Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Październik 2015 (2)

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś kolejna edycja zbioru naszych krótkich recenzji filmowych – tym razem cztery tytuły kinowe i jedna propozycje DVD.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Łowca czarownic
(2015, reż. Breck Eisner)
Agnieszka ‘Achika’ Szady [50%]
Po tym filmie nie ma co się spodziewać oryginalności fabuły. Tytułowy bohater, w wielu aspektach podobny do wiedźmina, zabija czarownice w średniowieczu, a w XXI wieku już tylko łapie (co ma istotne znaczenie dla akcji). Niektórym w ogóle daje spokój, ponieważ w naszych czasach istnieją już czarownice na legalu: noszą się jak gotki, spotykają w nastrojowym barze oraz przestrzegają paktu o nieużywaniu czarów przeciwko ludziom. Oczywiście, jak to w tego typu filmach, ktoś chce przebudzić Pradawne Zło, które wygląda niczym trupy z obrazów Beksińskiego, tylko bardziej. Reszta fabuły to także standard. Zaletami filmu są: dobra scenografia oraz świetnie pasujący do roli Łowcy Vin Diesel i pełen ciepła Michael Caine. Wadą – natrętna, do przesady dramatyczna muzyka. Całość do polecenia tylko widzom, którzy mają wyjątkowo dużo wolnego czasu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
El Club
(2015, reż. Pablo Larraín)
Jarosław Robak [90%]
Niezwykły thriller, dramat społeczny i moralitet w jednym. Reżyser Pablo Larrain – wcześniej rozliczający się z przewinami reżimu Pinocheta (m.in. w znakomitym „Nie” z 2012 roku) – tym razem przedmiotem swojego filmu czyni zbrodnie kościoła katolickiego: afery pedofilskie oraz współpracę z dyktaturą. „El Club” daleki jest jednak od gniewnej jednoznaczności „Sióstr Magdalenek”: choć obraz kościoła, jaki się z niego wyłania – gnijącej instytucji, skupionej tylko na sobie, nie liczącej się z innymi – jest równie przygnębiający, co w pamiętnym filmie Petera Mullana, dla Larraina stanowi tylko punkt wyjścia dla niezwykłej, trzymającej w napięciu (i prowadzącej do zaskakujących konkluzji) opowieści o zakłamaniu, ułudzie, ludzkiej małości i meandrach pamięci. Chilijski reżyser nie demonizuje swoich bohaterów – księży popadłych w niełaskę, którzy zesłani do domostwa w sennym nadmorskim miasteczku, dzielą swój czas między telewizję, modlitwę i posiłki (i wyścigi chartów – choć te, zgodnie z zasadami „klubu” oglądać mogą jedynie przez lornetkę). Co więcej, często zaburza perspektywę moralnej słuszności: gdy na miejsce przybywa młody ksiądz-jezuita w celu wyjaśnienia „wypadku”, który zaszedł w ośrodku, Larrain kilkoma linijkami dialogu potrafi zasugerować, że ten, który ocenia, sam bywa próżny i niewiele wie o ludzkich słabościach. „El Club” jest jednak jak najdalszy od relatywizowania win księży – starając się wniknąć w ich dusze i oddając im głos, nie zapomina o ofiarach, w wątku molestowanego seksualnie Sandokana pokazując skalę zła, jakie wyrządzili „grzeszni ludzie” kościoła. Pesymizm Larraina – podkreślany przez mroczne zdjęcia pod światło, chmurne niebo i szarości krajobrazu – jest jednak diabelsko przewrotny: w ostatnim akcie w zaskakujący sposób powracają ewangeliczne figury i sensy, a kapitalna, dwuznaczna puenta ma w sobie równie dużo z Buñuela, co z Dostojewskiego.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marsjanin
(2015, reż. Ridley Scott)
Agnieszka ‘Achika’ Szady [90%]
Jak zrobić film, przy którym widz emocjonuje się scenami uprawy ziemniaków albo łatania dziur taśmą izolacyjną? Po pierwsze, trzeba do tego reżyserskich umiejętności Ridleya Scotta, po drugie – aktorskiego talentu Matta Damona (kiedy sam na sobie przeprowadzał zabieg chirurgiczny, zapomniałam o oddychaniu). Osadzenie akcji na Marsie niewątpliwie również pomaga. Przeboje disco z lat 80. dodają filmowi specyficznego uroku, zaś żarty skłaniają do uśmiechu, ale zarazem są sensownie osadzone w fabule i dialogach, nie zaś dodane na siłę. Mój ulubiony to: „Chcecie mnie wysłać w kosmos w kabriolecie!”. A krajobrazy Czerwonej Planety są po prostu przepiękne.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu
(2014, reż. Ana Lily Amirpour)
Jarosław Robak [70%]
Ten film jest po prostu cool. Czarno-białe zdjęcia przypominają „Sin City”, a że dopieszczono je pod względem choreografii postaci i dekoracji, każda stopklatka jest gotowcem do powieszenia na ścianie hipsterskiego mieszkania. Stylowi są tu też bohaterowie: „perski James Dean” w okularach przeciwsłonecznych, białym podkoszulku i dżinsach oraz tytułowa dziewczyna (magnetyzująca Sheila Vand), wampirzyca, w okrutny sposób wymierzająca sprawiedliwość tym, którzy ośmielili się skrzywdzić kobiety. Film Any Lily Amirpour, córki porewolucyjnych emigrantów z Iranu, zamieszkałej w USA, to wizja wyśnionego miejsca, w którym tradycyjna symbolika w naturalny sposób przenika się ze znakami z porządku zachodniej popkultury. Te ostatnie służą tu trochę za język, przy pomocy którego outsiderzy wyrażają siebie i porozumiewają się (jak choćby w zmysłowej scenie, w której bohaterowie słuchają „Death” zespołu White Lies). Za to tradycja nie jest tu wartościowana jednoznacznie negatywnie – Amirpour dostrzega przemoc patriarchalnej kultury, ale jednemu z jej symboli – czarnemu czadorowi, który nocami przywdziewa Dziewczyna – nadaje emancypacyjne znaczenie: w połączeniu z deskorolką, staje się on przebraniem irańskiej superbohaterki. „O dziewczynie…” zdecydowanie bliżej niż do „Avengers” jest jednak do kina Jarmuscha czy francuskiej Nowej Fali (należący do bohaterki biała bluzka w czarne paski zapewne nieprzypadkowo kojarzy się z ubiorem Jean Seberg w „Do utraty tchu”). Choć chwilami wydaje się, że pośród tych wszystkich hołdów, cytatów, pięknych kadrów, zaskakujących konceptów i świetnej muzyki przydałoby się nieco więcej substancji, elegancki film Amirpour dowodzi nieprzeciętnego wyczucia stylu i inscenizacyjnej biegłości debiutującej w pełnym metrażu autorki.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jurassic World
(2015, reż. Colin Trevorrow)
Jarosław Loretz [60%]
Bardzo przyjemna guma do żucia dla oczu, zrealizowana z wielkim rozmachem i miło zagrana (prym wiodą fan starego „Jurassic Parku” z centrali, właściciel wyspy i obaj treserzy), irytująca jednak szeregiem elementów – delikatnie rzecz ujmując – nieprzemyślanych bądź niedopracowanych. Z głównych wad – na plan pierwszy mocno wysunięta jest młodzież, co ewidentnie wskazuje na rozrywkę rodzinną, mocno ugładzoną pod względem wizualnej brutalności i wzbogaconą o różne wartościowe wskazówki moralne, jak choćby przemianę ciotki z zapatrzonej w cyferki menedżer w prawie że troskliwą krewną. Do tego trochę śmieszy bieganie po błotnistym lesie w pantoflach na wysokim obcasie, a także zastanawiają latające gady, koniecznie kierujące się do głównego miasteczka turystycznego. Na dokładkę w kilku momentach można zauważyć kiepskie nałożenie aktorów na kreowany w komputerze krajobraz czy zalatujące gumą stwory.
Jednak nawet jeśli wymienione elementy drażnią podczas seansu i nie dają w pełni wsiąknąć w historię, to i tak film ogląda się całkiem przyjemnie, zwłaszcza że twórcy zadbali o ładne wmontowanie szeregu odniesień do pierwotnego filmu Spielberga, a w ścieżce dźwiękowej pojawiają się odświeżone i podrasowane kawałki Johna Williamsa, skomponowane właśnie do „Jurassic Parku” i świetnie podbudowujące klimat opowieści. Ogólnie więc „Jurassic World” wypada całkiem nieźle.
koniec
31 października 2015
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Bo najlepszy sposób na kobietę, znaleźć sobie skażoną planetę
Przemysław Ciura

