Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

East Side Story: Samobójstwo rozszerzone kapitana Jakowlewa

Esensja.pl
Esensja.pl
Film ten prawdopodobnie by nigdy nie powstał, gdyby nie – oparty na opowiadaniu Josepha Conrada – „Pojedynek” Ridleya Scotta sprzed prawie czterdziestu lat. Co oczywiście nie oznacza, że obraz Aleksieja Mizgiriowa jest przeróbką dzieła Brytyjczyka. Rosyjski twórca dorzucił do niego jeszcze wątek rodem z „Hrabiego Monte Christo” i co nieco z Aleksandra Puszkina.

Aleksiej Mizgiriow
‹Pojedynek›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPojedynek
Tytuł oryginalnyДуэлянт
ReżyseriaAleksiej Mizgiriow
ZdjęciaMaksim Osadczij
Scenariusz
ObsadaPiotr Fiodorow, Władimir Maszkow, Julia Chłynina, Franziska Petri, Martin Wuttke, Paweł Tabakow, Siergiej Garmasz, Jurij Kuzniecow, Jurij Kołokolnikow, Aleksandr Jacenko, Pierre Bourel, Nikołaj Butienin, Wadim Pawlienko, Paweł Kuzmin, Aleksandra Sieriebriakowa
MuzykaIgor Wdowin
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania110 min
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Najnowszy film Aleksieja Mizgiriowa (rocznik 1974) jest pewnym (i to niemałym) zaskoczeniem. Nie tyle nawet z uwagi na temat, co na osobę reżysera, który go podjął. Do tej pory bowiem był on kojarzony przede wszystkim z ponurymi dramatami psychologiczno-obyczajowymi, które wpisywały się w niezwykle popularny w drugiej połowie lat 80. w kinie radzieckim nurt zwany – nie bez powodu – „czornuchą”. W tej poetyce utrzymane było debiutanckie „Słowo jak głaz” (2007), jak i późniejsze „Bęben, bębenek” (2009) oraz „Konwój” (2012). Czy po twórcy mającym na koncie takie dzieła, starające się wnikać w głąb „duszy rosyjskiej” epoki transformacji ustrojowej i gospodarczej, ktoś spodziewałby się filmu na poły historycznego, którego akcja zostaje umiejscowiona w drugiej połowie XIX wieku? A jednak! Mizgiriow postanowił zaskoczyć swoich wielbicieli i nakręcić obraz – zresztą za dużo większe pieniądze niż bywało to uprzednio – dzięki któremu w pewnym sensie wyzwoli się z więzów współczesności.
Na – jak zaznaczył to sam twórca – częściowo inspirowany wydarzeniami przedstawionymi w „Pojedynku” (1977) Ridleya Scotta film producenci wyłożyli niebagatelną kwotę 725 milionów rubli. Obraz powstawał przez kilka lat, aż wreszcie doczekał się światowej premiery na początku września tego roku na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto. Do kin rosyjskich (ale także ukraińskich, białoruskich i kazachskich) trafił natomiast pod koniec miesiąca. Scenariusz napisał sam Mizgiriow, w obsadzie znaleźli się zaś, obok rosyjskich, także aktorzy niemieccy – wprawdzie nie wielkie gwiazdy, lecz na pewno artyści w swoich krajach cenieni i z (niekiedy) dużym dorobkiem. Podstawowa część fabuły rozgrywa się w Petersburgu w 1860 roku. Kapitan Jakowlew jest jedną z najbardziej znanych osób w mieście, choć niewielu chciałoby spotkać się z nim twarzą w twarz. Zarabia on bowiem na życie jako… zawodowy uczestnik pojedynków. Obowiązujący w carskiej Rosji kodeks honorowy dopuszczał taką ewentualność, by osoba wyzwana na pojedynek mogła w zastępstwie wystawić kogoś innego (ważne tylko, aby był on równy pochodzeniem społecznym).
Za każdy „występ”, „organizowany” przez pewnego niemieckiego barona – Jakowlew dostaje sto tysięcy rubli. Oko ma niezawodne, szybko więc robi majątek. Ale na pewno nie sposób uznać go za człowieka szczęśliwego. Stres topi najczęściej w alkoholu, nie jest też w stanie stworzyć trwałego związku, nierzadko musi leczyć bolesne rany. Czy pieniądze warte są takiego poświęcenia? Odpowiedź na to pytanie tkwi w dramatycznej przeszłości Jakowlewa i w jego konflikcie z ówczesnym przełożonym, grafem Beklemiszewem, który kończy się gorzkim (i nadzwyczaj dotkliwym) upokorzeniem młodego oficera i zesłaniem na Aleuty. To wtedy żołnierz, któremu dane było sięgnąć dna, przechodzi wewnętrzną przemianę, przybiera nową tożsamość i po latach wraca do Petersburga, pałając żądzą zemsty. Los ponownie stawia na jego drodze Beklemiszewa, którego „pojedynkowicz” stopniowo osacza. Atmosfera z czasem robi się coraz gęstsza, a napięcie – chociaż akcja prowadzona jest w zaskakująco wolnym tempie – rośnie niemal z każdą minutą. Starający się zwalczyć własne demony Jakowlew zostaje w końcu postawiony przed dylematem moralnym, którego rozwiązanie może przywieść go na skraj przepaści, ewentualnie ostatecznie wyleczyć. Na co stawiacie?
