Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Filmy

Magazyn CLXV

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

East Side Story: Dajcie uciec temu Duchowi!

Esensja.pl
Esensja.pl
Co może być owocem kooperacji kinematografii kazachstańskiej i amerykańskiej, gdy za wspólny mianownik wzięte zostaje kino akcji połączone z fantastyką naukową? Chciałoby się rzec: coś intrygującego. Ale nic z tych rzeczy! Nakręcone przez Marinę Kunarową „Polowanie na Ducha” to kuriozum najwyższej próby. Film klasy „C”, którego nie są w stanie uratować ani efekty specjalne, ani obecność na ekranie przebrzmiałych hollywoodzkich gwiazd pokroju Armanda Assante czy Kristanny Loken.

Marina Kunarowa
‹Polowanie na ducha›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPolowanie na ducha
Tytuł oryginalnyОхота за призраком
ReżyseriaMarina Kunarowa
ZdjęciaCurtis Petersen, Azamat Dułatow, Wiaczesław Kropaczow
Scenariusz
ObsadaKristanna Loken, Armand Assante, Asel Sagatowa, Nikita Priesniakow, Sanżar Madijew, Kamilla Jermekowa, Arman Asienow, Bopesz Żandajew, Igor Babiczow, Rusłan Jerimow, Sałamat Kajkanow
MuzykaArman Mukataj
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiKazachstan, USA
Czas trwania91 min
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Nie śmiejmy się a priori! Kazachowie naprawdę potrafią robić przyzwoite filmy akcji, a i w kinie historycznym radzą sobie całkiem nieźle, a na pewno nie gorzej od twórców polskich. Nie oznacza to jednak, że udaje im się wszystko, że cokolwiek dotkną, zamienia się w złoto. Nikt przecież nie ma recepty na bycie królem Midasem. A już na pewno nie posiadła jej producentka, scenarzystka i reżyserka Marina Kunarowa. Artystka przyszła na świat czterdzieści trzy lata temu w położonej nad Morzem Kaspijskim miejscowości Atyrau. Karierę zaczynała jako (współ)autorka scenariuszy, współpracująca z takimi twórcami, jak Kuat Isajew („Druga strona”, 2009), Anuar Rajbajew („Lavé”, 2009) czy Erżan Rustembekow („Serce matki”, 2012). Aż pewnego dnia postanowiła spróbować sił w nowej roli, stając za kamerą jako reżyser. Zadebiutowała w 2010 roku dramatem „999”, a cztery lata później nakręciła – jak zapowiadano: widowiskowy film sensacyjno-fantastyczny – „Polowanie na Ducha”. Mogłoby się wydawać, że Kunarowa miała po swojej stronie wszystkie atuty: zapewniony przez amerykańskich koproducentów niezły budżet (prawie 4,5 miliona dolarów), hollywoodzkie gwiazdy w rolach pierwszoplanowych, wreszcie dostęp do efektów specjalnych, o których w Kazachstanie nie byłaby w stanie nawet pomarzyć.
Szkoda tylko, że Amerykanie nie zapewnili kazachskiej reżyserce jeszcze jednego istotnego elementu – w miarę sensownego scenariusza. A tak musiała zadbać o niego sama. I zadbała – na nieszczęście swoje, wszystkich osób uczestniczących w projekcie oraz znajdujących się na samym końcu „łańcucha pokarmowego” widzów. Stworzona przez nią fabuła okazała się bowiem takim stekiem bzdur, że podczas seansu zgrzytaniem zębów dałoby się zagłuszyć dobiegające z głośników ekranowe wybuchy. O czym jest ten film? Mówiąc najkrócej: o chęci panowania nad światem. Charles Ingrim to słynny brytyjski naukowiec pracujący – dla korporacji Global Security – nad projektem Duch, który w swym założeniu ma uczynić ludzkość szczęśliwą i zapewnić jej bezpieczeństwo przed terrorystami. Tak się jednak składa, że w ich rękach może z kolei stać się narzędziem służącym do kontroli nad ludźmi i manipulowania nimi. Nic więc dziwnego, że wykazują oni spore zainteresowanie nim. Pewnego dnia zaczynają ginąć naukowcy związani z projektem; Ingrima ten los spotyka podczas wspinaczki górskiej w Kazachstanie. Podejrzenie pada na znajdującą się w tym samym miejscu policjantkę Keirę. Tyle że nie była ona wcale sama, towarzyszył jej przyjaciel, również stróż prawa – Timur.