25 V 2017

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że Ridley Scott należy do grona hollywoodzkich reżyserów-fanów, artystów nie zawsze zdolnych wykreować nową wizję ex nihilo, ale sprawnie i przemyślnie czerpiących z przedsięwzięć innych twórców. „Obcy: Przymierze” pokazuje, że przyszło mu stać się fanem własnych dokonań, ale nie tylko, bo też… Jamesa Camerona.

więcej »

Esensja ogląda: Maj 2017
Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

24 V 2017

Zapraszamy do pierwszej majowej edycji cyklu krótkich recenzji filmowych.

więcej »

East Side Story: Nadzieja powraca ostatnia
Sebastian Chosiński

21 V 2017

Pochodząca z Syberii reżyserka i scenarzystka Aliona Dawydowa bardzo długo czekała na swój pełnometrażowy debiut. Jej pierwszy kinowy film trafił na ekrany dopiero w trzydziestą dziewiątą rocznicę urodzin Rosjanki. Lepiej jednak późno niż wcale, tym bardziej że „Iwan” to bardzo udany dramat psychologiczny, którego bohaterem jest nie radzący sobie z życiem mężczyzna w średnim wieku.

więcej »

Polecamy

Denzel jak wino

Dobry i Niebrzydki:

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Kwiecień 2016 (1)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Verne XXI wieku
— Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Czerwiec 2015
— Grzegorz Fortuna, Jarosław Robak

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Z tego cyklu

Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Marzec 2017 (4)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Marzec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk

Marzec 2017 (1)
— Grzegorz Fortuna

Luty 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Styczeń 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Grudzień 2016 (6)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Robak

Grudzień 2016 (5)
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Bo najlepszy sposób na kobietę, znaleźć sobie skażoną planetę
— Przemysław Ciura

Koniec niewinności
— Piotr Dobry

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Transatlantyk 2013: Dzień 5
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Transatlantyk 2013: Dzień 3
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

13. T-Mobile Nowe Horyzonty: Relacja druga
— Konrad Wągrowski

Nawiązując do klasyków science fiction
— Jakub Gałka

O lwie zabitym przez mrówkę i nie tylko…
— Marcin T.P. Łuczyński

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (16)
— Jakub Gałka

Dlaczego Robin Hood?
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Kosmiczne jaja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Pędzący Niedźwiedź (ale nie Indianin)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta: Kwiecień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch

Kadr, który…: Hrabia narozrabia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Przynęta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Nieco prowokacyjnie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Szaro, ponuro i do domu daleko
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta: Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Kadr, który…: Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (22)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.