Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Bandyta swoich czasów

Esensja.pl
Esensja.pl
Arnaud des Pallières zaryzykował. Posiłkując się nowelą Heinricha von Kleista, która aż prosi się o prawdziwie męskie przygodowe kino, stworzył film niezwykle ascetyczny, z do bólu spowolnioną narracją. To mogło się nie udać. Udało jednak – głównie za sprawą wyrazistej kreacji Madsa Mikkelsena, który przydał swemu bohaterowi głęboko ludzkiego wymiaru. W efekcie „Michael Kohlhaas” jawi się jako dramat historyczny z wciąż aktualnym przesłaniem.

Arnaud des Pallières
‹Michael Kohlhaas›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMichael Kohlhaas
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery13 czerwca 2014
ReżyseriaArnaud des Pallières
ZdjęciaJeanne Lapoirie
Scenariusz
ObsadaMads Mikkelsen, Mélusine Mayance, Delphine Chuillot, David Kross, Bruno Ganz, Denis Lavant, Roxane Duran, Paul Bartel
MuzykaMartin Wheeler, The Witches
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiFrancja, Niemcy
Czas trwania122 min
WWW
Gatunekdramat, historyczny
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Heinrich von Kleist – pochodzący z Frankfurtu nad Odrą eseista, poeta, dramaturg i prozaik – mimo że żył krótko, zaledwie trzydzieści cztery lata, zdążył wywalczyć sobie trwałe miejsce w literaturze (nie tylko niemieckojęzycznej) epoki romantyzmu. Zawsze będąc twórcą osobnym i autsajderem, zdecydował się zakończyć życie na określonych przez siebie samego zasadach. Pewnego listopadowego dnia 1811 roku w Wanssee na przedmieściach Berlina zastrzelił najpierw swoją przyjaciółkę, śmiertelnie chorą Henriettę Vogel, a następnie siebie. Pozostawił między innymi cenione po dziś dzień dramaty (vide „Książę Homburg”, „Rozbity dzban”) oraz nowele, spośród których najchętniej chyba czytane są „Markiza z O…” i „Michael Kohlhaas”. Obie powstały w tym samym 1808 roku, trzy lata przed tragicznym końcem autora. Obie też – w czasach nam współczesnych – doczekały się udanych ekranizacji. „Markizę” na potrzeby kina adaptowali Francuz Éric Rohmer (1976) i – w wersji mocno uwspółcześnionej – Włoch Pappi Corsicato (2008). Po „Michaela Kohlhaasa” sięgali z kolei Niemiec Volker Schlöndorff oraz Amerykanin John Badham. Pierwszy – w 1969 roku – zaproponował typowy dla zrewoltowanych lat 60. XX wieku dramat przygodowy o wydźwięku antykapitalistycznym; drugi – trzy dekady później – opowiedział tę samą klasyczną historię, przywdziewając kostium westernowy („The Jack Bull”).
To nie powinno dziwić, ponieważ wydarzenia, na których oparł się Heinrich von Kleist, w rzeczywistości rozgrywające się w szesnastowiecznych Niemczech (główną postacią dramatu był niejaki Hans Kohlhase), idealnie wpisywały się w schemat opowieści z Dzikiego Zachodu – wszak wkraczającym na drogę zemsty bohaterem jest handlarz koni, w westernie postać archetypiczna. Dlatego wcale nie zaskakuje fabularne podobieństwo „Michaela Kohlhaasa” do „Wyjętego spod prawa Joseya Walesa” (1976) Clinta Eastwooda. Więcej nawet: z dziełem Arnauda des Pallières’a również wiele wspólnego mają umiejscowione w naszych czasach „westerny” rosyjskie: „Długie i szczęśliwe życie” (2012) Borisa Chlebnikowa oraz „Dubrowski” (2014) Aleksandra Wartanowa i Kiryła Michanowskiego. Zwłaszcza zaś ten ostatni, oparty na powieści Aleksandra Puszkina, napisanej nieco ponad dwie dekady po pierwodruku dzieła Niemca. Z tej samej epoki pochodzi też, wielokrotnie przenoszona na duży i mały ekran, awanturnicza książka Waltera Scotta „Rob Roy” (1817), której bohater mógłby zostać uznany zarówno za bliskiego krewnego Władimira Dubrowskiego, jak i Michaela Kohlhaasa.
Des Pallières wprowadził kilka zmian względem literackiego oryginału. Przede wszystkim przeniósł akcję do swojej ojczyzny i przy okazji zmienił narodowość Kohlhaasa. Michael jest więc handlarzem koni, żyjącym w Sewennach na południu Francji. Stara się nikomu nie wadzić, nazbyt ceni sobie bowiem uroki życia rodzinnego – u boku pięknej małżonki Judith (w tej roli Delphine Chuillot, która zadebiutowała przed piętnastu laty w skandalizującym melodramacie „Pola X”) i rezolutnej córeczki Lisbeth (gra ją młodziutka Mélusine Mayance). Dla służby jest sprawiedliwy i wyrozumiały, a w interesach – solidny i uczciwy. Dlatego tak wielkim szokiem jest dla niego sposób, w jaki zostaje potraktowany przez młodego barona Aujac, który w zamian za zgodę na przejazd przez należące do niego ziemie żąda pozostawienia w zastaw dwóch dorodnych koni i pilnującego ich Césara (Szwajcar David Bennent, który jako trzynastolatek zagrał główną rolę, Oskara Matzeratha, w „Blaszanym bębenku” Schlöndorffa). Gdy Kohlhaas dostaje zwierzęta z powrotem, są one wycieńczone, a sługa okaleczony przez psy. Michael decyduje się zawalczyć o swoje prawa i dobre imię przed sądem, ale kolejne skargi są odrzucane, a reprezentujący go prawnik zastraszony do tego stopnia, że rezygnuje z zarobku.