Kobieta nic nie pamięta, by miała zabijać Bogu ducha winnego Anglika, więc tym sposobem podejrzenie pada na Timura, który zostaje aresztowany przez swoją koleżankę z pracy – Marah. Za podstawę oskarżenia służy wcześniejsza o kilka dni akcja antyterrorystyczna, podczas której Timur pozwolił odejść nieznajomej blondwłosej piękności – ta okazała się później nie ofiarą napastników, ale jedną z nich. Gliniarz dał się po prostu zmanipulować uroczej Rush i towarzyszącemu jej hakerowi Zackowi, choć tego ostatniego akurat udało mu się dopaść. Lecz to dopiero początek nieszczęść Timura. Wkrótce okazuje się bowiem, że wypuszczona na wolność Keira znika; by ocalić jej życie, aresztowany policjant musi zwiać z aresztu, przy okazji zabierając ze sobą Zacka. Jak się o tym dowiaduje? Zwyczajnie – ktoś dzwoni na telefon komórkowy, który ma przy sobie jeden z aresztantów. Absurd? Absurd! Nawet jak na Kazachstan. Na pocieszenie można dodać, że nie pierwszy i nie ostatni. Od tego momentu akcja nabiera wprawdzie rozmachu, ale ceną za to jest nagromadzenie nonsensów i zaskakujących zbiegów okoliczności. I nie jest w stanie usprawiedliwić ich konwencja filmu.
Jak myślicie, co się stanie, gdy rozpędzony samochód jadący jak drezyna po torach zderzy się na moście czołowo z osiągającym jeszcze większą prędkość pociągiem? W sumie… nic szczególnego. Zostanie uszkodzona przednia karoseria, a sam wóz spadnie z mostu do rzeki. Jadący nim kierowca i pasażer wyjdą zaś z tego bez szwanku i w miarę bezpiecznie dotrą na brzeg. Tylko czego? Wpadają ewidentnie do rzeki, która potem najprawdopodobniej zamienia się w jezioro, by po jakimś czasie ewidentnie wyewoluować w morze. Takie zmiany „dekoracji” są tu zresztą na porządku dziennym. Niemal każde drzwi, przez które przechodzą bohaterowie, prowadzą do innego świata – i nie jest to wcale element fantastyczny. Gdy w danym momencie przydałby im się samolot, przypadkiem trafiają na lotnisko wojskowe. Oczywiście bardzo kiepsko chronione, więc porwanie maszyny nie stanowi problemu. A czy któryś z nich potrafi ją pilotować? Za takie głupie pytania powinno się karać. I tak dalej, i tak dalej… Ale, ale! Ważny jest jeszcze jeden szczegół. Charles Ingrim wcale nie zginął, spadając z góry i roztrzaskując się na kamieniach. Przeżył, trafił do szpitala. Był w tak dobrym stanie, że nie było konieczności zakładania mu gipsu. Nawet nie przebrano go w szpitalną piżamkę.
Jedyne, na co fani kina akcji nie mogą narzekać, oglądając „Polowanie na Ducha”, to mordobicia i pojedynki na kopniaki. Ale i one mogą się przejeść po mniej więcej trzydziestu minutach. Tym bardziej że niewiele z nich wynika i nie bardzo wiadomo, czemu służą. Oczywiście poza pompowaniem czasu trwania filmu. Obsada obrazu Kunarowej jest międzynarodowa. Stronę amerykańską reprezentują piękna Kristanna Loken („Terminator 3: Bunt maszyn”, „BloodRayne”) jako Rush i Armand Assante („1492. Wyprawa do raju”, „Fatalny instynkt”) wcielający się w Charlesa Ingrima, kazachską zaś grający Timura Sanżar Madijew („Druga strona”, „Ruch skoczkiem”) oraz Asel Sagatowa („Skok delfina”, „Rekieter 2”), która podarowała swą twarz Keirze. Rosjaninem jest natomiast filmowy Zack, czyli wysportowany Nikita Priesniakow („Indygo”, „Choinki”). Za zdjęcia odpowiadało aż trzech operatorów: te w Los Angeles kręcił Curtis Petersen („Życzenie śmierci 5”, „Iron Eagle 4”), a w Kazachstanie – współpracujący z Kunarową już przy jej debiucie reżyserskim Azamat Dułatow („Lavé”) oraz zbierający dopiero doświadczenie Wiaczesław Kropaczow. Nad ścieżką dźwiękową autorstwa Armana Mukataja należałoby z miejsca spuścić kurtynę milczenia. Gwoli ścisłości uzupełnijmy jednak: jest tak samo zła (oparta na dźwiękach syntezatorów), jak cały film.


