Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 18 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Wrzesień 2014 (1)

Esensja.pl
Esensja.pl
W pierwszej wrześniowej edycji Esensja Ogląda nadrabiamy wakacyjne blockbustery. Cztery filmy, które miały premiery w lipcu i sierpniu nie otrzymują jednak od nas najwyższych ocen…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Lucy
Jarosław Robak [20%]
Scarlett Johansson świetnie wygląda w białym podkoszulku, w obcisłej sukience jeszcze lepiej, a ponieważ Luc Besson nie szczędzi zbliżeń, na wielkim ekranie uroda aktorki robi niesamowite wrażenie – i to już chyba wszystko, co dobrego mogę napisać o „Lucy”. Nie mam pretensji o to, że film powiela głupotki o wykorzystywaniu przez człowieka 10% mózgu – nie takie policzki popkultura wymierzała nauce. Gorzej, że wykastrowany jest z dramaturgii i emocji: wszystkie pościgi i strzelaniny z drugiej połowy filmu, wobec nieograniczonych możliwości bohaterki, pozbawione są logicznego uzasadnienia i trudno oprzeć się wrażeniu, że Besson wepchnął je do scenariusza tylko dlatego, żeby jakoś dociągnąć do pełnego metrażu („Lucy” trwa tylko 89 minut). Jak rozumiem, pewien dramat miał tu tkwić w człowieczeństwie, które ulatnia się z bohaterki odwrotnie proporcjonalnie do wzrostu jej inteligencji – tyle że próby zaznaczenia tego tematu (np. pocałunek z francuskim policjantem) wypadają żałośnie. Kolejnym nieporozumieniem jest Morgan Freeman, który gra naukowca zajmującego się możliwościami mózgu – jaka właściwie jest jego rola, oprócz pseudonaukowego bełkotania? Ach, no tak – na zakończenie zostaje depozytariuszem wszelkiej możliwej wiedzy, która, jakby dla podkreślenia kuriozalności całego filmu, mieści się na jednym pendrivie.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Transformers: Wiek zagłady
Kamil Witek [30%]
Już sam podtytuł czwartej części Transformers – „Wiek zagłady” sugeruje, że tym razem Michael Bay wizualnie pójdzie na całość. Nie mam nic przeciwko porządnej rozwałce w kinie, ale nowe „Transy” są wypełnione nią w takim stopniu, że możliwe iż mamy do czynienia z jakimś rekordem świata. Pojawiające się w tempie serii z karabinu maszynowego kolejne efekty specjalne imponują jednakże rozmachem może przez dwadzieścia minut, a ich natłok każe zastanowić się czy w filmie prócz ryku silników, fruwających części i płonących miast jest szansa na cokolwiek innego. Tymbardziej, że fabularnie to najsłabsza i najchaotyczniejsza część serii(kolejne odkrycia na Arktyce, chciwy naukowiec, agent rządowy z manią wielkości, tarcia na linii ludzie-Autoboty oraz następny garnitur złych Transformersów dybiących na Optimusa i jego świtę), co tylko podkreśla mizerny obraz jej miałkości. Wszak aspekt spójnej i konsekwentnej historii nigdy nie należał do priorytetowych u Michaela Baya. Zresztą „Wiek zagłady” ogląda się trochę jak zbiór niewykorzystanych pomysłów z poprzednich filmów podawanych w ultra dynamicznym tempie, tak by pęd akcji przenosił widza skutecznie nad logicznymi kraterami. Jednak co razi najmocniej w „Transformers: Wiek zagłady” to jakikolwiek brak autentyczności – Nicola Peltz to najsłabsza i najmniej seksowna aktorka w cyklu, wątek miłosny woła o pomstę do nieba, a patrząc na przepakowanego Marka Wahlberga chyba nikt nie jest wstanie uwierzyć, że może być ekranowym naukowcem-inżynierem spędzającym więcej czasu w laboratorium niż na siłowni…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wróg
Jarosław Robak [40%]
Mocny kandydat do tytułu rozczarowania roku. W wybitnych „Pogorzelisku” i „Labiryncie” Denis Villeneuve zręcznie wpisywał jednostkowy dramat w społeczny kontekst – we „Wrogu” zawęził perspektywę skupiając się na psychice indywiduum i stworzył pretensjonalnego potworka. Bohater Jake’a Gyllenhaala, który odkrywa istnienie swojego sobowtóra, z obolałą miną snuje się po ekranie, ciężko oddycha, a jego potworne cierpienie podkreślają jeszcze dudniąca muzyka i sfilmowane w sepii Toronto, w spowolnionych ujęciach przypominające scenografię egzystencjalnego horroru. Na poziomie literalnym „Wróg” jest niedorzeczny (zamiast zaczepić sobowtóra na facebooku – albo zwyczajnie zapukać do jego drzwi, bohater bawi się w stalkera), no ale oczywiście reżyser nie zniża się do realizmu, ale każdym, obowiązkowo znaczącym dialogiem i elementem, nieprzejrzystą narracją i nienaturalnym zachowaniem postaci przekonuje, że chodzi o Metaforę i Tajemnicę. Czyli Sztukę, po prostu. Pewnie dałoby się to obronić jakąś interpretacją lewą ręką za prawe ucho – ale każdego, kto chciałby obejrzeć wybitny kanadyjski film o sobowtórach (i – podobnie jak w przypadku „Wroga” – problemach z libido), odsyłam do „Nierozłącznych” Cronenberga.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Niezniszczalni 3
Piotr Dobry [30%]
Informacje o gwiazdorskiej obsadzie danego filmu ekscytowały kinomanów praktycznie od zawsze, ale „Niezniszczalni 3” doprowadzili to do takiego ekstremum, że śmiało można dopisać do listy gatunków filmowych jeszcze jeden: FILM CASTINGOWY. Nie w kinie bowiem, a już na etapie castingu rozgrywa się tu literalnie wszystko: jest obietnica świetnej rozrywki (Sly chełpiący się, że widowiskowością przebije indonezyjski „Raid”), jest sensacja (Gibson i Banderas w obsadzie; pierwszy film Wesleya Snipesa od wyjścia z więzienia!), niecierpliwe wyczekiwanie na kolejny akt (kto jeszcze? Hulk Hogan? Clint Eastwood? Sean Connery?), dramaturgia (chciwy Bruce Willis nie wystąpi, bo chciał cztery bańki za cztery dni zdjęciowe, a to łajdak!) i niespodziewane zwroty akcji (Harrison Ford zamiast Willisa w obsadzie!). Sam film z kolei jest już tak beznadziejnie drętwy, nudny i pozbawiony jakiegokolwiek napięcia tudzież humoru, że aż człowiek się szczypie, bo zdaje się to nierealne przy tej obsadzie. Toteż w kategorii filmu castingowego: 10/10, w kategorii kina akcji: 3/10.
koniec
10 września 2014
dodajdo

