Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (3)

Esensja.pl
Esensja.pl
W trzeciej grudniowej edycji „Esensja ogląda” znajdziecie recenzje trzech filmów kinowych: „Papuszy”, „Krainy lodu” i „Thora: Mroczny świat” oraz dwie recenzje DVD.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Papusza
Karolina Ćwiek-Rogalska [70%]
"Papusza" przez nasze ekrany przemyka jakoś niezauważona. Sporo nagród sprzątnęła nowemu filmowi małżeństwa Krauze "Ida", obraz też traktujący o losach kobiet z odmiennej grupy etnicznej, czarno-biały, wysmakowany estetycznie. Historia Bronisławy Wajs, nazywanej Papuszą, romskiej poetki, opowiedziana jest bardzo nieśpiesznie, co ma swoje zalety, ale także wady. Krauzowie odchodzą od opowiadania biografii poetki od urodzin do śmierci, raczej przeplatają wydarzenia z "teraz" z tym, co działo się "wtedy", "kiedyś". Stawiają pytania, każąc widzowi domyślać się, co było dalej, żeby później te domysły - skąd Papusza wzięła się w tym miejscu, co sprawiło, że jej życie teraz wygląda tak a nie inaczej - zweryfikować. Kilka scen szczególnie zyskuje na takim kontraście, kilka innych z kolei ginie, przytłoczonych nie zawsze potrzebnymi długimi ujęciami krajobrazu. Czasami można wręcz odnieść wrażenie, że twórcom zostało sporo materiału, którego nie chcieli zmarnować, więc umieścili go w filmie - wszystkie piękne, ale długie i nie zawsze czemuś służące sceny wędrówki romskiego taboru, na przykład. Bardzo poetyczne, melancholijne zdjęcia dopełnia inspirowana tradycyjną muzyką romską ścieżka dźwiękowa Jana Kantego Pawluśkiewicza, miejscami brzmiąca co prawda dość znajomo, ale bez szkody dla ogólnego wrażenia. Aktorstwo jest tu raczej bez fajerwerków - wyróżnia się na pewno Antoni Pawlicki jako Jerzy Ficowski i Zbigniew Waleryś jako Dionizy Wajs, mąż Papuszy. Ginie za to odtwórczyni głównej roli, Jowita Budnik, która spędza czas głównie na rzucaniu smutnych spojrzeń - choć bez wątpienia kilka scen, jak choćby szaleństwo Papuszy zostaje przez nią zagranych bez pudła. Takie a nie inne przedstawienie głównej bohaterki przez Budnik wypływa też ze scenariusza, nastawionego głównie na przekaz melancholijny i pesymistyczny, z którego gdzieś uciekają jakiekolwiek pozytywne strony życia, przez co co najmniej jeden wątek w pewnym momencie znika się ze scenariusza i więcej już o nim nie słyszymy.
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Kraina Lodu
Agnieszka Szady [60%]
W krainie Arendell, pod pewnymi względami przypominającej Szwecję, żyły dwie piękne i miłe księżniczki. Niestety, jedna obdarzona czarodziejską, potencjalnie groźną umiejętnością… Twórcy „Krainy Lodu” próbowali zmierzyć się z problemem lęku, osamotnienia i rozpaczliwej pogoni za uczuciem, ale że jednocześnie chcieli stworzyć humorystyczną baśń, efekt jest nie do końca przekonujący. Znacznie lepiej wyszło im to, co w filmach disneyowskich zawsze dobrze się sprawdzało, czyli lekko cukierkowa miłość – tu pochwała, że nie ograniczyli się tylko do uczuć na linii chłopak – dziewczyna, lecz pamiętali, że miłość występuje także w rodzinie. Jak w klasycznych animacjach studia Disneya, mamy tu piosenki (niestety, całkowicie niezapadające w ucho), inteligentnego zwierzęcego pomocnika oraz akcent komediowy w postaci bałwanka prezentującego niezdrową fascynację ciepłem (co prawda dla mnie to postać jakby ciut z innej bajki, ale rolę rozśmieszacza spełnia jak należy). Co nie jest niespodzianką, wspaniale wypadły efekty wizualne: wschodzące słońce załamujące się w bryłach świeżo wyrąbanego lodu, niesamowita architektura mroźnego pałacu, szalony galop renifera przez las. Nieźle wypadli bohaterowie, zaś nagła zmiana roli głównego antagonisty jest w stanie zaskoczyć nawet dorosłego widza. Może „Kraina Lodu” nie jest przebojem, który pamięta się latami, ale na pewno bardzo sympatycznym filmem dla całej rodziny. Pochwała należy się też studiu Disneya za wyświetlaną przed seansem krótkometrażówkę "Get a Horse", gdzie pomysłowo połączono animację przedwojenną i trójwymiarową, nie mówiąc już o świetnym efekcie wychodzenia postaci z ekranu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Thor: Mroczny świat
