Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Październik 2013 (2)

Esensja.pl
Esensja.pl
W kolejnej edycji „Esensja ogląda” nowy rzut oka na „Grawitację” i kilka refleksji o nieco starszych filmach.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Grawitacja
Karolina Ćwiek-Rogalska [60%]
To prawda, że widoki kosmosu w filmie Cuarona zapierają dech w piersi, to prawda, że odwzorowanie używanych stacji kosmicznych robi wrażenie, ale mimo wszystko „Grawitacja” nie jest filmem, który na długo zapadnie mi w pamięć. W istocie jest to dość prosta historia opakowana w efektowny kosmiczny kostium. To, co mogło być największą zaletą obrazu, a więc – mimo nietypowej scenerii, gdzie gdzieś w tle znajduje się przecież cała ludzkość – jego kameralność, zostało niestety dość szybko zaprzepaszczone. Niedoświadczona lekarka z traumą (Sandra Bullock) i doświadczony, wyluzowany astronauta (George Clooney) stanowią ciekawą parę, niemniej stosunkowo szybko próba nawiązania między nimi interesującej relacji w obliczu zagrożenia przeradza się w serię wybuchów i przemieszczania się (bo jak inaczej to nazwać) z jednego punktu do drugiego. Największym problemem w tym filmie było dla mnie rozwiązanie kwestii traumy pani doktor, dość hollywodzkie zagrania ze strony scenarzystów są tu nieprzekonujące. Mimo całej urody tego filmu historia w nim opowiedziana jest mało pogłębiona i niespecjalnie wiarygodna psychologicznie – wydaje się, że zabrakło trochę ekranowego czasu, by nad tym popracować.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Najlepsze najgorsze wakacje
Kamil Witek [70%]
Wakacje dla dzieciaków to teoretycznie najlepsza część roku. Skończyła się szkoła, przed nimi perspektywa kilku miesięcy leniuchowania nad jeziorem lub morzem, jednym słowem gdziekolwiek z dala od domu i kłopotów. Dla Duncana problemy jednak dopiero się zaczynają. Przyszły ojczym uważa go za życiową „trójkę”(w dziesięciopunktowej skali) i upokarza przy każdej okazji. Rówieśnicy patrzą na niego jak na wyrzutka, a co gorsza dorośli próbują zapewnić atrakcje, których nie potrzebuje. Sam 14-letni Duncan jest niejako zawieszony między dzieckiem a nastolatkiem. Towarzystwo dorosłych go nudzi, zabawa z dziećmi irytuje. Z ratunkiem z potrzasku przychodzi niejaki Owen, pracownik pobliskiego aquaparku, dorosły o duszy wiecznego nastolatka. „Najlepsze najgorsze wakacje” to jednakże nie klasyczna opowieść o metamorfozie z zahukanego dzieciaka w pewnego siebie chłopaka. Owena bowiem trudno nazwać życiowym przewodnikiem, który przekaże Duncanowi receptę na życie. Ich zetknięcie jest nie tyle szansą na zasmakowanie niecodziennej przyjaźni lecz okazją na spojrzenie na samego siebie. Tymbardziej, że słodko-gorzka historia ma w sobie tyle prawdziwego uroku, iż ma się wrażenie, że kiedyś sami w niej byliśmy. Na wakacjach, od których chciało się uciec, jednak z czasem marzyło się by trwały jak najdłużej. Obierając w „Najlepszych najgorszych wakacjach” dwie perspektywy film celnie trafia do widza na płaszczyźnie tak nostalgicznej jak i aktualnej. A co najciekawsze, utwierdza w słuszności tez, iż dzieci dorastają w mgnieniu oka, ale i my starzejemy się szybciej niż nam się wydaje.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Przeszłość
Kamil Witek [80%]
Asghar Fahradi opuszczając Iran na rzecz Francji, jedynie przeniósł swoich bohaterów w inne miejsce. „Przeszłość”- mimo, iż w fakturze zdaje się być łagodniejsze od poprzednich obrazów twórcy „Rozstania”, można zatem uznać za kolejną odsłonę coraz wyrazistszego gatunku „fahradramy”. Trzęsienie ziemi jakie Irańczyk serwuje swoim postaciom jest niczym hitchockowska sentencja – zaledwie początkiem jeszcze mocniejszych i boleśniejszych przeżyć. Operując sprawnie wybuchową ekspresją wnika pod skórę widza. Z reżyserską dyscypliną unika przeszarżowania, każda emocję używa zgodnie z przeznaczeniem dozując ją z odpowiednią w danej chwili dawką. Choćby dlatego Fahradi porusza się po przestrzeni rodzinnego dramatu jak mało kto. Rozgrzebując tytułową przeszłość nie tyle podsyca emocje wśród bohaterów, co definiuje je na nowo ekranie. Może właśnie dlatego jego postaci trudno polubić czy jasno stanąć po któreś ze stron. Racje dzielone są tu mniej więcej po równo, rodzące się co chwilę konflikty służą za dramatyczną pożywkę. Bolesna autentyczność to tylko jedna z wielu cech stylu, po którym do tej pory poznaliśmy Fahradiego. Choć wszystko wydaje się tu odrobinę bardziej stonowane, jest równie mocne w odbiorze. Możemy zatem mieć pewność, że starcie z własną przeszłością nie będzie żadnym katharsis dla żadnego z bohaterów „Przeszłości”. To jedynie bolesne przypomnienie tego wszystkiego, o którym każdy chciałby jak najszybciej zapomnieć.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