Oryginalny tytuł filmu trudno przetłumaczyć na język polski. „Pojedynkujący się” czy „Ten, który się pojedynkuje”, względnie „Pojedynkowicz” – nie brzmią (jak i inne warianty wyżej wymienionych) najszczęśliwiej. Ale to właśnie tytuł rosyjski jest kluczem do zrozumienia całości dzieła. Jakowlew to bowiem swoiste „dziecię wieku”, człowiek pozbawiony złudzeń i nadziei, który stracił sens życia i zdaje sobie sprawę, że nigdy go już nie odzyska, bo nie ma po co. Koniec czekać może go tylko jeden, jest z tym pogodzony, dlatego też nie boi się śmierci. Wszystko, co przedstawiało dla niego jakąś wartość, co trzymałoby go przy życiu – czystość moralną, honor, miłość – utracił już dawno. Jest chodzącym trupem, który do pozbawionej sensu i celu egzystencji potrzebuje jedynie zmiękczającego wyrzuty sumienia alkoholu. Bez niego jest tylko maszyną do zabijania. Ale w każdej maszynie ma prawo zepsuć się jakaś część. W Jakowlewie psuje się, kiedy poznaje młodą i uroczą księżną Marfę Tuczkową, na którą parol zagina graf Beklemiszew. Aby ją ostatecznie złamać, arystokrata, jak pająk, wciąga brata Marfy w pułapkę.
W rolę kapitana Jakowlewa wcielił się będący ostatnimi laty na fali wznoszącej Piotr Fiodorow („Stalingrad”, „Tak tu cicho o zmierzchu…”, „Czysta sztuka”); jego głównego antagonistę, grafa Beklemiszewa, zagrał natomiast Władimir Maszkow („Na końcu świata”, „O miłości”, „Załoga”). Marfa Tuczkowa ma twarz Julii Chłyninej („Weekend”), a jej brat – Pawła Tabakowa („Gwiazda”, „Orlean”). W rolach drugoplanowych i epizodach pojawiają się jeszcze między innymi: Jurij Kuzniecow („Wyspa”, „Pionierzy marzyciele”), Jurij Kołokolnikow („Zaginieni na wojnie”, „Poddubny”), Aleksandr Jacenko („Zwariowana pomoc”, „Długie i szczęśliwe życie”) oraz Siergiej Garmasz („Dom”, „Wędrowiec”). Kinematografię niemiecką reprezentują Franziska Petri („Zdrada”), wcielająca się w będącą postacią historyczną wielką księżnę Aleksandrę von Sachsen-Altenburg, oraz Martin Wuttke („Legenda Rity”, „Bękarty wojny”), który zagrał niemieckiego barona, organizującego pojedynki Jakowlewa.
Za wysmakowane, choć bez dwóch zdań podrasowane komputerowo, zdjęcia dziewiętnastowiecznego Petersburga odpowiada bardzo doświadczony operator Maksim Osadczij („Przenicowany świat”, „Kokoko”, „Stalingrad”, „Start-up”), natomiast za ścieżkę dźwiękową, która mimo wszystko wydaje się nieco słabszym elementem filmu – kompozytor Igor Wdowin („Rusałka”, „Igła. Remix”, „Gwiazda”). O sile „Pojedynku” decydują głównie dwa elementy: świetna gra aktorska oraz unoszący się przez cały czas w powietrzu nastrój dekadencji i powoli, aczkolwiek nieubłaganie, nadciągającego końca świata. Nie „końca” w znaczeniu metafizycznym, ale jak najbardziej rzeczywistym – upadku caratu i rosyjskiej arystokracji. To także „koniec” bardzo dosłowny, za którym kryje się nie dający się odwrócić los głównego bohatera. Każdy z kolejnych wygrywanych przez niego pojedynków to przecież tak naprawdę, znane w psychologii, samobójstwo rozszerzone. Wraz z pozbawionymi życia przeciwnikami ginie bowiem – i jest to w jego przypadku działanie w pełni świadome – także kolejna cząstka Jakowlewa. Wyzywając śmierć, pragnie by go zabrała, ale wraz ze sobą chciałby on zabrać na tamten świat jeszcze kilku drani.
koniec
9 października 2016
dodajdo