Agnieszka Szady [80%]
Filmy o superbohaterach to dość specyficzny gatunek: widz musi „kupić” przedstawiony świat włącznie z panującą w nim specyficzną logiką i prawami fizyki. Inaczej, zamiast dobrze się bawić, postuka się tylko w głowę. W dodatku skomplikowane uniwersum komiksowych cykli bywa odstraszające dla widzów niezorientowanych w legionie postaci, ich wzajemnych relacjach oraz bujnych historiach (często z wersjami alternatywnymi). Na szczęście twórcy drugiej części „Thora” poradzili sobie z tym koncertowo. Znajomość poprzednich filmów z tym bohaterem zapewne daje wiele radości przy oglądaniu obecnego, ale nie jest konieczna do zrozumienia fabuły. Która zresztą nie jest przesadnie skomplikowana: ci źli pożądają substancji o potężnej mocy, przypadkowo znajdującej się w rękach (i to dosłownie) tych dobrych. Dobrzy muszą powstrzymać złych przed zniszczeniem wszechświata. Brzmi znajomo? Od skojarzeń w tym filmie nie sposób się opędzić: czerwona „rtęć” i cele więzienne chronione polami siłowymi jak w „Star Treku”, obcięcie ręki jak w „Gwiezdnych wojnach”… Długo by wymieniać, poza tym w dzisiejszych czasach nie da się przecież nakręcić filmu fantastyczno-przygodowego bez – zamierzonych czy nie – podobieństw do czegoś, co już było.
To, co bodaj najbardziej pozostaje w pamięci po obejrzeniu „Thora”, to imponująca strona wizualna: bizantyjsko rozbuchane budowle, niebo nad Asgardem jak widoki z teleskopu Hubble’a, wikiński pogrzeb, pustkowia jałowej planety, statek kosmiczny jak nóż tnący wybrzeże Greenwich, zbroje oświetlone złotym blaskiem zachodu. Oczywiście sama uroda scenografii to za mało, aby filmowi przyznać 80%. Potrzebne jest jeszcze to nieuchwytne coś, co sprawia, że widz przejmuje się losem bohaterów. Tu na pewno wpływ na to ma chemia między poszczególnymi postaciami: w „Thorze” mamy trudne relacje braterskie i rodzicielskie, wątek romansowy jest zepchnięty na dalszy plan i, szczerze mówiąc, dobrze to filmowi robi. Niejednoznaczność postaci Lokiego, jego brat szamoczący się z własnym brakiem zaufania – to o wiele ciekawsze, niż bóg gromu robiący słodkie oczy do pani fizyk, szczególnie, że wiemy, że romans w tej konwencji zawsze zakończy się happy endem, zawirowania rodzinne natomiast niekoniecznie. Nawet postaci zupełnie trzecioplanowe – jak trójka asgardzkich przyjaciół Thora – zostały pokazane tak, że wczuwałam się w ich sytuację, a w scenie zdrady stanu niemal siedziałam na krawędzi fotela. Z tego idealnego obrazu wyłamuje się tylko grana przez Natalie Portman ukochana tytułowego bohatera: może w dwóch czy trzech scenach pokazuje jakąś osobowość, ale przez większość czasu służy głównie do bycia transportowaną z miejsca na miejscy niczym malowana lala. W dodatku jej interakcje z innymi pasują momentami raczej do nastolatki niż dorosłej kobiety z tytułem naukowym. Załamała mnie scena, w której Jane, przedstawiona królowej Asgardu, jest w stanie wybąkać tylko „Hej”, jak średnio rozgarnięty przedszkolak. Oczywiście nie co dzień ma się okazję spotykać królowe z innych światów, ale bycie ukochaną latającego superherosa powinno człowieka przygotować na rozmaite ewentualności…
DVD i BR
Wyjście / Exit (2006)
Sebastian Chosiński [70%]
Peter Lindmark specjalizuje się we thrillerach i dramatach sensacyjnych. Kręcąc „Wyjście” (w polskiej edycji DVD zachowano jednak tytuł anglojęzyczny „Exit”), oparł się na książce duetu Håkan Ramsin – Jesper Kärrbrink. Kto wie, być może właśnie tą pozycją inspirował się Jo Nesbø, gdy siadał do pisania bestsellerowych „Łowców głów” (2008). W każdym razie obraz Lindmarka w wielu elementach przypomina późniejszą powieść Norwega i nakręcony na jej podstawie film Mortena Tylduma (2011). Akcja „Wyjścia” rozgrywa się w wyższych sferach biznesowych. Thomas Skepphult (w tej roli Mads Mikkelsen, znany chociażby z „Podziemnego frontu”) jest współwłaścicielem firmy Nova Investment, a swoje wpływy dzieli ze starszym o pokolenie Wilhelmem Rahmbergiem. Rahmberg od lat jest jego mentorem i nauczycielem; wyjaśnił mu, że w wielkim biznesie nie ma miejsca na wahania i dylematy moralne, że zasady etyki należy zaś dowolnie naginać do własnych