Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Katana zamiast pazurów

Esensja.pl
Esensja.pl
Po seansie „X-Men Geneza: Wolverine” wołałem „Rosomaku, naostrz pazury!”. Może ta prośba nie została do końca spełniona, ale „Wolverine” jest filmem o klasę lepszym od „Genezy” (na którą zresztą patrzę dziś dużo mniej przychylnie niż w trakcie premiery).

James Mangold
‹Wolverine›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWolverine
Tytuł oryginalnyThe Wolverine
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery26 lipca 2013
ReżyseriaJames Mangold
ZdjęciaAmir Mokri
Scenariusz
ObsadaHugh Jackman, Brian Tee, Will Yun Lee, Svetlana Khodchenkova, Hiroyuki Sanada, Rila Fukushima, Tao Okamoto, Hal Yamanouchi, Ken Yamamura
MuzykaMarco Beltrami
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiUSA
CyklX-Men
WWW
Gatunekakcja, SF
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Wolverine nie miał wielkiego szczęście do ekranizacji. Co prawda w trylogii „X-men” był jednym z motorów napędowych fabuły i spośród całej gromady mutantów stał w pierwszym szeregu, a później doczekał się własnych przygód, to jednak ciężko nazwać te występy adekwatnymi do potencjału postaci. Rosomak to bez dwóch zdań jedna z gwiazd stajni Marvela i jedna z najciekawszych postaci z tego uniwersum. Bez wielkiej przesady można powiedzieć, że (prawie) nieśmiertelny i niezniszczalny facet, który walczy ze swoją zwierzęcą stroną to postać co najmniej równie ciekawa, co pewien bajecznie bogaty psychol nakładający po nocach strój nietoperza.
Niestety, pomijając środkową część trylogii o X-drużynie, dręczące Rosomaka koszmary były co najwyżej sygnalizowane, albo łopatologicznie wykładane. Czy to z powodu scenariusza (w pierwszych „X-menach” mieliśmy jednak kolektyw bohaterów i co najmniej równie „pierwszoplanową” postać Rogue), czy zwyczajnie braku talentu twórców („Ostatni bastion” i „Geneza”), jego historia nie była w stanie poruszyć widza. Inaczej jest w „Wolverine”, którego twórcy, podobnie jak przy „Genezie” sięgnęli po klasyczny oryginał komiksowy. W pierwszej odsłonie solowych przygód Rosomaka podstawą był opowiadający o wszczepianiu adamantium „Weapon X” Barry’ego Windsor-Smitha, a tym razem rozgrywający się w Japonii „Wolverine” Chrisa Claremonta i Franka Millera. Różnica taka, że tym razem się udało. I nie chodzi tu o jakąś wyjątkową wierność komiksowemu pierwowzorowi, bo film dość swobodnie traktuje materiał źródłowy.
Logan, zdruzgotany po stracie Jean Grey w „Ostatnim bastionie”, wiedzie żywot pustelnika włócząc się po górskich ostępach, dręczony przez powracające koszmary ze swoją rudowłosą miłością w roli głównej. W takim stanie odnajduje go Yukio, niepozorna Japonka na usługach Yashidy, obecnie śmiertelnie chorego magnata technologicznego, a onegdaj, w czasie drugiej wojny światowej, żołnierza, którego Wolverine uratował od śmierci w Nagasaki. Yashida posyła po Logana by pożegnać się przed śmiercią ze swoim dawnym dobroczyńcą – przynajmniej tak brzmi oficjalna wersja zaproszenia. Gdy Rosomak z wielkimi oporami decyduje się przybyć do Kraju Kwitnącej Wiśni, wszystko oczywiście okazuje się mieć drugie dno. Dość powiedzieć, że wokół Mariko – wnuczki Yashidy – kręcą się interesy jej dziadka, ojca, japońskich polityków, yakuzy, tajemniczych ninja, a także zmutowanych naukowców. A Wolverine, zgodnie z komiksem, traci dla Mariko głowę… i nie tylko.
Jedną z zalet filmu Jamesa Mangolda jest – idąc tropem Batmana – osłabienie bohatera, uczynienie go bardziej ludzkim. Logan po śmierci Grey jest zdewastowany psychicznie, a w trakcie rozwoju fabuły traci też swoją przewagę fizyczną – zaczyna krwawić, a jego rany nie goją się. Oczywiście taką postać, borykającą się ze swoimi słabościami, szukającą siły do podjęcia działania, a przede wszystkim próbującą odnaleźć sens swoich poczynań, ogląda się ciekawiej niż niezniszczalnego superbohatera. Drugim jasnym punktem jest sceneria. Logan swojego „ja” szuka wśród potomków samurajów, którzy traktują go jak „ronina” bez honoru – choć ostatecznie to Rosomak okazuje się, rzecz jasna, najbardziej niezłomny, honorowy i odważny. Takie połączenie to poniekąd samograj, bo jak słusznie zauważył w latach 80-tych Claremont, Logan ma w sobie rzeczywiście dużo z ronina.
Nie znaczy to, że „Wolverine” całkowicie uniknął mielizn. Niestety film Mangolda ma też trochę braków zarówno koncepcyjnych i scenariuszowych jak i realizacyjnych. Osadzenie fabuły w japońskim kontekście robi filmowi dużo dobrego, ale też ma się w trakcie seansu poczucie niewykorzystania w pełni kryjącej się za scenerią mitologii. Może dlatego, że „ronin” to pojęcie pasujące przede wszystkim do komiksowego Wolverine’a, który równie często co z X-Menami podążał własną, bardzo bolesną ścieżką. W filmowym uniwersum to odrzucenie i niezależność nie zostały wygrane w pełni, lub przedstawione były nieumiejętnie. Wolverine Jackmana wzbudza przede wszystkim sympatię, może trochę również współczucie, ale jego pozytywny charakter nigdy nie wzbudza wątpliwości – jest oczywiście postacią tragiczną, ale niespecjalnie ambiwalentną moralnie. Mówiąc wprost: filmowy Rosomak jest zbyt łagodnym drapieżnikiem. Nic w tym dziwnego, ograniczenia PG-13 wymagają choćby takich scen jak basen pokazany w scenie upadku złoczyńcy, wyrzuconego przez Logana z wieżowca. A przecież historia walki o ukochaną prowadzonej przez człowieka, który nie ma nic do stracenia, aż się prosi o mocniejsze akcenty. Tymczasem zachowawczość widać nawet w scenach walk – pazury gdzieś znikają, a ciała padają poza kadrem. Pod tym względem „X2” (zwłaszcza w scenie szturmu żołnierzy Strykera na szkołę Xaviera) wciąż góruje, pokazując Wolverine’a takiego jak w komiksach: zabójczo skutecznego i bezwzględnego, by nie powiedzieć – dzikiego…
Na szczęście scenariusz ma więcej jasnych stron niż ciemnych. Podobać się może choćby subtelny wątek miłosny, czy prowadzenie fabuły tak, że stopniowo, wraz z Loganem odkrywamy koligacje i interesy wszystkich stron. Co prawda na drugiej stronie szali należy położyć sporo głupotek zwłaszcza w trzecim akcie i związanych z postacią tajemniczej Viper – wziętej chyba z nieco innej bajki. Należy to prawdopodobnie złożyć na karb gatunkowych oczekiwań – w końcu filmowi o superbohaterach i mutantach należy się trochę udziwnień, a widowiskowość ma zawsze pierwszeństwo. Ta ostatnia, choć na szczęście nie przytłacza fabuły, jest zresztą na bardzo dobrym poziomie: choreografia walk jest naprawdę niezła, kadrowanie scen ze skrytobójczym łucznikiem cieszy oko, a sceny na pociągu Shinkansen to jeden z ciekawszych pomysłów na kreatywne wykorzystanie scenerii w kinie akcji. Zresztą „Wolverine” to ciekawy przypadek we współczesnym w kinie rozrywkowym: elementy tradycyjne, takie jak choreografia walk czy fizyczność bohatera (ciężko oprzeć się wrażeniu, że Jackman z filmu na film robi się coraz bardziej posągowy…), są na zdecydowanie lepszym poziomie niż efekty komputerowe, wyraźnie nie pierwszej świeżości.
Mając w pamięci nieudaną „Genezę” nowy „Wolverine” jawi się jako bardzo miłe zaskoczenie i daje sporo frajdy z seansu. Szkoda tylko, że Rosomak wciąż ma nieco stępione pazury i twórcom zabrakło odwagi, by pójść na całość. Mam nadzieję, że nadrobią to Bryan Singer i Matthew Vaughn w „Days of Future Past”, spinających w jedną linię fabularną wątki wszystkich X-filmów, gdzie Wolverine ma być – rzecz jasna – jednym z pierwszoplanowych bohaterów.
koniec
7 sierpnia 2013
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
Sebastian Chosiński

