w „Django” po raz pierwszy Tarantino bawi się w romantyka. Więcej refleksji zapewne nasunie się po kolejnych seansach – absolutnie nieodzownych.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Lincoln
Piotr Dobry [50%]
Nie spodziewałem się, że pierwsze duże rozczarowanie filmowe roku nadejdzie tak szybko. „Lincoln” nie jest biografią prezydenta, tylko pogadanką na temat słynnej trzynastej poprawki znoszącej niewolnictwo. Przegadany, statyczny, monotonny spektakl o jednostajnym tempie przez bite dwie i pół godziny. Lincoln jest tu świętym, Zbawcą Murzynów, już w pierwszej scenie, gdy rozmawia z czarnoskórymi żołnierzami, Kamiński filmuje go z poświatą nad głową. Dalej są przemówienia, anegdoty, połąjanki, wszystko grzecznie wydeklamowane, trochę życia wprowadza jedynie rewelacyjny Tommy Lee Jones w roli temperamentnego kongresmena Thaddeusa Stevensa. Dwanaście nominacji do Oscara dla tego martwego pomnika z celuloidu to jakieś kuriozum.
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

30 I 2013   08:32:53

@"„Django” po raz pierwszy Tarantino bawi się w romantyka." - co prawda nie wiem do końca co masz na myśli bo nie widziałem jeszcze "Django", ale: @romantyk patrz "Jackie Brown"

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2017

Co ma wspólnego Batman z romantyzmem i dlaczego nie pamiętam, z kim walczył w poprzednim filmie? Czyli trochę o „Lidze Sprawiedliwości”, a trochę o superbohaterach w ogólności.

więcej »

Asgard to nie miejsce…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 XI 2017

…mówił Odyn, a mnie w głowie narzucało się: „…Asgard to stan umysłu”. W każdym razie na pewno stan umysłu twórców trzeciej części przygód Thora był zbliżony do stanu umysłu twórców „Strażników galaktyki”, bo po raz kolejny w Marvel Cinematic Universe pojawiła się komedia. I to dobra!

więcej »

Nie tak ładnie pachniesz
Konrad Wągrowski

17 XI 2017

„Liga Sprawiedliwości” mogła być czymś więcej niż zwykłym filmem o drużynie superbohaterów walczącej w obronie Ziemi. Ale zabrakło i odwagi, i chyba trochę też talentu.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Sierpień 2013 (1)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Joanna Pienio, Małgorzata Steciak

Esensja ogląda: Czerwiec 2013 (1)
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Maj 2013 (3)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Kamil Witek

Esensja ogląda: Maj 2013 (2)
— Miłosz Cybowski, Ewa Drab, Gabriel Krawczyk, Kamil Witek

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2013 (2)
— Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Luty 2013 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Luty 2013 (Kino)
— Miłosz Cybowski, Gabriel Krawczyk, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski

Wściekły pies
— Grzegorz Fortuna

Bieda z nędzą
— Małgorzata Steciak

Z tego cyklu

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Październik 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Wrzesień 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Wrzesień 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Tegoż twórcy

Jedyna taka mitologia
— Piotr Dobry

Najlepszego sortu Amerykanin
— Jarosław Robak

Wenecja 2015: Portret niedokończony
— Marta Bałaga

Karuzela wrażeń
— Gabriel Krawczyk

Jak dobrze wyglądać na łosiu, czyli bitwa w Śródziemiu
— Anna Kańtoch

Niewidzialna rewolucja
— Piotr Dobry

To wszystko, panie prezydencie?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Śródziemski rollercoaster
— Gabriel Krawczyk

Przygoda trwa
— Anna Kańtoch

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień trzeci
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Tegoż autora

Alternatywy 1920
— Miłosz Cybowski

Kadr, który…: Sącząca się groza
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Słuchaj i patrz: Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Niestraszna naukowość
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Asgard to nie miejsce…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kobieta kobiecie półwilkiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Po trzy: Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.