Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Bond rytualny

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli w samym prologu twórcy „Spectre” przybijają piątkę z Orsonem Wellesem, kłaniają się Hitchcockowi, otwierają widzom usta, kilkakrotnie puszczają oczko do bondomaniaków, a na końcu pozostawiają oglądających z mocnym postanowieniem zmiany antyperspirantu na skuteczniejszy – to wyobraźcie sobie, co się dzieje później.

Sam Mendes
‹Spectre›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpectre
Dystrybutor Forum Film
Data premiery6 listopada 2015
ReżyseriaSam Mendes
ZdjęciaHoyte Van Hoytema
Scenariusz
ObsadaDave Bautista, Ralph Fiennes, Monica Bellucci, Daniel Craig, Christoph Waltz, Léa Seydoux, Ben Whishaw, Andrew Scott
MuzykaThomas Newman
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania148 min
Gatunekakcja, przygodowy, thriller
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Rzeczonym prologiem Sam Mendes i jego operator (absolwent łódzkiej filmówki) Hoyte Van Hoytema wspinają się na realizatorskie Himalaje. Szczyt zdobywają. Scena otwierająca „Spectre” wytrzymuje porównania z pamiętnym otwarciem „Dotyku zła” Wellesa. Miłośnicy czarnego kryminału pamiętają pewnie, że ów techniczny majstersztyk polegał na pełnym suspensu kilkuminutowym balecie kamery przez różne wysokości, między przeszkodami za bombą, której wybuch rozpętywał w widzu dalsze emocjonalne piekło. W „Spectre” jest jeszcze lepiej. Pozbawiona cięć montażowych seria obrazów sprawdza się jako osobny teledysk na cześć maksykańskiej egzotyki (bo to Meksyk wygrał konkurs na promocję miasta w pierwszych fragmentach filmu). Poruszająca się do taktu uderzeń bębnów, śledzona przez kamerę zamaskowana para, która przedziera się przez tłum świętujących Dzień Zmarłych kościotrupów, stanowi także zapowiedź głównego konfliktu – w którym umarli powstaną z grobów, by ukazać swoje prawdziwe oblicza.
Oceniając – jak wszystko na to wskazuje – ostatni już film z Danielem Craigiem w roli 007, trzeba zadać sobie pytanie, jakiego Bonda wypadałoby oczekiwać – po trzech stosunkowo realistycznych odsłonach serii i bezpośrednio po na poły kanonicznie figlarnym, na poły zaś egzystencjalnym „Skyfall”, w którym agent Jej Królewskiej Mości okiełznywał demony przeszłości. Trudno jednoznacznie powiedzieć, na której szali plasuje się „Spectre”. Bez wątpienia mamy do czynienia z sensacją najwyższej realizatorskiej próby, zjawiskową w sensie rozrywkowym i myślowo aktualną (inwigilujący Wielki Brat patrzy, lecz my sami nie wiemy, gdzie się ukrywa). Z drugiej strony, pełen uproszczeń i kliszy scenariusz w całokształcie zaskoczyć ani olśnić nie potrafi. Paradoksalnie, w tym cały jego urok. Choć film, jak sam bohater, nie zdejmuje nogi z gazu – od początku znamy wyznaczony przez Bondowską konwencję rozkład jazdy. Każda odsłona tych przygód przypominała zresztą o chlubnej zasadzie rządzącej gatunkową rozrywką: kino należy odbierać na sposób rytualny – celebrować znany przepis i cieszyć się płynącą z niego energią.
Jeśli więc tropimy konspiracyjną siatkę – musi być ona rozpięta na całym globie i, wedle zasad zimnowojennej szpiegowszczyzny, musi być szyta „po obu stronach barykady”. Jeśli główny bohater prowadzi śledztwo – to jest to nieskomplikowane śledztwo prowadzone w prostej linii, zgodnie z prawidłami znanymi już od Seana Connery’ego. Jeśli oglądamy zło – to niemal ezoteryczne. Jeśli patrzymy na Złego – mamy do czynienia z tym, który swoją niegodziwością kompromituje szwarccharakterów z zeszłych odsłon serii. Sam Bond, mimo że nie zdejmuje maski cynicznego ironisty, jego stosunki z kobietami nie noszą już znamion seksistowskiej igraszki. 007 potrafi prowadzić śledztwo, walczyć o życie i flirtować równocześnie i może dlatego nietrudno uwierzyć, że jest gotów zasłonić (bądź co bądź dzielne) kobiety własną piersią. Takiego Bonda nietrudno pokochać. Nietrudno szczególnie wtedy, gdy ten libertyn-zabijaka w walce tradycji z nowoczesnością opowiada się za zdrowym rozsądkiem. Tak jak w „Skyfall”, Bond reprezentuje tu stare dobre wartości – trzeźwą moralność wolnego człowieka, tak obcą pozbawionej osobowości, chaotycznej technologii przyszłości, która chce zająć jego miejsce w wyścigu o bezpieczeństwo ludzkości.
Reszta niech pozostanie milczeniem. Największy urok „Spectre” polega bowiem na tym, że umiejętnie pogrywa sobie z widzami, bawi się z nimi na wszelkich możliwych poziomach. Dlatego właśnie najbardziej trafiona w przypadku „Spectre” wydaje się fanowska strategia odbiorcza. Kompilacja znanych klocków i przekładanie ich w nowe miejsca daje szerokie pole do popisu dla zmyślniejszych widzów. Cytatów jest tu w bród. Postacie i ich charaktery, stroje i charakteryzacje, rekwizyty, środki transportu (a nawet nieprzypadkowe choreografie kaskaderów), miejsca i szerokości geograficzne, motywy muzyczne i relacje między poszczególnymi bohaterami – wszystko tu iskrzy miłością do poprzednich części, wszystko tu składa się na zachwycający wciąż młodzieńczą energią hołd domykający tetralogię z Craigiem. Odejść z taką klasą – marzenie.
koniec
4 listopada 2015
dodajdo

