Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

CamerImage 2016: Dziecięca odyseja

Esensja.pl
Esensja.pl
„Lion. Droga do domu” wyjeżdża z Bydgoszczy z główną nagrodą festiwalu Camerimage 2016 – Złotą Żabą. Ale piękne zdjecia z pewnością nie są jedynym powodem, dla którego warto zobaczyć film Gartha Davisa.

Tekst może zawierać spoilery dotyczące fabuły „Lion. Droga do domu”.

Garth Davis
‹Lion. Droga do domu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLion. Droga do domu
Tytuł oryginalnyLion
Dystrybutor Forum Film
Data premiery2 grudnia 2016
ReżyseriaGarth Davis
ZdjęciaGreig Fraser
Scenariusz
ObsadaRooney Mara, Nicole Kidman, Dev Patel, David Wenham, Nawazuddin Siddiqui, Aditya Roy Kapoor, Tannishtha Chatterjee, Pallavi Sharda
MuzykaVolker Bertelmann, Dustin O'Halloran
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiAustralia, USA, Wielka Brytania
Czas trwania2 min
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Ta historia wydarzyła się naprawdę. W 1986 roku pięcioletni Saroo, pochodzący z bardzo biednej hinduskiej rodziny, wybrał się ze swym starszym bratem na nieodległą stację kolejową, by zdobyć – za pomocą żebractwa, bądź wykonywania prostych prac porządkowych – odrobinę jedzenia lub pieniędzy. Zmęczony Saroo zasnął na peronie, a jego brat obiecał, że wkrótce wróci do brata. Niestety, tak się nie stało. Zdesperowany mały Saroo wsiadł do przejeżdżającego pociągu towarowego, licząc na to, że jego brat jest w środku. Zmęczony, zasnął ponownie, po przebudzeniu nie potrafił otworzyć drzwi, nawet gdy pociąg zatrzymywał się na nielicznych stacjach. Zanim udało mi się ostatecznie wydostać z wagonu, przejechał blisko półtora tysiąca kilometrów. W obcym miejscu przez kilkanaście dni żywił się znalezionym jedzeniem, gdy w końcu został odprowadzony na policję. Nie potrafił powiedzieć, skąd przybył, został więc umieszczony w sierocińcu. Stąd trafił do rodziny adopcyjnej, ale po latach zapragnął spróbować rozwiązać swą zagadkę…
Tę historię prawdziwy Saroo opisał w 2014 roku w swej książce „Długa droga do domu”, a niedługo później tematem zainteresowali się filmowcy. „Lion. Droga do domu” szczegółowo opisuje losy Saroo, przy okazji przedstawiając mroczne oblicze ówczesnych (a zapewne i współczesnych Indii). Pod tym względem przypomina oscarowego „Slumdoga”, będąc jednak opowieścią bardziej realistyczną i autentyczną.
Najlepsza w „Lionie” jest pierwsza część – opisująca odyseję pięcioletniego Saroo (granego przekonująco przez siedmioletniego debiutanta Sunny’ego Pawara) poprzez Indie, aż do momentu adopcji. Film z jednej stronie jasno i precyzyjnie przedstawia fakty, z drugiej potrafi przy okazji celnie ukazać problemy targające Indiami. Pierwszym z nich jest skrajne ubóstwo, w jakim żyją miliony mieszkańców kraju – ze szczególnym uwzględnieniem dzieci. W kilku wyrazistych scenach „Lion” prezentuje nędzę, w jakiej egzystuje rodzina Saroo. Matka, aby dorobić na chleb zatrudnia się nawet do niespecjalne właściwych dla kobiet prac w stylu przenoszenia ciężkich kamieni. Chłopcy w tym czasie, pozbawieni opieki, również próbują zdobyć jedzenie i pieniądze – wygląda na to, że większa część ich egzystencji polega właśnie na takich zajęciach. W Kalkucie, na dworcu, koczują dziesiątki bezdomnych dzieci, żyjących z dnia na dzień, dzięki temu, co uda im się zdobyć bądź wyżebrać. Taka sytuacja musi zachęcać do działań różnorodnych handlarzy żywym towarem. Jesteśmy więc świadkami obławy na dworcowe dzieci, w późniejszych scenach filmu niedwuznacznie sugeruje się, że Saroo miałby stać się towarem na potrzeby jakiegoś pedofilskiego biznesu.