celów. W przeciwnym wypadku – można popełnić błąd i stracić wszystko. Mając na uwadze nauki mistrza, Thomas (współ)kieruje spółką, prowadząc ją do kolejnych sukcesów. Ale pewnego dnia świetnie funkcjonująca maszyna zaczyna się psuć, kolejny dobry interes zawisa na włosku; na dodatek ktoś morduje Wilhelma, sprawiając jednocześnie, że oskarżenie o ten niegodny czyn spada na Skepphulta. Policja nie ma wątpliwości, więc Thomas ląduje w areszcie. Siedząc za kratkami, zaczyna zdawać sobie sprawę, że ktoś podjął z nim wyrafinowaną grę, w której chodzi nie tylko o przejęcie jego konta, ale również zniszczenie szczęścia rodzinnego. Z biegiem czasu Skepphult domyśla się, kto może za tym stać, problem jednak w tym, że człowiek, którego podejrzewa, nie żyje od siedmiu lat, ba! Thomas i Wilhelm widzieli nawet jego trupa… Akcja płynie wartko, trup ściele się gęsto, a w fabułę wplątani zostają zarówno Arabowie, jak i mafia z jednego z państw postradzieckich. Jakby tego było mało, żona Thomasa, Anna (gra ją Kirsti Torhaug), przekonuje się, że mąż przez długie lata nie mówił jej całej prawdy o swojej przeszłości, a to nadwyręża jej zaufanie i sprawia, że kobieta nie jest pewna, czy i dzisiaj mężczyzna nie mija się z prawdą. Choć w wielu momentach wydarzenia przedstawione są dość schematycznie i widz bez większego problemu może się domyślić, co czeka go w finale, to jednak wszystko jest poukładane bardzo logicznie, a towarzyszące seansowi napięcie nie spada ani przez chwilę. W efekcie „Wyjście” okazuje się świetną rozrywką, mimo że za tydzień bądź miesiąc jego gwiazda zacznie powoli blaknąć.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Polowanie (2012)
Sebastian Chosiński [90%]
Duńsko-szwedzki film Thomasa Vinterberga (twórcy opartego na powieści Jonasa T. Bengtssona „Submarino”) to jedna z najlepszych kinowych produkcji ostatnich lat. Kameralny dramat psychologiczny, który podejmuje niezwykle istotny temat i robi to w sposób bardzo wyważony, skupiając się przede wszystkim na losie jednostki oskarżonej o czyn, którego nie popełniła, a w zasadzie popełnił, bo chodzi o mężczyznę. Lucas (wyśmienity Mads Mikkelsen) jest człowiekiem, któremu w życiu nie wyszło – opuściła go żona, zabierając ze sobą syna, zamknięto szkołę, w której pracował, w efekcie trafia jako wychowawca do przedszkola. Radzi sobie nieźle z dziećmi, ma z nimi dobry kontakt, ufają mu i doceniają poczucie humoru. To jednak nie chroni go przed podejrzeniem o molestowanie jednej z podopiecznych, malutkiej Klary, córki starego przyjaciela Lucasa, Theo (którego gra Thomas Bo Larsen). Widz od samego początku wie, że dziewczynka wszystko sobie zmyśliła, z tym większym bólem przyjmuje to wszystko, czego w dalszym ciągu musi doświadczyć bohater – ostracyzmu społecznego, wykluczenia, agresji ze strony mieszkańców miasteczka, wreszcie aresztowania. Gdy Klara zdaje sobie sprawę, że jej, zdawałoby się, niewinne kłamstewko rujnuje życie lubianemu wychowawcy, próbuje wyjaśnić dorosłym – matce, psychologowi dziecięcemu – prawdę. Ale na to jest już za późno – zarówno Lucas, jak i jego „ofiara” wpadają bowiem w szpony bezdusznego systemu, który nierzadko skazuje ludzi jeszcze przed orzeczeniem winy. „Polowanie” to także film o potędze plotki i emocjach – zazwyczaj negatywnych – drzemiących w niewielkich, prowincjonalnych społecznościach (o tym samym, chociaż w nieco innej konwencji, traktowała szwedzka dylogia „Łowcy”). Mikkelsen wzniósł się na szczyty sztuki aktorskiej; grany przez niego Lucas to postać balansująca na krawędzi – mimo że znamy prawdę, to i tak gdzieś w tyle głowy kołacze nam myśl: A może jednak jest inaczej, może w oskarżeniach Klary jest ziarnko prawdy? To przez tę oszczędność w środkach wyrazu, która każe nam dopatrywać się w granej przez Duńczyka postaci typowych dla jednostek psychopatycznych defektów emocjonalnych czy braku empatii. I jest jeszcze zakończenie – pod każdym względem niejednoznaczne. Warto jeszcze dodać, że autorem scenariusza jest Tobias Lindholm, który pracował już z Vinterbergiem przy „Submarino”, a na własne konto nakręcił nie mniej udane „Porwanie” (2012).
koniec
10 grudnia 2013
dodajdo

