Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Październik 2014 (2)

Esensja.pl
Esensja.pl
Zbliża się koniec miesiąca, czas więc na kolejną edycję Esensja ogląda. Dziś trzy mniej lub bardziej aktualne propozycje kinowe, dwie DVD i dwa filmy z kina świata.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Sebastian Chosiński [80%]
To nie jest arcydzieło! Film ma swoje – co prawda tylko drobne, ale jednak – wady, lecz w żaden sposób nie psują one radości z obcowania z nim. „Bogowie” są trzecim pełnometrażowym obrazem Łukasza Palkowskiego, potwierdzającym, że mamy do czynienia z reżyserem, który wyrasta na nad wyraz sprawnego rzemieślnika (z ambicjami artystycznymi). Ekranowa historia profesora Zbigniewa Religi (idealnie wcielający się w tę postać Tomasz Kot) obejmuje zaledwie trzy lata z jego życia zawodowego i osobistego. Bohatera poznajemy w 1983 roku jako docenta w – kierowanej przez profesora Wacława Sitkowskiego (w tej roli Jan Englert) – warszawskiej Klinice Kardiochirurgii Instytutu Kardiologii; następnie dowiadujemy się, w jakich okolicznościach zostaje dyrektorem kliniki w Zabrzu, wreszcie towarzyszymy mu podczas pierwszych zabiegów przeszczepienia serca. Zdawałoby się, że to raczej znakomity materiał na (kolejny) film dokumentalny. I tak pewnie jest. Ale Palkowski całą rzecz opowiedział z takim wewnętrznym nerwem i napięciem, że ogląda się „Bogów” jak najwytrawniejszy thriller. Scenariusz Krzysztofa Raka uwypuklił bowiem problemy, z jakimi musiał borykać się Religa – nieprzychylność starszych kolegów po fachu, absurdy administracyjne PRL-u, brak decyzyjności zwierzchników, powszechna w stanie wojennym beznadzieja i niewiara w powodzenie jakichkolwiek planów, które wybijały się ponad przeciętność.
Po drugiej stronie postawiony został, jak samotny kowboj pragnący rozprawić się z wrogą bandą, główny bohater – pełen energii i ambicji, patrzący dalej i sięgający wyżej. Wbrew pozorom, profesor Religa nie jest w filmie Palkowskiego postacią nieskazitelną. To człowiek z krwi i kości, który popełnia błędy, przeżywa chwile zwątpienia, popada w szpony nałogu. Ale który ani przez chwilę nie traci z oczu najważniejszego z celów. Dzięki temu postać ta nabiera realnego kształtu, nie jest jedynie spiżowym pomnikiem. Bo chociaż „Bogowie” opowiadają o sprawach raczej niewesołych, dalecy są od tonu żałobnego. Wzorem amerykańskich biografii reżyser wplótł bowiem w narrację wzbudzające uśmiech anegdoty, które udanie dopełniają portret profesora Religi. Świetnie wypadają – u boku Tomasza Kota – inni aktorzy: nade wszystko zaś Piotr Głowacki (w roli doktora Mariana Zembali), ponad osiemdziesięcioletni Ryszard Kotys (jako wrogi Relidze członek komisji etyki lekarskiej) czy Władysław Kowalski (jako zgnębiony przez środowisko i decydentów profesor Jan Moll, który jako pierwszy w Polsce próbował – w styczniu 1969 roku – przeszczepić serce). Broni się, nie stroniąca od brzmień rockowych, muzyka autorstwa Bartosza Chajdeckiego, choć szkoda, że w ścieżce dźwiękowej nie wykorzystano – względnie: nie mogły zostać wykorzystane – polskie piosenki z epoki, co zapewne w jeszcze większym stopniu pozwoliłoby widzom zagłębić się w lata 80. XX wieku.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Robak [70%]