Komentarze

10 IX 2014   11:40:52

Hmm, czyli rozczarowania. A nawet myślałam, czy by się na "Lucy" gdzieś do kina nie wybrać (o ile jeszcze grają, bo teraz filmy znikają z ekranów po paru tygodniach, do czego wciąż jakoś się nie przyzwyczaiłam).
A i "Niezniszczalnych" kiedyś zobaczyć chciałam, choć rozczarowało mnie, że pierwotnie miał tam ponoć grać Michael Dudikoff, w którym to kochałam się w czasach podstawówki, potem jednak jakoś zniknął z listy (choć może i lepiej się nie rozczarować po latach wyglądem, poza tym już jako nastolatka widziałam, że dobrym aktorem to on nie jest, oględnie mówiąc).

10 IX 2014   13:09:20

Mała uwaga co do "Wroga". Film z tego co wiem jest luźną adaptacją powieści "Podwojenie" Jose Saramago, tam wątek, jak to ładnie nazywacie "stalkera" jest dość ważny dla przebiegu akcji, może reżyser i twórcy tym się sugerowali. Swoją drogą książka jest wyśmienita i szkoda, że Villeneuve nie podołał jej zekranizowaniu. Szczególnie, że Labirynt był świetny.

10 IX 2014   14:56:30

No to wrzesień można podsumować - Esensja obejrzała, a wy lepiej zostańcie w domu.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Na troje babka wróżyła
Sebastian Chosiński

16 VIII 2017

Przenieść na ekran dzieło, które uchodzi za kultowe, to nie lada wyzwanie. Także jeżeli chodzi o komiks, a film jest animacją. Zadania tego podjął się Sam Liu, biorąc na warsztat „Zabójczy żart” – jedną z najbardziej znanych (i kochanych przez fanów) opowieści z uniwersum Batmana. Pomógł mu w tym nie byle kto, bo obowiązki scenarzysty wziął na siebie sam Brian Azzarello.

więcej »

Dwa Brzegi 2017
Konrad Wągrowski

15 VIII 2017

Weekendowa wyprawa na tegoroczne Dwa Brzegi do Kazimierza Dolnego zaowocowały uczestnictwem w znakomitym koncercie Młynarski Plays Młynarski oraz pięcioma seansami filmowymi. Nie zawadzi więc parę słów o tych filmach napisać.

więcej »

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
Sebastian Chosiński

14 VIII 2017

O ile na polu aktorskiego kina fabularnego Marvel od lat bije na głowę DC Comics, o tyle w animacjach oficyna, która „wydała” na świat Mrocznego Rycerza, nie ma sobie równych. „W cieniu Czerwonego Kaptura” nie jest filmem najświeższym. Ma już siedem lat. Ale czy ma to jakieś znaczenie w sytuacji, gdy mamy do czynienia z dziełem niemal wybitnym? Co dziwi tym bardziej, że za jego reżyserię odpowiadał twórca, który do uniwersum DC zagląda tylko okazjonalnie.

więcej »

Polecamy

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk

Dobry i Niebrzydki:

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Lipiec 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Transatlantyk 2015: Dzień 6
— Sebastian Chosiński

14. T-Mobile Nowe Horyzonty: Chaos to porządek, którego jeszcze nie rozumiemy
— Kamil Witek

Z tego cyklu

Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Lipiec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Lipiec 2017
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017 (5)
— Sebastian Chosiński, Kamil Witek

Czerwiec 2017 (4)
— Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Czerwiec 2017 (3)
— Kamil Witek

Czerwiec 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Czerwiec 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Good comic gone bad, czyli space opera rom-com
— Michał Kubalski

Niedojechanie
— Borys Jagielski

Dogadajcie się najpierw sami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czy kangur na pewno jest kangurem?
— Jarek Tokarski

Dotyk zła
— Jarosław Robak

Eklektyczna Adela
— Jarosław Loretz

Trójwymiarowy gwóźdź do trumny
— Mateusz Kowalski

Co nam w kinie gra: Pogorzelisko
— Artur Zaborski

Małe jest piękne, każdy z nas to wie…
— Agnieszka Szady

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (7)
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Dobry i Niebrzydki: Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

17. T-Mobile Nowe Horyzonty: Obrazy potrafią mówić
— Kamil Witek

Dobry i Niebrzydki: Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ciemno
— Jarosław Robak

Dobry i Niebrzydki: Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Mistrz kierownicy ucieka
— Kamil Witek

Dobry i Niebrzydki: Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.