To już jest koniec
Kamil Witek [80%]
„To już jest koniec” wywołuje niemal egzystencjalne rozważania czy granica dobrego smaku we współczesnej kinie popularnym ma jeszcze rację bytu. Reżyserski debiut dla duetu Rogen&Goldberg jest niczym filmowe niebo, gdzie wszystko jest możliwe. Gwiazdy balują na całego, Michael Cera jest ikoną seksu, a Backstreet boys śpiewają piosenki na zawołanie. Nie brzmi tak źle? Dorzućmy do tego gwałcenie przez demona, apokalipsę w tle i potężną dawkę przewrotnie szalonego humoru, gdzie symulowanie masturbacji to jedna z najłagodniejszych zagrywek. Choćby dlatego „To już jest koniec” chwilami lepiej funkcjonuje jako objazd hollywoodzkiej śmietanki rodem z Comedy Central niż pełnometrażowy film. Nawet jeśli natłok gagów powiązany jest w dość mało zobowiązującej pastiszowej fabule, to nie da się ukryć, że ogląda się to z ogromną przyjemnością. Rogen z Goldbergiem bez dwóch zdań pozbawili najwyższa półkę Hollywood resztek przyzwoitości. Strącili gwiazdy z piedestału, zmietli idoli i brutalnie rozprawili się z ułudą sławy. Bo w „To już jest koniec” dostaje się wszystkim: aktorom, artystom i iluzji cudownego życia w Fabryce Snów. Nikt nie może liczyć na taryfę ulgową. Analogicznie do ekranowej apokalipsy, w świecie, w którym nie ma niczego, zasady, bariery i tematy tabu to także rzeczy na wymarciu. Jeśli nawet momentami zbyt mocno wyczuwalny jest posmak przypadku trylogii „Ocean’s”, gdzie najlepiej na filmie bawili się jego uczestnicy, to muszę przyznać, że mając wybór potrzymania się przez jakiś czas z którąś z ekip, zdecydowanie wolałbym Rogena i spółkę. Sorry, George…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Sztanga i cash
Piotr Dobry [40%]
Wyobrażacie sobie krwawą komedię kryminalną w duchu braci Coenów, nakręconą przez Michaela Baya? Ja też nie. Sam Bay zresztą najwyraźniej też nie, bo nie wystarczy zrezygnować z pościgów samochodowych i eksplozji w skali makro (tylko jedno skromne rozpiżdżenie furgonetki? no co pan!) i podeprzeć się realnym reportażem zamiast najazdem Decepticonów. Opowiedziana w „Sztandze i cashu” historia trzech wybitnie tępych pakerów (wyjątkowo przekonujący Wahlberg, Mackie i The Rock) porywających milionera-imigranta miała spory potencjał komediowy, a w odpowiednich rękach mogła nawet powiedzieć coś interesującego o mentalności Amerykanów. Jednak u Baya nośna idea zachłyśnięcia się American dream aż do samozagłady rozmywa się w zalewie sprośnych żartów o impotencji, tandetnych scen klepania silikonowych „towarów” po tyłkach i pseudozabawnych deklaracji z offu, jak wtedy, gdy rosyjska striptizerka przekonuje o nieuchronności swej kariery, jako że posiada „jeszcze lepszą cipkę niż Julia Roberts w »Pretty Woman«”. A że reżyser próbuje nie tylko bawić – co mimo czerstwego stylu dałoby się jeszcze jakoś przełknąć – ale też bawić się w moralizatora, otrzymujemy filmowy ekwiwalent ukraińskiego Femenu, gardłującego topless o godności kobiet.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Vincent chce nad morze
Piotr Dobry [70%]
Cierpiący na zespół Tourette’a Vincent zostaje po śmierci matki oddany do ośrodka” – po takim opisie dystrybutora pozostaje się pociąć, tymczasem zonk!, „Vincent chce nad morze” ma parę dramatycznych momentów, ale to przede wszystkim komedia, i to naprawdę przyzwoita. Skojarzenia z „Pukając do nieba bram” jak najbardziej zasadne – kontestujący rzeczywistość bohaterowie, kradzież samochodu, podróż nad morze, lekcje dojrzewania. Nieco naiwnych schematów i uproszczonej psychologii nie psuje frajdy z seansu; całość przyjemnie słodko-gorzka i zadająca kłam stereotypowi, że Niemcy nie potrafią subtelnie.
koniec
22 października 2013
dodajdo

