Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Powrót Króla Potworów

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeden z najbardziej oczekiwanych superfilmów w tym roku. Powrót legendarnego Króla Potworów, w sześćdziesiątą rocznicę powstania oryginału. „Godzilla” pod kilkoma względami robi ogromne wrażenie (gra słów zamierzona), ale amerykańscy producenci oczywiście musieli też nawalić.

Gareth Edwards
‹Godzilla›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGodzilla
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery16 maja 2014
ReżyseriaGareth Edwards
ZdjęciaSeamus McGarvey
Scenariusz
ObsadaElizabeth Olsen, Bryan Cranston, Aaron Taylor-Johnson, Victor Rasuk, Juliette Binoche, Sally Hawkins, Ken Watanabe, David Strathairn
MuzykaAlexandre Desplat
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy, SF, thriller
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Każdy ma swój „pierwszy film w kinie”. Dla mnie to „Powrót Mechagodzilli” z końca lat 70. XX wieku. Dziś pamiętam jak przez mgłę gigantyczną kolejkę przed kinem i moje modlitwy, aby tylko dostać się na upragniony seans. W tamtych latach repertuar był mizerny, kino celebrowało się inaczej, a o bilety wcale nie było łatwo… Przez lata prezentowano widzom sporo tego typu japońskich produkcji, z których największym hitem był wtedy „Superpotwór” (moje pokolenie doskonale wie o czym mówię). Powoli jednak docierało do nas kino nowej przygody, a potwory odchodziły w zapomnienie. Próbowano je też co jakiś czas budzić z letargu, ale bez większych sukcesów. Sześćdziesiąt lat po swoim debiucie Godzilla powrócił i ponownie stanął do pojedynku z Hollywood. Czy było warto zawracać sobie głowę tematem?
O komercyjnym wymiarze przedsięwzięcia dowiemy się za kilka dni, tuż po weekendowym kinowym debiucie w USA i na świecie. Recenzje nie będą miały tutaj większego znaczenia, raczej pytanie czy widzowie „kupią” kolejny w ostatnich latach film o potworach? W zeszłym roku nieco zawiódł „Pacific Rim”, ale wcześniej lepiej poszło z „Projekt: Monster”, „Super 8” czy „Strefą X”. I właśnie reżyserowi tego ostatniego filmu powierzono zadanie wskrzeszenia „Godzilli”.
Zacząć trzeba od tego co najlepsze. Na pewno znakomicie wypadły efekty wizualne i kreacja potwora na ekranie. Ten element był najważniejszy dla całego przedsięwzięcia i spece od efektów wizualnych nie zawiedli. Po pierwsze rozmach, po drugie wielki hołd dla oryginału. Można tylko narzekać, że Godzilli jest tak niewiele w całym filmie. Minie przeszło godzina gdy spotkamy potwora po raz pierwszy, a pełną jego moc ujrzymy w ostatnich aktach wydarzeń. Te ujęcia z Godzillą powinno się celebrować znacznie dłużej i stąd ten niedosyt. Rozumiem zabieg, bo to schemat wykorzystywany od lat, ale po drodze nie ma w „Godzilli” tak wysokiego napięcia, jak w wielu innych produkcjach. I to boli.
Pochwalić trzeba reżysera, który umiejętnie kieruje całością, dobrze to zmontowano, starano się mocno nadać „Godzilli” klasę (świetne są zdjęcia, muzyka, kreacja wizji i scenografia). Dobrze wypadają odniesienia do klasyki. Kapitalny jest początek filmu przywodzący na myśl najlepsze filmy katastroficzne. Napięcie, tajemnica, zniszczenie, strata. Potem jeszcze lepiej wygląda wchodzenie w zakazaną strefę i te porośnięte bujną roślinnością okazałe budowle, zapomniany świat (jak z dokumentów o Czarnobylu). Chwilę potem rozpoczyna się zasadnicza część filmu i zapewne dostałbym po głowie za zdradzenie najważniejszych jego elementów. Przejdę więc do minusów.
Jak to bywa najczęściej, Hollywood nie poradziło sobie z tematem na poziomie scenariusza. Dobrze wiem, że te wszystkie bajeczki zazwyczaj nie mają udanego podkładu literackiego, ale nie zwalnia to twórców przed próbą odejścia od tego bardzo złego nawyku. W „Godzilli” cała historia jest pretekstowa i zapewne dokładnie taka miała być. Niestety słabe są postacie, słabe relacje między nimi, zbędne niektóre wątki, nieuzasadnione i głupie wręcz fabularne rozwiązania, niedorzeczności, niekonsekwencja. Nic się tutaj nie klei, jakby na siłę wmontowana jakaś opowiastka prowadziła nas do tego co najważniejsze – Godzilli i jej spektakularnych popisów. Nie ma nawet co pisać o aktorach, bo nie mieli oni zbyt wiele do zagrania (niektórzy wpadli tylko na chwilkę na plan). To duży minus, który przeszkadza w odbiorze całości. Zapomniano, że dobrze zbudowana postać może uratować sytuację. Żeby nie szukać daleko, odsyłam do „Szczęk”. Jednak gdy ludzie zawodzą, na ratunek przybywa Godzilla. Twórcy nadali potworowi bardzo fajny charakter, nadrabiając tym samym niedostatki tego elementu wśród ludzkich bohaterów.
Po seansie pozostaje zachwyt nad stroną wizualną całości, wiele smaczków związanych z rozwojem wydarzeń i przede wszystkim te niesamowite momenty obcowania z Godzillą. Tylko dla tych kilku chwil mam nieodpartą ochotę obejrzeć ten film jeszcze raz.
koniec
15 maja 2014
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2017

Co ma wspólnego Batman z romantyzmem i dlaczego nie pamiętam, z kim walczył w poprzednim filmie? Czyli trochę o „Lidze Sprawiedliwości”, a trochę o superbohaterach w ogólności.

więcej »

Asgard to nie miejsce…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 XI 2017

…mówił Odyn, a mnie w głowie narzucało się: „…Asgard to stan umysłu”. W każdym razie na pewno stan umysłu twórców trzeciej części przygód Thora był zbliżony do stanu umysłu twórców „Strażników galaktyki”, bo po raz kolejny w Marvel Cinematic Universe pojawiła się komedia. I to dobra!

więcej »

Nie tak ładnie pachniesz
Konrad Wągrowski

17 XI 2017

„Liga Sprawiedliwości” mogła być czymś więcej niż zwykłym filmem o drużynie superbohaterów walczącej w obronie Ziemi. Ale zabrakło i odwagi, i chyba trochę też talentu.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Maj 2014 (3)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Gabriel Krawczyk, Agnieszka Szady

17. Cropp Kultowe: Dzień 1. Potworna piękność
— Ewa Drab

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Marcin Osuch

Gwiezdny pył
— Kamil Witek

Ciemna strona Rebelii
— Konrad Wągrowski

Strefa X, czyli kosmici z garażu
— Agata Malinowska

Tegoż autora

Jack is Back. Jak wypadło nowe „24”?
— Krzysztof Spór

Na tropie Króla w Żółci
— Gabriel Krawczyk, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Oscary 2014. Typujemy nominacje - część II
— Krzysztof Spór

Oscary 2014. Typujemy nominacje
— Krzysztof Spór

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.