‹Camerimage 2016›

(c) Igor Morski
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator Fundacja Tumult
CyklCamerimage
MiejsceBydgoszcz
Od12 listopada 2016
Do19 listopada 2016
WWW
Niewiele lepsza sytuacja jest w sierocińcu. Kolejnym problemem jest więc systemowa bezradność państwa na sytuację bezdomnych dzieci. Sierocińce nie tworzą nawet iluzji poprawnego funkcjonowania, patologie i działania przestępcze są tu na porządku dziennym. Najlepiej o tym świadczy los adoptowanego brata Saroo, który zapewne zbyt długo czasu przed przygarnięciem przez australijską rodzinę spędził w takim domu dziecka i rany psychiczne, których tam doznał, pozostaną w nim na zawsze. Tak naprawdę los zagubionych, bezdomnych dzieci nie obchodzi nikogo prócz nielicznych filantropów. Ale oni mogą naprawiać tylko nieliczne przypadki. W tym kontekście Saroo jawi się jako dziecko szczęścia przy całym swym dramacie, bo ostatecznie wylądował w rodzinie, która obdarzyła go szczerym uczuciem.
Nieco słabiej wypada druga połowa filmu, w której dorosły już Saroo próbuje odkryć tajemnicę swego pochodzenia. Choć znany ze „Slumdoga” i „Chappie” Dev Pattel wkłada niewątpliwie serce w swą rolę, to cała sytuacja rozgrywa się na kliszach – dorastający bohater zaczyna myśleć o swych korzeniach, spotyka dziewczynę, nie może się zdecydować, czy poświęcić się poszukiwaniom, bo to mogłoby zranić jego adopcyjnych rodziców, przez to komplikuje się jego życie osobiste – ale ostatecznie podejmuje słuszną decyzję. Troszkę zrobione jest to na autopilocie, z wciśniętym na siłę wątkiem romantycznym, ale na szczęście domknięte pięknym i autentycznie wzruszającym finałem.
Nie zmienia to faktu, że pięknie sfilmowany „Lion”, w którym zdjęcia kontrastują piękno indyjskiej przyrody z ponurymi warunkami, w jakich przychodzi żyć mieszkańcom tego kraju, mocno akcentuje problem zaginięć i przyszłych tragedii dzieci. Problem, który w żadnej mierze nie dotyczy tylko lat 80. – finałowa tablica informuje nas o nadal istniejącej skali zjawiska. Podkreślając więc piękno i szlachetność jednostkowych starań, domaga się szerokiej współpracy przy działaniach zapobiegających dziecięcym dramatom.
koniec
21 listopada 2016
PS. Nie wiem, w jakim tłumaczeniu film ostatecznie trafi do kin, ale chciałbym nadmienić, że sformułowanie „couple of days” nie oznacza „kliku dni”, ale dokładnie „dwa dni”. A to jest akurat bardzo ważne w kontekście sytuacji, gdy bohater próbuje precyzyjnie wyliczyć jak daleko mógł odjechać w czasie swej podróży i podaje czas, jaki spędził w pociągu. Życzę powodzenia w wyliczeniach, mając „kilka dni” jako dane wejściowe.
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Nadzieja powraca ostatnia
Sebastian Chosiński

21 V 2017

Pochodząca z Syberii reżyserka i scenarzystka Aliona Dawydowa bardzo długo czekała na swój pełnometrażowy debiut. Jej pierwszy kinowy film trafił na ekrany dopiero w trzydziestą dziewiątą rocznicę urodzin Rosjanki. Lepiej jednak późno niż wcale, tym bardziej że „Iwan” to bardzo udany dramat psychologiczny, którego bohaterem jest nie radzący sobie z życiem mężczyzna w średnim wieku.

więcej »

Siedem „ale” przeciw „Trzynastu powodom”
Gabriel Krawczyk

17 V 2017

Trudno mówić o samobójstwie, jeszcze trudniej snuć wokół niego fabułę. Gdzie kończy się empatia, a zaczyna instrumentalne traktowanie ofiar"? Krytycznie o serialu Netflixa.

więcej »

Straszna pasta z kozła
Przemysław Ciura

15 V 2017

Jednym z zadań horroru, książkowego to czy filmowego, jest wzbudzić egzystencjalny niepokój. Co bardziej soczyste dzieła zamienią go na ból estetyczny. Okazjonalnie pojawi się w tym moralitet, gdy działania Złego staną się ekstrapolacją sprawiedliwości kata, słuszności zemsty, zrównującej potęgi śmierci. W „Ostatniej klątwie” Simona Rumleya będziemy mieli tego wszystkiego po trochu, choć w gruncie rzeczy nie wzleci ona ponad pułap miejskiej legendy.

więcej »

Polecamy

Ksenomorfy pod prysznicem

Dobry i Niebrzydki:

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

CamerImage 2016: Żywot człowieka nie do końca poczciwego
— Konrad Wągrowski

CamerImage 2016: Wypijmy za marzycieli!
— Konrad Wągrowski

CamerImage 2016: Superbohaterka z dysfunkcyjnej rodziny
— Konrad Wągrowski

CamerImage 2016: Ostatnie dzieło mistrza
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Żywot człowieka nie do końca poczciwego
— Konrad Wągrowski

Wypijmy za marzycieli!
— Konrad Wągrowski

Superbohaterka z dysfunkcyjnej rodziny
— Konrad Wągrowski

Ostatnie dzieło mistrza
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Dobry i Niebrzydki: Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.