Komentarze

22 X 2013   18:57:26

60% dla Gravity jako filmu? Jako całość? 60%?! 60%???!!!
Czy może ktoś inny z Esensji ocenić ten film?
Albo chociaż zweryfikować ocenę Pani znudzonej brakiem głębi?
Tylko osoba oglądająca kino do obiadu mogłaby dać 60% za Gravity.

22 X 2013   19:07:54

Oglądam do kolacji. Potwierdzam, 60 % to maksimum dla tego filmu. Nic nowego pod (w sumie to i nad, i obok) Słońcem.

22 X 2013   19:09:01

No przeciez już dawno ocenił. Patrz prawa kolumna, „Zobacz też -> Inne recenzje -> Kosmos, jakiego do tej pory nie znaliście ” [klik]. I gotowe.

22 X 2013   20:54:33

Ludzie już przestają rozumieć:
Vincent chce nad morze 70% vs 60% Grawitacja.
Rozumiem, zyjemy w czasach, gdzie ISS, Pale Blue Dot Carla Sagana,
to chleb powszedni. Czym się tam zachwycać.
CGI aka efekty średnie, zdjęcia średnie, dźwięk średni...
No tak, lepiej iść do kina na Vincet chce nad morze.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
Jarosław Loretz

21 VI 2017

W „Wonder Woman” próżno szukać cudowności. Na tle poprzednich porażek DC film ogląda się nieźle, ale to trochę za mało, żeby obwołać renesans uniwersum.

więcej »

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (3)
Kamil Witek

19 VI 2017

W trzecim czerwcowym zbiorze krótkich recenzji filmowych oceniamy gorące wakacyjne blockbustery: "Król Ritchie Artur. Legenda miecza", "Mumia" z Tomem Cruisem i "Baywatch. Słoneczny patrol".

więcej »

East Side Story: Przejście przez ogień
Sebastian Chosiński

18 VI 2017

„Moloch” to w zasadzie film… polski. Polskie były pieniądze, za jakie go zrealizowano, i ekipa, która tego dokonała. Dlaczego więc pojawia się w cyklu „East Side Story” – z definicji poświęconym kinematografiom dawnych krajów Związku Radzieckiego? Z prostej przyczyny: krótkometrażówka Szymona Kapeniaka powstała na Ukrainie i grają w niej aktorzy ukraińscy.

więcej »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (2)
— Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Luty 2014
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Listopad 2013 (3)
— Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Kosmos, jakiego do tej pory nie znaliście
— Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Vincent chce nad morze
— Sebastian Chosiński, Zuzanna Witulska

Wenecja 2013: „Houston, mamy problem”
— Marta Bałaga

Transatlantyk 2013: Dzień 1 i 2
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Z tego cyklu

Czerwiec 2017 (3)
— Kamil Witek

Czerwiec 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Czerwiec 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Marzec 2017 (4)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Marzec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk

Marzec 2017 (1)
— Grzegorz Fortuna

Luty 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Tegoż twórcy

Kiedy irański mężczyzna kocha irańską kobietę
— Karolina Kopcińska

Tabu kłamstwa
— Ewa Drab

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (3/3)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Trójwymiarowy gwóźdź do trumny
— Mateusz Kowalski

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (7)
— Jakub Gałka

Napierformers
— Marcin T. P. Łuczyński

Jeden upadnie. Przetrwa tylko jeden
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (5)
— Jakub Gałka

Marne opiłki
— Ewa Drab

Gra w kości
— Ewa Drab

Tegoż autora

Dobry i Niebrzydki: Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.