Komentarze

04 XI 2015   21:22:17

Bond naprawde dobry. Swietny poczatek, kilka genialnych scen. Szkoda tylko kiepskiej moim zdaniem koncowki. Ogolnie seria z Craigiem bardzo udana, czekam z niecierpliwoscia na newsy co dalej.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (2)
Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

21 IX 2017

W drugiej wrześniowej edycji „Esensja ogląda” pełen rozrzut: po jednym filmie z kina światowego, VOD oraz DVD/BR.

więcej »

East Side Story: Cztery kobiety w (prawie) średnim wieku
Sebastian Chosiński

17 IX 2017

Po wielu latach poświęconych realizacji mniej (rzadziej) lub bardziej (częściej) ambitnych filmów w roku ubiegłym Wiera Storożewa postanowiła wziąć głęboki oddech. W efekcie dwa kolejne obrazy cenionej rosyjskiej reżyserki mają znacznie mniejszy ciężar gatunkowy. Co należy odnotować z wielkim żalem, bo dziełka pokroju „Do wynajęcia dom z wszystkimi niedogodnościami” mogą spokojnie realizować twórcy znajdujący się dopiero na starcie kariery.

więcej »

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (1)
Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

12 IX 2017

W pierwszej wrześniowej edycji „Esensja ogląda” omawiamy dwa filmy kinowe i jedną premierę VOD.

więcej »

Polecamy

Małpowanie uczłowiecza

Dobry i Niebrzydki:

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Homonarodowiec czyta Konstytucję
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Szekspir na Pacyfiku
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Listopad 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Alicja Kuciel, Patrycja Rojek

Esensja ogląda: Październik 2012 (kino)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Gabriel Krawczyk, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski

Agent na rozstajach
— Jakub Gałka

Mroki przeszłości
— Gabriel Krawczyk

Wszyscy mamy źle w głowach…
— Ewa Drab

Wybrukowana dobrymi chęciami
— Ewa Drab

Tegoż autora

Siedem „ale” przeciw „Trzynastu powodom”
— Gabriel Krawczyk

Duchowa biografia erotyczna
— Gabriel Krawczyk

Paterson lubi to!
— Gabriel Krawczyk

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Kryminał milicyjny à rebours
— Gabriel Krawczyk

Biograficzne rzemiosło
— Gabriel Krawczyk

Nieszkodliwe kłamstwa i miarkowane sentymenty
— Gabriel Krawczyk

Bridget Jones i Tarantino
— Gabriel Krawczyk

Sztuka dla sztuki, gadanie dla gadania
— Gabriel Krawczyk

Kiedyś już tu byliśmy
— Gabriel Krawczyk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.