Nie powinno dziwić, dlaczego twórca tak zafascynowany tajemnicami ludzkiego umysłu jak autor „Zakochanego bez pamięci” postanowił poświęcić film dokumentalny amerykańskiemu lingwiście i filozofowi Noamowi Chomsky’emu. Spotkanie reżysera ze słynnym intelektualistą dalekie jest jednak od akademickiej powagi – Michel Gondry z rozbrajającą szczerością przyznaje, że teorie Chomsky’ego zna dość pobieżnie, a tam, gdzie intelekt reżysera mógłby nadążyć za tokiem myśli bohatera filmu, nierzadko na przeszkodzie staje niedoskonała angielszczyzna twórcy „Jak we śnie”. Mimo to, film dostarcza wiele przyjemności – ręcznie rysowana animacja Gondry’ego, za pomocą której ilustruje anegdoty z życia oraz idee Chomsky’ego jest urocza i dowcipna, a surrealistyczna wyobraźnia reżysera potrafi być interesującym kontrapunktem dla racjonalistycznych koncepcji profesora MIT. „Czy Noam Chomsky jest wysoki czy szczęśliwy?” nieoczekiwanie zyskuje też intymny charakter – dla Gondry’ego to próba powrotu do autorskiego kina po niepowodzeniach związanych z produkcją „Green Horneta”, z kolei twórca koncepcji gramatyki generatywnej pytany jest nie tylko o naukowe teorie, ale również o wspomnienia z dzieciństwa, a także – i to w filmie moment, gdy eksperymenty z dokumentalną formą i nastrój beztroski ustępują miejsca tonom serio – żałobę po śmierci żony. Po najnowszym filmie Michela Gondry’ego nie należy oczekiwać wielkich intelektualnych odkryć, ale inspirującej zabawy z nutą refleksji – jak najbardziej.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Robak [80%]
„Ewolucja Planety Małp” nie jest może filmem równie inteligentnym, co jej poprzedniczka, ale znacznie przewyższa ją rozmachem – postapokaliptyczne panoramy zajmowanego przez małpie wojska San Francisco w obiektywie operatora Michaela Seresina to najbardziej niezwykłe – i budzące grozę – ujęcia, jakie widzieliśmy w wysokobudżetowym kinie w tym roku. Reżyser Matt Reeves – w przeciwieństwie do kręcącego „Genezę” Ruperta Wyatta – odsuwa ludzi na dalszy plan, skupiając się na dramacie małpiej władzy po rewolucji: Ceasar (genialny Andy Serkis, dajcie mu wreszcie tego Oscara!) zmaga się nie tylko z wątlejącym z dnia na dzień przymierzem z niedobitkami ludzkości, ale i opozycją we własnym stadzie, niekoniecznie zachwyconą tolerancją jaką wódz żywi dla gatunku homo sapiens. Chwali się twórcom, że dążący do wojny Koba (co ciekawe – taki sam pseudonim nosił Józef Stalin) nie jest karykaturalnym psychopatą, ale posiada motywacje dobrze uzasadnione w scenariuszu. Nieco bardziej stereotypowo napisano postacie ludzi – na szczęście znakomity Jason Clarke posiada charyzmę, dzięki której jego bohater okazuje się dla Ceasara-Serkisa godnym partnerem.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Loretz [20%]
„Niezgodna” to takie „Equilibrium”, tyle że dla młodzieży – płytki, wydumany świat, abstrakcyjne zasady społeczne i bijące po oczach zagrywki poniżej pasa, choć trzeba przyznać, że akcja przynajmniej nie pozwala zasnąć podczas seansu. Cna pisarka (Veronica Roth) zbudowała sobie postapokaliptyczne Chicago, jedyne zaludnione miasto świata, dzieląc ludność na pięć podstawowych kast. I na tym się kończą sensowne elementy (nie wiem, może w książce jest to lepiej przedstawione), a zaczynają ławice bzdurstw. Bo ludzie z poszczególnych kast zachowują się co najmniej idiotycznie.
Rolnicy (Serdeczność) z radosnym śmiechem i wesołością od świtu do zmierzchu uprawiają pola. Przez całe życie. Z tą radością i pląsami oczywiście. Rządzący miastem Altruiści chodzą posępni, ubrani na szaro, bez makijażu (luster w domu też nie mają, bo to be), nie używają przypraw i ogólnie się umartwiają, przez całe życie służąc społeczeństwu i dokarmiając bezkastowych (co to w ogóle za kastowe, „idealne” społeczeństwo, skoro więcej tam bezkastowych niż kastowych?). Erudyci są inteligentni (a reszta nie?) i mają ogromną wiedzę, a przy tym ubierają się niemal wyłącznie w ciuchy koloru niebieskiego. A Nieustraszeni – robiący za policję – noszą się na czarno i cokolwiek robią – czynią to grupowo. Koniecznie biegają, pohukują radośnie, wspinają się jak małpy na słupy i budynki, a także – jako jedyni jeżdżą naziemną kolejką. Przy czym wsiadają do niej WYŁĄCZNIE w biegu. Bo to niesportowo wsiadać do czegoś, co stoi na peronie. Zresztą wysiadają najczęściej też w biegu. Dlaczego? Bo tak jest FAJNIE. Że nie ma to sensu? A co tam. No chyba że chodzi o odsiew starszych osób, które zostaną wykopane z kasty, jak nie zdążą na pociąg.
