Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 29 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

East Side Story: Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Oparty na faktach dramat Siergieja Mokrickiego „Bitwa o Sewastopol” (w wersji ukraińskiej: „Niezłomna”) jest opowieścią o pięciu latach z życia Ludmiły Pawliczenko, legendarnej ukraińskiej snajperki, która – według oficjalnych danych – w ciągu kilku miesięcy Wielkiej Wojny Ojczyźnianej zaliczyła 309 trafień. To jedno. Druga istotna rzecz jest taka, że to najlepszy film wojenny, jaki powstał w Rosji i Ukrainie po rozpadzie Związku Radzieckiego.

Siergiej Mokricki
‹Bitwa o Sewastopol›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBitwa o Sewastopol
Tytuł oryginalnyБитва за Севастополь
ReżyseriaSiergiej Mokricki
ZdjęciaJurij Korol
Scenariusz
ObsadaJulia Pieriesild, Jewgienij Cyganow, Oleg Wasilkow, Nikita Tarasow, Joan Blackham, Polina Pachomowa, Władimir Lilicki, Anatolij Kot, Natella Abieliewa-Taganowa, Walerij Griszko, Siergiej Barkowski, Witalij Liniecki, Giennadij Czencow, Stanisław Bokłan, Wiaczesław Nikolienko, Siergiej Puskiepalis
MuzykaJewgienij Galpierin
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiRosja, Ukraina
Czas trwania118 min
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Kino wojenne, opowiadające o wojnie domowej (z lat 1917-1921) bądź Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (z lat 1941-1945), zawsze cieszyło się w Związku Radzieckim i krajach, które powstały po jego rozpadzie, zainteresowaniem władz i widzów. Dla tych pierwszych było głównie nośnikiem tez propagandowych, dla drugich – nierzadko dostarczycielem prawdziwych emocji (w większym stopniu) i rozrywki (w mniejszym). I to się nie zmieniło. Wręcz przeciwnie. Każdego roku, najczęściej w kwietniu bądź na początku maja, a więc w okolicach kolejnej rocznicy zdobycia przez Armię Czerwoną Berlina i zakończenia drugiej wojny światowej, w krajach rosyjskojęzycznych ma miejsce wysyp premier filmów poświęconych temu konfliktowi. Powstają seriale, pełnometrażowe produkcje telewizyjne, ale też superprodukcje kinowe („Kryptonim Gwiazda”, „Jesteśmy z przyszłości”, „Jesteśmy z przyszłości 2”, „Spaleni słońcem 2: Oczekiwanie”, „Spaleni słońcem 2: Cytadela”, „Twierdza brzeska”, „Mecz”, „Stalingrad”), których celem jest najczęściej krzepienie serc i umacnianie mitu założycielskiego imperium. Ten mit podtrzymują sami Rosjanie, ale i inne postradzieckie narody chętnie wygrzewają się w słońcu zwycięstwa nad faszyzmem. W tym roku umożliwiają im to dwa obrazy: „Bitwa o Sewastopol” Siergieja Mokrickiego oraz remake „Tak tu cicho o zmierzchu…” Renata Dawletjarowa.
„Bitwa o Sewastopol” oparta jest na faktach; główną bohaterką opowieści Mokrickiego jest legendarna sowiecka (pochodząca z Ukrainy) snajperka – prasa amerykańska jeszcze podczas wojny nadała jej pseudonim „Lady Śmierć” – Ludmiła Pawliczenko, która dzięki swoim wyczynom frontowym uhonorowana została tytułem Bohatera Związku Radzieckiego i niezliczonymi orderami. Urodziła się w 1916 roku w Białej Cerkwi; w czasach stalinowskich jej ojciec był oficerem (majorem) NKWD, matka natomiast uczyła angielskiego. Gdy Luda miała czternaście lat, rodzina przeprowadziła się do Kijowa. Dziewczyna od dziecka, co zapewne zawdzięczała ojcu, interesowała się strzelectwem; brała udział w zawodach w których niejednokrotnie okazywała się lepsza od starszych kolegów. To zainteresowanie dziewczyny zaważyło później na całym jej życiu – i nie zmienił tego fakt, że w 1937 roku wstąpiła na uniwersytet, aby studiować historię. Ojczyzna upomniała się o nią cztery lata później, w najbardziej dramatycznym dla Kraju Rad momencie. I właśnie o tym okresie życia Pawliczenko – od 1937 do 1942 roku – zdecydował się opowiedzieć Mokricki (rocznik 1961), absolwent wydziału operatorskiego Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), który po latach pracy jako autor zdjęć zdecydował się zostać również reżyserem. To spod jego ręki, nie licząc odcinków seriali, wyszedł udany nowelowy melodramat „Cztery pory miłości” (2008) oraz – będąca nową wersją „Dnia świra” Marka Koterskiego – kompletnie chybiona tragikomedia „Dzień nauczyciela” (2012).
Prace nad „Bitwą o Sewastopol” rozpoczęły się w 2012 roku. To wtedy producenci ukraińscy i rosyjscy zaczęli zbierać materiały archiwalne na temat Ludmiły Pawliczenko. Dopiero później postanowiono powierzyć reżyserię Mokrickiemu, co biorąc pod uwagę niepowodzenie jego poprzedniego filmu, było pewnym ryzykiem. Na szczęście intuicja bądź po prostu przekonanie o talencie artysty ich nie zawiodły. Zdjęcia rozpoczęto pod koniec 2013 roku; trwały one przez kilka miesięcy, ekipa – w czterech piątych złożona z Ukraińców – odwiedziła w tym czasie Kijów, Sewastopol, Odessę oraz Kamieniec Podolski. W sumie na film wydano 124 miliony rubli (zdecydowana większość środków pochodziła od producentów ukraińskich). Ale opłaciło się! Nie tylko z powodów artystycznych, bo wyszło nad wyraz udane dzieło, ale także komercyjnych. Premiera „Bitwy…” miała miejsce – w Rosji i Ukrainie – na początku kwietnia, w połowie miesiąca natomiast obraz Mokrickiego pojawił się w kinach chińskich. Wyniki napawają wielkim optymizmem, w samej tylko Rosji – według oficjalnych danych dystrybutorów – w ciągu zaledwie czterech pierwszych tygodni wyświetlania wpływy z biletów wyniosły 7,2 miliona dolarów (co daje około 370 milionów rubli). Gdyby to było dzieło w stu procentach komercyjne, można by stwierdzić, że już zapracowało na swoją kontynuację. Której jednak – na szczęście – nie będzie.