Komentarze

10 X 2016   00:01:50

Ridley Scott jest Brytyjczykiem, a nie Amerykaninem.

10 X 2016   00:17:23

Tak, oczywiście.
Dzięki za wyłapanie.

13 X 2016   01:12:03

Nie ma za co :)
Obecnie Ridley kręci za amerykańską kasę, ale akurat "Pojedynek" jest bardzo brytyjskim filmem. Dużo lepszym niż to co kręci ostatnio.
"Duelanta" jak dorwę też chętnie obejrzę.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

27 VII 2017

Dziś w naszym cyklu trzy recenzje filmowe, w tym głośna „Dunkierka” Christophera Nolana.

więcej »

East Side Story: Aurora – dwie śpiące królewny
Sebastian Chosiński

23 VII 2017

Któż nie pamięta „Bikiniarzy”, jednego z najlepszych rosyjskich filmów ubiegłej dekady? Po ośmiu latach jego reżyser, Walerij Todorowski, postanowił po raz kolejny uczynić bohaterami swojego dzieła ludzi młodych, dopiero wkraczających w dorosłość, a już stających przed ważnymi życiowymi wyborami. Jako że fabuła wpisana została w świat uczniów szkoły baletowej, tytuł wydaje się jak najbardziej uzasadniony – „Bolszoj”.

więcej »

Transatlantyk 2017: Sery, wina, trufle i crème brûlée
Konrad Wągrowski

20 VII 2017

Jeśli szukacie dojrzałego i ambitnego dzieła filmowego, „Paryż może poczekać” raczej nie spełni waszych oczekiwań. Jeśli jednak frajda obcowania z pięknem francuskich pejzaży, urokami francuskiej kuchni i Diane Lane są dla was wystarczającymi powodami, by pójść do kina, istnieje duża szansa, że seans będzie przyjemnością.

więcej »

Polecamy

Baby jest jakiś inny

Dobry i Niebrzydki:

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Aurora – dwie śpiące królewny
— Sebastian Chosiński

Wojna, miłość i śmierć
— Sebastian Chosiński

Miłość wypowiedziana wierszem
— Sebastian Chosiński

Obcy w swoim kraju
— Sebastian Chosiński

(Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
— Sebastian Chosiński

Przejście przez ogień
— Sebastian Chosiński

Seks z syreną? Tylko nad Bałtykiem
— Sebastian Chosiński

Zanim zaczęła się wojna… zimna wojna
— Sebastian Chosiński

Nadzieja powraca ostatnia
— Sebastian Chosiński

Miasto w obliczu zarazy
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Głupiemu tłumaczyć nie trzeba
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Pożegnanie z legendą
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Non omnis moriar: Lata mijają, świat wciąż pozostaje „dziwny”
— Sebastian Chosiński

Prostaczek na miarę swoich czasów
— Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Kandydaci do PEN-Clubu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.