Gdzie są dzieci w tym systemie? Oj, nie ma. Gdzie są starcy? Ojej, też nie ma. No, kilka starszych osób się przewija (dzieci też, ale tylko w scenach egzekucji, żeby żałość chwyciła za serduszko amerykańskiego widza), ale nie to, żeby było ich na co dzień gdzieś widać. Gdzie są ludzie nie pasujący do wzorca, marzyciele i osoby zbyt mało służalcze, żeby zostać Altruistami, czy zbyt słabe, żeby być Nieustraszonymi? Poza nawiasem społecznym. I co robią? Siedzą pod ścianami budynków, na ulicach i w zaułkach. Naturalnie w szarych ciuchach (no bo smutno być bezklasowym). I bez mieszkania, mimo że miasto ma pełno pustych gmachów.
Oczywiście kastę można zmienić – ale tylko raz w życiu, podczas egzaminu dojrzałości. Na którym można bez problemu ukryć, że się jest zagrożeniem dla społeczeństwa (w końcu każdy egzaminator to nasz druh). Główna bohaterka, przez 17 czy 18 lat odwalająca fuchę Altruistów (snucie się po zaułkach i rozdawanie koszy z jedzeniem), przepisuje się do Nieustraszonych i już, od razu jest super sprawną, gibką, szybką dziewczyną, która w dodatku doskonale strzela. Boć to naturalny dar, taka gibkość u dziewczyny, która dotąd praktycznie nie znała żadnej pracy fizycznej.
Szczerze mówiąc – co krok, to szczęka opada podczas seansu, bo odmalowany świat jest tak sztuczny, tak wręcz grafomański, że aż się wierzyć nie chce, że ktokolwiek wziął na serio ideę zekranizowania czegoś takiego. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że widownia – również i u nas – gładko łyknęła to guano. W związku z czym i u nas, i w USA film ma na serwisach społecznościowych średnią w okolicach 7.0/10. Brrr…
WASZ EKSTRAKT:
70,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Loretz [80%]
Mocno zaskakujący Disney. Ostoja życia rodzinnego, modelu 2+2 (w ostateczności 2+1), słodkich piesków, powszechnego równouprawnienia i krzepiących opowieści o miłości i wzajemnym zrozumieniu wydała na świat baśń, w której rycerz w lśniącej zbroi jest zły, a za pozytywny charakter robi… czarno odziana wiedźma o złowieszczym imieniu Maleficent (Diabolina), posiadająca demoniczne skrzydła i takież rogi, obciągnięte dla lepszego efektu wężową skórą. Świat się po prostu kończy.
Jednak to właśnie dzięki tej wolcie historyjka, która bywa miejscami mimo wszystko nudnawa, naiwna (dwa stworki takiego typu, dwa innego, i ot – wszyscy mieszkańcy mokradeł) i potrafi od czasu do czasu zirytować (na przykład postaciami wróżek), pozostawia po seansie odświeżająco pozytywne wrażenie. Wzmacniają to wrażenie zresztą wspaniałe zdjęcia i bajeczny detal, jak choćby wyśmienicie zrobione rycerskie pancerze. Zresztą – co tu mówić, połowę seansu kradnie Angelina, po prostu perfekcyjna w roli chłodnej, wyniosłej władczyni cudowiszcz.
„Czarownica” z pewnością warta jest seansu, szczególnie że odmładza oklepaną już trochę bajkę o Śpiącej Królewnie. Tylko ostrzegam – lepiej trzymać się z dala od polskiego dubbingu. Potrafi zszarpać nerwy.
Kino świata
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Sebastian Chosiński [70%]
Odważny. Wstrząsający. Przełamujący tabu. Gdyby „Otchłań” powstała w Stanach Zjednoczonych czy którymś z krajów europejskich, prawdopodobnie użyte powyżej słowa zostałyby uznane za przesadę. Ale film ten nakręcono w coraz bardziej islamizującej się pod rządami Recepa Tayyipa Erdoğana (najpierw premiera, a obecnie prezydenta) Turcji. Należy więc przyłożyć do niego nieco inną miarę. Młoda i piękna Zehra (w tej roli Neslihan Atagül) pracuje jako kelnerka w barze przy autostradzie. Każdego dnia przejeżdżają tamtędy setki, jeśli nie tysiące samochodów. Wielu kierowców ciężarówek zatrzymuje się, aby zjeść posiłek. Wchodząca