Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Esensja ogląda: Marzec 2014 (4)

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś skromna „Esensja ogląda”, obejmująca cztery propozycje – dwie kinowe, dwie z małego ekranu.
300: Początek imperium
Sebastian Chosiński [70%]
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jedno ustalmy od razu: „300: Początek imperium”, podobnie jak jego poprzednik sprzed ośmiu lat, nie jest filmem historycznym, a jedynie wykorzystującym pewne wątki historyczne. Jeśli takie założenie przyjmiemy we wstępie, pozwoli to purystom uniknąć irytacji i zgrzytania zębów, wynikających z przeinaczania przez autorów – zarówno filmu, jak i pierwowzoru komiksowego – oczywistych faktów. Król Dariusz I Wielki nie zginął w wyniku rany odniesionej podczas bitwy pod Maratonem, lecz zmarł pięć lat po niej. Podobnie „królowa” Artemizja, władczyni Halikarnasu, choć walczyła w bitwie morskiej u wybrzeży Salaminy we wrześniu 480 roku p.n.e., nie poniosła w niej śmierci. Ba! była jedynym ważnym dowódcą z otoczenia króla Kserksesa, który – obawiając się podstępu ze strony Greków – odradzał mu podjęcie walki w tym miejscu. W filmie Izraelczyka Noama Murro jest dokładnie na odwrót: to Kserkses jest głosem rozsądku i pragnie najpierw wybadać teren, a Artemizja – żądna krwawej zemsty na całej Grecji, a Temistoklesie, który odrzucił jej awanse (między innymi miłosne), w szczególności – dąży za wszelką cenę do ostatecznego starcia. I tak dalej. Można by wskazywać kolejne fałsze. I wcale nie po to, aby udowadniać twórcom kontynuacji „300” nieuctwo, ale gwoli ścisłości i prawdy historycznej. W końcu zmarła dwa i pół tysiąca lat temu rozsądna królowa Artemizja nie może bronić się przed paskudnym oczernianiem. Co by to jednak zmieniło?! Lepiej skupić się na filmie jako dziele artystycznym. A pod tym względem obraz wypada całkiem przyzwoicie. Mimo że razi nieznośnym patetyzmem i koturnowością postaw bohaterów (począwszy od Temistoklesa, poprzez Kserksesa, aż po Gorgo, królową Sparty i wdowę po Leonidasie). Że sceny bitew morskich, chociaż efektowne, nie są w stanie niczym specjalnym zaskoczyć (widzieliśmy to już w dziesiątkach innych hollywoodzkich produkcjach o podobnej proweniencji). Że aktorstwo zostało całkowite przesłonięte komiksowością fabuły. Która notabene jest boleśnie przewidywalna. A jednak ma „Początek imperium” w sobie coś magnetycznego, co sprawia, że trudno oderwać wzrok od ekranu. Dzieło Murro ratuje przede wszystkim jego ponury klimat, unoszący się nad wodami Morza Egejskiego i Zatoki Sarońskiej duch Armagedonu. Poza tym wizja androgenicznego króla-boga Kserksesa i ucharakteryzowanej na fankę rocka gotyckiego Artemizji zdecydowanie może pobudzać zmysły.
Muppety: Poza prawem
Konrad Wągrowski [70%]
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Cieszy bardzo, że nowe „Muppety” utrzymują niezły poziom poprzedniej części (będącej przy okazji swego rodzaju kinowym restartem cyklu). „Poza prawem” to bardzo solidna produkcja, przygotowująca wiele atrakcji dla różnych kategorii widzów. Dla fanów klasycznych Muppetów mamy tu aż trzy wersje dawnych przedstawień z wszystkimi oczekiwanymi w nich elementami (szaleństwami Gonza, solówkami Piggy, humorem Fozziego, komentarzami dwóch panów z loży) oraz doskonały pomysł na to, w jaki sposób Piggy będzie w stanie rozpoznać autentycznego Kermita. Dla dzieciaków dużo humoru, akcji i piosenek (tylko dlaczego nie wszystkie zostały przetłumaczone w wersji dubbingowanej?). Dla dorosłych żarty na temat Unii Europejskiej, gułagów i występy kanonicznych bad guyów kina (wśród nich Ray Liotta i Danny Trejo). Dla kinomanów kosmiczne ilości występów cameo (aż trudno wyliczać, ale Christoph Waltz tańczący walca zasługuje na osobną wzmiankę). Dla miłośników rozrywki telewizyjnej Ricky Gervais i Tina Fey. Dla podróżników widoki Berlina, Madrytu, Dublina i Londynu. Fabułą nie ma oczywiście głębszego sensu, ale odnotujmy, że takowa jest. W sumie: zabawnie i absurdalnie.
• • •
DVD i Blu-Ray
Papusza
Sebastian Chosiński [80%]
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Ten film należał się nie tylko Papuszy, czyli cygańskiej poetce Bronisławie Wajs, ale wszystkim polskim Romom. Do tej pory, jeżeli w ogóle pojawiali się oni na ekranie, to przede wszystkim w krótkometrażowych obrazach dokumentalnych („Zanim opadną liście…” Władysława Ślesickiego, 1964; „Papusza” Ryszarda Wójcika, 1974; „Historia Cyganki” Grega Kowalskiego, 1991) bądź jako epizodyczni bohaterowie w fabułach. Pierwszym w całości poświęconym im dziełem kinowym był nakręcony w Polsce, choć za pieniądze amerykańskie, dramat wojenny Alexandra Ramatiego „I skrzypce przestały grać” (1988). Przyczyna tego stanu rzeczy jest oczywista – Romowie, kierujący się w życiu codziennym romanipen, czyli niepisanym konserwatywnym kodeksem postępowania, wprowadzającym między innymi zakaz kontaktów z gadziami, to znaczy obcymi, nie-Romami, nie wykształcili elit intelektualnych, które potrafiłyby upomnieć się o pamięć o nich. Kiedy podejmowali się tego inni, jak chociażby poeta i tłumacz, odkrywca talentu Papuszy, Jerzy Ficowski, skazywali się na wrogość z ich strony. To samo spotkało zresztą samą Bronisławę Wajs, która po opublikowaniu przez Ficowskiego w 1953 roku książki „Cyganie polscy”, a następnie tomików własnych wierszy, uznana została przez społeczność romską za „skalaną”. Skończyło się to dla niej depresją, która następnie przerodziła się w trwającą wiele lat chorobę psychiczną.