W takiej sytuacji jedynym wyjściem wydaje się złożenie skargi do samej księżnej Angoulême i królowej Nawarry w jednym (eteryczna Roxane Duran, znana z „Białej wstążki” i „Augustine”), w czym decyduje się wyręczyć Kohlhaasa żona. Jak się okazuje, będzie to miało daleko idące konsekwencje – na dworze książęcym Judith zostaje bowiem ciężko raniona, w wyniku czego umiera. To moment przełomowy dla Michaela, który – jako człowiek zasad, ale i kochający mąż – nie może puścić płazem tak jawnej niesprawiedliwości i okrucieństwa. Rozpoczyna prywatną wojnę przeciwko możnym, która – gdy dołączają do niego inni, głównie niezadowoleni ze swego losu chłopi – przeistacza się w walkę z bezdusznym systemem. Kohlhaas staje się przywódcą buntu, a jego wyczyny sprawiają, że na bogaczy w całej okolicy pada blady strach. Michael stara się jednak wciąż postępować według wyznawanych przez siebie wartości, o co z czasem jest mu coraz trudniej. Także dlatego, że raz wpędzone w ruch koło społecznej rewolty niezwykle trudno zatrzymać. Jeśli nawet nie on sam, to ludzie, za których jest moralnie odpowiedzialny, zaczynają przekraczać wyznaczone przez niego granice i popełniać niegodziwości.
Kohlhaas, chociaż jest człowiekiem wyjątkowo wstrzemięźliwym i nieskorym do rozmów, emanuje potężną wewnętrzną siłą, w czym największa zasługa wcielającego się w tę postać Duńczyka Madsa Mikkelsena („Exit”, „Podziemny front”, „Polowanie”). To chyba nie przypadek, że „jego” Michael tak bardzo przypomina bohaterów granych przez Clinta Eastwooda (nie tylko w westernach), którzy jednym spojrzeniem, skrzywieniem warg czy mruknięciem wyrażają tyle samo, ile inni w czasie długich tyrad. Ale jest też między nimi przynajmniej jedna zasadnicza różnica – bohaterowie Eastwooda, nawet jeżeli zostają psychicznie i moralnie poturbowani, wychodzą z opresji obronną ręką. Kohlhaasowi nie jest to dane, z czego zdaje on sobie zresztą sprawę od samego początku konfliktu. Wie przecież, w jakich czasach żyje; wie też, jakie przebudził demony. Z tego punktu spojrzenia, Michael jest postacią – na wzór antyczny – tragiczną, jak Antygona, która chcąc ocalić godność brata, sprzeciwia się woli apodyktycznego wuja. Arnaud des Pallières opowiedział historię spisaną przez von Kleista w sposób bardzo ascetyczny – tej idei podporządkowane zostało zarówno oszczędne w wyrazie aktorstwo i wybór miejsca akcji, jak i sprawy czysto techniczne, włącznie ze ścieżką dźwiękową autorstwa Martina Wheelera i specjalizującego się w muzyce renesansowej zespołu Les Witches.
koniec
11 czerwca 2014
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Hercules Poirot w szarej strefie moralności
Konrad Wągrowski

24 XI 2017

Kenneth Branagh sięga znów po klasyczną opowieść kryminalną, by przybliżyć ją widzom, którzy mogą nie znać ani książki Agathy Christie ani wersji filmowej z 1974 roku, ale decydujące jest chyba to, że powrót do Orient Expressu jemu samemu sprawia wyraźną przyjemność.

więcej »

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2017

Co ma wspólnego Batman z romantyzmem i dlaczego nie pamiętam, z kim walczył w poprzednim filmie? Czyli trochę o „Lidze Sprawiedliwości”, a trochę o superbohaterach w ogólności.

więcej »

Asgard to nie miejsce…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 XI 2017

…mówił Odyn, a mnie w głowie narzucało się: „…Asgard to stan umysłu”. W każdym razie na pewno stan umysłu twórców trzeciej części przygód Thora był zbliżony do stanu umysłu twórców „Strażników galaktyki”, bo po raz kolejny w Marvel Cinematic Universe pojawiła się komedia. I to dobra!

więcej »

Polecamy

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?

Dobry i Niebrzydki:

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

20. Wiosna Filmów: Relacja druga
— Gabriel Krawczyk

Tegoż autora

Dziennikarskie śledztwo Maigreta
— Sebastian Chosiński

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.