Jak zdecydowana większość filmów mających na celu zobrazować grozę wojny – „Szeregowiec Ryan” jest pod tym względem nielicznym wyjątkiem – „Bitwa o Sewastopol” zaczyna się od sekwencji sielankowych. Nie licząc rozgrywającej się dwanaście lat po zakończeniu wojny introdukcji, kiedy to z wizytą do Związku Radzieckiego przybywa wdowa po prezydencie Stanów Zjednoczonych Franklinie Delano Roosevelcie, akcja dzieła Mokrickiego zaczyna się w 1937 roku. To bardzo niespokojny okres w historii Kraju Rad, znaczony Wielką Czystką w Armii Czerwonej – na ekranie pokazane jest to jednak tylko pośrednio; jedynie z zafrasowanej miny majora NKWD Michaiła Biełowa (tak brzmiało panieńskie nazwisko bohaterki) możemy domyślać się, że w państwie rządzonym twardą ręką przez Józefa Stalina dzieje się coś niedobrego. Jego dwudziestojednoletnia córka Ludmiła żyje czymś zupełnie innym – właśnie dostała się na uniwersytet, po wakacjach zacznie studiować historię. Dzięki zmianie otoczenia poznaje nowych przyjaciół; nie rzuca się jednak w wir życia towarzyskiego, zamiast chodzić do kina (w podtekście: na filmy propagandowe) woli poćwiczyć na strzelnicy. Pewnego dnia zostawia w pokonanym polu swoich kolegów ze studiów, czym wprawia ich w nieskrywane zdumienie. Informacja o niezwykłym talencie Ludy dociera do kijowskiego sztabu armii i władz uczelni; w efekcie dziewczyna – czy jej się to podoba, czy nie – musi wziąć udział w półrocznym kursie strzeleckim.
Kilka lat później, jeszcze przed ukończeniem studiów, Ludmiła zostaje wysłana do archiwum w Odessie na praktykę. Poznaje tam Maszę i Sonię Czopak, które jak tylko potrafią, próbują oderwać dziewczynę od zakurzonych ksiąg i dokumentów. Ta pierwsza wyciąga ją na plażę, gdzie poznają lotników, Grigorija i Nikołaja; ta druga – poznaje ze swoim bratem Borisem, studentem medycyny. Boris zakochuje się w Ludzie od pierwszego wejrzenia i z miejsca proponuje jej ślub. Do którego pewnie by doszło, gdyby nie fakt, że para poznała się… 22 czerwca 1941 roku – w dniu niemieckiej agresji na Związek Radziecki. Pawliczenko, wbrew woli i radom Borisa, chce wstąpić do wojska – wie, że ze swoim talentem przyda się ojczyźnie jak mało kto. Nie przekonują jej stwierdzenia mężczyzny, że „wojna nie jest dla kobiet”. Po kilkutygodniowym szkoleniu Ludmiła zostaje we wrześniu przydzielona do stacjonującej w okolicach Odessy 25. Dywizji Strzeleckiej, a jej bezpośrednim przełożonym zostaje kapitan Makarow. To początek wojennej odysei, która – mimo heroicznej postawy głównej bohaterki – nie ma w sobie nic patetycznego. Obraz Wielkiej Wojny Ojczyźnianej zaprezentowany w „Bitwie o Sewastopol” jest zupełnie odmienny od tego, co mogliśmy zobaczyć w innych rosyjskich – bo o zdecydowanej większości radzieckich nie ma nawet co wspominać – superprodukcjach o podobnej tematyce. Druga część „Spalonych słońcem” (2010-2011) Nikity Michałkowa drażniła propagandową wymową i nader licznymi odniesieniami religijnymi; „Stalingrad” (2013) Fiodora Bondarczuka, choć świetny od strony wizualnej, nie przekonywał do końca fabularnie; chyba tylko „Twierdza brzeska” (2010) Aleksandra Kotta potrafiła wykrzesać emocje podobne do tych, jakie wywołuje film Mokrickiego.
Wyrazistym kontrastem dla sekwencji wojennych są przewijające się przez cały film obrazy przedstawiające wizytę delegacji radzieckich „frontowików” w Stanach Zjednoczonych. Ludmiła znalazła się w niej po kolejnym powrocie ze szpitala; cel tego wojażu był jasny: przybliżyć władzom Stanów Zjednoczonych, ale i zwykłym obywatelom, grozę sytuacji, przekonać ich do niesienia Armii Czerwonej wymiernej pomocy i otwarcia drugiego frontu na zachodzie Europy. To właśnie wtedy Luda poznała Eleonorę Roosevelt i na jej zaproszenie na czas pobytu w ojczyźnie Jerzego Waszyngtona i Abrahama Lincolna zamieszkała w Białym Domu. Nie wszystko jednak w „Bitwie…” zgodne jest z prawdą historyczną. Ludmiła w czasie wojny wyszła za mąż za Aleksieja Pawliczenkę, żołnierza, który zginął w czasie obrony Sewastopola (urodziła mu, o czym się już nie dowiedział, syna Rostisława); scenarzyści wątek relacji damsko-męskich potraktowali zupełnie inaczej – głównie po to, aby wywołać jeszcze większe emocje i podkreślić nieludzkość wojny. Filmowa Pawliczenko zakochuje się więc najpierw w swoim pierwszych dowódcy, kapitanie Makarowie, później w drugim – kapitanie Kicence. Sposób, w jaki zostało to pokazane, nie sugeruje jednak rozwiązłości bohaterki. Wręcz przeciwnie! Zwłaszcza pierwszy związek nie wykracza poza uczucie platoniczne, w przypadku drugiego możemy zaś uznać, że jest on zobrazowaniem znajomości z prawdziwym Aleksiejem. Najważniejsze jednak jest to, że wątki melodramatyczne nie dominują nad głównym motywem – portretem kobiety, która została heroiną wbrew własnej woli, dla której wojna była tylko złem koniecznym.
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