Papusza zapłaciła olbrzymią cenę za samorodny talent, który stał się jej udziałem. I o tym właśnie traktuje biograficzny obraz Krzysztofa i Joanny Krauzów, będący ich drugim – po „Moim Nikiforze” (2004) – dziełem poświęconym artyście osobnemu, na dodatek wywodzącemu się z mniejszości etnicznej. Czarno-biały film twórców „Placu Zbawiciela” (2006), nakręcony za pomocą minimalistycznych środków, jest – opowiedzianą za pomocą wielu, nie zawsze nawet uszeregowanych chronologicznie, epizodów – posępną historią życia niezwykle uzdolnionej kobiety (Bronisławę zagrała, w sposób bardzo oszczędny, ale jednocześnie wyrazisty i przekonujący Jowita Budnik), dla której talent okazuje się prawdziwym przekleństwem. Biorąc do ręki pióro, otrzymane od Jerzego Ficowskiego (w tej roli zrywający ze swoim dotychczasowym emploi Antoni Pawlicki), Papusza przekracza swój Rubikon – nie po to jednak, by zdobyć pieniądze czy sławę, ale, jak sama pisała, „zostawić wiersze i pieśni, żeby przypominały, że była sobie Cyganka, nieszczęśliwa i biedna”. Akt twórczy jest dla niej czymś wyjątkowo naturalnym, częścią codziennej egzystencji, próbą zaklęcia w nieulotne słowa życia z wszystkimi jego troskami (częściej) i radościami (znacznie rzadziej). Z czasem staje się on również uosobieniem pragnienia wolności, tęsknoty za dawnymi czasami, gdy Romowie przemierzali Polskę wzdłuż i wszerz w taborach. Reżyserom „Papuszy” udało się wejść w świat poetki, przedstawić jej dylematy i – niestety zakończoną porażką – walkę o zrozumienie krewnych i rodaków. Udało im się też jednak znacznie więcej – ocalić Bronisławę Wajs od postępującego latami zapomnienia.
• • •
Kino świata
Biała noc (2012)
Sebastian Chosiński [60%]
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Francuskie kino gatunkowe. Thriller połączonym z filmem akcji, zachowujący zasady dramatu antycznego, czyli jedność czasu, miejsca i akcji. W swoim czwartym filmie pełnometrażowym Frédéric Jardin opowiedział skomplikowaną historię rozgrywki pomiędzy policjantami wydziału narkotykowego a handlarzami kokainą. Tak bardzo złożoną, że dotarłszy do finału, widz wciąż nie ma pewności, kto tu kogo kantuje i który gliniarz w rzeczywistości okazał się skończoną kanalią (można brać pod uwagę również ewentualność, że wszystkie „psy” się „skundliły”). Wcześnie rano na ulicach Paryża dochodzi do bandyckiego napadu; Vincent (w tej roli urodzony w Berlinie Tomer Sisley, znany między innymi w tytułowej roli w obu odsłonach „Largo Winch”) i Manuel (Laurent Stocker) obrabiają kurierów narkotykowych, pracujących dla szefa mafii korsykańskiej Josego Marciano (Serge Riaboukine); kradną im torbę pełną towaru przeznaczonego dla grupy przestępczej złożonej z imigrantów tureckich. Marciano pragnie odzyskać narkotyki, a że wie, kto stoi za rabunkiem, każe swoim ludziom porwać syna Vincenta, aby następnie wymienić go na kokainę. Gliniarz, mimo oporu Manuela, nie waha się ani chwili; rusza z towarem do klubu nocnego, którego właścicielem jest Korsykańczyk. Nie przewiduje tylko jednego – że jego śladem podąży ambitna oficer wydziału wewnętrznego, Vignali (Lizzie Brocheré), której wtrącenie się do sprawy wywoła prawdziwą lawinę krwawych wydarzeń. Vincent będzie musiał stoczyć walkę o uwolnienie syna, a na drodze staną mu zarówno bandyci, jak i policjanci (uczciwi i skorumpowani). Pomysł miał Jardin przedni, zawiodło jednak trochę wykonanie; ponad godzinna sekwencja rozgrywająca się w nocnym lokalu nie potrafi skutecznie przykuć uwagi. Napięcie opada mniej więcej w połowie, za co winić należy przede wszystkim scenarzystów (a więc samego Jardina i Nicolasa Saadę), którzy zamykając główne postaci dramatu w „czterech ścianach”, każą im kręcić się jak w chocholim tańcu w kółko po klubie. Poczucie klaustrofobii stopniowo udziela się również widzowi, który nerwowo podgryzając paznokcie, zastanawia się, jak to możliwe, że ludzie Marciano przez kilka godzin nie są w stanie dorwać Vincenta na ich własnym terenie.
koniec
24 marca 2014
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie tak ładnie pachniesz
Konrad Wągrowski