dopiero w dorosłość kobieta jest nimi zainteresowana; intryguje ją zwłaszcza starszy od niej o co najmniej kilkanaście lat Mahur (gra go znany turecki aktor, scenarzysta i reżyser Özcan Deniz), zawsze milczący i poważny. Z czasem fascynacja nim pogłębia się. Do tego stopnia, że Zehra ignoruje gorące uczucie, jakim darzy ją jej rówieśnik i kolega z pracy Olgun (debiutujący na dużym ekranie Bariş Hacihan). Ba! jest w stanie posunąć się znacznie dalej, nie zważając na konsekwencje, jakie krok ten może przynieść. W patriarchalnym i konserwatywnym społeczeństwie tureckiej prowincji taka „przygoda” nie może skończyć się dobrze. „Otchłań” jest piątym pełnometrażowym filmem fabularnym, urodzonej w 1960 roku w leżącym nieopodal granicy z Armenią Karsie, Yeşim Ustaoğlu. Reżyserka, choć znacznie przecież starsza od swojej bohaterki, ma dla niej sporo zrozumienia; ani przez moment nie można wątpić, że sympatia autorki jest po stronie Zehry, dla której zakazany związek z Olgunem jest próbą wyrwania się z narzucanych jej przez rodzinę więzów społecznych. Z drugiej jednak strony Ustaoğlu wie, w jakim kraju żyje – dlatego nie próbuje nawet szukać szczęśliwego zakończenia opowiedzianej przez siebie historii (jest także scenarzystką „Otchłani”). I dobrze, bo jakikolwiek happy end zabrzmiałby tutaj wyjątkowo fałszywie.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Sebastian Chosiński [70%]
W chwili gdy do polskich kin wchodzi najnowsze dzieło tureckiego reżysera Nuriego Bilge Ceylana (rocznik 1959), „Zimowy sen” (2014), warto przypomnieć jeden z jego starszych obrazów – „Klimaty”. To czwarta – po „Miasteczku” (1997), „Chmurach w deszczu” (1999) i „Uzaku” (2002) – pełnometrażowa produkcja twórcy rodem ze Stambułu, która z kolei poprzedziła „Trzy małpy” (2008) i utytułowane, między innymi nominowane do Złotej Palmy w Cannes, „Pewnego razu w Anatolii” (2011). Ale i „Klimaty” doczekały się wielu wyróżnień. Co dziwić nie powinno, ponieważ twórczość Ceylana już w połowie ubiegłej dekady charakteryzowała się tymi samymi cechami, za które chwalony był po latach, kiedy jego filmy dotarły nad Wisłę. Dzieło to bardzo skromne w formie, ale wymowne w treści. Jeśli określimy je mianem portretu trójkąta miłosnego – nie skłamiemy, choć na pewno odrobinę spłycimy wymowę. Głównym bohaterem jest Isa (zagrał go sam reżyser), historyk sztuki specjalizujący się w architekturze starożytnej; wykłada na uniwersytecie w Stambule i tam właśnie przed laty poznał Bahar (w tej roli Ebru Ceylan, żona Nuriego), niegdyś studentkę, później kochankę. Po paru latach ich związek popada w kryzys, który z całą siłą wybucha podczas wspólnych wakacji. Kobieta i mężczyzna zdają sobie sprawę, że ich drogi w rzeczywistości dawno się już rozeszły, że poza przyzwyczajeniem nie łączy ich nic. Decyzję o rozstaniu podejmuje ona, na co on reaguje bardzo stereotypowo, próbując odkurzyć romans z poprzednią przyjaciółką, Serap (Nazan Kırılmış). Nowy/stary związek nie przynosi jednak Isie żadnej satysfakcji; z czasem coraz bardziej zdaje sobie sprawę, jak ważna była dla niego Bahar… Bardzo istotną rolę odgrywają w „Klimatach” – co sugeruje już tytuł – pory roku, mocno skontrastowane z wewnętrznymi przeżyciami bohaterów. Sekwencje poprzedzające rozstanie, gdy w Isie i Bahar buzują emocje, za tło mają leniwą porę letnią; finał natomiast, kiedy para wydaje się już pogodzona ze swoim losem, rozegrany zostaje w śnieżnej scenerii północno-wschodniej Turcji. Do tego dodajmy jeszcze spowolnioną do granic akceptowalności narrację, która jednak spełnia ten cel, pozwala Ceylanowi wgryźć się dogłębnie w psychikę postaci. Ale czy – biorąc pod uwagę, że do ulubionych twórców Turka należą Michelangelo Antonioni i Andriej Tarkowski – nie powinno wydawać nam się to normalne?
koniec
30 października 2014
dodajdo

