Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Co nam w kinie gra: Powtórnie narodzony

Esensja.pl
Esensja.pl
Wczoraj na nasze ekrany wszedł film „Powtórnie narodzony” w reżyserii Sergio Castellitto. Recenzowaliśmy go przy okazji relacji z Transatlantyku 2013, dziś przypominamy tę recenzję.

Sergio Castellitto
‹Powtórnie narodzony›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPowtórnie narodzony
Tytuł oryginalnyVenuto al mondo
Dystrybutor Vivarto
Data premiery22 listopada 2013
ReżyseriaSergio Castellitto
ZdjęciaGianfilippo Corticelli
Scenariusz
ObsadaPenélope Cruz, Emile Hirsch, Adnan Haskovic, Saadet Aksoy, Pietro Castellitto, Mira Furlan, Jovan Divjak, Vinicio Marchioni, Branko Djuric
MuzykaEduardo Cruz
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiChorwacja, Hiszpania, Włochy
Czas trwania129 min
WWW
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Zacznijmy od końca: gdyby możność przeniesienia na ekran takiego scenariusza otrzymał Wojciech Smarzowski, prawdopodobnie powstałby film, który przemaszerowałby zwycięsko przez większość międzynarodowych festiwali w świecie. Dlaczego? To proste: Polak zminimalizowałby obecność wątków melodramatycznych (a niekiedy wręcz romantycznych), a wyeksponował to, co najbardziej tragiczne, brutalne, brudne i ponure. Że w takich tematach radzi sobie doskonale, udowodnił już przed paroma laty „Różą”. Niestety, historia opowiedziana w „Powtórnie narodzonym” zrodziła się w głowie włoskiej pisarki Margaret Mazzantini i zwrócili na nią uwagę włoscy, nie polscy, producenci, którzy powierzyli reżyserię swojemu rodakowi Sergio Castellitto.
Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Niemłoda już, ale wciąż urzekająca urodą, Włoszka Gemma (w którą wcieliła się Penélope Cruz) wyrusza wraz ze swoim nastoletnim synem Pietro w podróż do Sarajewa. Dla chłopaka jest to niechciana wakacyjna eskapada (zdecydowanie bardziej wolałby ten czas spędzić z kolegami na Sardynii), dla niej – możliwość odwiedzenia miejsc, które niegdyś odegrały ważną rolę w jej życiu. W retrospekcjach, które zajmują zresztą większość czasu ekranowego, cała historia zostaje opowiedziana ze szczegółami. Co prawda, nie chronologicznie, ale to właśnie pozwala reżyserowi rozwiązanie wielu ważnych wątków zachować na zaskakujący finał. Gemma po raz pierwszy odwiedziła Sarajewo w 1984 roku, gdy zbierała materiały do pracy na temat lokalnego poety. Jej przewodnikiem był wówczas Gojko (znakomita rola Adnana Haskovicia!), sam trochę poeta, trochę awanturnik, obdarzony typowo bałkańskimi cechami charakteru. Poznał młodą i piękną Włoszkę ze swymi licznymi i niezwykle barwnymi znajomymi, wśród których znalazł się między innymi zdolny amerykański fotografik Diego (znany z „Obywatela Milka” Emile Hirsch).
Te fragmenty filmu, gdy między Gemmą a Diego rodzi się miłość, są ewidentnie najsłabsze, trącą harlequinem. I nawet jeśli uznamy, że posłużyły one podkreśleniu kontrastu wobec tego, co miało nastąpić w ciągu dalszym, nadal trudno przełknąć je bez grymasu na twarzy. Po kilku latach oboje wracają do Sarajewa – dzieje się to jednak w najgorszym możliwym momencie, chwilę później wybucha bowiem wojna i zaczynają się krwawe walki o miasto. W ten wątek wojenny wpisany zostaje jeszcze jeden, najwyrazistszy i najbardziej dramatyczny motyw – trójkąta (a może nawet, jeśli dorzucimy jeszcze Gojka, i czworokąta) miłosnego pomiędzy Gemmą, Diego i piękną Bośniaczką Aską (wcieliła się w nią Turczynka Saadet Aksoy), która godzi się urodzić dla nich dziecko (Włoszka jest bowiem bezpłodna).
Od tego momentu losy bohaterów komplikują się do tego stopnia, że musi minąć wiele lat od zakończenia wojny, aby rozwikłać wszystkie niejasności. Z tym akurat Castellitto radzi sobie bardzo dobrze, dlatego końcówka filmu rekompensuje wszystkie miałkości jego początku. Na pochwałę zasługują również kreacje aktorskie, bo wcale nie jest tak, że to Penélope Cruz króluje nad wszystkimi pozostałymi. Wracając zaś do punktu wyjścia i Wojciecha Smarzowskiego. Można być pewnym jeszcze jednego – że znacznie lepiej niż Castellitto poradziłby sobie z przedstawieniem codziennej grozy wojny, Włoch zrobił to w sposób trochę – jeśli można tak rzec – pocztówkowy. Jego wojna przypomina tę, jaką raczą nas dziennikarze w wiadomościach, a więc chyba mimo wszystko daleko odbiega od tragicznej prawdy.
koniec
23 listopada 2013
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Urok mocno wyblakły
Sebastian Chosiński