19 III 2017   11:36:52

W filmie jest moment, gdy ktorys z zolnierzy wznosi toast za towarzysza Stalina, ale to akurat nic dziwnego.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Bez dobrej nowiny
Adrian Jankowski

29 III 2017

„Pokot” Agnieszki Holland został uhonorowany na tegorocznym Berlinale nagrodą im. Alfreda Bauera, która przyznawana jest za „otwieranie nowych horyzontów w sztuce filmowej”. Prawdopodobnie na zawsze pozostanie tajemnicą, jakie to horyzonty reżyserka owym filmem otworzyła? Z ekranu zieje bowiem nudą i pustką, tym boleśniejszą, że opartą na wyjątkowo solidnej i wartej ekranizacji prozie.

więcej »

Esensja ogląda: Marzec 2017 (4)
Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

28 III 2017

Marzec zbliża się do końca, ale udało nam się przygotować w tym miesiącu jeszcze jedną edycję zbioru krótkich recenzji filmowych. Edycję zacną, bo zawierającą teksty o zbiorze niedawnych bądź przyszłych premier kinowych – „Loganie”, „Johnie Wicku 2”, „Ciemniejszej stronie Greya” (na tę recenzję z pewnością czekaliście z niecierpliwością), „Gold” i wchodzącym w piątek do naszych kin „American Honey”.

więcej »

East Side Story: Urok mocno wyblakły
Sebastian Chosiński

26 III 2017

Najlepszy okres w karierze Siergiej Sołowjow przeżywał w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. To wtedy powstały jego najwybitniejsze filmy, dzięki którym na trwałe zapisał się w historii kinematografii swojej ojczyzny. Po politycznym przełomie i upadku Związku Radzieckiego wiodło mu się różnie; w każdym razie w ciągu minionego ćwierćwiecza nie nakręcił żadnego obrazu, który na dłużej pozostaje w pamięci. Nie inaczej rzecz ma się z „Tram-pkami” (sic!).

więcej »

Polecamy

Małpa musi się pobrudzić

Dobry i Niebrzydki:

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pola, łączki, lasy, czyli zaświaty według Jacksona
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

A idź z tym gniotem!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Krwawa makabra jest dobra
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To jest bingo!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.