Komentarze

30 X 2014   10:54:12

Ewolucja chyba powinna byc w dziale DVD?

30 X 2014   19:01:53

"zakazany związek z Olgunem jest próbą wyrwania się z narzucanych jej przez rodzinę więzów społecznych" chyba chodzi tu nie o Olguna a Mahura? Chyba ze czegoś nie zrozumiałam :)

30 X 2014   23:01:13

Mahurem, droga Filipino. Dobrze zrozumiałaś. Przejęzyczenie. Dziękuję za wnikliwą lekturę.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Nie chciałbyś tam się znaleźć
Sebastian Chosiński

20 VIII 2017

Z jakiegoś powodu „Czarna woda” Romana Karimowa – mieszanka psychologicznego dramatu z filmem grozy – czekała na premierę kinową dwa lata. Na tyle długo, że wyprzedził ją w drodze na duże ekrany inny film tego reżysera, komedia romantyczna „Wasia, na spacer!”. Dobrze jednak, że w końcu została udostępniona widzom, bo choć to bardzo kameralne, niskobudżetowe dzieło, to mimo wszystko trzyma w napięciu.

więcej »

Na troje babka wróżyła
Sebastian Chosiński

16 VIII 2017

Przenieść na ekran dzieło, które uchodzi za kultowe, to nie lada wyzwanie. Także jeżeli chodzi o komiks, a film jest animacją. Zadania tego podjął się Sam Liu, biorąc na warsztat „Zabójczy żart” – jedną z najbardziej znanych (i kochanych przez fanów) opowieści z uniwersum Batmana. Pomógł mu w tym nie byle kto, bo obowiązki scenarzysty wziął na siebie sam Brian Azzarello.

więcej »

Dwa Brzegi 2017
Konrad Wągrowski

15 VIII 2017

Weekendowa wyprawa na tegoroczne Dwa Brzegi do Kazimierza Dolnego zaowocowały uczestnictwem w znakomitym koncercie Młynarski Plays Młynarski oraz pięcioma seansami filmowymi. Nie zawadzi więc parę słów o tych filmach napisać.

więcej »

Polecamy

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk

Dobry i Niebrzydki:

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Listopad 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Udany przeszczep
— Jarosław Robak

Pocałunek prawdziwej miłości
— Agnieszka Szady

Z tego cyklu

Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Lipiec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Lipiec 2017
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017 (5)
— Sebastian Chosiński, Kamil Witek

Czerwiec 2017 (4)
— Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Czerwiec 2017 (3)
— Kamil Witek

Czerwiec 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Czerwiec 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Co nam w kinie gra: Zimowy sen
— Marta Bałaga

Pocałunek prawdziwej miłości
— Agnieszka Szady

Cannes 2014: Innego razu w Anatolii
— Marta Bałaga

Nocne tureckie rozmowy
— Konrad Wągrowski

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (2/3)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Jestem Bogiem, ale mam swoje ograniczenia
— Marek Krysiak

Anarchia celofanu
— Ewa Drab

DVD: Zakochany bez pamięci
— Ewa Drab

Pamiętaj mnie...
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

East Side Story: Nie chciałbyś tam się znaleźć
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wszystko ma swój kres
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Portret żałobny rosyjskiego inteligenta
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.