Komentarze

10 XII 2013   17:28:54

"nagła zmiana roli głównego antagonisty jest w stanie zaskoczyć nawet dorosłego widza"

Już nie zaskoczy. Dzięki.

12 XII 2013   08:59:51

To juz nawet nie jest śmieszne. Ktoś daje takiej szmirze jak Thor 80%? Ja wiem, że zaraz ktos się rzuci i powie, że film dostał tyle w "swojej kategorii", ale kurde szanujcie się trochę, to jest poprostu słabizna w sensie ogólnym.
Zresztą po co wogóle te procenty, skoro każdy film i tak jest oceniany we własnej skali...

12 XII 2013   11:09:12

Ja bym nie dała Thorowi 80, ale i tak uważam go za całkiem przyjemny. Szłam do kina pooglądać sobie mój ideał urody męskiej tudzież ładne widoczki Walhalli, modląc się, żeby to nie było bezdennie głupie.
Był Thor, były widoczki a fabuła okazała się lepsza niż się obawiałam. Loki zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie - wydaje mi się, że ta postać wręcz "kradnie" Thorowi jego film. Mroczne Elfy o wyglądzie Teletubisiów troszkę załamywały, ale poza tym ogólny design wypadł nieźle, padło parę dowcipów a wątek rodzinnych zawirowań bardzo mi się spodobał (pewnie dlatego, że sama przez lata byłam zazdrosna o młodszego brata ;P)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie tak ładnie pachniesz
Konrad Wągrowski

17 XI 2017

„Liga Sprawiedliwości” mogła być czymś więcej niż zwykłym filmem o drużynie superbohaterów walczącej w obronie Ziemi. Ale zabrakło i odwagi, i chyba trochę też talentu.

więcej »

Esensja ogląda: Listopad 2017 (3)
Jarosław Loretz, Kamil Witek

16 XI 2017

Dziś w naszym cyklu trzy recenzje: „HHhH”, „Obcy: Przymierze” i „Hel”.

więcej »

East Side Story: Półwysep zbuntowany
Sebastian Chosiński

12 XI 2017

Filmowcy kochają Półwysep Krymski. Każdego roku powstają tam dziesiątki filmów – najpierw radzieckich, później ukraińskich, teraz rosyjskich. Aż nadszedł takim moment, kiedy stał się on nie tylko tłem fabuły, przepiękną dekoracją, ale – głównym bohaterem. Obraz Aleksieja Pimanowa opowiada o wydarzeniach, jakie miały miejsce w lutym i marcu 2014 roku i doprowadziły do aneksji Krymu przez Rosję.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Piotr Dobry

Esensja ogląda: Kwiecień 2014 (1)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2014 (4)
— Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (4)
— Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Listopad 2013 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Ewa Drab, Krystian Fred

Esensja ogląda: Marzec 2013 (4)
— Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Gabriel Krawczyk, Małgorzata Steciak

Społeczeństwo nigdy nie zapomina
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Z tego cyklu

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Październik 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Wrzesień 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Wrzesień 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Tegoż twórcy

Trzęsienie ziemi
— Kamil Witek

Popkultura językiem wszech czasów
— Gabriel Krawczyk

Społeczeństwo nigdy nie zapomina
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Anatomia fascynacji
— Urszula Lipińska

Czyj Nikifor?
— Jacek Łaszcz

Bardzo ponura „Uroczystość”
— Katarzyna Michalak

Tegoż autora

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (2)
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

East Side Story: Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Kadr, który…: Kraków w dwóch odsłonach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tu miejsce na labirynt…: Powściągliwość mniej mile widziana
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Schemat goni schemat
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Podróż do rajskiego zakątka
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Welocyped międzykontynentalny
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.