koniec
17 kwietnia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wielkopostne podpłomyki
Wojciech Lewandowski

25 IV 2017

Po latach strzelanin, pościgów, biografii większych niż życie i formalnego uniesienia i energii, Scorsese ponownie wraca do swojej samotni, gdzie przyklęka i rozpoczyna modlitwę z Bogiem. Nie krzyczy jednak, nie unosi się pychą ani nie drwi. W skupieniu kontempluje i milczy.

więcej »

East Side Story: A Anna Karenina żyła długo i szczęśliwie…
Sebastian Chosiński

23 IV 2017

Władimir Bortko nie powinien już kręcić melodramatów. Ani ubranych w kostium historyczny, ani w sensacyjno-szpiegowski. Ba! nawet od jak najbardziej współczesnych, obyczajowych historii miłosnych powinien trzymać się z daleka. Ma zwyczajnie zbyt ciężką, toporną rękę, aby z finezją oddać zawiłości relacji międzyludzkich. Czego dobitnym dowodem najnowsze dzieło cenionego przed laty reżysera – „O miłości”.

więcej »

Zordon, który puka się w czoło
Przemysław Ciura

22 IV 2017

„Power Rangers” to lekka rozrywka wypieczona jakby według sprawdzonej recepty na domowy torcik. Pulchne ciasto popularnej franczyzy, chrupki wafel efekciarstwa i bita śmietana beztroskiej łupanki po gębach kitowców. Te wszystkie słodkości podlano musztardą terapii grupowej, po czym zamarynowano w dylematach rodem z brukowej fotostory.

więcej »

Polecamy

Co ludzie powiedzą?

Dobry i Niebrzydki:

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

A Anna Karenina żyła długo i szczęśliwie…
— Sebastian Chosiński

„Woschod 2” jak „Apollo 13”
— Sebastian Chosiński

Pierścionek bez orła w brzuchu
— Sebastian Chosiński

Wampir po rosyjsku
— Sebastian Chosiński

Urok mocno wyblakły
— Sebastian Chosiński

Mutant – to brzmi dumnie!
— Sebastian Chosiński

Pogańska chuć, chrześcijańskie opanowanie
— Sebastian Chosiński

Romeo z przestrzeni kosmicznej
— Sebastian Chosiński

Nudne jest życie chirurga
— Sebastian Chosiński

Droga bez powrotu
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: Więcej takich płyt, panie Schmidt!
— Sebastian Chosiński

Zemsta za „potop”?
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Na dworcach w Poznaniu i Bydgoszczy
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Berlin Wschodni to dobre miejsce na schadzkę
— Sebastian Chosiński

Łotrzykowska ballada bez happy endu
— Sebastian Chosiński

Wizja lokalna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Hammondziści wszystkich krajów, łączcie się!
— Sebastian Chosiński

Za dużo kalkulacji
— Sebastian Chosiński

Nie ten człowiek!
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Niebiański pogrzeb w świetle księżyca
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.