10 XII 2017

Nazwisko reżysera Aleksieja Uczitiela i podjęty temat – czyli rzekomy romans cara Mikołaja II Romanowa i primabaleriny petersburskiego Teatru Maryjskiego Krzesińskiej – sprawiały, że po „Matyldzie” można było spodziewać się naprawdę dużo. Niestety, cały potencjał tkwiący w tej opowieści został zmarnowany, utopiony we łzach ckliwego melodramatu, na dodatek prawdopodobnie daleko odbiegającego od prawdy historycznej.

więcej »

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (1)
Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

4 XII 2017

W dzisiejszej edycji „Esensja ogląda” trzy tytuły – wydania DVD „Baby Drivera” i nowej „Mumii” oraz „Małi mężczyźni”.

więcej »

East Side Story: Zdążyć przed Amerykanami
Sebastian Chosiński

3 XII 2017

W ostatnich latach nastąpił w Rosji prawdziwy wysyp filmów o podboju kosmosu. Co ciekawe, wszystkie dotyczą epoki… Związku Radzieckiego, co w pewnym sensie potwierdza teorię, że po upadku Kraju Rad w tej dziedzinie ojczyzna Władimira Putina niczego szczególnego już nie dokonała. „Salut 7” Klima Szypienki opowiada o rzeczywistych, bardzo dramatycznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w 1985 roku, i jest swoistą odpowiedzią na „Apollo 13” Rona Howarda.

więcej »

Polecamy

Podręczne z Kairu

Dobry i Niebrzydki:

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Luty 2014
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Sierpień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Joanna Pienio, Agnieszka Szady, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2017 (4)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Luty 2014
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz

Mr. Pastisz & Mrs. Parodia
— Ewa Drab

Bez siły lub przemocą
— Łukasz Twaróg

Guitar Man
— Ewa Drab

Nowości: Październik 2003
— Piotr Dobry

Modelowy thriller motelowy
— Piotr Dobry

Dawnych wspomnień czar
— Eryk Remiezowicz

Krótko o filmach: Kwiecień 2002
— Michał Chaciński, Artur Długosz, Dominik Herman, Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ludzie jak krewetki
— Jakub Gałka

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Bourne zramolały
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.