26 III 2017

Najlepszy okres w karierze Siergiej Sołowjow przeżywał w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. To wtedy powstały jego najwybitniejsze filmy, dzięki którym na trwałe zapisał się w historii kinematografii swojej ojczyzny. Po politycznym przełomie i upadku Związku Radzieckiego wiodło mu się różnie; w każdym razie w ciągu minionego ćwierćwiecza nie nakręcił żadnego obrazu, który na dłużej pozostaje w pamięci. Nie inaczej rzecz ma się z „Tram-pkami” (sic!).

więcej »

Esensja ogląda: Marzec 2017 (3)
Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

20 III 2017

To już trzecie marcowa edycja Esensja ogląda a w niej piszemy krótko o pięciu niedawnych kinowych premierach: „Elle”, „Lego Batmanie”, „Pięknej i bestii”, „Wyspie czaszek” i „Zło we mnie”.

więcej »

East Side Story: Mutant – to brzmi dumnie!
Sebastian Chosiński

19 III 2017

Rosjanie – bez najmniejszych wątpliwości – zazdroszczą Amerykanom. Widać to w ostatnim czasie po trafiających do kin filmach. Odpowiedzią na hollywoodzkie obrazy o pierwszym kontakcie z obcymi stało się „Przyciąganie” Fiodora Bondarczuka; z kolei „Obrońcy” Sarika Andreasiana to wariacja na tematy superbohaterskie, mieszanka „X-Menów” z „Avengersami”. Niestety mało udana.

więcej »

Polecamy

Małpa musi się pobrudzić

Dobry i Niebrzydki:

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pola, łączki, lasy, czyli zaświaty według Jacksona
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

A idź z tym gniotem!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Krwawa makabra jest dobra
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To jest bingo!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Transatlantyk 2013: Dzień 3
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Z tego cyklu

Ślepowidzenie
— Sebastian Chosiński

Umrika
— Sebastian Chosiński

„Tajemnice Bridgend” i „Czarodziejska góra”
— Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

Jesteśmy waszymi przyjaciółmi
— Sebastian Chosiński

Slow West
— Sebastian Chosiński

Imigranci
— Marta Bałaga, Sebastian Chosiński

Steve Jobs
— Kamil Witek

Pakt z diabłem
— Marta Bałaga

Intruz
— Sebastian Chosiński

W piwnicy
— Marta Bałaga

Tegoż autora

East Side Story: Urok mocno wyblakły
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Milicjant – „Rycerz Prawa”
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Patrząc na nieznany, daleki brzeg…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Niewiarygodne przygody Norwegów w Nowym Jorku
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Scena to dziwna…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Mutant – to brzmi dumnie!
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Desant zza dwóch oceanów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Chwila, która mogłaby trwać w nieskończoność
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Marzec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.