17 XI 2017

„Liga Sprawiedliwości” mogła być czymś więcej niż zwykłym filmem o drużynie superbohaterów walczącej w obronie Ziemi. Ale zabrakło i odwagi, i chyba trochę też talentu.

więcej »

Esensja ogląda: Listopad 2017 (3)
Jarosław Loretz, Kamil Witek

16 XI 2017

Dziś w naszym cyklu trzy recenzje: „HHhH”, „Obcy: Przymierze” i „Hel”.

więcej »

East Side Story: Półwysep zbuntowany
Sebastian Chosiński

12 XI 2017

Filmowcy kochają Półwysep Krymski. Każdego roku powstają tam dziesiątki filmów – najpierw radzieckich, później ukraińskich, teraz rosyjskich. Aż nadszedł takim moment, kiedy stał się on nie tylko tłem fabuły, przepiękną dekoracją, ale – głównym bohaterem. Obraz Aleksieja Pimanowa opowiada o wydarzeniach, jakie miały miejsce w lutym i marcu 2014 roku i doprowadziły do aneksji Krymu przez Rosję.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Powtórka z rozrywki?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Nastanie śmierć i zniszczenie...
— Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (3)
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Agnieszka Szady

Z tego cyklu

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Październik 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Wrzesień 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Wrzesień 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Tegoż twórcy

„Już pora na muzykę, na świateł rampy blask…”
— Agnieszka Szady

Czyj Nikifor?
— Jacek Łaszcz

Tegoż autora

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

East Side Story: Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Dobry i Niebrzydki: Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Powściągliwość mniej mile widziana
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Schemat goni schemat
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Podróż do rajskiego zakątka
— Sebastian Chosiński

Dobry i Niebrzydki: To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.